niedziela, 12 października 2008

Skromna Bestia

Przyznam, że o polskiej marce Green Establishment do niedawna nie słyszałam (jakimś cudem umknął mi kwietniowy wpis u Harel). Odkryłam ją dopiero podczas lipcowej wyprzedaży w sklepie Salt and Pepper. Ich ciuchy po prostu mnie powaliły, a na widok pensjonarsko-marynarskiej sukienki o wdzięcznej nazwie Modest Beast dostałam wręcz amoku. Ledwo zdążyłam pomyśleć, że cudnie wyglądałaby z moimi kujońskimi okularami, kiedy zobaczyłam zdjęcie sukienki na pani modelce. Po raz kolejny załamałam się tym, jaka jestem nieoryginalna i nieodkrywcza, po czym stwierdziłam, że pani modelka ma idealną fryzurę, i jeszcze tego samego dnia poszłam się obciąć tak samo.

"Skromna Bestia" okazała się dość drogą bestią, ale w obliczu wyższej modowej konieczności nawet taki skąpiec jak ja czasem kapituluje. Zwłaszcza kiedy kiecka jest pięknie uszyta, przyjemna w dotyku (100% bawełny), ma guziki z tyłu, fason typu bąbel (którego bąblowatość jeszcze zwiększyłam, zszywając na dole rozchodzące się zakładki) oraz mój ulubiony gadżet - kieszenie (z wnętrzem z tego samego materiału co kraciasty kołnierz). Poza tym czego się nie robi, żeby usłyszeć od Fotografa: "Wyglądasz jak pomidor".


sukienka - Green Establishment
prążkowane przedszkolakowe rajtki - ciucholand
buty - Topshop (e-bay)

96 komentarzy:

  1. o Boże, Ryfka, nie chcę wyjść na wazeliniarę, ale za ten zestaw dałabym się pokroić. aż mi słów brakło.
    i aż zalogować na konto mi się zachciało, a lenia mam ostatnio wyjątkowego. ;)
    cudo!

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczna sukienka Ryfko, sama mam bardzo podobną :) i jestem z niej bardzo zadowolona
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. a rajty mają idealny, wymarzony przeze mnie kolor. zaczynam szukać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmmmm świetna sukienka. Strasznie mi się podoba ta kratka przy kołnierzyku.
    Teraz podejrzewam że kolejny post pojawi się za pół roku. Zaszalałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  5. jak uroczo się zrobiło.daję 5+ i za sukienkę, i za winobluszcz otulający budynek,i za urocze rajstopki,i nawet za to piękne jesienne słoneczko,uff się napisałam (to chyba z zachwytu):D.

    pozdrawiam
    magda

    OdpowiedzUsuń
  6. Brak mi słów. Jest przecudowna, a Ty ślicznie w niej wyglądasz. Tylko gdzie te okulary?

    PS. Jest jakiś dzienny limit komentarzy zamieszczanych na jednym blogu?

    OdpowiedzUsuń
  7. wow z wpisami ostatnio zaszalałaś ;)
    Mmm aż mnie naszła ochota na jakies kolorowe rajtki.. a ta sukienka genialna!

    OdpowiedzUsuń
  8. nie przymierzając mi się z chrabąszczycą skojarzyłaś...ekhm, ekhm, ekmh...

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy tej sukience wychodzi cała idealność Twojej sylwetki :), według mnie tylko szczupła i wysoka osoba może dobrze w niej wyglądać...
    buty i kołnierzyk - doskonalej być nie mogło :)

    Dobrze w niej wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  10. Musisz jeszcze pokazać tą nową fryzurę, bo kucyk też ładny, ale czy zobaczymy rozpuszczone włoski? ;))
    Kobieto, To to na ciuchy tracisz majątek ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Osobiście bardzo podobają mi się rzeczy w takim fasonie, ale mojemu mężczyźnie nie, więc jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji, to nacieszyć oczy Twoim zdjęciem w tej rewelacyjnej kiecce! :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie kumam...dla mnie ani to ładne,ani na tą cene nie wygląda....o ludzie ile wazeliny,,,po co?

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna sukienka, tylko ja bym nie zapłaciła tyle kasy za ciuch choćbym zarabiała trzy razy więcej niż obecnie :) Ja wychodzę z założenia, że piękne rzeczy z designerskich kolekcji ktoś już wcześniej stworzył, a co za tym idzie- można je znaleźć w lumpeksie i tam się udaję na poszukiwanie czegoś, co mnie olśniło. Szybko ogłosiłabym bankructwo, gdybym kupowała wszystko to, co mi się podoba w sklepach z nową odzieżą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. oglądałam orginał,wygląda trochę lepiej niż na tobie,jednak mogłaś nie zszywać tych zakładek na dole

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudna sukienka! Cudna! Korzystaj z ładnej pogody, noś ją codziennie, bo jak sie chłodno zrobi, będzie trzeba dodać jakiś kardigan albo marynare;)

    Nie wiem, czy przypadkiem nie robiłam wczoraj zdjęć tam gdzie Ty;) też taka ściana z liści. Chociaż....u mnie były bardziej zielone;)


    Miłego wieczorku:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ożeszty!
    Znowu nie będę mogła spać w nocy! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętasz naszą dyskusję na blipie? Ja jej w końcu nie kupiłam - skąpstwo wzięło górę (tym bardziej, że podczas jesiennej wyprzedaży cena była mniej korzystna). Ale skąpstwo po raz pierwszy zostało mi wynagrodzone - kupiłam coś w podobnym duchu, tylko jakoś pięć razy taniej. Już bym pokazała u siebie, ale fotograf mi się tłucze po świecie.
    Tak ogólnie to jest to jednakowoż jedna z kilku sukienek mojego życia i niewykluczone, że się na nią jeszcze zdecyduję. Jak już obmacam wszystko w showroomie GE. A Ty naprawdę świetnie wyglądasz. Chyba nawet lepiej niż ja bym wyglądała, bo jesteś wyższa.

    OdpowiedzUsuń
  18. @ Jakubowa: Rajtki w rzeczywistości są po prostu bordowe - nie mają tego rdzawego odcienia.

    @ Styledigger: Bo tym słońcu bryle rzucały mi na twarz cienie, że wyglądałam prawie jak Zorro.

    @ Say_say: Trafiony - zatopiony. Dzióbek mówi jeszcze "biedronka" (tak, całkiem logiczne przy granatowej kiecce).

    @ Wiaszczurka: Ja nie wiem, czy mojemu się podobają, ale w kwestii MOICH ciuchów nie ma nic do gadania :)

    @ Anonim 1: Czekałam na taki komentarz. No to mogę sobie odfajkować.

    @ Laleczka: Bez przesady, kto tu kupuje WSZYSTKO? Od czasu do czasu zdarza mi się zaszaleć i tyle.

    @ Anonim 2: Ja zdecydowanie wolę tak, ale kto co lubi.

    @ Morven: No właśnie się zastanawiałam, czy ją w końcu kupiłaś. Nawet myślałam, czy nie zaproponować wspólnej premiery :) Może je jeszcze przecenią? A póki co z niecierpliwością czekam, kiedy pokażesz tę swoją.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzy wpisy w tym samym tygodniu i dwa z zestawami tydzień po tygodniu? Nonono - to mi sie podoba! Świetnie rozumiem Twoją miłość do tej sukienki, cóż - polecę z wazeliną i powiem, że jesteście dla siebie stworzone!

    OdpowiedzUsuń
  20. no nieeee....co za rewelacyjna sukienka...chcialabym taka miec bez dwóch zdan:).

    no i cieszy mnie ta czestotliwosc wpisów:))).

    OdpowiedzUsuń
  21. dizaster,
    ale rajtki fajnie sie komponuja z listkami

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja się nie zgadzam z Anonimem. Bardziej podoba mi sie wersja z zszytymi zakładkami.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dżiz, jestem nieprzytomna. Przepraszam za ostatnie zdanie mojego poprzedniego komentarza. Nie miało oznaczać, że zawsze wyglądam lepiej niż Ty. Absolutnie bym się nie ośmieliła nic takiego sugerować :-) Cóż, tak się kończy zbyt ranne wstawanie. To może ja już pójdę spać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Już myslałam, że jej nigdy na sobie nie pokażesz. Jesteś stworzona do noszenia tego typu ciuszków.

    OdpowiedzUsuń
  25. ta sukienka jest niesamowita!
    ten styl powala!
    w ogóle genialne... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. meritum: sukienka jest super, fajnie z tymi rajstopami :). myślę, że akurat jest dla Ciebie - przy Twoim wzroście i nogach (znów tona śliny poszła).
    w zeszły weekend widziałam ją w akcji podczas imprezy - ładnie się układa w tańcu. oczywiście na innej dziewczynie.
    Codziennie mijam showroom GE, ale jeszcze nie spełniłam swoich planów zakupowych u nich. mam kilka "zaklepanych" ciuchow GE i jak tylko zacznę mieć regularny wpływ na konto - to aż strach myśleć co się będzie działo na Wileńskiej. to moje odkrycie modowe nr 1 w tym roku. i cieszę się, że mam tak blisko do showroomu GE.

    OdpowiedzUsuń
  27. W sukience podoba mi się kołnierzyk.
    Na Tobie to jeszcze całkiem nieźle wygląda, ale ogólnie to jestem przeciwniczką ukrywania talii. No i bardzo droga ta sukienka, choć wcale nie twierdzę, że za droga. Raz oszalałam na punkcie sukienki z Molton za 650. Nie kupiłam. Żałuję.

    Piękne tło.

    OdpowiedzUsuń
  28. och!!! To jest właśnie wydanie Ryfki, ktore lubię najbardziej! no pięknie, sukienka stworzona dla Ciebie, fkat-trzeba było kupować!! cudownie. bardzo sie cieszę, ze ostatnio na blogu codzień notka:) no i widzę, że tła lubimy podobne, nie ma jak to dobry gust! pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. ach, jeszcze dodam, że też jestem skąpa nieslychanie i czasem żałuję 5zł w lumpie, bo za zdrogo, ale żeby utwierdzić Cię w przekonaniu, że czasem wydać po prostu trzeba- ostatnio wyrzuciłam ponad 800zł na płaszcz. o. powiedzialam to! ufff, na prawdę mi z tym źle, ale mmieć musiałam!! a niby stypendium erasmusa jest na opłatę pokoju, hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  30. Najważniejsze, że jesteś dumna z tego zestawu...co widać na zdjęciu...ciuchy dziewczyn również mnie powaliłyyyyy;)...Może co do oceny tego zestawu jestem zbyt konserwatywna....jednak całość psują mi buty...tło pod rajstopki idealne...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  31. Jesteś stworzona do tego typu ubrań, większość ludzi to by pewnie jak balon w tym wyglądała (albo conajmniej na 7 miesiąc ciąży :>). Cena też choć wysoka, jeszcze do zniesienia - w Jackpocie jest śliczna szara sukienka o podobnym kroju za jedyne 499 zł, ale jest cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie powiem wygladasz dosc orginalnie, jednakze w zyciu bym nie dala tyle za taka szmatke. No ale co kto lubi. Boskie sa rajtki i tlo. Moze pomidor to tak nie do konca to, mi wygladasz raczej na bakalazan. :o)

    OdpowiedzUsuń
  33. Picasso byłby z Ciebie dumny. I to znów nie mój styl :) A jak zawsze lubię popatrzeć. Lubię!

    OdpowiedzUsuń
  34. Nareszcie! No i jak wreszcie dorwałam się do komentowania, to brak mi słów z wrażenia. Moim zdaniem to sukienka zaprojektowana i uszyta na potrzeby Sztywniary.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  35. Zastanawiałam się nad tą sukienką, ale stwierdziłam, że będę w niej wyglądać nie jak pomidor ale gigantyczny arbuz. Jest piękna jak diabli i wyglądasz w niej fenomenalnie. Całe zdjęcie powala na łopatki.
    I wg mnie wcale nie była taka znowu droga.

    OdpowiedzUsuń
  36. no dla takiego komplementu od swojego mężczyzny to naprawdę warto się starać ;D

    OdpowiedzUsuń
  37. 350 zł. - bagatela ;))
    Ale sukienka jest piękna.Całość wygląda bardzo minimalistycznie !

    OdpowiedzUsuń
  38. Bez dwóch zdań sukienka stworzona do kujońskich bryli! Do Twojej figury zresztą również :-) Trzeba mieć taaakie nogi.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nareszcie pojawily sie te boskie sandaly
    i to w kombinacji z boska sukienka :) w boskiej jesiennej scenerii :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Łał! ale częste wpisy. oby tak dalej :)
    i świetnie wyglądasz. sukienka bardzo ładna, rajstopy też i w ogóle zajebiście :P

    (łaaa! ale jestem wazeliniara)

    OdpowiedzUsuń
  41. I love your dress and the colour combination ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Sukienka jest naprawdę świetna. Widac, że porządnie uszyta...

    OdpowiedzUsuń
  43. To ja przepraszam, przyłączę się do głosów negatywnych. Zupełnie nie rozumiem, co pięknego jest w tej sukience. Nie wiem, może nie czuję tego stylu po prostu. Albo mam spaczony gust ;) W każdym razie, niczym rasowy facet, lubię, kiedy strój podkreśla kobiecie figurę, zamiast ją skrzętnie ukrywać :) Z analogicznego powodu nie przepadam za tak ostatnio modnymi spódnicami/sukienkami z podwyższonym stanem, choć one już nieco lepiej wyglądają. Uwaga, nie znam się na modzie, powyższa opinia jest w 100% subiektywna! :)

    P.S. Zastanawiałem się, czy komentować, ale pomyślałem sobie, że możesz chcieć usłyszeć szczerą opinię kogoś stojącego nieco "z boku" i nieszczególnie zafascynowanego modą ;)
    P.S.2 Super, że sama podchodzisz do tego z humorem i zacytowałaś "komplement" Dzióbaska :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Cholernie Ci zazdroszczę tych sandałów. Też poluję na nie na ebayu, ale narazie bez rezultatów. Kiecka świetna, ale jak już parę osób zauważyło nie na każdą figurę. Na Tobie leży rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  45. od dawna odwiedzam twojego bloga... uwielbiam twój styl ... uwielbiam takie sukieneczki jak ta twoja... sama poszukuje podobnej ale czarnej i nieco dłuższej :) .. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  46. I'M DEAD. fajnie, ze czasami szalejesz z ciuchami, jest pare takich, za które dałabym kupe kasy.
    tej sukience trudno cokolwiek zarzucic, jest wprost idealna, ale kołnierz jest po prostu REWELKA.

    OdpowiedzUsuń
  47. *.*

    bardzo niewinne zestawienie:)))

    OdpowiedzUsuń
  48. @ Arim: Krytyczne głosy też mile widziane. O ile oczywiście nie są komentarzami w stylu: "wyglądasz jak pasztet, idź się utop" ;)

    Co do Twojej opinii, to wcale Ci się nie dziwię :) Nawet przez myśl mi nie przeszło, że ta sukienka może spodobać się facetom! Kobitom pewnie prędzej, ale, jak widać, też nie wszystkim.

    Nie zgadzam się, że ubranie powinno zawsze podkreślać figurę. Dla mnie ubranie "powinno" tylko jedno: podobać się nosicielowi :) Ja na przykład mam tak, że na wszystko co "seksi" reaguję alergicznie, a na widok pensjonarskich kołnierzyków zaczynam z zachwytu przebierać nogami. I co poradzić? :)

    A Morven pisze, że kupiła podobną, więc może lepiej przemyśl swoje stanowisko ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja też jestem na nie. Krój mi sie wydaje fatalny, a cena... no cóż... Nie wiem czy wszystkie moje ciuchy razem wzięte nie kosztowały mniej ;):D
    Co kto lubi, ale naprawde nie widze w niej nic zachwycającego. I jakos dziwnym wydaje mi sie fakt ze podoba sie ona absolutnie wszystkim szafiarkom. Przeciez kazda z Was ma inny gust, przynajmniej tak mi sie dotychczas wydawalo. Niepojęte.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ryfko, wiem, co Morven kupiła, widziałem zdjęcia (kupowała przez internet) :) Mnie tamta sukienka też nie zachwyciła, ale 1. wierzę w jej instynkt - a ten kazał jej kupić tę sukienkę, 2. nie mam "wyobraźni ciuchowej", czyli widząc ciuch, nie widzę człowieka w niego ubranego, przez co zapewne sukienka zapunktuje, jak zobaczę, jak Morven w niej wygląda. Zresztą fakt braku tej wyobraźni sprawia mi osobiście problemy z kupowaniem ciuchów dla siebie, bo muszę wszystko mierzyć ;) Tak czy inaczej, jeśli dobrze pamiętam, sukienka kupiona przez Morven nie jest "bombką", tylko czymś innym. Wyjdzie na zdjęciach ;)

    Jeszcze a'propos tego, że "seksi look" Ci nie odpowiada... Cóż. Mówię chyba w imieniu większości Twoich fanów-facetów: cholerna szkoda ;] Ale za to mocno punktujesz (na plus naturalnie) posiadaniem własnego, oryginalnego stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  51. @ Anonim: Ha! Spisek!

    @ Arim: Ale też miała chętkę na taką jak ja, więc uważaj ;) I w ogóle wracaj do domu zdjęcia robić, bo po tylu zapowiedziach tej kiecy nie mogę się już doczekać premiery :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Jestem swierzo upieczona szafiarka, ale twojego bloga sledze juz od jakiegos czasu i musze przyznac ze moim zdaniem to jedna z twoich najlepszych stylizacji!..... wygladasz tak zabawnie i tak orginalnie, ze jak tylko zobaczylam ta stylizacje usmiech pojawil sie na mojej twarzy;D .... sukienka jest swietna, ale ja osobiscie nie wydalabym wiecej niz 3 stowek na kiecke!;D.... pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  53. Sukienka śliczna i fryzura pani modelki faktycznie idealnie sztywniacka :)
    Chciałabym zobaczyć, jak sukienka wygląda bez rąk w kieszeniach.
    Bo tak to faktycznie nasuwają się skojarzenia z pomidorowym kokonem.

    OdpowiedzUsuń
  54. Tak, owszem, sukienka bardzo ładna, niecodzienna, fajna, ale niestety - jedynie na pani modelce. Do Ciebie Ryfko nie pasuje nic a nic. Rajstopy psują dodatkowo efekt. A najgorsze było zaszycie zakładeczek..

    Cóż, szkoda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  55. Swietnie!!!!!!
    Od stóp do głowy- pięknie !!
    Pozdrawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  56. Bez obrazy droga sztywniaro, ale jak to juz usłyszałaś ksztalt "pomidorowy"- jest ciekawy, ale gdzie sie tak można udac? Mi fason nie przypadł do gustu, ale gratuluje pomysłu i twórczości w przeróbkach. Jednak w całej surowości tego stroju coś jest ;) Pozdrawiam Porsher

    OdpowiedzUsuń
  57. Ciekawe, że te negatywne komentarze są zwykle anonimowe... Ja uważam, że całość wygląda bardzo ciekawie i tworzy z sylwetki miłą dla oka bryłę. Fajnie jest popatrzeć na kogoś, kto działa kolorem, umie dobrać fryzurę i buty do reszty stroju - a nade wszystko ubiera to, w czym się dobrze czuje. Radość aż z ciebie tryska!

    OdpowiedzUsuń
  58. Wyglądasz ślicznie, zjęcie też super, mam takie samo pnącze na balkonie:)
    Sukienka ładna, owszem, ale moim zdaniem nie warta swojej ceny, ale to już moje zboczenie pewnie, bo mam piekielnie zdolną siostrę która uszyłaby taką kiecuszkę bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
  59. Natu: zaniemówiłam.

    OdpowiedzUsuń
  60. Sukienka jest taka jak z...Muminków a te guziczki dopełniaja obrazu. Może tylko zamiast kitka powinnaś uczesać się w koczek? tak wszystkie stworzonka w sukienkach maja koczki:)
    Pozdrawiam Aśka

    OdpowiedzUsuń
  61. @ Ania z Zielonego: Bez rąk w kieszeniach kiecka układa się mniej więcej tak samo (te buły po bokach to nie dlatego, że mam tam ręce - ona ma takie zaokrąglone boki). Widać to na zdjęciu zalinkowanym w tekście.

    @ Porsher: A gdzie tylko chcesz!

    @ My self: No widać żadna z tych osób nie ma konta na Bloggerze.
    Dzięki za "miłą dla oka bryłę" - o to tu chodzi :) Ale z tym dobieraniem fryzury to bym nie przesadzała - jestem raczej monotematyczna (czyt. leniwa).

    @ Babka: I prawo handlu: Towar jest warty tyle, ile kupujący jest gotów za niego zapłacić :)

    @ Aśka: Mumiiinkiii! :D A koczek bardzo chętnie, gdybym tylko umiała zrobić takiego, który mi się zaraz nie rozwali.

    OdpowiedzUsuń
  62. Szczerze mówiąc też nigdy nie słyszałam o tej marce. Ale ja dopiero o modzie się "uczę" no i jesteś naprawdę dobrą nauczycielką. Twój blog wciąga i chciałoby się go czytać i oglądać zdjecia godzinami. Jak już pisałam we wcześniejszym komentarzu pod notką o lumpeksowych poradach kupuję w ciuchlandach, ale staram się je łączyć z ciuchami z różnych marek. No po prostu jestem pod wrażeniem ;**

    Ps. wydrukowałam sobie to zdjęcie tej modelki z tą fryzurą bo sama o takiej od dawna marzę i pędzę do fryzjera :)

    OdpowiedzUsuń
  63. ten zestw jest Twoim zdjecydowanie najlepszym ! kolor rajtek genialny, sukienka jeszcze bardziej genailna. W swej prostocie przepiękna ! WYglądasz oszołamiająco !

    OdpowiedzUsuń
  64. fantastyczna kieca, tylko jakaś taka... mało sztywniarska ;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Sukienka świetna. Orgyginalna i idelnie do Ciebie pasuje. Ja bym w takiej jak pasztet wyglądała, hehe. I wcale nie jest droga. Na pięknych i dobrych rzeczach nie ma co oszędzać. Takie moje zdanie i jakoś drogie rzeczy kojarzą mi się z takimi, gdzie ceny już w tysiącach lecą:)
    Podoba mi się zestawienie sandałków z rajtuzami, choć osobiście do takich butów wolę gołe nogi.
    Ale na Tobie jakoś wszystko mi się podoba.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  66. a może Wy wiecie Dziewczęta o co mi chodzi. Poszukuję bloga/flickra azjatyckiej dziewczyny, ktora z wielkich t-shirtow wlasnorecznie robila sukienki i inne takie. Poszukuje juz od kilku dni i nie mogę jej znaleźć, a wiem, że kiedys widzialam! Pomocy!

    OdpowiedzUsuń
  67. @ Marcela: No to wiódł ślepy kulawego ;)

    @ Vilette: Pewnie chodzi o tę stronę.

    OdpowiedzUsuń
  68. jak dla mnie - strzał w dziesiątkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  69. ślicznie wyglądasz :) sukienka jest jak stworzona dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  70. Ok, mnie się bardziej opcja niezszyta podoba; w każdym razie trzeba mieć takie nogi, jak Ty, żeby wyglądać dobrze nawet w pomidorze ;)

    http://a701.ac-images.myspacecdn.com/images01/73/s_55cbffd2066156c64858639addf07244.jpg :D

    OdpowiedzUsuń
  71. Cudak: a moim zdaniem ta sukienka jest wyjątkowo sztywniarska :-) Po prostu kwintesencja sztywniarskości.

    OdpowiedzUsuń
  72. Wczoraj widziałam pod krakowską Bagatelą dziewczynę w kiecce w takim samym fasonie - ale w delikatne, błękitne prążki, z kolorową wąską apaszką zamotaną pod szyją, na to skórzana kurtka. Żywa ilustracja przysłowia "diabeł tkwi w szczegółach".

    OdpowiedzUsuń
  73. Popieram ryfko:)! ja tez srednio czuje sie w "sexy" ciuchach i nie lubie kiedy ktos wytyka mi to, ze za malo podkreslam figure;P. "ciazowe" sukienki oczywiscie sa zakane, bo nie opinaja sie na brzuchu (tudziez na sadle). to samo tyczy sie wysokiego stanu w spodniach czy spodnicach, no bo nie widac pępka i nie wystaja "schaby". a jak sie MA cycki to przeciez powinno sie je "wystawiac"....taaaa...

    OdpowiedzUsuń
  74. zasadniczo to sporko kasy wydajesz na ubrania

    OdpowiedzUsuń
  75. "Sexy" dla każdego znaczy co innego :-D

    OdpowiedzUsuń
  76. Masz jakiś niesamowity talent do świetnych stylizacji, zazdroszczę! Chciałabym mieć taki 'luz', ale to chyba też zależy od miasta w jakim się mieszka. Kraków to dużo bardziej kreatywne miasto od Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
  77. Znalazłam tego bloga gdzieś w czyichś linkach, całkiem przypadkiem i jestem oczarowana! Ameryki nie odkryję, mówiąc, że masz kapitalne wyczucie stylu (takiego, który uwielbiam). Możesz być pewna, że będę wpadać jeszcze nie raz!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  78. a mi się podoba jak wyglądasz, chociaż sukienka zupełnie ie w moim stylu, zwłaszcza kołnierzyk. Na pewno nie kupiłabym takiej, ale nie dziwię sie tez, że tyle za nią zapłaciłaś. Czasami chcieć jest silniejsze od móc. Myślę , że wyglądasz oryginalnie i sexy... takie nogi!!!

    OdpowiedzUsuń
  79. @ula: no, no ile złośliwości :))) czyżbyśmy czuły, iż nie mamy "cycków"? i stąd ta złość? żartuję oczywiście, poza tym, jak uczy forum Małobiuściastych, każda z nas posiada wspaniały,poddający się ekspozycji biust, tylko nie trzeba wierzyć paniom sprzedawczynim w złych sklepach.
    (Nawiasem - jestem anomimem, bo nie chce mi się z lenistwa logować - jakoś tak mam po kilkunastu godzinach pracy głową i paszczą zarazem.)
    Podkreślenie sylwetki nie musi oznaczać łonówek eksponujących oponki czy innych takich. Poza tym droga Ulu, skąd ten kult ograniczonego i ograniczanego, utemperowania ciała? czemu brak tolerancji dla kobiet, którym nie chce się, albo nie udaje się, zachować suchości kabanosa?

    A seksowny outfit może np. oznaczać stylizacje takie, jak na Kopciuszkach. A Ryfka miewa fajne pomysły. Ta sukienka nie jest według mnie fajnym pomysłem, zwłaszcza za zaszytymi fałdami. Jest w mojej opini tak niefajnym pomysłem, że aż mimo mojego lenistwa zachciało mi się coś tu napisać :)))

    Pozdrawiam wszystkich, a "kabanos" to tylko niekoniecznie seria rewanż za "sadło" u Uli.

    Kwiecionek

    OdpowiedzUsuń
  80. Ryfka jest "kabanosem" bo całą kasę wydaje na ciuchy :-) I nie obrażaj się kochana moja, bo to taki żarcik bez złośliwości. Sama mam tak samo, gdy zachoruję na jakiś ciuch potrafię z emocji i biedy nie kupować nic do jedzenia byle tylko ten ciuch mieć. Zdarzyło mi się nawet prosić kierowcę busa, którym jestem zmuszona codziennie wracać z Krakowa, żeby dzisiaj wziął mnie za friko, bo ostatnie 2 zł wydałam na kolejną szmatkę. Oczywiście nie powiedziałam mu dlaczego, przecież facetów rzadko dopada ta "choroba" a tylko nieliczni rozumieją, że na dodatek jest nieuleczalna ... i pozostaje ją jeśli nie pokochać to przynajmniej zrozumieć. Co do "kabanosów" i "sadełek", niestety moda jest stworzona z myślą o kabanosach, szczęśliwi ci którzy nie muszą się ograniczać z jedzeniem, bo choćby nie wiem jak człowiek dopasował ubranie do sylwetki, grubasek nigdy nie będzie wyglądał bosko, co najwyżej dobrze. Zobaczcie w TVN Style ostatni odcinek Trinny & Susannah o pupciach. Choćby nie wiem jak te stylistki starały się ubrać grube tyłeczki i przekonać je, że wyglądają cool, nie przekonają mnie że tak jest i że te laski są szczęśliwe patrząc na swoje odbicie w lustrze. Kobiety po przemianach są bardziej zadbane, ale niestety ciuchy zawsze lepiej wyglądają na szczupłych. Pewnie "sadełka" się teraz oburzą, ale nie napisałam tego ze złośliwości, tylko z obserwacji. Wiem jak trudno zachować dobrą figurę, ale wiem też że osoby tęższe po prostu nie panują nad swoim ciałem i stwierdzają, że kolejna przegryzka w obecnej sytuacji i tak im nie zaszkodzi, a to nie prawda. Odrobina silnej woli i z każdym dniem jest lepiej!
    Co do Ryfeczki, stylizacja świetna! Tak się przyzwyczaiłam że ubierasz się trochę inaczej niż ulica, że jak wystąpisz tak jak na poprzedniej fotce (skórzana spódnica, nowy płaszczyk), to jest to jakieś zwyczajne, poprawne ale bez tego pazura, który co jakiś czas tu na mnie kiwa aby zajrzeć. Pozdrawiam. I.

    OdpowiedzUsuń
  81. Wlasnie! Czemu mamy podkreslac cycki duzymi dekoldami i nosic miniowy? Ja uwielbiam ciazowe fasony i wszelkie workowate ciuchy. wcale nie chce byc sexy, nosze to co lubie!

    OdpowiedzUsuń
  82. i.pisze> nie przesadzasz czasami z popadaniem w jednej skrajności w drugą i odmawianiem tym kobietom z tego programu żeby czuły się cool i szczęśliwe? Szczególnie dojrzałe kobiety mają do tego prawo, a nie każda po 50tce ma figurę Sharon Stone i to hasło jeszcze,że moda jest dla szczupłych tylko, a gdzie idea, że moda jest dla każdego? nie ważne, czy chudy czy grubszy, jeżeli ubiera się tak, że cytując Ryfkę "uśmiecha się do siebie w lustrze" i przy tym niektórzy się uśmiechają oglądając zdjęcia to dla mnie to jest istota mody> ubierać się z pomysłem, ale przy tym czując się w tych ciuchach świetnie i swobodnie:) A tym odmawiasz tego prawa w swoim poście tym kobietom, dlaczego? Przecież masa szafiarek udowodniła,że można zajebiście wyglądać nie ważne jaki rozmiar się nosi, od bardzo malutkiego to sporego (polecam blog Big Beauty> czy ta dziewczyna nie wygląda na szczęśliwą?:). Dlatego uwielbiam oglądać blogi szafiarek> każda z nich jest inna i są jednak jakąś alternatywą dla takich samych modelek z pokazów czy czasopism.

    Pozdrawiam także z Krakowa;)
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  83. Kolory wydają mi się chaotyczne, ale sukienka jest... Bąb(l)owa!

    OdpowiedzUsuń
  84. http://modepass.com/lorenza siostra szanownej koleżanki?

    OdpowiedzUsuń
  85. To znowu ja, kwiecionek, i znowu nie chce mi się logować (bo się wybieram na jesienny spacer w nowym czarnym płaszczyku i nowych czarnych getrach/ocieplaczach do żółciutkich t-barów :))) - świeży zestaw).

    Po pierwsze, chcę przeprosić za mnogość literówek w poprzednim wpisie, byłam naprawdę zmęczona.

    Po drugie, nie mam nic do panien szczupłych czy wręcz kościstych, tak samo, jak nie mam nic do panien zbudowanym zgodnie z ich BMI, czy z nadwagą, czy otyłych. No może nieco niepokoję się o te znane mi osobiście chorobliwie wychudzone i te chorobliwie otyłe (ale do tego trzeba naprawdę sporych odchyłów BMI, a nie tego, co "ulica" uważa za anomalie). Zawodowo (a mój zawód jest jednocześnie moim hobby) zajmuję się między innymi zagadnieniem postrzegania ciała oraz płcią kulturową, nie mogę przejść obojętnie obok pewnych sformuowań i postaw - no paluszki zaświerzbiły napisać :)))) i proszę, nawet jakowaś dyskusja się zawiązuje :)

    I tu dwie się nałożyły rzeczy:

    1. choć uwielbiam pensjonarskie klimaty (raczej pensjonarskie a la Ditta von T. czy panie z zespołu CLIENT, ale i Ryfkowe), stylizacja z Modest Beast nie podoba mi się, i tyle - a chyba wolno także wyrażać negatywną krytykę, nie tylko kadzić? - sukienka wygląda na kanciastą i sztywną, punkt ciężkowści sylwetki przesuniety, włosy i makijaż (czy raczej jego brak) mało "ostre" do tak graficznej, geometrycznej sukienki - za bardzo pachnie mi to Twiggy i modą, której akurat nie lubię - moje odczucia,

    2. komentarz Uli, zrównujący bycie "seksi" z eksponowaniem wymykającego się spod kontroli, obfitego, a przez to odrażającego ciała (w podobnym tonie skometowała zresztą niżej i.pisze, choć przyznam, że lżejszym hmm piórem).

    Dlaczego my same, kobiety, walczymy przeciwko własnym ciałom? Skąd w nas to przekonanie, że ciało wymaga nieustannego poprawiania, korygowania, docinania, dyscyplinowania, pilnowania, ograniczania, a sylwetka miękka, zaokraglona, estrogenna, jest dowodem na brak silnej woli, brak dyscypliny, i generalnie - dowodem na to, że jesteśmy do bani (nie należy się nam miłość, szacunek, i dobrze płatna praca)?

    A z drugiej strony, czemu kobiece piersi to "cycki"? czemu piersi, czy tkanka tłuszczowa na biodrach i udach to coś, co trzeba ukrywać albo miażdżąco ganić?

    Tu podpisuję się pod komentarzem Sylwii z Krakowa. Kreowanie swojego wizerunku nie powinno równać się "docinaniu" ciała do jakiegoś jedynego, jedynie słusznego strychulca. Ideałem, według mnie, jest życie w harmonii z własnym ciałem, które się akceptuje, traktując jako integralną część "ja".

    Jak kto chce nosić geometryczne suknie bez zaznaczonej talii to voila!, niech sobie nosi. Ja niesprowokowana postem Uli nie wykoncypowałabym rzeczonego "kabanosa", który, powtarzam, miał przez małą wędliniarską analogię unaocznić bezsens "sadła" :)

    Droga i.pisze, "grubasek" _będzie_ wyglądał bosko, a jeśli takie "i.piski" zmienią swoją percepcję rzeczywistości i nieco szerzej otworzą oczy, zobaczą, że to po prostu bosko wyglądająca kobieta czy dziewczyna, bez dodatkowych określeń.

    Pozdrawiam, spacer czeka (aha, zapomniałam o torebce - zamszowa, wrzosowa)

    OdpowiedzUsuń
  86. @ My self: ""Sexy" dla każdego znaczy co innego". Wszystko dla każdego znaczy co innego :)

    @ I.: Mamusia zawsze mówi "szparag", ale "kabanos" lepszy (przynajmniej jadalny ;)

    Co do dyskusji, jaka się tu wywiązała na temat kobiecej figury, to odsyłam do Harel i jej wpisu "Z chudością na gilotynę" - część I i II. Ja akurat dobrze się czuję jako aseksualny kabanos. Ale bynajmniej nie uważam, że to "jedyny słuszny wzorzec".

    OdpowiedzUsuń
  87. czytam twojego bloga już kilka miesięcy i jestem zachwycona,nigdy wcześniej sie nie odzywałam ale teraz uważam że muszę. Sukienka jest po prostu rewelacyjna. serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  88. Cholibka. Mam brzydkie wrażenie, że dolałem conieco oliwy do tego ognia, więc niniejszym czuję się w obowiązku wziąć udział w dyskusji; poza tym jest ona ciekawa :-)

    Otóż kobieta moim zdaniem może wyglądać sexy, mając BMI w zakresie całkiem szerokim. Weźmy taką choćby Ryfkę, uprzejmie goszczącą naszą dyskusję na swoim blogu, nazwaną tutaj "kabanosem". No cholera, to jeden z bardziej seksownych kabanosów, jakie widziałem ;) Chociaż tak normalnie jednak najbardziej podobają mi się kobiety mające BMI w tzw. normie (która też jest dość szeroka, to nie jest punkt, tylko zakres). A i owszem, zdarzyło mi się widzieć kobiety, ewidentnie mające BMI powyżej normy, a jednak ubrane tak, że człowiek oczu oderwać nie mógł :) Niestety, są to raczej wyjątki, niż reguła. Oczywiście pozostaje jeszcze pytanie, co sprawia, że większość kobiet dysponujących większą ilością ciała nie zawsze wygląda ponętnie. A może to tylko wzorce kulturowe nam mówią, że one nie są ponętne, a na takich Hawajach czy Papui/Nowej Gwinei byłyby rozchwytywane?... ;)

    OdpowiedzUsuń
  89. Ale sie dyskusja zrobiła.Wszystko jest dla ludzi tylko trzeba wiedziec jak z tego korzystać. Fajna sukienka, dziewczyna z taka figura jak ryfka jest do niej stworzona. Tez sobie jej nie wyobrażam z wielkim dekoltem. Sama mam zupełnie inną figurę i nosze troche inne ciuchy. I wiem, że w takiej sukience wyglądałabym fatalnie.

    OdpowiedzUsuń
  90. LOVE THE DRESS!!! (and the shoes <3<3<3)
    XOXO

    OdpowiedzUsuń
  91. No zaj....sta stronka!!!!!!!! Bravo za pomysł!!! A Foxy są boskie!!!

    OdpowiedzUsuń
  92. przeeeepiekna sukienka! kocham takie;)

    OdpowiedzUsuń
  93. 350 złotych za TĘ sukienkę??? Jest tragiczna i nie warta ceny... A poza tym wy wszystkie - szafiarki - wyglądacie dokładnie tak samo: bezkształtne ubranka, kiepskie kolory w kiepski sposób ze sobą połączone, dziwaczne pozy, powyginane jak paragrafy. Co druga dziwczyna na ulicy prezentuje taki właśnie "oryginalny" styl jak Twój. I gdzie tu niepowtarzalność. Swoją drogą, gratuluję odwagi, jest potrzebna, by samej się tak oszpecać:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).