wtorek, 24 lipca 2007

Heidi w wersji light

Wszystko zaczęło się od spódnicy. Kupiłam ją, a potem stwierdziłam, że nie mam chyba żadnej bluzki, która by z nią sensownie wyglądała. Wtedy wyciągnęłam z szafy mojego "parobczaka" numer 159. Okazało się, że materiał i hafty mają identyczny kolor, co spódnica (ha!). Potem doszedł kupiony wcześniej pasek, koszyk Mamy i wszystko razem złożyło się na łagodniejszą (i pewnie tańszą) wersję słynnego Heidi look Carrie Bradshaw. A prawdziwy dirndl i tak sobie kiedyś kupię!


bluzka typu parobczak - H&M
koszyk - od Mamy

spódnica w łączkę - ciucholand
skórzany pasek H&M - ciucholand
skórzane koturny - Nina Romagnoli (bolesne wspomnienia - to moje najdroższe buty)

6 komentarzy:

  1. Hallo Heidi!
    Udany zestaw. Cieszę się, że szafa się otwiera. Mnie się bardzo podobają Twoje inklinacje "lata dwudzieste, lata trzydzieste" toteż czekam na więcej.
    Nadal pozostaje niepojęte jak Ty jesteś w stanie wydobyć te rozmaite perełki z sh. Chylę czoła.

    Dziękuję też za zaproszenie z FM - poczytuję je sobie za zaszczyt :-)

    Aha, niebanalne zainteresowania w profilu;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, że wpadłaś do mojej szafy! Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pokazać kolejne zdjęcia, w tym na pewno 2 zestawy inspirowane moimi ulubionymi latami 20. :o) Opór fotografa został złamany, więc jest nadzieja.

    PS
    Twój nick to od imienia? Jeśli tak, to mamy kolejną wspólną cechę :o)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nick od imienia, jak najbardziej:-)

    Mój Ulubiony, który zajrzał mi przez ramię powiedział: "Ona wygląda jak ty!"
    Spytałam dlaczego tak uważa, bo wydaje mi się, że jesteś dużo wyższa, no i ja nie mam grzywki, ale on stwierdził, że chodzi raczej o aurę:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To lepsze niż najlepszy brazylijski serial - siostry bliźniaczki rozdzielone po urodzeniu spotykają się po latach!
    Ale coś w tym musi być, bo kiedy przeczytałam Twój opis w profilu na FM, to myślałam, że czytam o sobie. Tylko ja jestem trochę grzeczniejsza, ostatnio mniej czytam, no i jako sztywniara oczywiście nie palę ;o)

    A grzywka to niedawny eksperyment (zatęskniłam za fryzurą z czasów I komunii).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, nie możemy być bliźniaczkami; jestem całe dwa lata starsza!
    Co do reszty: ja też jestem grzeczna!
    Nie palę; takie akurat zdjęcie wtedy miałam pod ręką i dotąd nie zmieniłam. Wg znajomych właśnie ja jestem sztywniarą;-)
    A Trouble... to mój ulubiony mnie tak nazwał. Przynaję, jestem np. niezdarna, tłukę szklanki (niechcący), notorycznie uderzam się o coś, mój upór ponoć również mnie kwalifikuje do takiej etykietki. No cóż...
    Jesteś doskonalszą wersją:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zestaw bardzo ładnie dobrany, szkoda tylko, że nie można obejrzeć spódnicy i bluzki z bliska. Szczególnie podoba mi się pasek i koszyk. Buty mają z mojego punktu widzenia jedną wadę - są koturnowe. Nie lubię koturn, wydają mi się bardzo ciężkie.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).