Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzióbek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzióbek. Pokaż wszystkie posty

10 lipca 2016

Urządzanie mieszkania: Co na to Dzióbek?

Od kiedy zaczęłam pisać o urządzaniu mieszkania i moich odchyłach związanych z porządkowaniem, układaniem i dbaniem o wizualne zen naszego otoczenia, w komentarzach na blogu i Fejsbuku jak bumerang powraca jedno pytanie: CO NA TO DZIÓBEK? Pomyślałam, że skoro ta kwestia wywołuje takie zainteresowanie, to zdecydowanie zasługuje na osobnego posta.

A więc jak Dzióbek reaguje na to moje przelewanie, przestawianie i inne dekoratorskie pomysły? Cóż, gdyby Dzióbek był Rhettem Butlerem, a ja Scarlett O'Harą, jego podejście do tematu można by podsumować słynnym: Frankly, my dear, I don't give a damn. W tłumaczeniu na język współczesny: Dzióbek ma po prostu wyjebane.

No dobra, może nie tak do końca. Ale po kolei. Po pierwsze, chciałam rozczarować wszystkich, którzy wyobrażają sobie, że jestem jakąś domową terrorystką, która rozstawia chłopa po kątach, każe mu się przebierać, jeśli jego koszulka nie pasuje do kanapy, i robi awantury o podniesioną deskę klozetową (swoją drogą, nigdy nie rozumiałam tego "problemu" - przecież to działa w dwie strony, a nie słyszałam, żeby jakiś facet skarżył się, że kobiety zawsze zostawiają deskę opuszczoną). Nic z tych rzeczy. Od 15 lat "wychowujemy się" wzajemnie zupełnie bezstresowo.

Po drugie, na całe szczęście ani ja nie jestem z Wenus, ani Dzióbek nie jest z Marsa. To znaczy, ja nie jestem typem kobiety, która rozkłada po domu pastelowe podusie, a w łazience trzyma milion kosmetyków, a on z kolei nie jest typem faceta, który wiesza na ścianie plakat z wyścigowym samochodem, a brudne skarpetki wrzuca pod łóżko. Mamy dość podobny gust wnętrzarski i podobne podejście do dbania o nasze siedlisko, co bardzo, ale to bardzo ułatwia sprawę. 

Po trzecie, owszem, to ja jestem głównym inicjatorem wszelkich zakupów i zmian mieszkaniowych, ale to nie znaczy, że Dzióbek nie ma nic do powiedzenia. On po prostu w większości tych spraw woli zdać się na mnie, bo dla niego kolor ręcznika czy wzór na pościeli nie ma aż takiego znaczenia. Mimo to każdy nowy zakup zawsze z nim konsultuję. Kiedyś mój brat, słysząc, jak przez telefon pytam Dzióbka o opinię na temat czajnika, stwierdził, że trzeba być nienormalnym, żeby uzgadniać z chłopakiem taką pierdołę. A mnie po prostu zależy na tym, żeby obojgu nam dobrze się mieszkało. I tak jak wiem, że on zapytałby mnie o zdanie, zanim wparowałby do mieszkania z wielkim ceramicznym chartem, tak samo ja chcę mu dać szansę na veto przed zamówieniem lampy czy dywanu.

Czy zdarza się, że mój wybór się Dzióbkowi nie podoba? Pewnie. Co wtedy? Ano jak to normalni ludzie: dyskutujemy. Czasem przyznaję mu rację (tak było ze wspomnianym czajnikiem - Dzióbek uświadomił mi, że prawie 6 stów za taki sprzęt to jednak lekka przesada, nawet jeśli ma logo Smeg), a czasem udaje mi się go przekonać. Tak było na przykład ze ścianą tablicową w kuchni, na którą początkowo nie bardzo chciał się zgodzić. Co ciekawe, kiedy ostatnio o tym rozmawialiśmy, twierdził, że nigdy nie był jej przeciwny. Na szczęście w internecie nic nie ginie i na moim Fejsbuku mam zabezpieczony dowód. Teraz faktycznie ciężko w to uwierzyć, bo tablica okazała się świetnym pomysłem i korzystamy z niej non stop. Idealnie sprawdziła się do notowania wyników Euro 2016.

Dokładnie tak samo działa to w drugą stronę. Chociaż Dzióbek rzadziej wychodzi z inicjatywą w sprawach urządzania mieszkania (wyjątkiem jest wszelka elektronika), to jednak czasem mu się to zdarza i wtedy bywa, że to ja ustępuję. Sama pewnie nie wybrałabym tych dwóch plakatów, które on zaproponował, ale teraz muszę przyznać, że prezentują się naprawdę fajnie. Z całą pewnością kupiłabym też inny dozownik na mydło niż ta biała kulka, ale Dzióbek się uparł, bo kulka robi pianę. No i spoko (zwłaszcza że dzięki temu zużywamy o wiele mniej mydła).

Po czwarte, mimo że wielu z Was ma mnie za świruskę, tak naprawdę moje estetyczne obsesje nie wymagają od Dzióbka żadnych poświęceń. Jak na zlewie w kuchni leży szara gąbka, to po prostu używa szarej. Jak w łazience wisi czarny ręcznik, to wyciera się czarnym. I tyle. Przelewaniem środków czystości do ładnych pojemników nie musi się martwić, bo to moja rozrywka (dla wszystkich, którzy przewracają oczami, że mi się chce: serio, zajmuje to minutę raz na kilka miesięcy). Zdaję sobie sprawę, że jestem trochę dziwna, ale absolutnie nie oczekuję, że Dzióbek się w te moje dziwności wkręci i będzie latał po sklepach w poszukiwaniu idealnego mopa. Chociaż kilka razy udało mu się mnie zaskoczyć, na przykład kiedy sam z siebie kupił czarną zapalarkę czy płyn do kąpieli w czarnej butelce, bo pamiętał, że nie lubię pstrokacizny (to musi być miłość, nie?).

Po piąte, większość moich domowych wymysłów ma podłoże czysto praktyczne - po prostu staram się maksymalnie ułatwić nam życie. Dlatego tak ustawiam meble, montuję wieszaki i przechowuję graty, żeby było nam jak najwygodniej: żeby nie zawadzały, żeby był do nich łatwy dostęp, żeby wszystko było logicznie zorganizowane. I co tu dużo mówić, jestem w tej "optymalizacji systemów" zajebista, więc trudno żeby Dzióbek narzekał. On na szczęście też lubi porządek, nie ma problemu z odkładaniem rzeczy na miejsce, a cotygodniowe sprzątanie zawsze robimy wspólnie. Słowem, ta nasza domowa maszynka działa sprawnie i bezawaryjnie. Kiedyś podsłuchałam, jak mówi do swojej mamy, że "lubi nasze mieszkanie, bo zawsze może w nim wszystko znaleźć". Czy może być lepszy komplement dla takiego psychola jak ja?

Temat porządkowania i organizacji niedługo powróci na bloga w bardziej rozbudowanej formie. A tymczasem ciekawa jestem, jak to wygląda u Was. Różne gusta i wieczna wojna, harmonia i symbioza czy "daj mi spokój, rób co chcesz"?

Mały wycinek Dzióbkowego królestwa:
plecak - Medicine / answear.com
koszulka Grafik płakał jak poprawiał - CK Dizajnerzy
portfel - Ochnik
zegarek - Diesel / answear.com  
okulary przeciwsłoneczne - Timberand / TK Maxx 
"Monty Python - Autobiografia według Monty Pythona"
"Tadeusz Różewicz" - Stanisław Burkot
Pearl Jam - Lightning Bolt

24 kwietnia 2014

13 twarzy Dzióbka

Zanim weźmiecie się za czytanie tego wpisu, przygotujcie jakieś śledzie, ogórki kiszone albo chociaż czipsy, bo dzisiejszy odcinek jest tak słodziutki, że może Was zemdlić. Będzie o miłości! Okazja jest wyjątkowa, bo dziś obchodzimy z Dzióbkiem naszą rocznicę. Mam wrażenie, jakby zaledwie wczoraj rzucał we mnie kotletem na studenckiej stołówce i kupował snickersy w ramach zakładu z kolegami, że uda mu się mnie utuczyć, a to już 13 lat!

Dzióbek zdążył się dorobić statusu gwiazdy na moim Facebooku, gdzie regularnie zamieszczam nasze dialogi, ale ponieważ posty tam mają krótki żywot (plus nie wszyscy non stop przesiadują na Fejsie), stwierdziłam, że dzisiejsze święto to idealny pretekst, żeby zebrać najlepsze z nich i opublikować tutaj. Oto 13 powodów, dla których Dzióbek jest dla mnie chłopakiem idealnym:


 1. Jest 100-procentowym facetem:
- Dzióbku, a nie uważasz, że nazywanie Cię Dzióbkiem jest trochę wioskowate?
- Nie.
- A może chciałbyś mieć jakiś bardziej męski pseudonim?
- Na przykład jaki? Thor?



2. Zawsze o mnie myśli:
 - Właśnie to w tobie lubię. Nawet nie musiałam ci mówić, a ty i tak wiedziałeś, że masz mi kupić czipsy.
- Akurat kupiłem, bo musiałem rozmienić kasę...
- Nie psuj tego.


3. Zna się na modzie:
- Jeśli koleżanka pożycza ode mnie sukienkę jako kostium na Halloween, to co to oznacza?
- Że masz strasznie fajne ciuchy?


4. Rozumie moje dramaty:
- A Wiola sobie kupiła taki super kombinezon z G-Stara.
- To też sobie kup.
- Już nie ma mojego rozmiaru!
- Nie przejmuj się, może zrobi jej się dziura.


5. Docenia zarówno mój umysł, jak i urodę:
- Nie mam pojęcia, o co w tej sztuce chodziło. Chyba jestem jakaś tępa.
- Może troszkę.
- Dobrze, że przynajmniej jestem ładna.
- HAHAHAHA!


6. Zna mnie jak nikt inny:
- Pozwól, że przebiorę się w coś bardziej seksownego.
- Śpiochy?
- Skąd wiedziałeś!


7.  Nic go tak nie cieszy, jak robienie mi zdjęć na bloga:
- A może przejdziemy się jutro na Kazimierz i porobimy zdjęcia w moim nowym kożuszku? Jak się zapatrujesz na taki plan?
- Głupi.


8. Wie, jak pielęgnować płomień namiętności w związku:
- [Znajoma:] Kolega kupił żonie "50 twarzy Greya" i ponoć jest teraz bardzo zadowolony z ich życia seksualnego.
- [Ja:] Słyszysz? A ty mi kupiłeś wywiad rzekę z siedemdziesięcioletnią satyryczką!
- [Dzióbek:] I też jestem bardzo zadowolony!


 9. Codziennie obsypuje mnie komplementami:
- Ciekawe, czemu ci Japończycy robili sobie ze mną zdjęcia. Myślisz, że czytają mojego bloga?
- Raczej przypominasz im jakiegoś pokemona.



10. Naprawdę codziennie:
- Ty to w sumie wyglądasz jak skrzyżowanie krasnoluda z hobbitem.
- Aha.
- A ja?
- ...
- Może jak ta elfia księżniczka?
- Nie bardzo. Ale jak Gollum myślał nad rozwiązaniem zagadki, to robił identyczne miny jak ty!


11. Jest romantyczny:
- Uważasz, że to słodkie, czy że wiocha, że mamy na sobie podobne kurtki?
- Uważam, że wiocha.


12. Świata poza mną nie widzi:
- A twoim zdaniem jest coś takiego jak zdrada psychiczna?
- ...
- ...
- ...
- ...
- ...
- ...
- To śliski temat, wolałbym się nie wypowiadać.


13. A ja poza nim:
- [Szwagier:] Bo wy nie jesteście po ślubie, nie?
- [Ja:] Ale z kim? Z Dzióbkiem?

Freaks inside!
Zdjęcie z naszej wycieczki do Paryża (miasta miłości!)