28 października 2008

Z grubej rurki

Jeśli w tej sukience wyglądałam jak chrząszcz, to w tym fraku podobno przypominam świerszcza. Początkowo nie byłam do niego przekonana (przez ten khaki-nie-wiadomo-jaki kolor) i miałam go sprzedać, ale w końcu doszłam do wniosku, że w sumie wygląda całkiem fajnie.

Rurki dostałam od Big Stara. Tak, tak, dostałam, w sensie: za darmo. Nie mam doświadczenia w takich przypadkach (to pierwszy "reklamowy" wpis w Szafie), ale w podejściu firmy Big Star spodobało mi się to, że nie była to transakcja pt. "dostajesz od nas dżinsy, to napisz na blogu coś miłego". Byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona tym, że nikt nie próbował ingerować w treść, formę czy termin publikacji mojej notki. Mam nadzieję, że tak jest wszędzie :)

Ale do rzeczy. Spodnie są dla mnie o tyle nietypowe, że mają "za krótkie" nogawki. Zawsze kupuję dłuższe, sięgające za piętę, ale tym razem zaszalałam i wybrałam długość do kostki (super do szpilek). Leżą idealnie, są wygodne (miękki dżins), no i mam je już z pół roku, a póki co nie rozbiły się, ani nie straciły koloru. Jedyne, co bym zmieniła, to stan - na wyższy, bo nie jestem fanką biodrówek. No ale nie bądźmy pazerni ;)

Jeśli ktoś również miałby ochotę na darmowe dżinsy, odsyłam na stronę www.TrendHunters.pl. Trwa tam nieustający konkurs, w którym co miesiąc można wygrać kupon na dowolną parę spodni Big Star. Wystarczy napisać ciekawą notkę na temat mody.

PS
Nie wiem, czy dostanę jeszcze kiedyś podobną propozycję (miejmy nadzieję ;), ale jakby co, to zapewniam, że nie będę tu nikogo robić w konia i taki wpis będzie zawsze wyraźnie oznaczony - po to stworzyłam kategorię sponsoring.


spodnie - Big Star (model Skinny 004)
kurtko-frak Mexx - ciucholand
chusta - pchli targ
torba - ciucholand
skórzane kozaki Ash - e-bay UK
okulary - Pomberger

18 października 2008

Sztywniara - dresiara

Dziś wcielam w życie pomysł, który chodził za mną od dawna, a do realizacji którego zmotywował mnie w końcu ostatni wpis u Baglady: prezentuję się w wersji bez cenzury. Z zasady pokazuję w Szafie tylko ciekawsze, bardziej udane zestawy, czyli jak się ubieram, kiedy mi się chce. A kiedy mi się nie chce? Voila (i bynajmniej nie jest to strój wyłącznie po domu/po bułki!). Jak widać, jeszcze nie Jeff Lebowski, ale blisko.

Mamy więc superwygodne dresiki, buty, w których czuję się jak rasowa skater girl (albo nawet boy, bo chyba są męskie), oraz ulubioną bluzę z Ciasteczkowym. Krótko mówiąc, luz-blues tudzież total czilaut. A jakby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, Ulica Sezamkowa jest modna.

PS
Zdjęcie z sierpnia, dlatego takie zielone. Do tej pory go nie zamieszczałam, bo jakoś mi się nie podoba i wyglądam na nim na wyjątkowo zblazowaną. No ale skoro ma być naturalistycznie...

ulubiona bluza - TJ Maxx
dresowe rybaczki - Everlast

buty - Etnies
 
okulary - C&A
torba na zakupy (superowa, bo wielka) - C&A