sobota, 4 marca 2017

That's the way (aha, aha) I like it

Ale mam dzisiaj nowości do pokazania, łohoho! Znaczy się, jak zwykle większość rzeczy jest już ze mną od dawna, ale z powodu mojej rażącej niesystematyczności (dopiero marzec, a moje doroczne noworoczne postanowienie pt. "regularnie blogować" już szlag trafił) pojawiają się dzisiaj po raz pierwszy. 

No to po kolei. Najpierw główna gwiazda dzisiejszego zestawu, czyli bluza. Świeżutka, bo kupiona wczoraj. Długo rozglądałam się za fajną i porządną bluzą, aż kilka dni temu przypadkiem zobaczyłam na Instagramie tę kolorową frotową piąchę. Dobrze, że się długo nie zastanawiałam, bo następnego dnia wszystkie były już wyprzedane.

Kojarzycie te poradniki w modowych magazynach i serwisach internetowych w stylu "10 rzeczy, które każda kobieta powinna mieć w szafie"? Zwykle z tych zestawień mam tylko białą koszulę. No ale często pojawia się tam m.in. czarna ramoneska. I ja też swojego czasu chciałam taką ramoneskę mieć. Bo wydawała mi się praktyczna, pasująca do wszystkiego i wszystkie dziewczyny (w internecie i w życiu) wyglądały w niej naprawdę fajnie. Przymiarka w sklepie ujawniła jednak, że najwyraźniej jestem jedyną osobą na świecie, której ramoneska totalnie nie pasuje. Czarna skóra plus metalowe zamki - to połączenie okazało się dla mnie za "zimne" i za "ostre". Może gdybym znalazła model z brązowej skóry albo zamszu? Trafiło mi się jednak coś lepszego: ramoneskowa kamizelka z mieszanki wełny. Miękka, wygodna, w kolorze idealnym dla dżinsofila, no i w sam raz na pogodę taką jak teraz, czyli "ciepło, ale nie aż tak". Jesteśmy ze sobą już trzeci rok.

Dzisiaj pojawia się też element rzadko u mnie widywany, czyli biżuteria. Kolczyki Anny Ławskiej z buźkami stworzonymi przez ilustratorkę Paulinę Derecką (z jednej strony jest buźka męska, a z drugiej damska) tak mi się spodobały, że dopilnowałam, żeby Dzióbek kupił mi je z okazji moich podwójnie osiemnastych urodzin.

Natomiast z okazji bycia blogerką jakoś w okolicach świąt dostałam od Eli - właścicielki jednoosobowej pracowni kaletniczej Czajkaczajka, nową skórzaną torbę. Teczucha Mieszczucha (bo tak nazywa się ten model) nawiązuje trochę stylem do PRL-owskich teczek, jest wyjątkowo pojemna, całkiem lekka jak na takie wielkie skórzane torbiszcze oraz - co dla mnie bardzo ważne - z tyłu wyposażona w dodatkową kieszonkę na zamek (dzięki temu nie muszę otwierać całej torby, żeby wyjąć portfel czy telefon).

Ogólnie jak tak patrzę na dzisiejsze zdjęcia, to myślę sobie, że to naprawdę fajne uczucie, kiedy nowe rzeczy dopasowują się do starych, jakby pochodziły z jednego zestawu puzzli. O taką szafę walczyłam!







kapelusz - Bytom
bluza - Levi's (tutaj ten konkretny model, a tutaj koszulka z tym samym motywem)
kamizelka - Lee
dżinsy - Lee
sztyblety - Ecco
skórzana teczka a.k.a. Teczucha Mieszczucha - Czajkaczajka (#darylosu)
kolczyki Faces - Anna Ławska (prezent od Dzióbka)

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Gabinet osobliwości

Coś dawno nie było tu aktualizacji mieszkaniowych. Pewnie dlatego, że jesteśmy już w zasadzie urządzeni i mało pojawia się u nas nowości większego kalibru (typu meble). Za to w ciągu ostatnich miesięcy udało mi się zebrać kilka nieco dziwacznych drobiazgów i przecież nie mogę zachować tej informacji tylko dla siebie.

W skrócie, mój mały gabinet osobliwości to mieszanka motywów botanicznych, anatomicznych i apteczno-chemicznych (nie wiem, czy to dlatego, że w liceum byłam na bio-chemie?) oraz "Gwiezdnych wojen" (rok temu w końcu obejrzałam wszystkie części i trzyma mnie jeszcze entuzjazm neofity). W kolekcji znalazł się też drewniany dziadek do orzechów wyhaczony okazyjnie na OLX-ie oraz ceramiczna figurka przedstawiająca zakochaną parę w ukraińskich strojach ludowych. Z tą ostatnią wiąże się pewna historia rodzinna, na tyle abstrakcyjna, że myślę, że świat musi ją poznać.

Otóż gdzieś między końcem liceum a początkiem studiów moją Rodzicielkę zaczął martwić fakt, że jeszcze nie mam chłopaka. Oldskulowo, nie? Nie wiem, czy się bała, że sąsiedzi wywiozą mnie z miasta na wozie z gnojem, ale musiała wiedzieć, jak zareagowałabym na jej obawy, bo słowem nie zdradziła, że taki temat w ogóle zaprząta jej głowę. Postanowiła za to działać. Uciekając się do magii. A dokładnie do feng-shui, którym się wtedy maniakalnie interesowała. Pamiętam, jak wparowała kiedyś do mojego pokoju i ustawiła na szafie tę ukraińską parę. Trochę protestowałam (po co mi tu to badziewie!), ale coś ściemniała, że nie ma gdzie jej postawić, a ja w końcu uznałam, że nie ma sensu się kłócić, skoro w sumie i tak jestem już na wylocie (żegnaj, domu, witaj, akademiku). Jak się potem okazało, figurka została ustawiona strategicznie w Polu Miłości i miała za zadanie zwabić mi tzw. absztyfikanta. Znając moje podejście do wszelkich zabobonów, Mama przyznała się do tych czarów dopiero kilka lat temu, uważając oczywiście, że to dzięki niej na pierwszym roku studiów poznałam Dzióbka (mojego pierwszego i jak na razie jedynego chłopaka). Kiedy ostatnio byłam u Rodziców, przypomniałam sobie tę historię i stwierdziłam, że jest na tyle niedorzeczna, że figurka musi wylądować w naszym mieszkaniu. I nie żebym była przekorna (bo przecież z tego wyrosłam), ale tak się złożyło, że ustawiłam ją w łazience, w... Polu Sedesu. Zobaczymy, jaki będzie to miało wpływ na nasz związek.

Vintage nutcracker
drewniany dziadek do orzechów - vintage / OLX.pl

Vintage Ukrainian couple figurine
Vintage Ukrainian couple figurine
ukraińska para z ceramiki (a.k.a. klucz do szczęścia w miłości) - vintage, od Mamy

Kwietnik.eu plant hanger
Kwietnik.eu plant hanger
druciany kwietnik - Kwietnik.eu (model Wioletta) 
PS Kocham tego kwiatka za to, że wytrzymuje nad kaloryferem w okresie grzewczym.

Biology-inspired kitchen stuff
H&M Home saucer
Magpie mug
kubek anatomiczny - Magpie / Bonami.pl
spodek / talerzyk z żukiem - H&M Home

Storm trooper
storm trooper pilnujący domofonu - od Dzióbka


aparat analogowy FED - vintage, od Rodziców
breloczek Darth Vader (Dzióbek ma Kapitan Phasmę) - Lego / Bonami.pl
butelka Darth Vader - Bonami.pl