7 grudnia 2019

Prezentownik 2019

Czekałyście? W końcu przybywam ze świątecznym prezentownikiem! Lubię rzeczy ładne i praktyczne (najlepiej jednocześnie) i takie co roku staram się tu pokazywać. Bo przedmioty ułatwiają i uprzyjemniają życie, o ile oczywiście są kupowane z mózgiem i w rozsądnych ilościach. Jednak ciekawą i przy okazji przyjazną środowisku alternatywą mogą być prezenty niematerialne, takie jak bilety na koncert czy do teatru, udział w warsztatach lub kolacji degustacyjnej, kupon na masaż, cyfrowa prenumerata ulubionego magazynu (np. Pisma czy Tygodnika Powszechnego), abonament na Netflixa, Spotify, Legimi czy do CinemaCity albo kurs językowy (Warszawia(n)kom gorąco polecam Pana od francuskiego). Można też stworzyć osobisty kupon do wykorzystania przez osobę obdarowaną, np. na przygotowanie przez Was jej ulubionego dania. 

Bardzo ekologicznym wyborem są też prezenty vintage. Rzecz jasna, nie jest to opcja dla każdego, ale jeśli znacie dziwaków, którzy ucieszą się ze starej mapy czy wazonu z lat 60., to na końcu tego archiwalnego wpisu znajdziecie listę fajnych sklepów ze starociami. Jestem też wielką entuzjastką... kart podarunkowych. Wiem, że niektórzy uważają kartę za taki gorszy, "leniwy" rodzaj prezentu, ale moim zdaniem lepsza karta niż nietrafiony upominek.

A, i oczywiście zachęcam do pakowania prezentów z użyciem materiałów z odzysku. Ja od lat chomikuję wszelkie wstążki, papiery, bibułki, koperty czy ładne pudełka i nie pamiętam, kiedy ostatnio musiałam kupić jakiekolwiek opakowania prezentowe.

Christmas 2019



CIAO, CIAŁO!

Coś dla ciała i/lub z motywem ciała. Bo wiadomo, w zadowolonym ciele szczęśliwa dusza. A więc, jak to mawia pewien trener personalny z Instagrama: ukochoj się!

Love your body

1. jedwabna poszewka na poduszkę So Fluffy - ponoć spanie na jedwabiu bardo dobrze robi na twarz; ja celowałabym raczej w ciemny kolor, bo na jasnej zaraz miałabym plamy od kremu
2. jedwabna gumka do włosów Monika Kamińska - planowałam taką uszyć w ramach cebula DIY, ale po bezskutecznym polowaniu na jedwab w lumpeksach w końcu kupiłam u Moniki - też dobry deal, bo wiele polskich marek sprzedaje je 2 razy drożej ;)
3. worek na bieliznę Pantalones - to nowa polska marka szyjąca majtki z bawełny organicznej GOTS
4. jedwabna apaszka KOPI - z nadrukiem zaprojektowanym przez Weronikę Siwiec (pokazywałam ją tutaj)
5. herbaty teapigs / Coffeedesk.pl - wiadomo, earl grey rządzi, ale mają też np. o smaku popcornu czy czekolady z miętą (rabat 20% na wszystkie herbaty teapigs do 31.01.2020 na hasło SZTYWNYKOD)
6. kubek z zaparzaczem Loveramics / Coffeedesk.pl - to jest HIT! zachwycałam się nim już na moim Instagramie - mega praktyczna rzecz, bo pokrywka jest jednocześnie podstawką na zaparzacz (rabat 10 zł przy dowolnych zakupach za min. 100 zł do 31.01.2020 na hasło SZAFASZTYWNIARY )
7. porcelanowy spodek Magic Mug - na przykład na biżuterię
8. kimono Miss Liberté - z kolażem Aleksandry Morawiak (swoją drogą, o mało nie stworzyłam osobnej kategorii tylko na prezenty z jej kolażami)
9. sekretnik KOPI - i w ogóle cała seria Féminin z tym motywem, i w ogóle wszystko
10. majtki Cztery Litery - z haftem projektu Joanny Mudrowskiej; jako członkini #TeamBawełnianeMajtki jestem zachwycona tym pomysłem
11. bon na spersonalizowane perfumy Mo61 (jest też w wersji elektronicznej) - do zrealizowania w salonie marki w Krakowie, Warszawie lub Gdyni; mam taki zapach i uwielbiam go! w Mo61 tworzą perfumy, a nie wody toaletowe/perfumowane (tzn. stężenie olejków eterycznych jest powyżej 20%) i potrafią pomóc nawet perfumowym analfabetom
12. plecak Ars Amandi / Risk made in Warsaw - z aktami projektu Egona Schielego



PANI OD BIOLOGII

Pełen odlot i rozkwit! Rośliny, zwierzęta, owady i... organy.

Biology teacher

1. ceramiczny wazon serce Seletti - można postawić albo powiesić na ścianie; wzdycham od dawna i zamierzam zamówić sobie na urodziny
2. filiżanka albo talerz z owadem Gift Workshop - mają też inne przyrodnicze motywy
3. kalendarz Papiery Wartościowe z kolażem Aleksandry Morawiak - mój kalendarz na przyszły rok, najpiękniejszy, jaki miałam; są też wersje z gładką okładką i kolażem na w środku, a oprócz tego również notatniki i papier do pakowania z  tym wzorem
4. przypinka Żuk gnojowy od Marceliny Jarnuszkiewicz - do wyboru też inne stworzonka
5. talerze dekoracyjne z rybą Wallware - jestem zakochana w tych talerzach ze zwierzętami, roślinami i motywami anatomicznym; rybę dostałam w zeszłym roku na urodziny (na stronie producenta jest największy wybór motywów i rozmiarów, ale można je też kupić w polskich sklepach internetowych)
6. plecak Bez Nadzieja / Japier Papier - polecam ten sklep, sporo towaru dla malkontentów
7. pościel Foonka z kolażem Aleksandry Morawiak - a w opcji "nie mam kasy": jasiek albo poszewka na poduszkę
8. Birds in a Book - mała książeczka (w języku angielskim) z ptaszkami na gałązkach, które można wysuwać
9. Mini Planer Pełen Czasu - czyli notatnik (nie kalendarz) z ponoć najlepszym papierem w Polsce (macałam, wierzę); miłośniczkom zieleniny polecam obczaić całą kolekcję Dżunglove



CZYTELNICZKI POLECAJĄ

Na moich Insta stories zapytałam Was o prezenty, o których marzycie w tym roku, lub które w przeszłości najbardziej Was ucieszyły. Poniżej najczęściej powtarzające się propozycje. Chociaż nic nie przebije "głowy byłego".

My followers' choice

1. mata do jogi Miamiko - nie znam się, ale widzę, że cały Instagram na nich ćwiczy
2. składany kubek Stojo - ja mam jakąś taniochę z Allegro, ale te wyglądają zdecydowanie ładniej i porządniej
3. wełniana czapka Elementy - część z Was pisała, że marka w sumie nieważna, byle czapka była z wełny, ale najczęściej jednak wymieniałyście czapki Elementy i Moniki Kamińskiej - patronki akcji #zimabezakrylu
4. książka WEGE Jamiego Olivera - a dzięki za ten pomysł, kupię sobie :)
5. Instax Mini - potwierdzam, to jeden z najfajniejszych prezentów, jakie dostałam (mam model Instax Mini 70), koniecznie z wkładami, bo bez tego to jakby dawać zabawkę bez baterii
6. czytnik Kindle - mam, chociaż rzadko korzystam, ale najwyższy czas to zmienić, bo półki zaczynają się wyginać pod ciężarem książek
7. soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy Foreo - nigdy nie używałam (mam szczoteczkę Philipsa, o której pisałam tutaj) i zdziwiłam się, że w niektórych sklepach kosztuje 199 zł, a w innych ponad 600 zł, ale okazało się, że są różne modele i wielkości (choć kształt niemal identyczny) - zwróćcie na to uwagę!
8. Pan Kalendarz 2020 - gdybym nie miała już kalendarza, poważnie bym się nad nim zastanawiała, bo wygląda bosko (choć wolę układ: tydzień po lewej - notatki po prawej)
9. kosmetyczka z wieszakiem - bardzo wygodny gadżet, bo w hotelowych łazienkach jest zawsze za mało miejsca na postawienie kosmetyków; ja mam jakiejś nieznanej marki z Allegro za 3 dyszki i też jest super
10. kubek termiczny Vacuum / Duka - hicior nad hiciory, używam go od jakichś 4 lat i nadal trzyma ciepło do 7 godzin i nie przecieka; on-line aktualnie niedostępny, ale stacjonarnie powinien być spory wybór kolorów i pojemności (przed świętami często ze zniżką)
11. plecak Fjällräven Kånken - noszę niemal codziennie od 3 lat i uwielbiam (pisałam o nim tutaj); dostępny również w wersji Re-Kånken z poliestru z recyklingu



GANG SŁODZIAKÓW

Coś dla dzieci i/lub zdziecinniałych prawie 40-latków (my robimy tak, że kupujemy książki, czytamy, a potem obdarowujemy jakiegoś malucha).

Cuteness overload

1. Trzymaj mnie mocno - wiecie, że wydry w czasie snu trzymają się za łapki? albo że kiedy jest wzburzone morze, to łączą się w wyderkową tratwę? książka ma tylko 30 stron, ale obrazki są przerozkoszne!
2. Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty - przepięknie ilustrowana książka przedstawiająca sekretne życie krasnali domowych, np. jak organizują wyprawy wspinaczkowe na tort w lodówce, przestawiają literki w druku albo wyłażą z odkurzacza, do którego zostały wciągnięte przy sprzątaniu, przy okazji roznosząc po całym domu paprochy
3. kubek z misiami Lamabo - najrozkoszniejsza rzecz, jaką widziałam
4. i 5. drewniane zabawki Jajeczko - mają całe zoo, klocki i inne zabawki, wszystko ręcznie robione
6. Boberek / Lisek z lasu - kupiłam dla bąbla w rodzinie (żeby zamówić, trzeba napisać do Wioletty wiadomość prywatną na IG; jakby co, Boberek ma ok. 40 cm i kosztuje 55 zł)
7. Simple Happy Kitchen - przewodnik po roślinnym stylu życia; mimo dzieciakowych ilustracji to raczej książka dla dorosłych, bo w środku są przepisy, informacje o wartościach odżywczych czy porównanie zużycia wody w produkcji warzyw i mięsa
8. ceramiczne broszki Piesek i Kupa - najgorszy dzień będzie dzięki nim mniej gówniany
9. wisząca doniczka Leniwiec - moje zwierzę totemiczne



DZIÓBEK POLECA

Zachęcona zeszłorocznym sukcesem, w tym roku również poprosiłam Dzióbka o kilka polecajek. Posiada z tego zbioru wszystko poza myszką, ale jak go znam, to się pewnie zmieni.

My Boyfriend's choice

1. kubek For.rest - są różne zwierzaki (Dzióbek ma misia, a ja żabę ze śląskiej kolekcji dla Gryfnie) i pojemności od 300 ml do 1 litra, chociaż dla nas 500 ml to optymalny herbaciany gabaryt
2. bezprzewodowe słuchawki BeatsX - dostał w zeszłym roku ode mnie na urodziny (zawsze mówimy sobie wprost, co chcemy dostać, i dlatego nasze prezenty są zawsze trafione); do tej pory się podnieca, jakie wygodne i jaki dźwięk super
3. pojemnik na zupę Joseph Joseph - bardzo praktyczna rzecz, bo do większego pojemnika (0,6 l) idzie zupa, a do mniejszego (0,3 l) np. makaron (albo np. danie + sałatka), a po zjedzeniu można złożyć; uwaga: zwróćcie uwagę na pojemność, bo mają też niemal identyczne, ale mniejsze pojemniki na sałatkę/jogurt
4. Zapiski z Królestwa - must-have każdego fana angielskiego futbolu
5. poduszka do akupresury Pranamat - poduszka (lub mata) z kolcami, która pomaga na bolące plecy, kark czy łydki po graniu w gałę; Dzióbek na studiach chodził na rehabilitację i tam właśnie na podobnej macie musiał leżeć; wskazówka: przed zakupem warto zajrzeć profil Pranamat Polska na IG i przejrzeć zdjęcia z oznaczeniem marki, bo influencerki często dzielą się rabatami 20-30% (sama w ten sposób kupiłam naszą poduchę)
6. koszulka Dama z prosiaczkiem Chrum.com (jest też wersja damska) - w ogóle polecam koszulki z Chruma - mega jakość  
7. kubek termoaktywny Super Mario - idealny dla fana gier; zmienia kolor pod wpływem gorąca!
8. gra Wiedźmin - w sam raz, żeby sobie przypomnieć przed premierą serialu na Netflixie (gra oczywiście nie jest nowa, ale dopiero niedawno wyszła w wersji na Nintendo Switch)
9. mydło Bat Szop / Soap Szop - zostań superbohaterem swojej łazienki!
10. mysz Logitech Master 3 - ponoć turbo kozak (choć bardzo czuły), z dodatkowym kółkiem obsługiwanym kciukiem (!) do przewijania w poziomie
11. koc NUDA / Pan Tu Nie Stał -  jedyna słuszna kreacja na Sylwestra (69% wełny)



CHARYTATYWNIE

Co roku wspieram świąteczne akcje charytatywne i namawiam Was do tego samego oraz/lub do udostępniania linków na Waszych Fejsbukach czy Insta stories. Niech dowie się o nich jak najwięcej osób!

Give back

1. Too Good To Go (aplikacja pomagająca ratować jedzenie z restauracji) - Stoliczku, nakryj się! Głód to nie bajka - Kup wirtualną paczkę i wesprzyj Banki Żywności
3. Fleurir - Kup dowolną ozdobę do włosów i wspomóż Stowarzyszenie mali bracia Ubogich (wejdź na Fleurir.pl, kup produkt, a pieniądze za niego przelej na konto Stowarzyszenia - szczegóły akcji tutaj; uwaga: bez względu na ceny w sklepie, wszystkie opaski są po 100 zł, a spinki i gumki po 50 zł)
5. Stowarzyszenie mali bracia Ubogich - Ufunduj wigilię dla starszej samotnej osoby
6. Bank Żywności SOS w Warszawie - Kup paczkę z jedzeniem na święta dla potrzebujących

***

Możecie też zerknąć do moich prezentowników z poprzednich lat: 2018, 2017, 2016. Sprawdziłam i wiele propozycji jest nadal aktualnych.


28 października 2019

Złota polska jesieniara

Nie, oczy Was nie mylą: tak, to nowy wpis na blogu, i tak, mam na sobie sukienkę! Proszę bez paniki. Głęboki wdech, wydech... Już? No to jedziemy.

W tym sezonie w social mediach furorę robi słowo JESIENIARA. Za każdym razem, kiedy je widzę, mam ochotę zapytać z wyższością, niczym Boguś Linda: "Co ty wiesz o jesieniarstwie?" No bo JA, szanowni Państwo, zawijam się w kocyk, chodzę po domu w futrzanych kapciach, piję hektolitry earl greya i śpię w piżamie z długimi nogawkami PRZEZ CAŁY ROK, nawet przy 30 stopniach. Jestem po prostu prawilną, wieczną zmarzliną, a nie żadną sezonową entuzjastką. Co nie zmienia faktu, że na dzisiejszych zdjęciach wyglądam jak stuprocentowa instagramowa jesieniara. Brakuje jeszcze tylko żebym się wytarzała w liściach, ale jest taki jeden mem, który skutecznie wybija to z głowy.

Przepis na Sztywniarę jesieniarę jest bardzo prosty i składa się prawie w całości z lokalnych składników. Trencz dostałam prawie rok temu od polskiej marki Elementy (nawiasem mówiąc, jest to marka, która znokautowała konkurencję, kiedy jakiś czas temu spytałam na stories o polecane przez Was polskie marki - jakby co, te stories są nadal przypięte na moim Instagramie). Koniecznie chciałam model Oslo w tym kolorze, czyli Bronze Gold (już niedostępnym), i kiedy w salonie dowiedziałam się, że został tylko jeden egzemplarz w rozmiarze L, byłam lekko załamana. Po przymierzeniu okazało się jednak, że wcale nie jest za duży. Dla porównania przymierzyłam też mniejsze rozmiary (w innych kolorach) i jak dla mnie różnica była ledwie zauważalna. One ogólnie mają raczej luźny fason, a w dodatku są tak sprytnie skrojone, że przy moich gabarytach w zasadzie każdy rozmiar jest OK. Uwielbiam ten płaszcz za wielkie, naszywane kieszenie, z których nie wypada komórka i w których mieści się nawet bidon z wodą (płytkie kieszenie w okryciach wierzchnich to moja zmora!). No i jest to mój ulubiony typ ubrania, czyli taki, w którym "szefuję" - bo powiewa i jakoś tak dodaje majestatu.

No dobrze, płaszcz płaszczem, ale co mi się stało, że kupiłam sukienkę? Ano sama jestem sobą zaskoczona. Zdarzało mi się już kupować sukienki, w których potem nie chodziłam, bo czułam się w nich za bardzo wystrojona, ale coś mi mówiło, że z modelem Suzanne marki Nalu będzie inaczej. I faktycznie, kiecka jest wyjątkowa, ale jednocześnie taka... codzienna. Nie czuję się w niej dziwnie i sztucznie (mimo że przecież chodzę prawie wyłącznie w spodniach, i to najczęściej dresowych), nie krępuje mi ruchów i ma taką długość, że sobie jej nie przydeptuję, wchodząc po schodach. Plus polska produkcja, wiskoza, halka (też z wiskozy), rabat (bo kupowałam w przedsprzedaży) oraz bonus dla osób, które nie lubią nosić stanika, ale nie lubią też przyciągać uwagi do biustu, kiedy zawieje zimniejszy wiaterek: ten wzór sprawia, że nic nie widać!

PS
Muszę powiedzieć, że ograniczanie zakupów w sieciówkach na rzecz lumpeksów (głównie) i polskich marek (rzadziej) idzie mi w tym roku jeszcze lepiej niż w poprzednim. Na pewno będę się chwalić efektami!

Made in Poland
Made in Poland
Made in Poland
Made in Poland
Made in Poland
Made in Poland
sukienka (model Suzanne, mam rozmiar M) - Nalu Bodywear
trencz (model Oslo, mam rozmiar L) - Elementy (#darylosu)
torba - Czajkaczajka  (pokazywałam ją bliżej  w tym wpisie
sztyblety (model Elaine) - Ecco (mają 4 lata)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...