25 stycznia 2015

Ryfka by night

Dzisiaj coś, co nie zdarza się często (bo mniej więcej raz na rok), czyli strój z katalogu "Ryfka na imprezie". Impreza była firmowa, noworoczna i, jak na moje standardy, całkiem udana (były ziemniaki - czego chcieć więcej?). Ze swojej stylówki też byłam dość zadowolona. No, przynajmniej dopóki nie przyszły modelki. 

Szyku zadawałam w kombinezonie, po który wybierałam się do Zary od jakichś 2 miesięcy, ale kupiłam go dopiero w dniu imprezy. Lenistwo okazało się genialną taktyką, bo do tego czasu zdążyli go przecenić dokładnie o 53%. W całej mojej ekscytacji niestety jakoś nie wpadłam na to, że kombinezon na imprezie to raczej kiepski pomysł, a już szczególnie kombinezon zapinany na milion guzików. Niniejszym chciałabym więc przeprosić wszystkich, którzy tamtego wieczoru stali za mną w kolejce do łazienki.

1
2
3
4
5
kombinezon - Zara
kapelusz - Bytom
rajstopy - Calzedonia
buty - Vagabond

5 stycznia 2015

Lekarstwo na łazienkę

Łazienka to obok kuchni mój ulubiony plac mieszkaniowych zabaw. W zasadzie można powiedzieć, że na punkcie jej urządzania mam delikatną obsesję. Skąd mi się to wzięło? Po części pewnie stąd, że rzeczy do łazienki kupuje się stosunkowo łatwo (są małe i tanie). Jednak według mojego wewnętrznego psychoanalityka spory wpływ na to mógł mieć fakt, że... do tej pory nie znałam żadnej naprawdę ładnej łazienki.

I nie mówię tu o idealnych łazienkach z katalogów, Pinteresta czy designerskich łazienkach w modnych kawiarniach, tylko o prawdziwych łazienkach prawdziwych ludzi. Mam teorię, że łazienka to pomieszczenie, które najłatwiej zagracić. To dlatego, że zwykle ma małą powierzchnię, a musi pomieścić mnóstwo potrzebnych drobiazgów, w dodatku niekoniecznie atrakcyjnych (golarki, zapas papieru toaletowego, środki czystości i tak dalej). Na pewno znacie ten obrazek: na wannie wystawa kosmetyków, obok toalety domestos, w kącie miednica, na wieszakach ręczniki we wszystkich kolorach tęczy, a pod sufitem suszące się pranie. Przepis na estetyczną katastrofę. Dlatego ja od początku postanowiłam wziąć naszą łazienkę za mordę.


1. SPÓJNY STYL
Najpierw określiłam styl, w jakim chciałabym ją urządzić. Roboczo nazywam go "stara apteka", chociaż bardziej adekwatne byłoby "nie taka znowu stara apteka, a w sumie to bardziej gabinet okulistyczny, prawdopodobnie prowadzony przez lekarza - alkoholika". Ogólnie chodzi o luźne skojarzenia medyczno-farmaceutyczne z elementami vintage. Stąd ciemne szkło, tablica Snellena i postarzane drewniane skrzynki. No i butelka po whiskey (w której trzymam zapas mydła w płynie).


2. RYGOR KOLORYSTYCZNY
Po drugie, zdecydowałam, że będę się ściśle trzymać kilku kolorów. Wybrałam biel, czerń i odcienie brązu (głównie w postaci drewna). Jak pisałam ostatnio, z turkusem na podłodze ostatecznie się pogodziłam, jednak więcej turkusowych elementów w łazience już nie chcę. W ustalonych kolorach oprócz pojemników i stałych dekoracji staram się kupować również kosmetyki oraz wszelkie łazienkowe przybory (grzebienie, ręczniki, szczoteczki do zębów itd.). Taka konsekwencja naprawdę działa cuda.


3. UKRYĆ SIĘ, CO SIĘ DA
Trzecia, i być może najważniejsza, zasada pomagająca mi utrzymać ład w łazience (i w sumie w każdym pomieszczeniu) to: ukryć, co się da! A więc na wierzchu zostaje tylko to, co musi (jak dozownik na mydło), albo to, co jest ładne i tworzy klimat (jak badyl w butelce). Cała reszta - precz! Wszystkie moje kosmetyki do makijażu, sprzęty, środki czystości, zapasy i tak dalej są pochowane w pojemnikach, szufladzie, szafce pod zlewem oraz na miniregale obok. Mamy to szczęście, że nasza kabina prysznicowa jest w 1/3 szerokości zastawiona ścianką i zawieszona na niej półka z kosmetykami do mycia jest po wejściu do łazienki zupełnie niewidoczna. Cieszy mnie to szczególnie ze względu na Dzióbkową miłość do Old Spice'a, ponieważ inaczej jego czerwone opakowanie rozpieprzyłoby mój cały misterny system.

6
dziwne zawiniątko - świeczka owinięta kawałkiem worka jutowego, żeby ukryć niepasujący kolor (zielony - fuj!)
duża świeca - Yankee Candle (wylicytowana na firmowej aukcji świątecznej)
butelka po Jacku Daniel'sie - targ staroci
czarna butelka - H&M Home
bambusowe pudełko - IKEA

7
tablica okulistyczna - DlaPacjenta.pl (brzeg okazał się niestety czerwony, nie czarny, jak na zdjęciach w sklepie, więc obkleiłam go taśmą)
drewniana skrzynka - H&M Home

7a
ceramiczny pojemnik - H&M Home
mydło w płynie (teraz trzymam w tym pojemniku żel do mycia twarzy)  - TK Maxx
8
porcelanowy kubek - Ćmielów Design Studio / kupiony na targach Papier Kamień Nożyce
szklane buteleczki (chyba po lekach) - trag staroci
bambusowe pudełko - IKEA

5
drewniane pudełko - H&M Home
ręcznik - H&M Home


30 grudnia 2014

Era hamburgera, czyli turkus rządzi

Wybierając wykończenie mieszkania, poszliśmy w totalny kolorystyczny minimalizm, żeby stworzyć jak najbardziej neutralne "płótno" pod nasze przyszłe wizje artystyczne. A więc zamówiliśmy jasne podłogi, białe ściany, białe drzwi i... wtedy szatan mnie podkusił i wymyśliłam, że na podłodze w łazience będą turkusowe płytki. Pomysł w zasadzie przestał mi się podobać zaraz po wprowadzce, kiedy uroiłam sobie wystrój łazienki a la stara apteka, do którego ten turkus pasował mi wybitnie średnio. Plułam sobie w brodę, czemu, ach, czemu, nie wybrałam czarnych płytek, a najlepiej czarno-białej szachownicy. Taka nieodwracalna wtopa już na samym początku zabawy w dom!

I wtedy natknęłam się na plakat z hamburgerem. Turkusowy. Mimo że postawiłam sobie za cel unikać wszelkiej pstrokacizny w mieszkaniu (mniej kolorów = wrażenie większego porządku), nagle kolorowy hamburger stał się absolutnie niezbędnym elementem wystroju kuchni. Szybka konsultacja z Dzióbkiem - jest akcept. A więc bierzemy.

Plakat okazał się jakby stworzony do naszej kuchni. Idealnie wpasował się w jej niby-kawiarniany wystrój (drewno, tablica) i jednocześnie dodał szczyptę klimatu a la przydrożny amerykański bar - wiecie, taki z filmu, w którym znudzona kelnerka, żując gumę, pyta, czy dolać jeszcze kawy.

Hamburger błyskawicznie pociągnął za sobą turkusowy wózek, który nie dawał mi spokoju, odkąd zobaczyłam go w Concept Caffè (ale przed erą hamburgera do niczego mi nie pasował). I tak zupełnie niespodziewanie turkus wyrósł na kolorystyczny leitmotiv naszej chałupy.

1
plakat w ramie (64 x 84 cm) - Houzee.pl

3
4
wózek - IKEA
kubek Sherlock - BBC Shop

skrzynka po winie - Lidl
kanapa w tle - IKEA (model Backabro)
poszewka na poduszkę - H&M Home 


2
gazetownik - Contemporary Heaven (dostałam w prezencie od sklepu 2 lata temu) 
płytki - szatan