18 marca 2011

Existence

Normalny post będzie, jak tylko ktoś włączy słońce (i wyłączy deszcz). A tymczasem trochę lansu. O ile na szkło raczej nie mam parcia (chyba że liczyć ekran komputera), to na papier chyba trochę tak, bo zawsze cieszą mnie wzmianki o moim blogu w prasie. Może nie jest to taka radość, jak wtedy, gdy zobaczyłam swój wierszyk na łamach Diablika* (zresztą radość ta szybko minęła, bo okazało się, że redakcja śmiała coś mi tam pozmieniać, co było oczywiście profanacją sztuki i nie omieszkałam ich o tym poinformować w pełnym oburzenia liście), ale zawsze to miło ;) Tym razem znalazłam się w magazynie Existence. I to w nie byle jakim towarzystwie: Alice i Feszyn Mena! W artykule oprócz kilku zdań o moim blogu znalazło się też (zawstydzająco wielgachne) zdjęcie z pamiętnej sesji Bubble Factory dla premierowego Dilemmasa (o matko, kiedy to było! :)

PS
Skoro już jesteśmy przy lansie: biorę udział w konkursie Butyku (zadanie polegało na napisaniu artykułu o wybranym modelu butów). Tutaj można przeczytać mój konkursowy tekst o emu: "Walonki, czyli jak na złość babci niczego sobie nie odmrozić". Jeśli się podoba, można głosować, jeśli nie - też można :)


* Diablik - takie pismo dla dzieci, które wychodziło 100 lat temu. Pamięta ktoś? :)



5 marca 2011

When you're in Texas look behind you

Na wstępie chciałabym oświadczyć, że wcale nie zrzynam od Anny Muchy. To ona zrzyna ode mnie. A ja od Jacka Twista. Wiele razy widziałam "Brokeback Mountain", ale dopiero ostatnio zwróciłam większą uwagę na ubrania bohaterów. Efekt był taki, że jeszcze zanim na ekranie pojawiły się napisy końcowe, ja już buszowałam po internecie w poszukiwaniu dżinsowej koszuli. Szczęśliwie szybko udało mi się ustrzelić idealny okaz i teraz praktycznie się z nim nie rozstaję. Podobnie jak z moimi nowymi kowbojskimi botkami. Wiem, mam już dwie pary podobnych, ale w jednych przeszkadza mi zbyt wąska cholewka (ciężko się je zakłada), a w drugich - silnie "aromatyczny" materiał (zachciało mi się eksperymentować z nieskórzanym obuwiem). Tak więc zakup kolejnej pary nie był żadnym kaprysem, tylko wyższą modową koniecznością.

Na deser jeszcze jedna nowość, która błyskawicznie trafiła na listę moich ulubionych gadżetów: skórzana saszetka Keecie, którą dostałam od właścicielki sklepu Trendsetterka.com. Służy mi jako podręczna kosmetyczka, a przy okazji poprawiacz humoru, bo nie potrafię się nie uśmiechnąć za każdym razem, kiedy wyciągam ją z torebki. W ogóle ostatnio coraz bardziej kręci mnie rękodzieło i nawet sama mam ochotę coś podłubać, poprzerabiać i powytwarzać. Może cudów z tego nie będzie, ale trochę radochy - na pewno :)

koszula - Marlboro Classics (Żorżeta.pl) -> Minister Zdrowia ostrzega: Palenie tytoniu powoduje same złe rzeczy.
spódnica - ciucholand
legginsy - C&A
buty - Clarks (Echooo.pl)
torba - Maria Nowińska (Sagana.pl)
kosmetyczka - Keecie (prezent od Trendsetterka.com)