Od kiedy zaczęłam pisać o urządzaniu mieszkania i moich odchyłach związanych z porządkowaniem, układaniem i dbaniem o wizualne zen naszego otoczenia, w komentarzach na blogu i Fejsbuku jak bumerang powraca jedno pytanie: CO NA TO DZIÓBEK? Pomyślałam, że skoro ta kwestia wywołuje takie zainteresowanie, to zdecydowanie zasługuje na osobnego posta.
A więc jak Dzióbek reaguje na to moje przelewanie, przestawianie i inne dekoratorskie pomysły? Cóż, gdyby Dzióbek był Rhettem Butlerem, a ja Scarlett O'Harą, jego podejście do tematu można by podsumować słynnym: Frankly, my dear, I don't give a damn. W tłumaczeniu na język współczesny: Dzióbek ma po prostu wyjebane.
No dobra, może nie tak do końca. Ale po kolei. Po pierwsze, chciałam rozczarować wszystkich, którzy wyobrażają sobie, że jestem jakąś domową terrorystką, która rozstawia chłopa po kątach, każe mu się przebierać, jeśli jego koszulka nie pasuje do kanapy, i robi awantury o podniesioną deskę klozetową (swoją drogą, nigdy nie rozumiałam tego "problemu" - przecież to działa w dwie strony, a nie słyszałam, żeby jakiś facet skarżył się, że kobiety zawsze zostawiają deskę opuszczoną). Nic z tych rzeczy. Od 15 lat "wychowujemy się" wzajemnie zupełnie bezstresowo.
Po drugie, na całe szczęście ani ja nie jestem z Wenus, ani Dzióbek nie jest z Marsa. To znaczy, ja nie jestem typem kobiety, która rozkłada po domu pastelowe podusie, a w łazience trzyma milion kosmetyków, a on z kolei nie jest typem faceta, który wiesza na ścianie plakat z wyścigowym samochodem, a brudne skarpetki wrzuca pod łóżko. Mamy dość podobny gust wnętrzarski i podobne podejście do dbania o nasze siedlisko, co bardzo, ale to bardzo ułatwia sprawę.
Po trzecie, owszem, to ja jestem głównym inicjatorem wszelkich zakupów i zmian mieszkaniowych, ale to nie znaczy, że Dzióbek nie ma nic do powiedzenia. On po prostu w większości tych spraw woli zdać się na mnie, bo dla niego kolor ręcznika czy wzór na pościeli nie ma aż takiego znaczenia. Mimo to każdy nowy zakup zawsze z nim konsultuję. Kiedyś mój brat, słysząc, jak przez telefon pytam Dzióbka o opinię na temat czajnika, stwierdził, że trzeba być nienormalnym, żeby uzgadniać z chłopakiem taką pierdołę. A mnie po prostu zależy na tym, żeby obojgu nam dobrze się mieszkało. I tak jak wiem, że on zapytałby mnie o zdanie, zanim wparowałby do mieszkania z wielkim ceramicznym chartem, tak samo ja chcę mu dać szansę na veto przed zamówieniem lampy czy dywanu.
Czy zdarza się, że mój wybór się Dzióbkowi nie podoba? Pewnie. Co wtedy? Ano jak to normalni ludzie: dyskutujemy. Czasem przyznaję mu rację (tak było ze wspomnianym czajnikiem - Dzióbek uświadomił mi, że prawie 6 stów za taki sprzęt to jednak lekka przesada, nawet jeśli ma logo Smeg), a czasem udaje mi się go przekonać. Tak było na przykład ze ścianą tablicową w kuchni, na którą początkowo nie bardzo chciał się zgodzić. Co ciekawe, kiedy ostatnio o tym rozmawialiśmy, twierdził, że nigdy nie był jej przeciwny. Na szczęście w internecie nic nie ginie i na moim Fejsbuku mam zabezpieczony dowód. Teraz faktycznie ciężko w to uwierzyć, bo tablica okazała się świetnym pomysłem i korzystamy z niej non stop. Idealnie sprawdziła się do notowania wyników Euro 2016.
Dokładnie tak samo działa to w drugą stronę. Chociaż Dzióbek rzadziej wychodzi z inicjatywą w sprawach urządzania mieszkania (wyjątkiem jest wszelka elektronika), to jednak czasem mu się to zdarza i wtedy bywa, że to ja ustępuję. Sama pewnie nie wybrałabym tych dwóch plakatów, które on zaproponował, ale teraz muszę przyznać, że prezentują się naprawdę fajnie. Z całą pewnością kupiłabym też inny dozownik na mydło niż ta biała kulka, ale Dzióbek się uparł, bo kulka robi pianę. No i spoko (zwłaszcza że dzięki temu zużywamy o wiele mniej mydła).
Po czwarte, mimo że wielu z Was ma mnie za świruskę, tak naprawdę moje estetyczne obsesje nie wymagają od Dzióbka żadnych poświęceń. Jak na zlewie w kuchni leży szara gąbka, to po prostu używa szarej. Jak w łazience wisi czarny ręcznik, to wyciera się czarnym. I tyle. Przelewaniem środków czystości do ładnych pojemników nie musi się martwić, bo to moja rozrywka (dla wszystkich, którzy przewracają oczami, że mi się chce: serio, zajmuje to minutę raz na kilka miesięcy). Zdaję sobie sprawę, że jestem trochę dziwna, ale absolutnie nie oczekuję, że Dzióbek się w te moje dziwności wkręci i będzie latał po sklepach w poszukiwaniu idealnego mopa. Chociaż kilka razy udało mu się mnie zaskoczyć, na przykład kiedy sam z siebie kupił czarną zapalarkę czy płyn do kąpieli w czarnej butelce, bo pamiętał, że nie lubię pstrokacizny (to musi być miłość, nie?).
Po piąte, większość moich domowych wymysłów ma podłoże czysto praktyczne - po prostu staram się maksymalnie ułatwić nam życie. Dlatego tak ustawiam meble, montuję wieszaki i przechowuję graty, żeby było nam jak najwygodniej: żeby nie zawadzały, żeby był do nich łatwy dostęp, żeby wszystko było logicznie zorganizowane. I co tu dużo mówić, jestem w tej "optymalizacji systemów" zajebista, więc trudno żeby Dzióbek narzekał. On na szczęście też lubi porządek, nie ma problemu z odkładaniem rzeczy na miejsce, a cotygodniowe sprzątanie zawsze robimy wspólnie. Słowem, ta nasza domowa maszynka działa sprawnie i bezawaryjnie. Kiedyś podsłuchałam, jak mówi do swojej mamy, że "lubi nasze mieszkanie, bo zawsze może w nim wszystko znaleźć". Czy może być lepszy komplement dla takiego psychola jak ja?
Temat porządkowania i organizacji niedługo powróci na bloga w bardziej rozbudowanej formie. A tymczasem ciekawa jestem, jak to wygląda u Was. Różne gusta i wieczna wojna, harmonia i symbioza czy "daj mi spokój, rób co chcesz"?
Temat porządkowania i organizacji niedługo powróci na bloga w bardziej rozbudowanej formie. A tymczasem ciekawa jestem, jak to wygląda u Was. Różne gusta i wieczna wojna, harmonia i symbioza czy "daj mi spokój, rób co chcesz"?

plecak - Medicine / answear.com
koszulka Grafik płakał jak poprawiał - CK Dizajnerzy
portfel - Ochnik
zegarek - Diesel / answear.com
okulary przeciwsłoneczne - Timberand / TK Maxx
"Monty Python - Autobiografia według Monty Pythona"
"Tadeusz Różewicz" - Stanisław Burkot
Pearl Jam - Lightning Bolt

