16 listopada 2014

Dom trochę publiczny

Długo się zastanawiałam, jak ugryźć na blogu wpisy mieszkaniowe. No bo z jednej strony urządzanie daje mi tyle radości, że mam ochotę chwalić się wszem i wobec każdą nową zmianą (jak na szanującą się internetową ekshibicjonistkę przystało), a z drugiej - domowisko to jednak dość osobista rzecz, dużo bardziej osobista niż ciuchy, w których na ulicy może zobaczyć mnie każdy. Ostatecznie wymyśliłam, że raczej nie będzie tu takich szczegółowych wpisów typu "oprowadzam wycieczkę po mojej kuchni / sypialni / łazience". Zresztą nawet gdybym chciała taki wpis zamieścić, to jeszcze długo byłoby to niemożliwe, bo nasze mieszkanie na razie ma tylko "momenty" i niektóre jego rewiry zupełnie nie nadają się do pokazania szerszej publiczności (tak, nadal używamy w "salonie" krzeseł balkonowych). Tak więc będę tu pokazywać fragmenty wnętrza, nowe zakupy czy wprowadzone zmiany, ale nie całe ryfkowisko od a do z. Taki mieszkaniowy kalejdoskop.

No to jedziemy. Na początek kilka moich ulubionych wymysłów i wygrzebańców.


1. ŚCIANA TABLICOWA
Marzyłam o ścianie poktytej farbą tablicową, od kiedy zobaczyłam na Pintereście, że coś takiego w ogóle istnieje. Dzióbek na początku nie podzielał mojego entuzjazmu, ale po krótkim praniu mózgu doszedł do wniosku, że to jednak genialny pomysł. Przy wprowadzaniu wizji w czyn nie obeszło się bez małego dramatu (o czym pisałam tutaj), ale ostatecznie ściana jest i sprawuje się świetnie. Kuchnia ma dzięki niej taki trochę kawiarniany klimat, który po prostu uwielbiam (ach, a co to dopiero będzie, jak w końcu znajdziemy stołki do wyspy!). Poza aspektem czysto wizualnym, możliwość zapisywania ważnych rzeczy w widocznym miejscu naprawdę się przydaje na co dzień, nie mówiąc już o tym, jaką frajdę mamy (zwłaszcza ja) z bazgrania kredą.

Na świeżo pomalowanej ścianie wylądował mój kolejny musisztomieć, czyli niby dworcowy zegar. Gdyby mi ktoś kilka miesięcy temu powiedział, że przejrzę ponad 3 000 aukcji Allegro w poszukiwaniu zegara do kuchni, porównując czcionki cyfr i kształty wskazówek (!), popukałabym się w czoło. A teraz - normalna sprawa.

01
01a
farba tablicowa - Syntilor / Leroy Merlin (niby przeznaczona do drewna, ale u mnie działa)
zegar ścienny - Allegro
A konkurs zapisany na ścianie odbywa się tutaj.



2. CERAMIKA W NIEBIESKIE WZORY
Kiedyś wspomniałam Mamie, że chciałabym mieć w kuchni zbieraninę białych naczyń ceramicznych w różne niebieskie wzorki, koniecznie NIE z jednej parafii, i że zamierzam plądrować pod tym kątem targi staroci. Mama uśmiechnęła się pobłażliwie, po czym wyciągnęła ze spiżarni stos naczyń, na widok których dostałam palpitacji serca. To pozostałości ze sklepu typu mydło i powidło, który w zamierzchłym PRL-u prowadzili moi dziadkowie. W dodatku nawet nie używane! Ja to naprawdę jestem dzieckiem szczęścia.

02
miski i talerze - vintage, od Mamy
sosjerka - niemiecka ceramika prawdopodobnie z lat 60. (znaleziona w domu kupionym przez rodziców jeszcze przed moim urodzeniem)
kubek - Churchill China / bonami.pl



3. SKRZYNKA NA KÓŁKACH
Odkąd w naszej sypialni nastała wypasiona szafa i zniknęły stojaki, na które można było po prostu rzucać ciuchy, pojawił się problem: gdzie odkładać rzeczy podomowe albo noszone, ale jeszcze nadające się do założenia. Przez pewien czas z braku laku funkcję tę pełnił taboret, ale nie dość, że było to rozwiązanie zupełnie niepraktyczne, to wyglądało strasznie flejtuchowato. Aż w końcu doznałam olśnienia: skrzynka na kółkach! Na Allegro skrzynki po jabłkach chodzą już od 9 zł, ale ja z lenistwa wybrałam droższą (ok. 30 zł), za to już oszlifowaną i pomalowaną na biało. Dokupiłam do niej kółka, dno wyłożyłam filcem, który został mi po zamontowaniu szafy, i... jestem z siebie taka dumna! W skrzynce można schować ubrania, koc, dodatkową poduszkę czy piżamę. Bardzo wygodny gadżet, w dodatku zamiast brzydzić pokój, stanowi ciekawy element jego wystroju (przynajmniej w oczach kogoś takiego jak ja, kto najchętniej zamieszkałby w domu z palet z zasłonami z worków po kawie).

02b
02c
skrzynka - Allegro (+ kółka z Ikei)
koc - Ikea
poduszka z worka po ziarnach kakaowca - moja robota (a worki z Allegro)



4. STARE RADIO STOLICA
To radio kupiliśmy 2 mieszkania temu, w 2007 roku. Pan na Hali Targowej przysięgał na wszystkie świętości, że działa, ale kiedy w końcu przytaszczyliśmy je do domu (ciężkie to bydlę jak cholera), okazało się, że jednak nie. W pierwszym mieszkaniu stało sobie jako ozdoba, w drugim z braku miejsca kurzyło się na szafie, a przy przeprowadzce do trzeciego (obecnego) o mało go nie wywaliliśmy, no bo w sumie na co nam ono. Całe szczęście, że jednak sentymenty wzięły górę, bo dzięki temu mamy teraz całkiem fajny, i idealnie pasujący do klimatu naszego siedliska, stolik nocny. 

03
04
radio Stolica - targ staroci (Hala Targowa, Kraków)

***
No, na pierwszy raz to tyle. Dziękuję za uwagę. Urządzanie zapowiada się na neverending story, więc gdybyście trafili na jakieś fajne sklepy wnętrzarskie albo pomysły mieszkaniowe, dawajcie znać. I, mam nadzieję, do zobaczenia w kolejnym odcinku.

12 listopada 2014

Niezły numer

Odkąd pojawiła się moda na bluzy i koszulki z numerami w sportowym stylu, tęsknym wzrokiem wypatrywałam ciucha z moim rokiem urodzenia. Jak na złość, widywałam ciągle jakieś 78 albo 83, a jak już gdzieś pojawiała się 81, to w bazarowej wersji z cekinów czy innych dżecików. Miałam już nawet plan własnoręcznego wykręcenia pożądanego numeru na bluzie albo koszulce, ale - nie czarujmy się - szanse, że skończy się na czymś więcej niż dopisaniu kolejnego punktu do listy "do zrobienia", od początku były raczej nikłe.

Aż pewnego dnia dzięki Jackowi dowiedziałam się, że bluzę, jakiej szukam, wydał na świat męski dział H&M. Czem prędzej poleciałam do sklepu, gdzie szczęśliwie czekał na mnie ostatni egzemplarz (i to S-ka!). Dodam, że całkiem spoko jakości (chociaż to chyba standard, że sieciówki szyją męskie ciuchy z porządniejszych materiałów niż damskie).

A skoro już jesteśmy przy temacie pt. "blogerzy od siebie zrzynają", to śpieszę dodać, że miejscówkę do dzisiejszych zdjęć podpatrzyłam na blogu Weroniki (którą miałam przyjemność poznać przy okazji mojej allegrowej wyprzedaży). Trochę mi się wstyd zrobiło, że ja teraz niby huciara, a nie wiem, że Nowohuckie Centrum Kultury ma z tyłu taką piękną ścianę, no ale nowa tu jestem, wyrobię się (powiedziała osoba, która po 11 latach mieszkania w Krakowie nadal potrafi zabłądzić na Rynku).

1
2b
5
3 
kapelusz - Bytom
parka - Topshop
bluza 1981 - H&M (dział męski)
dżinsy - Lee (prezent od marki)
torba - Bags by MAY
buty - Vagabond


15 października 2014

Miękki błękit

Kiedy przychodzę do pracy w nowej sukience i słyszę: "Ładny szlafroczek" (od koleżanki) oraz "Masz coś pod tym płaszczykiem?" (od kolegi), to wiem, że stylówkę mogę zaliczyć do bardziej udanych w mojej karierze.

Sprawczynię całego zamieszania, czyli moją nową kreację od polskiej marki My Manifesto, możecie zobaczyć poniżej. Choć z sukienkami było mi ostatnio jakoś nie bardzo po drodze, ona przekonała mnie do siebie bez problemu. Przede wszystkim spodobał mi się jej szlafroko-płaszczowo-fartuchowaty krój. Poza tym materiał, czyli gruba, mięsista bawełna, która fajnie się układa i trzyma fason, a jednocześnie jest bardzo miękka i wygodna. Fajnym detalem jest też napis na pasku (If you can dream it, you can do it). Bardzo lubię, kiedy ubrania mają takie niespodzianki: nietypowe wykończenia, podszewki z ciekawym wzorem czy zaskakujące napisy na metkach (biorą mnie te wszystkie "Wear with love" i "Made in Heaven"). W kolekcji My Manifesto wszystkie ubrania "mówią".

Zdjęcia do dzisiejszego wpisu robiliśmy w sobotę, a w niedzielę, włócząc się z Agatą (i jej wiernym Programistą) po mieście, zupełnie przypadkiem odkryłam, że ubrania tej oraz wielu innych polskich marek można obmacać, przymierzyć oraz oczywiście kupić w Forum Mody przy Forum Przestrzenie. Jeśli mieszkacie w Krakowie albo wybieracie się tu na występy gościnne, polecam wizytę w tym przybytku. Na zachętę dodam, że mają naprawdę dobrą pizzę z rukolą oraz armię leżaczków z pięknym widokiem na Wisłę.

1
2
3
5
kapelusz - Bytom
sukienka - My Manifesto (prezent od marki)
torba - Nowińska
rajstopy - Calzedonia
buty - Vagabond