Odwlekałam ten moment, jak mogłam, ale nie ma rady, trzeba w końcu ogłosić wyniki. Dziękuję wszystkim za udział w
konkursie "Ubranie to przebranie". Przyszło prawie 300 zgłoszeń (a zdjęć jakieś drugie tyle, bo wiele osób przysyłało po kilka propozycji). Przeglądanie nadesłanych zdjęć (i czytanie dołączonych opisów) było niesamowitą frajdą. Czułam się prawie jakbym oglądała rodzinny album z fotografiami szalonych kuzynów, wujków i ciotek. Gorzej było, kiedy przyszło do wybrania zwycięzcy. W końcu, po długich rozmyślaniach i konsultacjach z Panem Fotografem zdecydowałam się nagrodzić
Vislava. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na zdjęcie. On się nie tylko przebrał. On się przeistoczył. Ba, on się przeniósł do innego świata! I jeszcze konia za sobą pociągnął :) Warto zaznaczyć, że cały strój wykonał własnoręcznie. Gratulacje, brawa i pokłony.
Niestety, nagroda jest tylko jedna, ale postanowiłam zaprezentować tu jeszcze kilka innych zdjęć, które najbardziej mnie rozśmieszyły, wzruszyły lub z innego powodu zapadły mi w pamięć (kolejność w kolażu przypadkowa!). I poważnie, serce mi pęka, że nie mogę ich nagrodzić.
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wszystkie fantastyczne zgłoszenia!
Vislav - zdobywca nagrody głównej.

- Chucheros - Przebrała się za swoich rodziców. Jednocześnie :)
- Marta - Jako Penélope Cruz w filmie "Vicky Cristina Barcelona". Wow.
- Marcel - Biały Batman. Czy trzeba dodawać coś jeszcze?
- Pani Niemodna - Napisała, że zawsze była typem chłopczycy, a to zdjęcie miało być prezentem dla jej chłopaka. "Dzieci wołały: "o popatrz, mamusiu, idzie księżniczka". Ale ja nie czułam się przebrana za księżniczkę... nie... Po prostu poczułam się "przebrana" za KOBIETĘ!"
- Anuszka - She will, she will rock you!, czyli Anuszka jako Freddie Mercury. Futro sztuczne.
- Kesko - Zawstydziłaby nawet TurboDymoMana :)
- Doris - Jako Cruella. Bo "czasem trzeba ze swoją wredną naturą wyjść do ludzi".
- Elaw - "I kto tu jest na miejscu?" :)
- Mała-Fi - Jako mała blachara :)
- Cashley - Grał księdza w szkolnym przedstawieniu. Ponoć do dziś udaje mu się wkręcić znajomych, że przez pewien czas był w seminarium :)
- Aivie - Bałwanek (wcześniej zadowolony ze swojego przebrania), widząc koleżanki w strojach księżniczek, po raz pierwszy przekonał się, jak bardzo ubranie może wpływać na nasze samopoczucie. Na zdjęciu moment oświecenia :)
- Karolina - Jako Krówka Ciągutka. Strój na imprezę pod hasłem "Zjedz mnie!"
- Magdalena - Długo kompletowała strój Marilyn na sylwestra pod hasłem "Hollywood". Efekt? "Dojeżdżam odszykowana. W korytarzu u A. stoją ludzie w dżinsach, zwyczajnie. Ale porażka! Przechodzę dalej. W kuchni widzę wnerwioną, wbitą w krzesło Kleopatrę. Uśmiechy. Raz byłam Marilyn. Ha!"
- Gabi - Strój na imprezę w stylu lat 20., który doskonale ilustruje to, jak bardzo nasza ciuchowa wizja rozmija się czasem z odbiorem otoczenia. "Założenie: Marlena Dietrich. Uzyskany rezultat (wg opinii zebranych): burdelmama" :)
- Modry - Razem ze znajomymi zorganizował w gimnazjum imprezę w stylu lat 70.. Sądząc po zdjęciach, klimat oddany w 150%.
- Wioletta - Nie była zbyt zadowolona z tego, że przypadła jej rola czarownicy w przedstawieniu dla przedszkolaków, zwłaszcza że rok wcześniej była królową. "Kiedy jednak założyłam ten kostium... poczułam się zupełnie inaczej - wspaniale było wcielić się w rolę złego charakteru. :) Nie musiałam być ładna i miła, miałam być wredna i złośliwa. Na przedstawieniu tak wczułam się w rolę, że dzieciaki z młodszych grup trochę się bały, zwłaszcza demonicznego śmiechu wiedźmy :)"
- Mateusz - Johnny Kukurydza. Jak popcorn - wystrzałowy.
- Łukasz - Jako Joker robi piorunujące wrażenie. Nic dziwnego, że na imprezie zdobył nagrodę za najlepsze przebranie.
- Natalia - 10 minut przed imprezą skonstruowała przebranie Robala. Ze śpiwora. Adam Słodowy wymięka.
- Sylwia - Wielki Ptak, wiele pracy (mamy), ale radość chyba jeszcze większa.
- Ania - Wcieliła się w 5 szafiarek. Najbardziej spodobał mi się strój inspirowany zdjęciem Aife - szczególnie pies w roli kota :)
- Aneta - "Bo czasem ubranie to tylko przebranie... Stara anegdota opowiada o pewnym lekarzu we Florencji, którego odwiedził pacjent z objawem klinicznej depresji. Medyk zalecił mu wizytę w cyrku, gdzie występował wtedy wielki klaun Grimaldi. „Ale to ja jestem Wielki Grimaldi” - odparł chory. (Źródło: Polityka, kwiecień 2007)"
- Monika - Gdybym miała jeszcze raz iść raz studniówkę, ubrałabym się właśnie tak.
- Ewa - Jako księżniczka na balu w przedszkolu. Strój idealnie oddaje uroki PRL-u: Sukienka uszyta z welonu ślubnego mamy, który sam uszyty został z zasłony :)