Temat zamieniania brzydkiego na ładne mnie nie opuszcza (poprzedni odcinek
tutaj). Mój najnowszy bzik to... uwaga, uwaga...
akcesoria do sprzątania. Oho, już widzę, jak część z Was przewraca oczami. Jeśli jesteście normalni, to lepiej zamknijcie tę stronę teraz i nikomu nie stanie się krzywda. Jeśli jednak i w Was drzemie perfekcyjnie sfiksowana pani domu, to pozostaje mi tylko powiedzieć (głosem Effie Trinket z "Igrzysk śmierci"):
Welcome, welcome!
O co chodzi? Ano o to, że większość przyborów do sprzątania jest po prostu paskudna. Plastik, jaskrawe kolory, tandetne wzorki... Moje uczucia w tym temacie najlepiej oddaje komentarz, który przeczytałam dawno temu na jakimś forum (komentarz był a propos zupełnie czego innego, ale pasuje jak ulał): "kicz i rzygi". Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież ścierka ma ścierać, mop ma mopować i tyle. Kto by się przejmował tym, jak wyglądają? Ano ja. I tak, zdaję sobie sprawę, że większość tych rzeczy i tak jest zwykle schowana. Ale ja wiem, że one tam są. I wolę, jak są ładne.
Znalezienie niewypalających oczu sprzętów do oporządzania domu bywa naprawdę niełatwym zadaniem, jednak ja jestem uparta i powoli realizuję swój diabelski plan. Aby uniknąć efektu kolorystycznej sraczki, kupuję gadżety drewniane (jasnobrązowe) oraz w kolorze białym, czarnym i szarym. Tą samą zasadą kieruję się też przy wyborze środków czyszczących. Teraz każdy produkt jest dostępny w kilku wariantach, więc to naprawdę nie jest problem, żeby zamiast wściekle zielonej butelki domestosa wziąć czarną, a zamiast niebieskiego płynu do mycia szyb - przezroczysty. A oto jak wyglądają dotychczasowe objawy mojej choroby:
SZCZOTKI, SZUFELKI I SPÓŁKA
Po tym, jak wszystkie plastikowe szczotki (również te do ciała, ale o tym innym razem) zamieniłam na drewniane, odzyskałam wewnętrzny spokój. Szczotki, szufelki oraz małe drewniane szczoteczki znajdziecie w supermarketach (Carrefour, Auchan, Aldi itd.), no i oczywiście w TK Maxx - tam jest po prostu raj dla wielbicieli ładnych gadżetów do sprzątania. Niestety, nadal nie udało mi się znaleźć niepstrokatego mopa (mój jest niestety turkusowy). No ale przecież się nie poddaję.
szczotka i szufelka - Aldi
szczotka do czyszczenia klawiatury - Iris Hantverk / Bonami.pl
DESKA DO PRASOWANIA I WIESZAKI
Wzorzyste pokrowce większości desek do prasowania to jakiś koszmar. Na szczęście udało mi się upolować białą, w dodatku z drewnianym stelażem. A skoro już jesteśmy przy prasowaniu i ubraniach, to naprawdę polecam zainwestowanie w jednakowe wieszaki. W Ikei komplet 8 drewnianych wieszaków kosztuje 15 zł, w Pepco czy zwykłych supermarketach pewnie też coś koło tego, więc to nie jest duży wydatek, a szafa od razu wygląda porządniej.
drewniane wieszaki - IKEA
MATKA, PRAĆ!
O tym, że środki do prania trzymam w ładnych pojemnikach (stoją na widoku, bo w szafce nie ma na nie miejsca), pisałam już kilkukrotnie. Dzisiaj chciałam Wam pokazać resztę mojego "kącika praczki". Z dopasowaniem pralki na szczęście nie ma problemu, bo 99% modeli dostępnych na rynku jest biała. Nasza jest stara, ale jara. Znaczy, pierze (swoją drogą, jako emeryt jestem wielką fanką ładowania od góry). Natomiast rattanowy kosz na pranie był jednym z pierwszych zakupów po wprowadzce, bo nasz poprzedni, plastikowy (ble) w ogóle nie pasował do naszej (i chyba w ogóle niczyjej) łazienki.
Wiadomo, że pranie trzeba gdzieś powiesić. Czy więc tego chcemy, czy nie, suszarka stanowi stałą "dekorację" naszego balkonu. Mamy ją jeszcze z poprzedniego mieszkania, ale fajnie się złożyło, bo jest szara, dzięki czemu wtapia się w ścianę i mnie nie denerwuje. No i ma się rozumieć, że do przypinania drobnych rzeczy musiałam kupić drewniane spinacze (jakby co, widziałam je też w TK Maxx).
A skoro już jesteśmy przy balkonie, to tylko napomknę, że w moim rodzinnym domu taka rzecz jak konewka zawsze była uważana za fanaberię. Bo przecież butelka po wodzie mineralnej sprawdza się tak samo dobrze. Stanowczo odradzam takie podejście. Polecam i konewkę, i jakiś ładny pojemnik (np. bańkę na mleko) do ukrywania niewyględnych balkonowych drobiazgów typu nawóz do kwiatków czy nafta do lampionu.
butelka apteczna (na Calgon) - prezent od koleżanki
butelka (na płyn do płukania tkanin) - IKEA
kosz na pranie - IKEA
suszarka na pranie - IKEA
konewka - IKEA
bańka na mleko - targ staroci
NA ZMYWAKU
Wiecie, że płyn do naczyń przelewam do ładnej butelki, a gąbkę trzymam w metalowym pojemniku. Ostatnio poszłam o krok dalej. Przerzuciłam się na szare gąbki (to nic, że i tak są ukryte) i kupiłam za grosze kilka szczotek do naczyń, które tak idealnie dopasowały się do wystroju, że stoją sobie na widoku (ich zielone i niebieskie poprzedniczki trzymałam w szufladzie).
butelka na płyn do mycia naczyń (po mydle w płynie) - TK Maxx
metalowa osłonka na doniczkę - H&M Home
gąbka biało-szara - IKEA
gąbka czarno-szara - Jan Niezbędny / Auchan (ma rozmiar XXL, więc przecinam ją na pół)
TORBA Z NARZĘDZIAMI
Damskie torebki od dłuższego czasu w ogóle mnie nie ruszają i zamiast powiększać moją kolekcję, stopniowo ją redukuję. Kiedy jednak przed świętami (Bożego Narodzenia) napisał do mnie producent skórzanych toreb na narzędzia, zrozumiałam, co muszą czuć inne blogerki na widok nowej prady czy michaela korsa. Dawniej narzędzia trzymałam w plastikowym pojemniku z Ikei, wiertarkę w pudełku, a część śrubokrętów i kluczy walała się luzem. To cudo z pięknej, grubej, rudej skóry pomieściło wszystkie moje (no dobra, NASZE) narzędzia, a w dodatku wygląda tak, że zbrodnią byłoby trzymać je w piwnicy.

skórzana torba na narzędzia Tulboks - Leszner.com (prezent od producenta)