czwartek, 8 czerwca 2017

Poka cycki!

Wszyscy wkoło nawołują do wychodzenia ze strefy komfortu. Proszę bardzo! Niedawno się przełamałam i przemówiłam ludzkim głosem na Instagram Stories. Ale mało mi było tego szaleństwa, więc postanowiłam pójść jeszcze dalej i... błysnąć na blogu gołym biustem. Oprócz golizny mam dzisiaj dla Was jeszcze kilka innych porno-wnętrzarskich gadżetów, więc lepiej zawczasu upewnijcie się, że żadni mieszkaniowi purytanie nie zaglądają Wam przez ramię. Peep show czas zacząć!


BIUŚCIASTY DYWAN
Podobno na widok biustu niektórzy przedstawiciele homo sapiens tracą rozum. Tak zdecydowanie było ze mną, kiedy zobaczyłam na Instagramie ten roznegliżowany dywanik. Nie pomogło tłumaczenie sobie, że jasny dywanik w łazience to nie jest najbardziej optymalne rozwiązanie z możliwych, nie pomogło przeliczanie dolarów na złotówki. Po prostu musiałam go mieć.

Cold Picnic torso bath mat
Cold Picnic torso bath mat
dywanik łazienkowy (ponoć można go prać w pralce) - Cold Picnic / Otherwild.com


DINO I DONICZKI
Moja kolekcja doniczek powoli się rozrasta. Do dość tradycyjnych w kształcie i kolorze egzemplarzy (które pokazywałam w poście balkonowym) dołączyła miodowa doniczka z falbankową obwódką, niebieska o kwadratowym otworze oraz największy dziwak w tym towarzystwie, czyli złoty dinozaur. To coś wystające z jego grzbietu to oplątwa (ang. air plant) - taka szalona roślina, co nie ma korzeni i rośnie bez ziemi (żeby nie zdechła, wystarczy ją spryskać 2-3 razy w tygodniu lub raz na tydzień wrzucić na noc do miski z wodą).

Vintage pots and a dinosaur pot
Dinosaur air plant holder
doniczka z "falbanką" - vintage, Patyna.pl
doniczka niebieska - vintage, Nihil Novi
złoty dinozaur XL z oplątwą - Plantarium / Dawanda.pl (#darylosu)


KOLAŻ, KOLEŻANKO!
Plakat z hasłem Don't grow up, it's a trap, który wisiał w naszej sypialni, pojechał niedawno do nowej właścicielki, ale przyroda nie znosi próżni i na jego miejsce pojawił się nowy, mniejszy, ręcznie robiony kolaż z bardzo podobnym przesłaniem. Jego autorka, Kamila, tworzy takie, trochę zabawne, trochę nostalgiczne, cuda z wycinków z magazynów sprzed 30-50 lat. Mój kolaż trafił do mnie już jakiś czas temu, ale ciągle nie udało mi się znaleźć dla niego godnej (tzn. starej i drewnianej) ramy. Tak więc póki co prezentuję go w wersji "na golasa".

What is adulthood? It's death.
kolaż Dorosłość - Technika kolażu (#darylosu)
nożyczki srebrno-złote - Tiger
nożyczki czarne - COS 


LATAJĄCY DYWAN
Dywany sprawiają, że wnętrze od razu dostaje dodatkowe punkty przytulności, ale za to przy odkurzaniu ja dostaję wyku..., znaczy, strasznie się denerwuję. Jeszcze pół biedy, jak dywan jest duży i obciążony meblami. Ale kiedy jest mały, cienki i lata po całej podłodze, to trzeba się naprawdę nieźle nagimnastykować. Ja, próbując przy wsysaniu okruchów unieruchomić nogami ten tyleż uroczy, co nieposłuszny chodniczek, muszę wyglądać mniej więcej jak Jean-Claude Van Damme w słynnej reklamie ciężarówek.

Kitchen rug
dywanik - Floorist / Bonami.pl


NA KRECHĘ
Miskę z "bakteryjnym" wzorem i ręcznie haftowany obrus dostałam w kwietniu na urodziny. "Ale przecież ty masz urodziny w lutym!" Tak jest, zgadza się, dokładnie dziesiątego, miło że pamiętacie. Nie chodzi jednak o moje urodziny, tylko o urodziny sklepu Punca, w którym można kupić (internetowo lub stacjonarnie, na krakowskim Kazimierzu) polską ceramikę, szkło i inne dodatki do domu. Zwykle unikam niespodzianek (w końcu nikt nie wie tak dobrze, czego potrzebuję, jak ja sama), ale właścicielom Puncy udało się wpasować w wystój naszej chałupy z iście laboratoryjną precyzją.

Bolesławiec bowl
Hand-embroidered table cloth
"bakteryjna" miska - Dorota Koziara, Manufaktura w Bolesławcu / Punca.com.pl (#darylosu)
ręcznie haftowany obrus - Punca.com.pl (#darylosu)
 

środa, 31 maja 2017

Co mamy w szafie?

Pamiętacie reklamę Ikei, w której wystąpiłam 3 lata temu? Szczerze mówiąc, byłam trochę zawiedziona, że Akademia Filmowa pominęła moją wybitną rolę przy oscarowych nominacjach za 2014 rok. Zresztą mniejsza o mnie. Prawdziwym skandalem był brak nominacji dla ekipy filmowej. To, jak udało im się pokazać nasze mieszkanie, w którym nie było wtedy praktycznie żadnych mebli (za to stały stosy pudeł z gratami), tak, że na filmie wygląda na w miarę schludne "skandynawskie" wnętrze, to prawdziwa magia kina. Przy okazji tamtej akcji obiecywałam, że pokażę dokładnie, jak wygląda nasza szafa, i dziś, jedyne 3 lata później, w końcu nadszedł ten dzień!

Od początku mam obsesję na punkcie "rozjaśniania" mieszkania, więc wiadomo było, że szafa musi być biała i z lustrzanymi drzwiami (w których nie tylko można się w całości przejrzeć, czego mi zawsze brakowało, ale które dodatkowo odbijają światło wpadające przez okno). Jak widać, mebel zajmuje niemal całą ścianę sypialni. Po lewej jest ok. 20-centymetrowa luka, w której idealnie mieści się deska do prasowania, a na górze dawniej stały dwa pudła z plecakami i ubraniami do wydania, ale po regularnych czystkach w szafie nie są już potrzebne, bo wszystko elegancko mieści się w środku.

Szafa składa się z 3 modułów (o szerokości 100 cm, 100 cm i 50 cm) i ma wysokość 236 cm. Ponieważ drzwi sypialni zlokalizowane są blisko rogu i otwierają się "na szafę", pierwszy moduł jest płytszy niż pozostałe i ma tylko 38 cm głębokości. To wystarcza na ubrania składane w kostkę, czyli koszulki, swetry, spodnie, oraz na ręczniki, pościel itd. Drugi i trzeci moduł mają już głębokość 60 cm, dzięki czemu można było zamontować w nich drążki na ubrania (w płytszych szafach też jest to możliwe, ale wtedy drążki są montowane prostopadle do ściany i wysuwane do przodu - jak tutaj; to mniej wygodne, ale jeśli ktoś ma bardzo mało miejsca, lepsze to niż nic). Drugi moduł, podobnie jak pierwszy, podzieliliśmy równo na pół. Na wieszakach trzymamy krótkie rzeczy wiszące (koszule, żakiety, garnitur itd.), w szufladach - bieliznę i skarpetki, a w wysuwanej gablotce - krawaty, paski i inne drobiazgi. Trzeci moduł to już tylko moje królestwo: sukienki, cienkie płaszcze oraz torebki na wysuwanym wieszaku. Na górnych i dolnych półkach drugiego i trzeciego modułu trzymamy walizkę, torby podróżne i plecaki.

Jak oceniam szafę po 3 latach użytkowania? Nadal jestem z niej bardzo zadowolona i nadal uważam, że był to jeden z najlepszych interesów, jakie zrobiłam dzięki blogowaniu. No ale nie byłabym sobą, gdybym nie doszukała się jakichś minusów. Znalazłam dwa. Po pierwsze, jakiś czas temu zepsuło się światło w drugim module - to chyba jakiś problem z fotokomórką, bo światło nie gaśnie po zamknięciu drzwi. Ciągle zapominam, żeby zapytać o to obsługę w Ikei. Pewnie dlatego, że wyłączyłam światło całkiem (również w trzecim module; w pierwszym go nie było), przez co zupełnie o tej usterce nie pamiętam.  Po drugie, gdybym projektowała szafę teraz, to w pierwszym module zamiast tych długich szuflad i koszyków wybrałabym takie na połowę szerokości (jak w module drugim) albo najzwyklejsze półki. Bo w tym momencie, żeby wyciągnąć coś z szuflady, muszę otwierać oboje drzwi na oścież i przy okazji zamykać drzwi sypialni. Na szczęście trzymamy tam rzeczy rzadko używane, więc nie jest to bardzo uciążliwe.

Bebechy naszej szafy w całej okazałości wraz ze szczegółowym podziałem organizacyjnym możecie zobaczyć poniżej. Jak widać, podzieliliśmy się z Dzióbkiem sprawiedliwie. Ten trzeci moduł to taka mała zmyłka, bo gdyby moje rzeczy złożyć w kostkę, zmieściłyby się w takim samym koszyku co Dzióbkowe ubrania sportowe. Okrycia wierzchnie i buty trzymamy w drugiej szafie w przedpokoju (w której jest również "kącik gospodarczy"). Będzie o niej osobny wpis (obiecuję, że wcześniej niż za 3 lata).

PS
Kilka dni temu zrobiłam kolejną wyprzedaż na Allegro (w końcu ten porządek nie bierze się znikąd). Kilka rzeczy nadal czeka na nowych właścicieli (m.in. moja słynna karmelowa torebka Ochnika). Może znajdziecie coś dla siebie? Zapraszam tutaj.

My closet
Tak to wygląda na co dzień.
My closet
Tu widać różnicę głębokości między pierwszym a drugim modułem.
My closet
Sezamie, otwórz się!
My closet
Na niebiesko rzeczy Dzióbka, na żółto moje, na czerwono wspólne / ogólnodomowe.
My closet
Tyle długich portek i ani jednych szortów.
My closet
Szaroburo. Tak, jak lubię.
My closet
Pościel, obrusy i koce.
My closet
Bardzo mnie ta kolorystyczna harmonia uspokaja.
My closet
W wysuwanej gablotce zamiast diamentowych kolii - odkłaczarki i golarki do swetrów.
My closet
Tę walizkę przywiózł mi Dzióbek ze swojej pierwszej podróży do Stanów (stwierdził, że jest tak babciowa, że na pewno mi się spodoba). Trochę taki Vuitton dla ubogich, ale mam do niej sentyment.
My closet
Moja ulubiona część. Ależ te wzory super razem wyglądają!
My closet
Wysuwany wieszak na torebki - bardzo przydatna rzecz.
My closet
Torba, którą kupiłam 10 lat temu na targu staroci. Nadal w ciągłym użyciu.
My closet
  W kącie, za drzwiami czai się deska do prasowania (jest z Bonami, pokazywałam ją szczegółowo w tym poście).