21 sierpnia 2007

Narodziny Wenus

No to wróciłam. Czasem było słońce, czasem deszcz, zimna woda, straszny wiatr, ale i tak cieszyłam się jak dziecko, że mogę znowu zobaczyć morze. Aha, żeby nie było - nie opaliłam się, czyli wszystko w normie.

Jeśli chodzi o modowo-zakupowe doświadczenia, to ciucholandów brak (wszędzie te sklepy pamiątkarskie), a moje "paris-hiltonki" zostały kilka razy bezczelnie obśmiane przez autochtonów. Ignoranci.

Na zdjęciu sukienka w białe kropki, wiązana na ramionach. Jakiś śliski, sztuczny materiał, ale idealny na wyjazdy, bo można wepchnąć w najmniejszą szparę w walizce i w ogóle się nie gniecie. No i pięknie układa się na wietrze, kiedy Sztywniara wyłania się z morskiej piany...


sukienka w kropki - ciucholand
paris-hiltonki niedocenione przez autochtonów - American Eagle

15 sierpnia 2007

Żona ze Stepford

Dzisiaj wyjeżdżam nad morze i mam zamiar zrobić tam trochę zdjęć do Szafy. Ponieważ jednak nie wiem, w jakim stanie moja kraciasta kiecka dojedzie na miejsce (materiał to coś z domieszką lnu - strasznie się gniecie), wolałam się zabezpieczyć.

Sukienka ma świetny fason w stylu lat 50. i ślicznie się układa. Miała z przodu jeszcze dwie kieszonki z taką samą koronką jak wokół dekoltu, ale wyglądała z nimi jakoś tak fartuszkowato, więc odprułam (no dobra, tak naprawdę przeważyło to, że nie były przyszyte idealnie symetrycznie i strasznie mnie to wkurzało).


sukienka w kratkę - ciucholand
okulary - American Eagle
skórzane koturny - Nina Romagnoli