Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nikon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nikon. Pokaż wszystkie posty

16 grudnia 2009

Wyniki konkursu Nikona

Odwlekałam ten moment, jak mogłam, ale nie ma rady, trzeba w końcu ogłosić wyniki. Dziękuję wszystkim za udział w konkursie "Ubranie to przebranie". Przyszło prawie 300 zgłoszeń (a zdjęć jakieś drugie tyle, bo wiele osób przysyłało po kilka propozycji). Przeglądanie nadesłanych zdjęć (i czytanie dołączonych opisów) było niesamowitą frajdą. Czułam się prawie jakbym oglądała rodzinny album z fotografiami szalonych kuzynów, wujków i ciotek. Gorzej było, kiedy przyszło do wybrania zwycięzcy. W końcu, po długich rozmyślaniach i konsultacjach z Panem Fotografem zdecydowałam się nagrodzić Vislava. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na zdjęcie. On się nie tylko przebrał. On się przeistoczył. Ba, on się przeniósł do innego świata! I jeszcze konia za sobą pociągnął :) Warto zaznaczyć, że cały strój wykonał własnoręcznie. Gratulacje, brawa i pokłony.

Niestety, nagroda jest tylko jedna, ale postanowiłam zaprezentować tu jeszcze kilka innych zdjęć, które najbardziej mnie rozśmieszyły, wzruszyły lub z innego powodu zapadły mi w pamięć (kolejność w kolażu przypadkowa!). I poważnie, serce mi pęka, że nie mogę ich nagrodzić.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wszystkie fantastyczne zgłoszenia!


Nikon contest winner
Vislav - zdobywca nagrody głównej.

  1. Chucheros - Przebrała się za swoich rodziców. Jednocześnie :)
  2. Marta - Jako Penélope Cruz w filmie "Vicky Cristina Barcelona". Wow.
  3. Marcel - Biały Batman. Czy trzeba dodawać coś jeszcze?
  4. Pani Niemodna - Napisała, że zawsze była typem chłopczycy, a to zdjęcie miało być prezentem dla jej chłopaka. "Dzieci wołały: "o popatrz, mamusiu, idzie księżniczka". Ale ja nie czułam się przebrana za księżniczkę... nie... Po prostu poczułam się "przebrana" za KOBIETĘ!"
  5. Anuszka - She will, she will rock you!, czyli Anuszka jako Freddie Mercury. Futro sztuczne.
  6. Kesko - Zawstydziłaby nawet TurboDymoMana :)
  7. Doris - Jako Cruella. Bo "czasem trzeba ze swoją wredną naturą wyjść do ludzi".
  8. Elaw - "I kto tu jest na miejscu?" :)
  9. Mała-Fi - Jako mała blachara :)
  10. Cashley - Grał księdza w szkolnym przedstawieniu. Ponoć do dziś udaje mu się wkręcić znajomych, że przez pewien czas był w seminarium :)
  11. Aivie - Bałwanek (wcześniej zadowolony ze swojego przebrania), widząc koleżanki w strojach księżniczek, po raz pierwszy przekonał się, jak bardzo ubranie może wpływać na nasze samopoczucie. Na zdjęciu moment oświecenia :)
  12. Karolina - Jako Krówka Ciągutka. Strój na imprezę pod hasłem "Zjedz mnie!"
  13. Magdalena - Długo kompletowała strój Marilyn na sylwestra pod hasłem "Hollywood". Efekt? "Dojeżdżam odszykowana. W korytarzu u A. stoją ludzie w dżinsach, zwyczajnie. Ale porażka! Przechodzę dalej. W kuchni widzę wnerwioną, wbitą w krzesło Kleopatrę. Uśmiechy. Raz byłam Marilyn. Ha!"
  14. Gabi - Strój na imprezę w stylu lat 20., który doskonale ilustruje to, jak bardzo nasza ciuchowa wizja rozmija się czasem z odbiorem otoczenia. "Założenie: Marlena Dietrich. Uzyskany rezultat (wg opinii zebranych): burdelmama" :)
  15. Modry - Razem ze znajomymi zorganizował w gimnazjum imprezę w stylu lat 70.. Sądząc po zdjęciach, klimat oddany w 150%.
  16. Wioletta - Nie była zbyt zadowolona z tego, że przypadła jej rola czarownicy w przedstawieniu dla przedszkolaków, zwłaszcza że rok wcześniej była królową. "Kiedy jednak założyłam ten kostium... poczułam się zupełnie inaczej - wspaniale było wcielić się w rolę złego charakteru. :) Nie musiałam być ładna i miła, miałam być wredna i złośliwa. Na przedstawieniu tak wczułam się w rolę, że dzieciaki z młodszych grup trochę się bały, zwłaszcza demonicznego śmiechu wiedźmy :)"
  17. Mateusz - Johnny Kukurydza. Jak popcorn - wystrzałowy.
  18. Łukasz - Jako Joker robi piorunujące wrażenie. Nic dziwnego, że na imprezie zdobył nagrodę za najlepsze przebranie.
  19. Natalia - 10 minut przed imprezą skonstruowała przebranie Robala. Ze śpiwora. Adam Słodowy wymięka.
  20. Sylwia - Wielki Ptak, wiele pracy (mamy), ale radość chyba jeszcze większa.
  21. Ania - Wcieliła się w 5 szafiarek. Najbardziej spodobał mi się strój inspirowany zdjęciem Aife - szczególnie pies w roli kota :)
  22. Aneta - "Bo czasem ubranie to tylko przebranie... Stara anegdota opowiada o pewnym lekarzu we Florencji, którego odwiedził pacjent z objawem klinicznej depresji. Medyk zalecił mu wizytę w cyrku, gdzie występował wtedy wielki klaun Grimaldi. „Ale to ja jestem Wielki Grimaldi” - odparł chory. (Źródło: Polityka, kwiecień 2007)"
  23. Monika - Gdybym miała jeszcze raz iść raz studniówkę, ubrałabym się właśnie tak.
  24. Ewa - Jako księżniczka na balu w przedszkolu. Strój idealnie oddaje uroki PRL-u: Sukienka uszyta z welonu ślubnego mamy, który sam uszyty został z zasłony :)

12 grudnia 2009

Gdzie jest Nemo?

Nemo jest tutaj, ma się dobrze i nie zanosi się na to, żeby w najbliższym czasie miał się zamienić w rekina fotografii. Ponieważ jednak kampania Nikona powoli dobiega końca, wypadałoby napisać, jak tam testy. Przez ostatni miesiąc systematycznie wynotowywałam sobie różne uwagi i wrażenia, i dziś - zgodnie z umową - zapodaję kolejną porcję.

Przede wszystkim, jeśli chodzi o jakość zdjęć, to wychodzą o wiele "czystsze", co - mam nadzieję - widać (ja w każdym razie widzę). Poza tym aparat bardzo dobrze oddaje rzeczywiste kolory fotografowanych obiektów. Nie muszę już uciekać się do obróbki w programach graficznych, żeby pokazać, jaki naprawdę kiecka czy bluzka ma odcień. Całkiem fajnie wychodzą też zdjęcia robione w nocy: wreszcie udaje się uchwycić to "ciepłe" światło, z czym nasz stary kompakt zupełnie sobie nie radził.

Co do samej obsługi, to sprzęt bardzo szybko reaguje: po włączeniu jest błyskawicznie gotowy do pracy i robi zdjęcia od razu po pstryknięciu, bez opóźnienia. Przeczytałam gdzieś, że, jak na lustrzankę, model D3000 jest dość mały i lekki, ale ponieważ ja byłam przyzwyczajona do kompaktu, to kiedy po raz pierwszy wzięłam go do ręki, wykrzyknęłam mniej więcej coś w stylu: "ło matko, ale krowa!" Szybko się jednak przestawiłam i teraz te gabaryty zupełnie mi nie przeszkadzają. Przeszkadza natomiast trochę brak podglądu na wyświetlaczu (można na nim przeglądać tylko już zrobione zdjęcia). Nie mówiąc już o tym, że idealnie by było, gdyby wyświetlacz był ruchomy, jak w modelu D5000. No ale, jak to mówią, darowanej krowie... ;)

Z uwag zupełnie od czapy [foto-speców prosi się w tym momencie o opuszczenie sali], to strasznie kręci mnie dźwięk migawki i ten "profesjonalny" sposób trzymania aparatu (jedna rączka na korpusie, druga na obiektywie). Jest w tym coś tak fajnego, że aż ma się ochotę robić zdjęcia (np. kiedyś przez pół godziny siedziałam na Rynku i fotografowałam gołębie - chociaż szczerze bestii nie cierpię!).

Św. Nikon ma też zbawienny wpływ na relacje w naszym blogowym teamie. Wcześniej musiałam Fotografa wyciągać na "sesję" niemal wołami (nie wiem, skąd mi się dzisiaj ten zwierzyniec bierze, to chyba magia świąt), natomiast odkąd mamy nową zabawkę, jest nawet chętny do współpracy, jakby mniej marudzi, a i więcej zdjęć robi. Myślę, że teraz dla podtrzymania temperatury w związku raz na jakiś czas wystarczy dokupić jakiś nowy gadżet: obiektyw, lampę czy inny bajer, i widzę przed nami świetlaną przyszłość.

PS
Przypominam, że jeszcze tylko do poniedziałku można przysyłać zgłoszenia na konkurs.







4 grudnia 2009

With a Little Help from My Friends

Dzisiaj znowu ubrały mnie koleżanki. Kapelusz dostałam w prezencie od Baglady (należał do jej babci, a więc najprawdziwszy vintage!). Spódnicę odkupiłam od Mme Brzydkiej (nic to, że muszę ją zakładać górą, bo nie chce mi przejść przez biodra - których przecież nie mam - i tak jest piękna). Z kolei do butów (w)zdychałam prawie od roku, ale kupiłam je dopiero pod wpływem Pani Mruk, która postraszyła mnie, że mogą mi wykupić mój rozmiar. I tak się teraz zastanawiam, jak ja w ogóle mogłam funkcjonować w czasach przedszafiarskich? No jakoś przecież żyłam. Ale co to było za życie... ;)


kapelusz - prezent od Baglady
szalik - ciucholand
kurtka - Orsay
spódnica - H&M (odkupiona od Mme Brzydkiej)
rajstopy - H&M (dział dziecięcy)
rękawiczki - C&A
kozaki - Bronx (Butyk.pl - z kartą Elle zniżka 10%)


30 listopada 2009

A dla odmiany: sowa

Moje stare płaszcze i kurtki trzymają się mocno, stwierdziłam więc, że w tym roku nie będę kupować nic nowego. No dobra, oprócz płaszcza poniżej, ale on jest z lumpeksu, więc się nie liczy. Żeby jednak nie było nudno [powiedziała osoba, która od roku chodzi z tą samą torbą], postanowiłam stare ciuchy trochę podrasować. Futrzane kołnierze, które zobaczyłam u Alice i Styledigger, wydały mi się genialnym sposobem na odnowienie mojego wierzchniego odzienia. Zanabyłam więc futrzaka w lumpeksie i tym oto sposobem zyskałam w szafie pięć "nowych" płaszczy. Za 13 zł! I kto jest cwaniakiem?

Sweter z sową również zawdzięczam koleżankom po ciuchu. Link do niego podesłał mi Strachulec podczas blipowej pogawędki o obciachowych swetrach. Zaniemówiłam i oczywiście zamówiłam. Po fakcie skontaktowała się ze mną Aga - właścicielka sklepu i zaproponowała, że wyśle mi go w prezencie. No takie zakupy to ja rozumiem :)


welurowy płaszcz - Charlotte Halton - ciucholand
kołnierz ze sztucznego futra - ciucholand

sweter - prezent od
Vintage-Agi.pl
dżinsy - Arizona

kozaki - Ash (e-bay)

torba - Ochnik

28 listopada 2009

Ptasia grypa

Na świecie szaleje świńska grypa, ale ponieważ ja zwykle trybię z pewnym opóźnieniem, to mnie dopiero niedawno dopadła ptasia - w swojej sowiej odmianie. I chyba nawet wiem, od kogo ją załapałam. Te blogi to prawdziwa zaraza.

Jeśli chodzi o nasze zmagania z nowym aparatem, to zdjęcia robiliśmy wczoraj, ale niestety wyszły strasznie ciemne. Lekko się załamałam i dzisiaj mieliśmy iść robić dubel, kiedy przypadkiem, przeglądając instrukcję, odkryłam funkcję rozjaśniania cieni: D-Lighting. Poprawiliśmy fotki i mimo że nie jest idealnie, to na pewno dużo lepiej.

Co do mojego wymarzonego rozmazanego tła, to niestety okazało się, że nie ma tak dobrze. To znaczy owszem, wychodzi, ale tylko na zdjęciach portretowych (do pasa), robionych z bliska. Na typowych blogowych (całopostaciowych) - nie bardzo. Czyli jednak trzeba będzie kiedyś zainwestować w lepszy obiektyw. Jakieś rady? Chodzi mi o uzyskanie takiego efektu.


broszka sowa - Pakamera.pl (Gravika)
żakiet - Rinascimento (Allegro)

bluzka - ciucholand

dżinsy - Arizona

kozaki - Miu Miu (e-bay)
torba - Ochnik

20 listopada 2009

Po drugiej stronie lustra

Przystępując do kampanii Nikona, dostałam informację, że dla producenta istotna jest recenzja "z punktu widzenia amatora, użytkownika niezwiązanego zawodowo z fotografią". No to chyba lepiej nie mogli trafić, bo zarówno ja, jak i Pan Osobisty Fotograf jesteśmy totalnymi nemo jeśli chodzi o bardziej zaawansowany sprzęt fotograficzny. Do tej pory naszym jedynym aparatem była "małpka" Kodaka (DX6490), której właśnie stuknęło 5 lat. Lustrzanki zawsze wzbudzały we mnie dziwny respekt - wydawały mi się strasznie skomplikowane i wręcz bałam się jakąkolwiek wziąć do ręki, żeby przypadkiem nie zepsuć. Nikon D3000 reklamuje się jako "najprostsza i najłatwiejsza w obsłudze lustrzanka cyfrowa formatu DX", co brzmi bardzo pocieszająco, choć oczywiście nie mam tego jak sprawdzić, bo innej lustrzanki nigdy nie używałam :) Ale pierwszymi wrażeniami podzielić się mogę.

Zaskoczenie numer jeden: zdjęcia da się robić tylko przez wizjer, a nie "przez" wyświetlacz. Godzinę kombinowaliśmy, jak to przestawić, aż w końcu nas oświeciło: nie da się. No wiecie co!? W związku z tym, żeby zrobić szafiarskie zdjęcie, Pan Szanowny Fotograf musi zdejmować okulary i kucać, z czego nie jest specjalnie zadowolony ;) To jakby minus. Trochę też przerażają mnie te dziwne literki i cyferki, które pojawiają się na wyświetlaczu po włączeniu aparatu - totalny Star Trek, nic z tego nie czaję.

Ogromnym plusem jest natomiast tryb przewodnika, który każdego nemo-kompaktowca prowadzi za rączkę. Świetnie jest to pokazane na mikrostronie tego modelu, w zakładce Sample Images - wystarczy wybrać rodzaj zdjęcia, aby dostać gotowy "przepis", co i jak wcisnąć, żeby takie zrobić. Genialna sprawa.

Co prawda nadal jesteśmy trochę jak dzieci we mgle, ale już teraz widać, że zdjęcia wychodzą o wiele lepsze niż p.e.n. (przed erą Nikona). To bardzo cieszy, jednak dla mnie najważniejsza była jedna kwestia: czy będzie się dało robić "rozmazane tło, jak na Sartorialiście". I tu wiktoria na całej linii: rzeczywiście, da się!!! Testowaliśmy dzisiaj i kiedy się okazało, że to naprawdę działa, prawie że odtańczyłam taniec radości na środku wawelowego dziedzińca.

Następnym razem już normalna notka szafowa, a póki co kilka fotek z naszego pierwszego "pleneru". Celowo ich nie edytowałam (tylko niektóre przycięłam), żeby pokazać realne efekty. Jak na pierwszy raz, wyszły moim zdaniem całkiem nieźle.

PS
Dziękuję Xymoksowi za podsunięcie pomysłu na tytuł notki :)





18 listopada 2009

Konkurs - do wygrania Nikon D3000

Jak pewnie niektórzy zauważyli, niedawno odkurzyłam stary podtytuł mojego bloga: "ubranie to przebranie". To hasło chyba najlepiej odzwierciedla moje podejście do ciuchów. Bo jak się tak zastanowić, to każde ubranie jest w pewnym sensie kostiumem - czasami narzucanym przez okoliczności (np. na rozmowę o pracę lepiej "przebrać się" za godnego zaufania pracownika ;), a czasem zakładanym dobrowolnie (bo na przykład mamy akurat ochotę na kreację w stylu retro). Sama zauważyłam, że zależnie od tego, co na siebie zakładam, staję się trochę inną osobą - inaczej się czuję, ba, nawet inaczej się zachowuję. W trenczu i butach na obcasie wydaję się sobie taka elegancka i dorosła, a w bluzie z kapturem i adidasach z miejsca ogarnia mnie "amerykański" luz i nawet zaczynam się lekko bujać podczas chodzenia :)

Dobra, ale do czego zmierzam tym pseudofilozoficznym wstępem? Ano do zapowiadanego przedwczoraj konkursu :) Jak już pisałam, do wygrania lustrzanka cyfrowa Nikon D3000.
  • Aby wziąć udział w konkursie, należy przysłać zdjęcie będące interpretacją hasła "Ubranie to przebranie". Mogą to być zdjęcia zrobione specjalnie na okoliczność konkursu bądź archiwalne, wygrzebane z albumu czy dysku komputera (strój z balu przebierańców w przedszkolu, szkolnego przedstawienia, imprezy tematycznej, Juwenaliów lub po prostu taki, w którym czuliście jakoś inaczej niż zwykle - pełna dowolność) .
  • Do zdjęcia można (ale nie trzeba) dołączyć krótki opis (w jakich okolicznościach powstało itd.).
  • Uwaga: przysyłajcie zdjęcia przedstawiające Was samych (a nie np. rodzinę czy znajomych). Jeśli na zdjęciu jest ktoś jeszcze oprócz Was, zaznaczcie, którzy to Wy - inaczej zgłoszenie zostanie zdyskwalifikowane (muszę przecież wiedzieć, które przebranie mam oceniać!).
  • Zgłoszenia należy przysyłać na mój adres do 14 grudnia włącznie. Autor(ka) najciekawszego / najzabawniejszego / najbardziej zaskakującego ubrania-przebrania otrzyma w nagrodę aparat :) Wyniki 16 grudnia. Powodzenia!
[Pełny regulamin konkursu]
Nikony można też wygrać na czterech innych blogach - szczegóły tutaj.

16 listopada 2009

Mam nowy aparat i nie zawaham się go użyć!

Miesiąc temu żartowałam na Blipie, że św. Nikon (poważnie, jest taki!) wydaje się być idealnym adresatem próśb o nowy sprzęt fotograficzny. Najwyraźniej święci podczytują mojego bloga, bo moje modły zostały wysłuchane :) Nie kto inny, jak właśnie firma Nikon postanowiła sprezentować mi nowiutki aparat - lustrzankę cyfrową D3000! Tak jest, na własność i za darmo! No, może nie tak zupełnie za darmo, bo w zamian za to przez miesiąc będę wyświetlać na blogu ich baner, opisywać, jak sprzęt sprawdza się w praktyce, a na zdjęciach zrobionych w tym czasie umieszczać ich logo. Myślę jednak, że to całkiem uczciwy układ. W dodatku na tym nie koniec. Drugiego Nikona D3000 będzie można wygrać u mnie w konkursie! :)

Cały czas jestem w lekkim szoku. Człowiek pisze bloga o głupotach (nie bójmy się tego słowa ;) i jeszcze mu za to aparaty dają! O tempora, o mores :) Zwykle do wszelkich propozycji reklamowych podchodzę bardzo ostrożnie, a nawet podejrzliwie: analizuję, rozważam wszystkie za i przeciw, a w końcu najczęściej albo rezygnuję, albo zgadzam się, by w ostatniej chwili jednak się wycofać. Tym razem nie wahałam się ani sekundy. Od dawna marzyłam o porządnym aparacie, bo mimo że mój stary kompakt spisuje się całkiem nieźle (jak na moje potrzeby), to jednak w gorszych warunkach nie daje rady. A jesień/zima to wyjątkowo paskudny okres na szafoblogowanie. Nowy sprzęt naprawdę z nieba mi spadł! Mam nadzieję, że ja i mój Fotograf w miarę szybko opanujemy podstawy obsługi i już niedługo będziemy mogli za znajomymi fotospecjalistkami powtarzać, że "nie ma złych warunków do robienia zdjęć, są tylko różne" :)

PS
Jeśli czyta to św. Monitor, to oczywiście też pozdrawiam ;)