poniedziałek, 23 stycznia 2017

Gabinet osobliwości

Coś dawno nie było tu aktualizacji mieszkaniowych. Pewnie dlatego, że jesteśmy już w zasadzie urządzeni i mało pojawia się u nas nowości większego kalibru (typu meble). Za to w ciągu ostatnich miesięcy udało mi się zebrać kilka nieco dziwacznych drobiazgów i przecież nie mogę zachować tej informacji tylko dla siebie.

W skrócie, mój mały gabinet osobliwości to mieszanka motywów botanicznych, anatomicznych i apteczno-chemicznych (nie wiem, czy to dlatego, że w liceum byłam na bio-chemie?) oraz "Gwiezdnych wojen" (rok temu w końcu obejrzałam wszystkie części i trzyma mnie jeszcze entuzjazm neofity). W kolekcji znalazł się też drewniany dziadek do orzechów wyhaczony okazyjnie na OLX-ie oraz ceramiczna figurka przedstawiająca zakochaną parę w ukraińskich strojach ludowych. Z tą ostatnią wiąże się pewna historia rodzinna, na tyle abstrakcyjna, że myślę, że świat musi ją poznać.

Otóż gdzieś między końcem liceum a początkiem studiów moją Rodzicielkę zaczął martwić fakt, że jeszcze nie mam chłopaka. Oldskulowo, nie? Nie wiem, czy się bała, że sąsiedzi wywiozą mnie z miasta na wozie z gnojem, ale musiała wiedzieć, jak zareagowałabym na jej obawy, bo słowem nie zdradziła, że taki temat w ogóle zaprząta jej głowę. Postanowiła za to działać. Uciekając się do magii. A dokładnie do feng-shui, którym się wtedy maniakalnie interesowała. Pamiętam, jak wparowała kiedyś do mojego pokoju i ustawiła na szafie właśnie tę ukraińską parę. Trochę protestowałam (po co mi tu to badziewie!), ale coś ściemniała, że nie ma gdzie jej postawić, a ja w końcu uznałam, że nie ma sensu się kłócić, skoro w sumie i tak jestem już na wylocie (żegnaj, domu, witaj, akademiku). Jak się potem okazało, figurka została ustawiona strategicznie w Polu Miłości i miała za zadanie zwabić mi tzw. absztyfikanta. Znając moje podejście do wszelkich zabobonów, Mama przyznała się do tych czarów dopiero kilka lat temu, uważając oczywiście, że to dzięki niej na pierwszym roku studiów poznałam Dzióbka (mojego pierwszego i jak na razie jedynego chłopaka). Kiedy ostatnio byłam u Rodziców, przypomniałam sobie tę historię i stwierdziłam, że jest na tyle niedorzeczna, że figurka musi wylądować w naszym mieszkaniu. I nie żebym była przekorna (bo przecież z tego wyrosłam!), ale tak się złożyło, że ustawiłam ją w łazience, w... Polu Sedesu. Zobaczymy, jaki będzie to miało wpływ na nasz związek.

Vintage nutcracker
drewniany dziadek do orzechów - vintage / OLX.pl

Vintage Ukrainian couple figurine
Vintage Ukrainian couple figurine
ukraińska para z ceramiki (a.k.a. klucz do szczęścia w miłości) - vintage, od Mamy

Kwietnik.eu plant hanger
Kwietnik.eu plant hanger
druciany kwietnik - Kwietnik.eu (model Wioletta) 
PS Kocham tego kwiatka, że wytrzymuje nad kaloryferem w okresie grzewczym.

Biology-inspired kitchen stuff
H&M Home saucer
Magpie mug
kubek anatomiczny - Magpie / Bonami.pl
spodek / talerzyk z żukiem - H&M Home

Storm trooper
storm trooper pilnujący domofonu - od Dzióbka


aparat analogowy FED - vintage, od Rodziców
breloczek Darth Vader (Dzióbek ma Kapitan Phasmę) - Lego / Bonami.pl
butelka Darth Vader - Bonami.pl

piątek, 13 stycznia 2017

Spędźże weekend w Krakowie!

Dzisiaj zapraszam Was do Krakowa. I to nie tylko wirtualnie, w ramach cyklu Kraków według Ryfki, ale jak najbardziej realnie, bo dzięki sieci hoteli Hampton by Hilton, która jest partnerem tego wpisu, ktoś z Was (wraz z ktosiem towarzyszącym) będzie mógł spędzić weekend w Krakowie. Jeśli mieszkacie w Krakowie na co dzień, nic straconego: do wygrania jest też weekend w Warszawie i Gdańsku. Ale po kolei. Najpierw przedstawię Wam kolejne z moich ulubionych krakowskich miejsc:


TYTANO
ul. Dolnych Młynów 10, Kraków
restauracje, kawiarnie i bary (m.in. Veganic, Międzymiastowa, Bonjour Cava, Weźże Krafta, Mr. Pancake), Forum Designu, Forum Mody


Przeczytałam kiedyś, że związek to dwoje ludzi, którzy każdego dnia wspólnie zastanawiają się: "Co dzisiaj jemy na obiad?", aż w końcu jedno z nich umiera. Rany, jakie to prawdziwe! Tyle czasu tracimy na namyślanie się, kręcenie nosem i kombinowanie, co ugotować albo gdzie pójść na jedzenie; czasu, który moglibyśmy spędzić o wiele pożyteczniej, na przykład grając w grę (Dzióbek) albo przeglądając sherlockowe gify na Tumblrze (ja). Dlatego bardzo się cieszę, że w zeszłym roku w Krakowie powstało miejsce, które rozwiązuje większość tych dylematów.

Tytano to "miasto w mieście" - kompleks gastronomiczno-rozrywkowy zlokalizowany w starej fabryce tytoniu w samym centrum Krakowa (na końcu ulicy Rajskiej). Są tam restauracje, kawiarnie, bary, odbywają się koncerty, wystawy i inne wydarzenia kulturalne, a latem można rozłożyć się na leżaczkach i oglądać filmy pod gołym niebem. Kiedy nie wiemy, gdzie pójść, idziemy właśnie do Tytano, bo tam, w jednym miejscu, bez kluczenia po całym mieście, mamy do wyboru opcje na słodko i słono, mięsne i wegetariańskie, na mały i duży głód. Smacznie, wygodnie i do tego w inspirującym otoczeniu (serio, każdy z tamtejszych lokali jest urządzony tak, że nic tylko robić zdjęcia i wrzucać na Instagrama - mała próbka poniżej).

Knajpą, którą wybieramy najczęściej, jest wegetariańsko-wegański Veganic. Już widzę Wasze zdziwione miny: Ryfka i kuchnia bezmięsna?! Niespodzianka! Karmią tam naprawdę dobrze, obsługa jest przemiła, do tego ceny całkiem przystępne (w dni powszednie do godz. 16.00 zjecie tam dwudaniowy lunch za 19 zł).

Drugi nasz wybór to Międzymiastowa. Jedzenie jest dobre, chociaż zwykle dość długo czeka się na obsługę (może akurat mieliśmy pecha). Oszczędnych na pewno zainteresuje możliwość zamówienia do kawy śniadania za 1 zł (polecam francuskie tosty!). Z kolei lunch dnia zjecie tam za 19,90 zł. Promocje obowiązują od poniedziałku do piątku.

Jak wiecie, nie lubię piwa (jest gorzkie, nawet jak niby jest słodkie), ale Dzióbek jest wielkim fanem piw rzemieślniczych, dlatego raz na jakiś czas, zwykle kiedy spotykamy się ze znajomymi, odwiedzamy bar Weźże Krafta. Dzióbek z zadowoleniem uśmiecha się znad kufla, a ja nie mogę przestać się zachwycać tą arcykrakowską nazwą oraz neonowym napisem "Pijże" umieszczonym nad kontuarem. Sytuacja typu win-win ;)

Jeśli podobnie jak ja macie teraz fazę na urządzanie mieszkania, to gorąco polecam Wam Forum Designu, czyli wielką halę z meblami, dodatkami i innymi wnętrzarskimi gadżetami od polskich projektantów. Spróbujcie przejść się po tym miejscu, nie wykrzykując choć raz "łaaaaał!" Mnie się to jeszcze nie udało.

Te cztery miejsca w Tytano odwiedzam najczęściej. Lokali jest oczywiście więcej i co jakiś czas otwierają się nowe, więc zachęcam Was do zaglądania i własnych poszukiwań. Może niedługo pojawi się ku temu idealna okazja - szczegóły poniżej! :)



KONKURS #WEEKENDZHBH

Zanosi się na to, że przysłowie "cudze chwalicie, swego nie znacie" niedługo może stracić na aktualności, przynajmniej jeśli chodzi o podróżowanie. Według badań przeprowadzonych przez sieć Hampton by Hilton Polacy coraz chętniej spędzają krótkie urlopy na wyjazdach krajowych. Ci weekendowi podróżnicy preferują krótkie, za to częstsze ładowanie akumulatorów poprzez poznawanie rodzimych zabytków i korzystanie z lokalnych atrakcji. Ja co prawda żadnych badań nie przeprowadzałam, ale rosnąca z roku na rok liczba wiadomości w mojej skrzynce pt. "Wybieram się na weekend do Krakowa, podpowiesz, gdzie warto się wybrać?", wydaje się potwierdzać tę tendencję.

Jeśli więc macie ochotę wybrać się do Krakowa i odwiedzić Tytano oraz inne ciekawe miejsca, zapraszam Was do wzięcia udziału w instagramowym konkursie, w którym do wygrania jest weekendowy pobyt dla dwóch osób w krakowskim hotelu Hampton by Hilton (wraz z dojazdem!). Zasady znajdziecie w opisie tego zdjęcia na moim Instagramie (pełny regulamin tutaj). Zaglądajcie też na profile @tekstualna i @andtucholski, gdzie do zgarnięcia będą weekendy w Warszawie i Gdańsku. Powodzenia!


PS
Oczywiście jeśli macie swoje ulubione miejsca w Krakowie, koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach. Ja i inni czytelnicy będziemy Wam bardzo wdzięczni :)


Mam słabość do takich pofabrycznych klimatów.
Wegetariańskie i wegańskie pyszności, które zadowolą nawet zatwardziałego mięsożercę.
Po każdym obiedzie w Veganicu przejście na wegetarianizm nie wydaje mi się takim nierealnym pomysłem.
Uwielbiam to wnętrze. Zastanawiam się nad tapetą w tym stylu w sypialni.
W Veganic warzywa atakują już od progu.
Wejście do Forum Designu (i Forum Mody).
Ubrania polskich projektantów w Forum Mody.
Małpa chyba wpadła na jakiś pomysł.
"Dzień dobry, czy mogę tu zamieszkać?", czyli Forum Designu.
Wiem, że fotele Chierowskiego są teraz wszędzie, ale ten kieszonkowy rozmiar idealnie pasowałby mi do "salonu".
Moje życie w pigułce.
Proszę czekać, łączę.
Zdjęcie zrobione przez głodne dziecko z powieści Dickensa przyklejone do szyby.
Dzik jest dziki. Dzik jest zły.
A czy Wy pochowaliście już świąteczne dekoracje? (Ja jeszcze nie.)
Niemożliwe, że ta fabryka stała w centrum Krakowa przez tyle lat, zupełnie niezagospodarowana.
Najlepsza nazwa na dzielni.
Tzw. call to action.
Dieta nie ma szans.

Tutaj latem odbywało się kino pod chmurką.