3 maja 2015

Na swoim miejscu

Z najpilniejszych zmian w mieszkaniu zostało nam zamontowanie szafy w przedpokoju i zawieszenie czegoś w oknach, bo nawet mój ekshibicjonizm ma swoje granice i kończy się w momencie, kiedy moja kąpiel zamienia się w darmowy peep show dla robotników z naprzeciwka. Ale oczywiście ponieważ nie są to zmiany typu hop-siup, zbieram się do nich od miesięcy. Pochwalę się, jeśli coś się w tej materii zmieni, a póki co przygotowałam kolejną porcję mieszkaniowych migawek mniejszego kalibru. Dzisiaj temat przewodni: przechowywanie.


ŚNIADANIE MISTRZA
O torbie śniadaniowej wspominałam w jednym z pierwszych wpisów mieszkaniowych. Od tamtego czasu używam jej prawie codziennie. Trochę się wymiętoliła od podskakiwania w koszyku rowerowym, ale ogólnie tworzywo, z którego jest wykonana (to nie papier!), okazało się całkiem wytrzymałe. Bardzo się z tego cieszę, bo - nie czarujmy się - kupiłam ją tylko i wyłącznie ze względu na wygląd.

A tak trochę obok tematu: pamiętacie moje talerze z królikiem i wiewiórą? Koledzy z pracy uważnie śledzą mojego bloga, bo na urodziny podarowali mi do kompletu kubeczki z myszami. Nawet kilkuletnie dzieci moich znajomych nie mają takiej fajnej zastawy jak ja.

Lunch bag
Sleeping  mice cups
torba śniadaniowa z termoizolacją (zamykana na magnes!) - Bonami.pl
kubeczki z myszkami -  Bloomingville / Opa & Company 


DRUCIANY KOSZYK
Mam niestety taką osobowość, że lubię zafiksowywać się na drobiazgach. To znaczy niestety dla osób, które mają ze mną do czynienia, bo mnie jest z tym całkiem dobrze. Jakoś pod koniec zeszłego roku zachorowałam na oldskulowy, druciany koszyk na owoce. Wcześniej trzymałam owoce w ceramicznej albo szklanej misce, ale jakoś zaburzało mi to kuchenną fengszuję. Oczywiście nie mógł być to byle jaki koszyk, tylko taki, jak sobie wyświetlił mój chory umysł. Parę miesięcy poszukiwań minęło jak z bicza strzelił i w końcu mogę odetchnąć z ulgą. No i skupić się na szukaniu wiklinowego koszyka na pieczywo.

Fruit basket
Fruit basket
metalowy koszyk - TK Maxx


TORBA SEZONU
Od pewnego czasu na blogach wnętrzarskich  obserwuję wysyp wielkich papierowych toreb. Na początku byłam sceptyczna. No ładne toto, ale z papieru? Przecież to strasznie niepraktyczne. W końcu się jednak złamałam i muszę przyznać, że jest to całkiem fajny pomysł. Może nie do codziennego użytku (np. na dziecięce zabawki), ale do przechowywania rzadziej potrzebnych rzeczy (np. innych toreb, pudełek prezentowych czy papierów do pakowania) - jak najbardziej.

Paper bag
Home library
taboret ze schodkiem - IKEA
papierowa torba / worek - Opa & Company (prezent od sklepu) 


DOMOWA BIBLIOTECZKA
Jeszcze zanim kupiliśmy mieszkanie, wiedzieliśmy, że na pewno jedną ścianę w całości przeznaczymy na półki z książkami. W naszym poprzednim mieszkaniu książki były rozproszone po wszystkich pomieszczeniach, pochowane po szafkach, na półkach, w szufladach. Prawdziwy koszmar dla każdego fanatyka logicznego i praktycznego rozlokowania wszystkiego.

Od początku mieliśmy wizję prostego regału z jasnego, surowego drewna. W moim przypadku plan ten miał dodatkowo wymiar sentymentalny, bo coś takiego miałam w moim starym pokoju w domu rodzinnym. Regał powstał w jedno popołudnie z niepotrzebnych desek zachomikowanych przez mojego Tatę. Zmieściły się na nim wszystkie nasze książki, filmy i jeszcze kilka pudeł ze szpargałami. Przy regale znalazło się centrum dowodzenia Dzióbka, które pewnie tutaj pokażę, kiedy będzie już całkiem urządzone.

A skoro już jesteśmy przy książkach, to podzielę się jeszcze patentem na przechowywanie książek przy łóżku, który opracowaliśmy kilka lat temu. W starym mieszaniu nie mieliśmy miejsca na szafki nocne. Łóżko z jednej strony stało przy samej ścianie, a z drugiej zaraz było biurko z fotelem, który nie miałby żadnego pola manewru, gdybyśmy postawili za nim szafkę. Dzióbek czyta jak opętany, zwłaszcza przed snem, dlatego musiał mieć jakieś miejsce do odkładania książek. Tak wpadliśmy na pomysł wanienki, czyli wysuwanego kosza / szuflady. Ma to ten plus, że przez większość czasu wanienka siedzi sobie pod łóżkiem i jest zupełnie niewidoczna. Dzióbek tak się do tego rozwiązania przyzwyczaił, że choć w nowym mieszkaniu każde z nas ma swoją szafkę albo stolik, wanienka została. Jeśli ktoś ma większą wnękę pod łóżkiem, to myślę, że fajnie może się tu sprawdzić drewniana skrzynka albo inny pojemnik na kółkach.

Home library
regał z książkami - mój Tata :)

Book drawer
metalowy kosz / szuflada - Leroy Merlin


26 kwietnia 2015

Ryfka from the block

Zanim wyrazicie zaskoczenie moją dzisiejszą stylówką, chciałabym tylko zaznaczyć, że ja też jestem nią zaskoczona. Jak to w amerykańskich filmach tłumaczą się ludzie przyłapani przez partnerów z kochankiem/kochanką: "Nie planowałam tego. To się po prostu stało".

To znaczy akurat fajnych sportowych butów, w których mogłabym śmigać na rowerze, szukałam od dawna. Szło mi niestety kiepsko, bo wszystkie były jakieś... no właśnie, za bardzo sportowe. W końcu udało mi się wytropić buty, które nie były pstrokate i nie miały wielkiego logo. I co wtedy zrobiłam? Wiadomo: kupiłam do kompletu turbopstrokatą bluzę z logo na pół pleców. Jest w tym logika? Ano nie ma. Ale, o dziwo, jakoś fajnie się w tym zestawie czuję i mam wrażenie takiego odświeżenia szafy. Ktoś kiedyś powiedział, że "od czasu do czasu trzeba się zaopatrzyć w coś dla siebie nietypowego, żeby się samemu z sobą nie zanudzić". A, to byłam ja. No i jak zwykle miałam rację!


PS Odpaliłam w końcu konto na Instagramie. Jeśli macie ochotę, możecie mnie obserwować tutaj (@szafasztywniary). Uprzedzam, że się wkręciłam i trochę spamuję.





bluza - Adidas / answear.com
koszulka - Medicine
spodnie - Lee / Allegro
buty - Tommy Hilfiger / paradopary.pl (prezent od sklepu)

13 kwietnia 2015

Tam dom mój, gdzie dziwactwa moje

Na pewno wszyscy niecierpliwie czekają na kolejne wieści z mieszkaniowego frontu. No dobra, niech będzie: to ja niecierpliwie czekam, żeby się nimi z Wami podzielić. A więc oto, co nowego słychać w Casa di Ryfka e Dzióbek:


DZBANEK ZE WSZECH MIAR IDEALNY
Zawsze muszę ze sobą walczyć, żeby zebrać się w niedzielę rano (tzn. przed 12.00) na targ staroci pod Halą Targową. Ale jak już się zbiorę, to zwykle nie żałuję. Ostatnio poszłam obczajać wiklinowe koszyki, a wróciłam z takim oto starym dzbankiem/miarką z Ćmielowa (w środku ma narysowaną podziałkę). Używam go jako wazonu, ale fajnie wygląda też jako pojemnik na drewniane łyżki i inne kuchenne przybory.

porcelanowy dzbanek (miarka) - Ćmielów / targ staroci


CHŁOPAK Z WIERTARĄ BYŁBY DLA MNIE PARĄ
Wiertarka to obok zmywaki jeden z lepszych zakupów, jakich dokonaliśmy z okazji urządzania naszego lokum. Wczoraj za jej pomocą podrasowaliśmy ikeowską szafkę pod telewizor, przykręcając do szuflad porcelanowe gałki z numerkami. Tak pierdoła, a ile radości.

Customized IKEA TV stand
Customized IKEA TV stand
szafka pod TV - IKEA
porcelanowe gałki - Westwing.pl


PRANIE BRUDÓW
A tak od niedawna wygląda nasza minipralnia, czyli po prostu półka nad pralką w łazience. Nie było niestety opcji, żeby schować do szafki tę całą chemię, a brzydkie opakowania strasznie działały mi na nerwy. Na szczęście w końcu udało mi się znaleźć odpowiednie pojemniki na wszystkie proszki, płyny i inne calgony. I kto jest perfekcyjnie stukniętą panią domu?

Laundry detergents
pojemnik na proszek do prania - Bonami.pl (prezent od sklepu)
butelka apteczna - vintage, prezent od koleżanki (Karolina, jeszcze raz wielkie dzięki!)
butelka z korkiem - IKEA
drewniane spinacze/klamerki w słoiku - Bonami.pl


DON'T GROW UP. IT'S A TRAP
Jestem wielką fanką wszelkich dekoracji z motywami typograficznymi i mam ich w mieszkaniu (zwłaszcza w łazience) całkiem sporo. Niedawno w naszej sypialni wylądował taki oto plakat. Największą siłę oddziaływania ma w poniedziałek rano, kiedy trzeba wstać do roboty.

My new poster
plakat - NY26.pl (prezent od sklepu)
rama - IKEA


ZLEW I OKOLICE
Odkąd zamontowaliśmy w kuchni zlew (z którego, swoją drogą, jestem bardzo zadowolona, podobnie jak z kranu ze sprężyną, który przypomina nam złote czasy pracy na zmywaku), nie dawała mi spokoju arcyważna kwestia szpecącej gąbki do mycia naczyń. Szybko udało mi się znaleźć ładny dozownik na płyn, żeby nie kłuła mnie w oczy jakaś niewyględna butelka Ludwika, ale, kurde, co z tą cholerną gąbką? Nic dziwnego, że na zdjęciach w magazynach wnętrzarskich nigdy jej nie pokazują. Przecież nie ma opcji, żeby coś takiego na zlewie ładnie wyglądało! Szukałam czarnej gąbki (bo doszłam do wniosku, że w tym kolorze nie będzie aż tak rzucać się w oczy), ale nigdzie nie było. W końcu mnie olśniło: pojemnik! Metalowa osłonka na doniczkę sprawdziła się w tej roli idealnie. Gąbka jest ukryta, ale cały czas pod ręką. Zlew nareszcie wygląda schludnie, a ja mogę sobie poszukać kolejnego wyimaginowanego problemu.

PS Po 9 miesiącach od wprowadzki w końcu doczekaliśmy się płytek w kuchni!

Kitchen sink
Kitchen sink
szklany dozownik na płyn do mycia naczyń (wcześniej było w nim mydło) - Home & Body Co. / TK Maxx 
metalowy pojemnik (osłonka na doniczkę) - H&M Home

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...