środa, 21 grudnia 2016

Moja pielęgnacja twarzy

Często pytacie: "Ryfko, co robisz, że masz taką nieskazitelną i promienną cerę?" Dobra, żartuję, nikt nigdy o to nie zapytał, bo moja cera jest daleka od ideału. Jest jednak kilka kosmetyków, które sprawiają, że wygląda lepiej niż gorzej, i właśnie dzisiaj moimi pielęgnacyjnymi ulubieńcami chciałam się z Wami podzielić.

Oczywiście wiadomo, jak to z kosmetykami i innymi gadżetami urodowymi bywa - co dla jednego jest hitem, dla drugiego będzie bublem. Każdy ma inną cerę i inne preferencje, dlatego najpierw kilka słów o tym, jak sytuacja wygląda u mnie.

W angielskim jest takie brzydkie określenie na osobę z problemami skórnymi: pizza face. No więc jeśli moja twarz byłaby pizzą, to byłaby tą ostatnią w menu, ze wszystkimi możliwymi składnikami. Bo czasami jest na niej naprawdę WSZYSTKO. Pryszcze, zaskórniki, przebarwienia, widoczne pory, miejsca tłuste, świecące się jak kula dyskotekowa, oraz przesuszone, łuszczące się (które, co ciekawe, czasem pokrywają się z tymi tłustymi), a do tego wszystkiego jeszcze piegi, które same w sobie są oczywiście spoko, ale w połączeniu z całą resztą zwiększają wrażenie zamieszania na twarzy. W skrócie: mam cerę problemową, według różnych diagnoz mieszaną albo odwodnioną. Na domiar złego bardzo lubię majstrować przy twarzy. Walczę z tym, bo zdaję sobie sprawę, że 90% moich problemów wynika właśnie z drapania, skubania i wyciskania. Kiedy na jakiś czas zostawiam skórę w spokoju, wygląda nieporównanie lepiej. 

Co do moich kosmetycznych preferencji, to lubię, kiedy kosmetyki są bezzapachowe, bezproblemowe i kiedy jest ich jak najmniej. Zdecydowanie nie jestem typem, który czerpie przyjemność z przesiadywania w  łazience i wklepywania kremików. Nie używam odżywek do włosów, a balsam do ciała stosuję w ostateczności, kiedy moja skóra jest jednym wielkim wysuszonym wiórkiem. Ale i tak wieczorem spędzam w łazience sporo czasu i z zazdrością patrzę na Dzióbka, który nie stosuje żadnych mazideł (nawet latem, żeby nałożyć mu filtr przeciwsłoneczny, muszę go najpierw schwytać i obezwładnić), a mimo to jego facjata wygląda 10 razy lepiej od mojej.

Dobra, a teraz do rzeczy. Oto, jak przebiega moja codzienna pielęgnacja twarzy.

My skincare routine


 1. PŁYN MICELARNY ZIAJA ULGA

Jeśli chodzi o demakijaż oczu, to od paru lat jestem wierna płynowi micelarnemu Ziaja Ulga do skóry wrażliwej (wymiennie z Sopot Spa, który też lubię). Jest łagodny, nietłusty (nie cierpię wszelakich mleczek albo tych dwufazowych tłuściochów), bezzapachowy, a przy tym tani. No i robi, co ma robić (chociaż tu trzeba powiedzieć, że do roboty nie ma za wiele, bo mój makijaż oczu składa się tylko z odrobiny brązowego cienia oraz tuszu do rzęs). Przy okazji: płatki kosmetyczne uznaję wyłącznie marki Bella, bo to jedyne, które się nie rozdwajają (w drogeriach ciężko je dostać, ale są dostępne w Carrefourze).


2. EMULSJA MICELARNA CETAPHIL EM

Cetaphil to rekordzista w tym zestawieniu, bo używam go chyba już z 5 albo 6 lat. Najbardziej lubię go za to, jaki jest delikatny. Nie podrażnia i nie szczypie, nawet jeśli na twarzy mam akurat jakieś ranki czy zadrapania. Dokładnie oczyszcza, ma gładką konsystencję, nie pieni się i łatwo się spłukuje. Opakowanie 250 ml potrafi kosztować od ok. 30 do 50 zł, więc przed zakupem warto porównać ceny w różnych aptekach, sklepach internetowych albo na Allegro. Ja ostatnio na promocji w Superpharmie kupiłam butlę 591 ml za ok. 60 zł.


3. SZCZOTECZKA DO MYCIA TWARZY PHILIPS VIASUPRE ADVANCED

Przez ostatnie 4-5 lat codziennie używałam do mycia szmatki muślinowej. Skóra była domyta znacznie lepiej niż przy użyciu samych dłoni, ale od dawna marzyło mi się przejście na wyższy poziom i wypróbowanie elektrycznej szczoteczki do mycia twarzy. No i chyba byłam bardzo grzeczna, bo na mikołajki Philips przysłał mi do przetestowania urządzenie VisaPure Advanced.

Co to za wynalazek? To sprzęt 3 w 1 służący do oczyszczania, masażu twarzy oraz odświeżania skóry pod oczami. W komplecie są 3 wymienne końcówki (oprócz nich można dokupić osobno jeszcze kilka innych: do skóry wrażliwej, trądzikowej itd.). Do oczyszczania mamy szczoteczkę, która wibruje i obraca się z prędkością 250 obrotów na minutę, dzięki czemu jest 10 razy dokładniejsza niż mycie dłońmi (ale równie delikatna). Teraz cały proces zmywania makijażu jest u mnie szybki (trwa tylko 60 sekund), dokładny i o wiele wygodniejszy niż zwykłe mycie, bo nie muszę już nachylać się nad zlewem i nic mi nie cieknie po rękach. Słowem, pełna optymalizacja - tak, jak lubię.

Początkowo sceptycznie podchodziłam do końcówki do masażu twarzy. Podejrzewałam, że to może być jeden z tych fajerwerków, które są właściwie zbędne. Myślałam tak do pierwszego użycia. Ludzie, jaki to jest odlot! Obracająca się końcówka z silikonowymi kuleczkami imituje japoński masaż twarzy opuszkami palców, tyle że tutaj mamy aż 750 muśnięć opuszków ma minutę. Pobudza to głębsze partie skóry, poprawia cyrkulację, odpręża i działa ujędrniająco (ponoć w moim wieku to ważne). Wszystko trwa zaledwie 3 minuty, ale jest tak niesamowicie przyjemne, że człowiek zamyka oczy i na chwilę odpływa (warto wcześniej posmarować twarz kremem i ułożyć się wygodnie na kanapie).

Trzecia końcówka służy do odświeżania okolic oczu. Zdarzyło mi się używać kremów i żeli w kulce pod oczy, które dla lepszego efektu należało przechowywać w lodówce. Aplikacja takiego schłodzonego specyfiku jest faktycznie dużo przyjemniejsza, ale zdecydowanie nie jestem fanką biegania z łazienki do lodówki. Natomiast ta ceramiczna końcówka jest zawsze zimna (mimo że przecież łazienka to zwykle najcieplejsze pomieszczenie w domu) i wystarczy 30 sekund, żeby rano dobudzić oczy (można ją stosować solo lub po nałożeniu kremu).

Póki co jestem z tego magicznego urządzenia bardzo zadowolona. Może z żaby nie zamieniłam się od razu w księżniczkę, ale skóra rzeczywiście wydaje się jakby gładsza i bardziej miękka. Sprzęt nie jest tani i trudno go nazwać produktem pierwszej potrzeby, ale tak jak w przypadku elektrycznej szczoteczki do zębów - jak człowiek raz spróbuje, to już nigdy nie wróci do czyszczenia manualnego. VisaPure Advanced jest do kupienia w Douglasie (po zarejestrowaniu swojego produktu na stronie Philips dostaniecie dodatkową szczoteczkę gratis). Jeśli jesteście ciekawi, jak pielęgnacja z użyciem tego cudeńka wygląda w praktyce, tutaj możecie zobaczyć filmik.


4. KREM CETAPHIL PS

Cetaphil PS to mój krem na dzień, pod makijaż, który stosuję od jakichś 4 lat. Lubię go, bo - podobnie jak emulsja do mycia - jest bardzo delikatny. Poza tym szybko się wchłania, skóra jest po nim miękka, a podkład dobrze się rozprowadza. Szkoda tylko, że nie ma filtra przeciwsłonecznego. Latem stosowałam Cetaphil Suntivity +50, ale niestety nie był już taki fajny (ślizgał się powierzchni, wolno się wchłaniał i był tłusty - jak dla mnie za tłusty na dzień).


5. KREM POD OCZY Z AWOKADO KIEHL'S

Testowałam różne kremy pod oczy, ale z żadnego nie byłam naprawdę zadowolona. Wszystkie były jakieś mało treściwe, wodniste i miałam wrażenie, że nie wnikają głębiej w skórę. Aż pewnego dnia dotarła do mnie paczka niespodzianka od Kiehl's, a w niej jeden z ich hitów, czyli krem pod oczy z awokado. To była miłość od pierwszego wklepania. Jest gęsty, ale szybko się wchłania i po raz pierwszy mam wrażenie, że krem pod oczy naprawdę coś robi. W sensie: nawilża i to na długo. Nie należy do najtańszych, ale jest bardzo wydajny: na jedno użycie wystarczy rozetrzeć w palcach dosłownie kropelkę (pierwszy słoiczek 14 ml starczył mi na jakieś pół roku przy stosowaniu raz dziennie).


6. OLEJ MALINOWY MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA

Długo nie mogłam znaleźć kremu na noc, który by naprawdę nawilżał i odżywiał moją skłonną do przesuszeń skórę. I nie znalazłam. Znalazłam za to coś lepszego: naturalne olejki. W moim przypadku sprawdzają się o wiele lepiej niż kremy. Od dłuższego czasu używam olejku malinowego z Ministerstwa Dobrego Mydła, ale testowałam różne i w zasadzie ze wszystkich byłam zadowolona. Dobrze sprawdził się u mnie na przykład olej arganowy Nacomiolejek tamanu z Biochemii Urody (chociaż Dzióbek twierdzi, że pachnie rosołem), a w wersji de luxe Midnight Recovery Concentrate od Kiehl's.


7. MAŚĆ OCHRONNA DLA DZIECI BEPANTHEN

Kojarzycie ojca głównej bohaterki z filmu "Moje wielkie greckie wesele", który wszystkie problemy skórne załatwiał, spryskując je płynem do mycia szyb? No to Bepanthen to taki właśnie mój Windex. Od kiedy kilka lat temu użyczyła mi go koleżanka, która smarowała nim świeżo zrobiony tatuaż, stosuję go na wszystko: ranki, podrażnienia, pryszcze w każdej fazie rozwoju, ślady po pryszczach, przesuszone miejsca i tak dalej. I on naprawdę na wszystko mi pomaga. Skóra goi się szybciej, a niedoskonałości znikają w ekspresowym tempie. Znajdziecie go w aptekach. Zaznaczam, że używam maści, bo jest też krem Bepanthen (w niemal identycznym opakowaniu), ale jego nie próbowałam.


***

Chętnie poczytam o Waszych ulubionych kosmetykach i gadżetach do pielęgnacji (szczególnie jeśli możecie polecić jakiś dobry krem na dzień z filtrem). Tak więc jeśli jakiś specyfik szczególnie dobrze się u Was sprawdza, dajcie znać w komentarzach. Tylko koniecznie napiszcie, jaką macie cerę - to bardzo ułatwi sprawę innym osobom szukającym kosmetyków dostosowanych do konkretnych potrzeb.


Philips VisaPure Advanced
Philips VisaPure Advanced
Philips VisaPure Advanced

87 komentarzy:

  1. Fajnie, mam bardzo podobny zestaw :) muszę wypróbować te naturalne olejki, moja skóra bardzo się przesusza, a z drugiej str wcale nie lubi tłustych kremów (one i tak zostają na poduszce:( ) Julia

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapragnęłam tej szczotki! Muszę napisać nowy list do Mikołaja :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cera mieszana, ze skłonnościami do zatykania się - polecam serum Resibo (bardzo lekkie, wydajne, przyjemny zapach i dobry skład) oraz krem Dermacos, matujący na dzień SPF 15 (lekki, mnie nie zatyka). Poza tym olejek tamanu (dosłowanie kapka) z kwasem hialuronowym, bardzo nawliża i poprawia stan cery. Do mycia twarzy - Ziaja, pasta do mycia z serii liście manuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Resibo przysłało mi niedawno pakę kosmetyków i jest tam m.in. to serum, więc będzie okazja, żeby wypróbować :) Póki co od paru dni testuję ich krem odżywczy i na razie jestem zachwycona! Nie umieszczałam go w tym poście, bo za krótko go używam, ale możliwe, że pojawi się za jakiś czas w zaktualizowanym zestawieniu.

      Usuń
  4. Witam w klubię cery która sama sobie przeczy będąc przetłumaczona i przesuszona równocześnie :D Ja testował miliony kosmetyków, także cetapil, ale mnie pomogło dopiero przerzucenie się na azjatyckie kosmetyki. Na początku byłam ostro wkurzona bo sama wysyłka kosztowała sporo, ale stwierdziłam za namową koleżanki ze choć raz spróbuję oryginalnych japońskich i to była miłość totalna. Ich kremy to jedyna rzecz jaką realnie działa na mojej twarzy i to tak ze nawet mój facet ostatnio mi powiedział ze mam ostatnio strasznie fajna cerę! Wiec ograniczyłam się do olejku, pianki do mycia, balsamu na noc i żelu na dzień i wreszcie trochę ogarnęłam swoją twarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie moja ześwirowana na punkcie pielęgnacji koleżanka wkręciła się jakiś czas temu w kosmetyki azjatyckie i teraz wszystkim naokoło poleca. Zawsze jej powtarzam, że ma tak ładną cerę, że w sumie niepotrzebne jej te wszystkie mazidła, ale ona twierdzi, że ma taką cerę właśnie dzięki tym mazidłom :D

      Usuń
    2. zdradzisz jaka firma, albo gdzie kupowałaś? iwona

      Usuń
    3. A jakie firmy polecacie? Ja też chciałam spróbować, ale nie wiem co, jakie firmy gdzie zamawiać :(

      Usuń
    4. Mnie w sprawie azjatyckiej pielęgnacji twarzy bardzo pomogła książka "Sekrety urody koreanek" – gorąco polecam. W bardzo prosty sposób tłumaczy (! to nie zdarza się często), o co chodzi w pielęgnacji twarzy i wyjaśnia, po co i dlaczego jakiś kosmetyk należy nałożyć na twarz. Zanim zaczniesz zamawiać różne kosmetyki, warto się zapoznać z tą książką:)

      Usuń
    5. Azjatycki bazar! Kupuję tam kremy bb. Genialne, nieporównywalne z "tutejszymi". Mają mocne filtry więc pod spód może być i krem bez. Z Ministerstwa Dobrego Mydła kocham olejek śliwkowy. No i minerały na górę. Puder i róż mi wystarczają.

      Usuń
    6. Azjatycki krem BB Skinfood grzybkowy :) I ma filtry

      Usuń
  5. Wydaje się, że mam podobną skórę do Twojej - zaskórniki, czasem większe niespodzianki, z tendencją do przetłuszczania w strefie T. Jeśli chodzi o oczyszczanie twarzy, kiedyś dermatolog polecił mi Cetaphil, ale nie do końca byłam zadowolona, miałam wrażenie, że niedokładnie oczyszczał skórę. Ostatnio przerzuciłam się na olejki do mycia, konkretnie z firmy Resibo i to jest to! Dobrze zmywa makijaż, skóra jest czysta, ale nie ściągnięta. Rano myję twarz mydłem z Aleppo, mam wrażenie, że jak tylko go odstawię, to pojawia się wysyp zaskórników. Długo szukałam idealnego kremu z filtrem i w tym roku wreszcie znalazłam - polecam Skin79 (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,77044,skin79-mild-sun-lotion-spf-50-.html), szybko wchłania się do matu, nie bieli, nie jest tłusty, nie zapycha cery, no cud miód. Od czasu do czasu stosuję też olejki do twarzy, głównie na noc, polecam mieszać je z kwasem hialuronowym, wg mnie, skóra jest bardziej miękka i nawilżona. Ale generalnie olejki wolę na włosach ;) Zauważyłam też, że dla mnie podstawą pielęgnacji jest dokładne oczyszczanie skóry. Co 2 - 3 dni robię peeling twarzy. Moje najnowsze odkrycie to peeling It's Skin (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,64046,its-skin-mangowhite-peeling-gel.html), podczas masowania twarzy pod palcami czuć złuszczony, martwy naskórek, ale absolutnie nie podrażnia skóry! Raz w tygodniu robię peeling całego ciała przy pomocy rękawicy kessa i mydła savon noir - jest trochę zabawy z tym, ale warto, odkąd go stosuję, nie mam problemów z wrastającymi włoskami po depilacji czy przesuszoną na wiór skórą na nogach.
    Po przeczytaniu posta jestem ciekawa tej szczotki, może za jakieś pięćset lat sobie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten olejek Resibo do demakijażu też dostałam, na razie go nie używałam, ale jestem sceptyczna. Olejki do nawilżania - jak najbardziej, ale do mycia? Nie wiem, czy się przełamię.

      Usuń
    2. Olejki do demakijażu są fajne, ale koniecznie w połączeniu z muślinową szmatką, bo inaczej ciężko zebrać olejek i długo czuć go na twarzy.

      Usuń
    3. olejki są własnie genialne do mycia, bo tłuszcze najlepiej rozpuszczają się w tłuszczach! w moim przypadku żaden płyn micelarny nie zmywa tuszu do rzęs tak dobrze jak olej :)

      Usuń
  6. Cześć to ja, cera mieszana, ze skłonnościami do zatykania się ;-) Pozdrawiam Alicję :-)
    U mnie jest z kolei jeszcze jeden dodatkowy problem, a mianowicie, gdy jakiś zestaw kosmetyków mi służy, głównie mam na myśli kremy, moja skóra po jakimś czasie (zazwyczaj ok. roku) przestaje reagować i muszę zmienić zestaw. Na szczęście jest w czym wybierać, więc nie narzekam, a poza tym mogę znów po jakimś czasie wrócić do starego zestawu, więc nie muszę w kółko wynajdywać nowych kosmetyków.

    Moim numerem jeden, jeśli chodzi o kremy do twarzy, są kremy z Fitomedu (ponumerowane, co mnie dodatkowo ujęło), mój zestaw to Mój krem nr 7 (używam go na noc, działa przeciwzmarszczkowo i rozjaśniająco), Mój krem nr 11 (używam go na dzień i pod makijaż, jest przeznaczony do cery mieszanej i tłustej oraz z rozszerzonymi porami), a pod oczy używam Mojego kremu nr 10 (nie podrażnia oczu, dobrze się wchłania i mam wrażenie, że działa!, do tego teraz ma nowe opakowanie, zamiast w słoiczku, jest w sztyfcie z pompką, dzięki czemu moim zdaniem jest łatwiej go dozować i starcza na dłużej). Minus jest taki, że kosmetyki muszę zamawiać przez internet i ponoszę koszty przesyłki, ale ich cena nie jest aż tak powalająca, więc jakoś to znoszę ;-) Oprócz kremów Fitomed ma także w ofercie balsam do ciała (polecam!) i różne inne specyfiki, czy to do kąpieli, czy do demakijażu - choć te aż tak bardzo nie zawładnęły moim sercem.
    Drugim moim zestawem są kosmetyki z firmy Ziaja. Nie będę tu szczegółowo opisywać, bo chyba większość zna te specyfiki, w każdym razie warto podkreślić, że cena tu naprawdę czyni cuda i jest w czym wybierać.
    Trzeci zestaw ratunkowy to kosmetyki Mixa, choć tu głównie używam płynu do demakijażu, toników, żelu do mycia twarzy, rzadziej są to kremy.
    Na ostatnim miejscu wymieniam Garniera - tu też raczej środki myjąco-oczyszczające - i Tołpę - byłam zachwycona niemal wszystkimi kosmetykami, ale ostatnio moja miłość osłabła, jednak w razie czego wiem, że mogę wrócić ;-)

    Na drugim miejscu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też używałam Fitomedu, krem 11, rzeczywiście jest bardzo fajny, ale irytowała mnie konieczność zamawiania, dlatego przerzuciłam się na Dermacos:)

      Usuń
    2. A ja właśnie sprawdzam w necie Dermacos, bo nigdy nie używałam... Dzięki, Alicjo :-)

      Usuń
  7. na pryscze i podobne wypryski uzywam tylko olejku eterycznego z drzewka herbacianego. Wystarczy musnac na pojawajaca sie krostke i ona albo sie nie pojawi wcale (jesli dosc szybko zadzialamy) albo szybciutko zniknie. Ja mam zawsze olejek przy sobie (to sa kilkumililitrowe buteleczki, wiec wszedzie sie zmiesci). Tylko trzeba brac dobry, ekologiczny. Dziala tez na np. opryszczke.

    Ja mam cere mieszana ze sklonnoscia do swiecenia w strefie T. na razie na pierwszym miejscu u mnie jest seria Normaderm z vichy. Teraz uzywam kremu na dzien effaclar z la roche posay jest w sumie ok, ale jak tylko mi sie skonczy to wracam do vichy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,tez tak robilam, wszelkie pryszcze i inne opryszczki znikaly bardzo szybko, niestety od zeszlego roku moja skora odmowila wspolpracy z tea tree oil - znaczy sie, dostalam nagle straszliwej na niego alergii,do tego stopnia ze wyladowalam na ostrym dyzurze u dermatologa ^^. Wciaz lubie olejek herbaciany, ale uzywam juz tylko do stop ( swietnie leczy grzybice) lub wewnetrznie, gdy lapie mnie przeziebienie. To tak dla ostrzezenia, aby uwazac z uzyciem olejkow.

      Usuń
    2. no a w olejkach siedze juz od dawna, zastepuja mi wszelkie leki ;) na skorne rzeczy dobry jest tez lawendowy.
      Wiem, ze z nimi trzeba ostroznie, w malych dawkach i ze sprawdzonego zrodla. Jestes pewna, ze to od tea tree? moze wszedl w reacje z czyms innym?

      Usuń
  8. Mnie jakiś czas temu przyjaciółka poleciła krem dexeryl.bo szczególnie zimą mam przesuszone miejsca na twarzy i powiem Ci, że to jest rewelacyjny kosmetyk.wydajny niedrogi bezzapachowy i wogole to używam go do całego ciała :) musze kupić ten cetaPhil skoro tak polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Ryfka, pewnie przewrócisz oczami czytając to co zaraz napisze :D większość problemów skórnych bierze się ze śmieciowego jedzenia. Wiem po sobie. Cola, czekolada, chipsy i mogę mieć pewność, że w danym tygodniu na bank mi coś wyskoczy na ryjcu... A w ogóle najlepszy kosmetyk dla mnie to... picie wody z cytryną! Nigdy nie miałam tak nawilżonej i napiętej ładnie skóry jak po regularnym piciu wody. To dlatego, że witamina C wzmacnia włókna kolagenowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mogę przewrocic i teorie obalić, bo od pół roku nie jem i nie pije nic smieciowego, od 3 miesiecy trzymam restrykcyjnych protokul autoimmunologiczny, a jak zapomnę kosmetyków na tygodniowy wyjazd to wracam całą "obsypana" ;)

      Usuń
    2. Ja nie zauważyłam, żeby stan mojej skóry zmieniał się w zależności od tego, co jem (bo, wbrew pozorom, naprawdę nie żywię się codziennie w KFC, wręcz od paru miesięcy jestem prawie wegetarianką, bo przez problemy żołądkowe Dzióbka musimy jadać lekko - tzn. ja nie muszę, ale przecież nie będę gotować dwóch obiadów). Za to cera poprawia mi się diametralnie, kiedy przez dłuższy czas się nad nią nie znęcam. Tak więc jestem pewna, że najgorszym wrogiem mojej facjaty jestem ja sama i moje niegrzeczne rączki :D

      Usuń
    3. Na zajęciach z dermatologii było powiedziane, że już odchodzi się od teorii, jakoby dieta miała taki kolosalny wpływ. Choć jeszcze nie zebrałam się, żeby poszukać prac naukowych na ten temat. W każdym razie z zajęć wynikało, że stety to nie tu tkwi sedno problemu. Albo i niestety - w sumie dbanie o to co się je jest względnie łatwiejsze od walki z genami ;)

      Sama mam bardzo problematyczną cerę. Dobrze działa na mnie w miarę regularne oczyszczanie, a w zimie kwasy. Polecam, wypróbuj :D

      Usuń
    4. No właśnie też gdzieś czytałam o tym, że jedzenie nie ma żadnego związku ze stanem naszej skóry. Oczywiście czytałam też wielokrotnie, że ma. Bardziej pasuje mi ta pierwsza opcja ;)
      I wrodzone predyspozycje jednak muszą mieć coś tu do rzeczy. Ja mam skórę identyczną jak mój tata i jego siostra: grubą, porowatą i dość problematyczną. Cholerne geny.

      Usuń
    5. Ja jem chipsy, czekoladę, kurczaka z KFC, piję colę i nie mam absolutnie żadnych problemów z cerą, więc chyba jednak geny...

      Usuń
  10. Najlepsze waciki są te z Lidla albo z Biedronki. Za nic w świecie się nie rozdwoją ;)
    Ja też używam kosmetyków Cetaphil i są dla mnie niezastąpione.
    A twarz myje szamponem Johnson's Baby żółty dla dzieci. Przy okazji zmywa on lekki makijaż i nie szczypie w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba polece i kupie sobie te szczoteczka do mycia, ja tez zawsze pochodzilam sceptycznie do wszelkich zachwytow, ale Twoje wrazenia z masazu twarzy sa zachecajace :),mam podobna cere i od kilku lat uzywam kremow z glinka i miedzia aktywna polskiej firmy Smooth, niestety mozna je kupic tylko w internecie albo na targach kosmetykow naturalnych. Ostatnio przetestowalam tez krem Janda Nowa skora na noc do cery mieszanej (maja jeszcze opcje do wrazliwej) i okazal sie b dobry (nie przetluszcza, nie wysusza i likwiduje pryszcze), jedyny minus, ze zawiera kwasy aha, wiec przy mocnym sloncu trzeba chronic twarz dodatkowo mocnymi filtrami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Płatki kosmetyczne idealne i tańsze to BeBeauty, kupisz w Biedronce. Przy niemowlaku i zużyciu paczka per doba przetestowałam chyba wszystkie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenne info! Dzięki! :)

      Usuń
    2. a ja ci polece płatki z Lidla (cien) ewentualne z kazdego Lewiatana( marki własnej) jedne i drugie maja zszywane brzegi..absolutnie nic sie nie rozwarstwia

      Usuń
  13. Ja - mieszana, pomarańczowy krem i mgiełka z Fitomedu, zimą przerzucam się na masło shea. ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. A próbowałaś Pharmaceris Sun protect? Do wyboru filtr 30 albo 50. Ja mam cerę wrażliwa, często przesuszona i 30 spoko daje radę na co dzień. Zapytaj w aptece o próbki, bo panie często mają.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaciekawiłaś mnie tą szczoteczką. W sumie zawsze myślałam, że przy problemowej cerze taka szczoteczka narobi więcej złego niż dobrego ale zaczynam się do niej przekonywać. Mojej cerze również daleko do ideału, głównie przez problemy hormonalne ale znacznie lepiej się trzyma od kiedy porzuciłam wszelkie drogeryjne specyfiki i zaczęłam głównie używać olejów. Sama też robię sobie tonik na bazie kwasu salicylowego, który ładnie wygładza cerę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra akurat nie jest jakaś bardzo delikatna (w strefie T to bliżej jej do skóry nosorożca) i u mnie końcówka do cery normalnej sprawdza się bardzo dobrze, ale są też dostępne końcówki do innych rodzajów skóry: wrażliwej, bardzo wrażliwej, trądzikowej, do peelingu i do oczyszczania porów (tę sobie chyba dokupię).

      Usuń
    2. Jak nie takie elektryczne cudo to warto spróbować na początek czegoś tańszego. Ja z polecenia innej blogerki (sorry!) kupiłam taką miękką, jakby żelową szczoteczkę z Rossmanna za kilka złotych i jest świetna. Nie pogarsza mi tego co już jest na budzi i fantastycznie sobie radzi z suchymi skórkami - usuwa, ale nie podrażnia.

      Usuń
    3. Ja sobie kiedyś zamówiłam taką drewnianą szczoteczkę do twarzy, ręcznie robioną, no i idealnie w klimacie mojej łazienki. Okazała się taka szorstka, że wylądowała w kuchni i teraz pomaga mi w myciu ziemniaków ;)

      Usuń
  16. Ja też byłam pizzą! Ostatnio mam jednak taką twarz, że mogę reklamować podkład nie malując się. Niestety nie mam dobrych wieści co do tego jak to osiągnęłam, tylko szalona azjatycka pielęgnacja, a naprawdę próbowałam już wszystkiego łącznie z (o zgrozo!) zmianą diety i wysypianiem się lub też turbodrogimi zabiegami. Niestety wszystko okazało się przelekramowane. Teraz codziennie wieczorem robię olejowanie (własna tania kompozycja ze składników że zrób sobie krem) trzy razy połączone z masarzem i co któryś dzień z peelingiem z korundu (tani, cudowny) potem żel do mycia twarzy z misschy z ręczną szczoteczką, tonik, esencja, dwa sera, lotion, krem i krem pod oczy. Brzmi totalnie szaleńczo ale w końcu działa. Kosmetyki głównie misscha, mizon i skinfood ale robię też swoje ze składników ze zrób sobie krem żeby było taniej niestety z moich eksperymentów wynika że nie jest to tylko kwestia jakości kosmetyków ale też niestety ich ilości i tych wszystkich zabiegów z nimi. Co do kremu z filtrem nie znalazłam wciąż ideału więc używam kremu BB z filtrem 41 jak ktoś chce się malować to polecam missha prerfrect cover jest bardzo ładny efekt, ja bym wolała akurat zwykły krem więc śledzę komentarze. A szczoteczkę elektryczną miałam jakąś tanią i szybko się popsuła a jak jej używałam to strasznie się łuszczyłam ale było to chyba warte tej udręki bo zlikwidowałam te drobne podskórne grudki. Jak w końcu napadne na bank kupię sobie taką pożądną, szczególnie masarz mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  17. No pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby któraś z blogerek wymieniała kosmetyki do tych, jakich ja używam... Mam taki sam płyn micelarny, używałam też długo produktów Cetaphil, bo podkradałam próbki od lekarza, do którego chodziłam jako młodsza nastolatka. Teraz przestałam do niego chodzić, a na całą buteleczkę nie mam hajsu, więc cóż, ale rzeczywiście dobra firma (jeżeli coś pomogło mi w wieku gimnazjalnym to nie kosmetyk, tylko cudotwórca). Poza tym w zasadzie używam wszystkiego co nie ma zapachu, jest dla alergików i nawilża, no i stoi na półce "cera młoda, trądzikowa", bo moja cera nie zauważyła, że mam już 20 lat, a nie 15. Chyba czeka mnie jeszcze wiele lat chodzenia do Rossmana i proszenia o "krem na pryszcze" :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakbym czytała o sobie w kwestii niegrzecznych rączek... Właśnie zaserwowałam sobie Sajgon na czole macaniem, drapaniem i mizianiem. Do tego okolice brody (często opieram głowę) i masakra gotowa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że ja tego czasem nie kontroluję. Siedzę sobie, oglądam film albo przeglądam coś w necie, a mimochodem szukam palcami jakichś grudek na twarzy i drapię. Najgorzej, jak się czymś stresuję. W moim najczarniejszym okresie Dzióbek łatwo potrafił rozpoznać, kiedy miałam dużo pracy i goniący termin, po opłakanym wyglądzie mojej twarzy. Ale na szczęście teraz jest dużo lepiej i mam nadzieję, że w końcu wyjdę na prostą i nie będę miała nawrotów tego masochizmu ;)

      Usuń
    2. Masz może jakieś rady? Bo ja od kilku lat nie potrafię sobie z tym poradzić. Nachodzi dokładnie tak samo falami, im więcej pracy i stresu tym gorzej. Nawet próbowałam z zaklejeniem lustra, ale nie pomagało...

      Usuń
    3. Niestety, nie mam żadnej magicznej recepty. Poczytałam trochę o nawykach (ponoć aż 40% czynności wykonujemy automatycznie) i po prostu postanowiłam się bardziej pilnować i świadomie wyłapywać te momenty, kiedy nachodzi mnie na dłubanie. Wymaga to silnej woli, ale da się :) Przez ostatnie kilka miesięcy moja twarz wyglądała naprawdę nieźle. Niestety, jakiś miesiąc temu znowu ją dopadłam i teraz czekam, aż wszystkie ślady zbrodni poznikają (już jest prawie OK). Tak więc nie do końca pozbyłam się problemu, ale chyba jestem na dobrej drodze.

      Gdzieś czytałam, że niektóre dziewczyny z podobnymi problemami (takie skubanie w najbardziej skrajnej postaci to choroba: dermatillomania), robią sobie zdjęcia po dokonaniu masakry na twarzy i oglądają je potem zawsze, kiedy znowu nachodzi ochota na wyciskanie i drapanie - po to, żeby sobie przypomnieć, do jakiego stanu potrafią się doprowadzić i w ten sposób uniknąć powtórki.

      Usuń
    4. Ja nie dość, że się podpieram na brodzie to jeszcze w stresie skubie usta... Czyli strefa dolna mojej twarzy czasem wygląda dramatycznie ;( K.

      Usuń
    5. Haha, czytam Twój komentarz i jednocześnie co robię? podpieram się, a jakże. Ech.

      Usuń
    6. Pozdrawiam drapaczki! W ramach ciekawostki dodam, że ja np swój arkusz maturalny z historii umazałam własną krwią. Tak, obrzydlistwo, ale spróbuj powstrzymywać się od złych nawyków w stresującej sytuacji...
      Teraz już odrobinę wyszłam z drapania. Po pierwsze mam mniej wypryskow (pomogla mi - stety i niestety- antykoncepcja hormonalna), ale i zaczęłam kontrolować swoje odruchy (najczęściej drapałam się podczas nauki i uświadomienie sobie tego bylo pomocne). A poza tym zagrałam sama ze sobą nieco psychologiczne bo odkąd zaczęłam chodzić na zabiegi kosmetyczne (np kwasy wlasnie) oraz regularny profesjonalny manicure (i tu uprzedzam ze np wielbicielki paznokci naturalnych moga isc na manicure japoński ktorego nie widac "golym okiem" - to raczej pielęgnacja) jakoś szkoda mi "marnować" tych wypracowanych efektów i drapać się "ładnymi" paznokciami po "zadbanej" twarzy. Pozdrawiam

      Usuń
  19. Mam cerę mieszaną i skłonną do alergii i na dzień używam z tołpy dermo face,idealic,CC, SPF 30. Jedyny problem miałam na początku z nakładaniem, ale najpierw pryska twarz wodą różaną i jak wsiąknie to na wilgotną twarz go wmasowuję, nie pachnie, i nie jest tłusty. Kiedy otworzy się tubkę to można się wystraszyć jego odcienia(mam jasną cerę), ale jak się rozmasowuję to wpasowuję się w tonację skóry. Skóra przez cały dzień jest bardzo mięciutka i miła w dotyku. Podobną świetne są też krem BB koreańskich firm, ale na razie nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć, to ja też coś napiszę :)

    Bardzo długo używałam kosmetyków La Roche Posey, serii Effacalar i dobrze sobie radziła z moją problematyczną cerą. W sumie to mogę powiedzieć, że Effaclar duo wyleczył mi trądzik na twarzy zupełnie, a straciłam nadzieję bo już stara jestem (30 na karku). Po około 5 latach stwirdziłam, ze cera mi się przyzwyczaiła i przeszłam na 3 kroki Clinique, najpierw nr 3 do cery mieszanej i tłustej a potem na nr 4 do cery bardzo tłustej. Bardzo polecam clinique,używam od pół roku 2 razy dziennie i cera jest coraz lepsza. Jak coś się trafi, pojedyncza krostka to używam punktowo Effaclaru duo plus.

    Też nienawidzę się kremować, ale ostatnio mój problem rozwiązała Nivea i balsam pod prysznic: najpierw zwyczajnie się prysznicuję żelem a na koniec nakładam ten balsam i lekko spłukuję i gotowe. A skóra jest mięciutka i nie swędzi i nie jest sucha. Bardzo polecam :)

    Wiesz, w sumie to fajnie dowiedzieć się, że jedna z ulubionych blogerek ma takie same problemy z cerą ;p

    Pozdrawiam,

    Ewa P. teraz S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego balsamu pod prysznic Nivea używałam i faktycznie był spoko. Zapomniałam o nim jakoś. Trzeba będzie odświeżyć znajomość :)

      Usuń
  21. Niby mało ale dla mnie to i tak dużo kosmetyków.
    No ogólnie sprawa wygląda tak że choruje na AZS przez co "jestem wysuszona na wiór" oznacza że naprawdę jestem wysuszona.
    W gimnazjum normalnie się malowalam i używałam jak mi się przypomniało jakiegos toniku i kremu na zaskórniki, bo i oczywiście mleczka do demakijażu, ale w technikum zaczęły się problemy ze skórą na hardkorze (już 3 razy byłam w szpitalu na dermatologii). Wypróbowałam chyba większość kremów z aptek, zaczynając od takich za 20zł kończąc na 150zł za opakowanie i... Dupa. Wieksozsc nie radziła sobie z pielęgnacją (może tylko na suchą skórę twarzy polecilabym Lipobase lub zwykłą wazelina) ale po pobycie w szpitalu okazało się że najnajnajlepiej z wysuszeniem radzi sobie najzwyklejsza maść cholesterolowa.
    I od tamtej pory czyli z jakieś pół roku moja pielęgnacją ciała i twarzy polega na umyciu się szarym mydłem (twarz tylko przemywam wodą) i wsmarowaniu cholernie tłustego cholesterolu. Jest to uciążliwe niestety uciążliwe bo czuję się jak cbhodzaca butelka oleju ale przynajmniej nie muszę się martwić że ludzie się dziwnie patrzą bo gdzie nie poszlam tam zostawialam kilogramy naskórka :D
    Ps. Sporadycznie używam hipoalergicznego tuszu do rzęs i do zmywania najlepiej sprawdza się (czyt. Nie płacze po nim)... Olej. Zwykły taki co się na nim kotlety smaży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to? Makijaż zmywasz samą wodą? Czy po prostu się nie malujesz?

      Usuń
  22. Cetaphil PS jest moim najlepszym kremem, ale używam go na noc. Muszę zobaczyć jak się sprawdzi u mnie pod makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Porównaj opis z "MAŚĆ OCHRONNA DLA DZIECI BEPANTHEN" z opisem "Cetaphil MD dermoprotektor, balsam do twarzy i ciała" na stronie
    http://www.pineap.pl/2016/11/najlepsze-kosmetyki-nawilzajace
    Inspiracja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Zdecydowanie należy powołać w tej sprawie komisję śledczą! :D

      Usuń
  24. Z tej strony pizza face :) z pryszczami borykam się od dawna, ostatnio stosuje kurację kwasem azalinowym w skinorenie, jest poprawa w zaskornikach, ale podibno trzeba długo tego używać żeby poczuć lepszy efekt. Na razie skutkuje to też niestety dosyć przesuszoną cerą, więc mam problem ze znalezieniem kremu :( chyba się starzeję, bo też skóra koło oczy mi się mocno przesusza. Planuję kupić ten krem z awodako kiehlsa i już zamówiłam serum z resibo :)
    Co do kremu z filtrem to absolutnym hitem jest matujący krem spf 50 z vichy (nie daj sobie wcisnąć bronze ani 50+), jest wydajny, lekki jak na spf, skóra wygląda z nim naprawdę dobrze, a też mam często konkretnie tłustą skórę. Nadaje się pod makijaż, nic nie spływa, no chyba, że jest fala upałów to wtedy raczej warto zrezygnować z podkładu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak z opisu swojej cery wyrzucisz piegi, to masz mniej więcej zarysowaną moją sytuację ;) Z problemami z cerą borykam się od 13 lat (dokładnie połowa życia), także temat leków, dermokosmetyków i dermatologów jest mi znany aż za dobrze. Teraz jest znacznie lepiej bo:
    1. Spotkałam dermatologa, który po 2 latach leczenia postawił mnie na nogi
    2. Znalazłam swój sposób na pielęgnację, który jest ok (nie szkodzi i efekty są w miarę zadowalające, u mnie idealnie chyba nigdy nie będzie)
    Moje sposoby: Po pierwsze nie używać wody do mycia twarzy (tylko wyjątkowo do zmywania maseczki lub pilingu raz na tydzień lub dwa; no dobra, jak sobie przypomnę i w końcu zrobię ;) Woda mi nie służy, odkąd przestawiłam się na oczyszczanie i demakijaż płynami micelarnymi moja cera poprawiła się chyba o 200%. Zmiana była tak spektakularna, że teraz wszystkim polecam spróbować. Świecenie prawie ustąpiło (jak w południe użyję bibułek matujących to mam spokój na resztę dnia, wcześniej żeby dobrze wyglądać po południu powinnam była zmyć makijaż i zaczynać od początku...), pryszcze i wągry powstają sporadycznie (głównie na brodzie, bo głupia się ciągle podpieram) i nie mam uczucia ściągnięcia skóry. Woda działała na mnie destrukcyjnie pomimo używania toników. Z płynów micelarnych polecam Lirene, Soraya i generalnie tą półkę cenową. Droższych nie warto, tańsze na mnie średnio działają. Nie polecam z green pharmacy, bo dla mnie za tłuste i nie zmywają tak dobrze makeupu.
    Druga sprawa to krem. Na dzień stosuję lekką emulsje matującą z pharmaceris (seria zielona), dla mnie hit pod makijaż. A że ja maluję się codziennie (od 13 lat :D) to potrzebowałam czegoś, co pozwoli mi cieszyć się podkładem dłużej niż dwie godziny :D
    Na noc krem nawilżający. Od kilku miesięcy stosuję głęboko nawilżający z eveline i jestem zaskoczona efektem. Na prawdę dobrze działa a jest bardzo tani (teraz w rossmanie za 8zł). Stosowałam też iwostin sensitia (może być) albo iwostin purritin hedritin (krem nawilżajacy dla cery trądzikowej, bardzo dobry na noc!).
    Jeżeli chodzi o krem z filtrem to stosuję tylko 50+ w lecie (witaj biała twarzo). Polecam pharmaceris ultra light fluid 50+ można dać pod podkład i makijaż nie traci na trwałości. Tzn. przy temperaturze +30 stopni i tak całego dnia w idealnym stanie nie wytrzyma, ale sam krem na to nie ma wpływu.
    Z ciekawości spojrzałam na moją tabelkę z opisem kosmetyków, które próbowałam podczas leczenia u dermatologa. Przetestowałam 60 kremów do twarzy, chyba powinnam dostać tytuł eksperta :D
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce ;) Karolina

    OdpowiedzUsuń
  26. Ach, zapomniałam o moim genialnym wynalazku na pryszcze! Punktowo stosuję davercin (na receptę). Wspaniale leczy wulkany na twarzy. Jedna kropla na patyczek kosmetyczny i punkowo nakładać na każdy syfek. Karolina

    OdpowiedzUsuń
  27. Na razie mam "porządek" na twarzy, tylko wyglądałam na wiecznie zmęczoną. Zaczęłam z tym walczyć za pomocą witaminy C, bo wyczytałam że może pomóc. Odkąd stosuję serum LIQ CC light moja cera jest promienna. Na pewno przyjrzę się bliżej kremowi pod oczy, o którym wspominasz. Przydałby mi się jakiś nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. No, no, najbardziej mnie rozwaliła ta pani z podlinkowanego filmiku, która zmywa sobie centymetr kwadratowy policzka w pełnym mejkapie. Szacun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest reklama, więc musi być "ładnie" ;) To tak jak te laski, które zawsze golą idealnie gładką nogę. Ale na YT jest sporo filmików, w których dziewczyny testują to urządzenie, więc jeśli jesteś spragniona realizmu, to na pewno go znajdziesz ;)

      Usuń
    2. No, no, jest realizm i realizm. Nie chodzi o surowe mięso od razu, ale mogli ją trochę "realistyczniej" podrasować, bo ma ten makijaż taki ewidentny, że trochę lipa.

      Usuń
    3. Cześć! Dla fanek realizmu mamy filmik z tą samą "Panią" (Anią Dereszowską;)) kompletnie sauté: https://www.youtube.com/watch?v=UBZnzEeRe9Y

      Pozdrawiam!
      Gosia z Philips Polska

      Usuń
    4. No, od razu lepiej, i pani młodziej wygląda bez tych przerysowanych brwi. Widać, że można, jak się chce.

      Usuń
  29. A tak bardziej w temacie, a propos cery, to w moim przypadku wszelkie problemy zniknęły po ciąży. Z czego wniosek, że dużą rolę pełnią tu hormony pewnie, a żarcie i pielęgnacja to chyba dopiero potem.

    OdpowiedzUsuń
  30. W KOŃCU ktoś, kto ma takie same odczucia węchowe w kwestii tamanu co ja! High five, Dzióbku! Wszyscy moi znajomi, których namówiłam do olejowania, zawsze się ze mnie śmieją, jak mówię, że czuję rosół wieczorami (a to też pobudza mój głód, bo to moja ulubiona zupa).
    Chociaż bardzo Ci dziękuję, bo to na Twoim facebooku pierwszy raz zauważyłam ten olejek i robi mi na twarzy rewelację :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Z kremów z filtrem do odwodnionej i wrażliwej cery polecam w sumie 2, a przetestowałam ich mnóstwo :)

    Bioderma Hydrabio Perfecteur SPF 30 - Krem nawilżający, wygładzający i rozświetlający skórę

    Pharmaceris seria "A" - lekki krem głęboko nawilżający SPF 20 vita-sensilum

    natomiast jeśli chodzi o olejki naturalne do twarzy problematycznej to koniecznie olejek z czarnuszki!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Przez kilka lat również używałam emulsji Cetaphil – do momentu aż koleżanka mikrobiolożka specjalizująca się w składnikach kosmetyków wyczytała na etykiecie zły paraben (bo są ponoć takie akceptowalne i takie absoltunie nie – to był jeden z nich, nazwy nie pomnę). Zaufałam jej, niestety z wielkim smutkiem, bo nie wyobrażałam sobie życia bez Cetaphilu. Poświęciłam kilka miesięcy na poszukiwania po aptekach bezparabenowego zamiennika, nie będę tu przywoływać tych wszystkich, które się nie sprawdziły (ze względu na paskudny zapach, zbyt rzadką konsystencję, wątpliwą skuteczność itp.), powiem tylko triumfalnie, że znalazłam i gorąco polecam: Pharmaceris A Nawilżający Żel Fizjologiczny (taki biało-turkusowy). Miał być idealnym zamiennikiem Cetaphilu, a jest moim zdaniem nawet lepszy, do tego nieco tańszy. Fanki Cetaphilu zachęcam przynajmniej do przetestowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, nie znam się na tym na tyle, żeby się spierać, ale skoro u mnie Cetaphil się sprawdza i skoro stosują go dermatolodzy w leczeniu problemów skórnych, to mnie to przekonuje.

      Ale przy okazji wypróbuję ten żel z Pharmaceris - jak tańszy, a tak samo skuteczny, to warto sprawdzić ;)

      Usuń
    2. Ja również przez lata używałam Cetaphil aż do momentu gdy dowiedziałam się o istnieniu parabenów :) Polecam Emulsję micelarną do mycia twarzy Medisoft krakowskiej firmy Anida Pharmacy. Kosztuje poniżej 10 złotych i ma lepszy skład. Emulsję stosuję już od pół roku i nie zamieżam wracać do Cetaphilu.

      Usuń
    3. Ryfko, to, że dermatolodzy coś polecają, to nie znaczy że analizują skład i... generalnie warto spojrzeć na gabinet dermatologa. Skąd ulotki, próbki, kalendarze, długopisy, notesy, fartuchy... Od kogo te zagraniczne wyjazdy na "konferencje"? Firmy farmaceutyczne odwalają kawał dobrej roboty przy promocji swoich produktów a my musimy nauczyć się przecedzać tą ofertę jak przez sito.
      Inną sprawą jest to, że moje ciało czasem lepiej reaguje na chemiczne mieszadło niż superekonaturalny produkt. Tak jesteśmy przesyceni chemią na każdym obszarze, że reakcje organizmu są zwichrowane. Karolina

      Usuń
  33. Ryfko popraw błąd ortograficzny, biochemia urody nie biohemia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałabym sobie rękę uciąć, że już raz to poprawiałam! Dzięki.

      Usuń
  34. Z zupełnie innej beczki: Kojarzysz Google street view dla miłośników street artu?
    http://www.openculture.com/2016/12/google-lets-you-take-a-360-degree-panoramic-tour-of-street-art-in-cities-across-the-world.html

    OdpowiedzUsuń
  35. VisaPure Advanced zapowiada się super, ale cena 900 zł to jakaś masakra. Eh, wy blogerki to dobrze macie z tymi wszystkimi darami losu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, wszystkie szczoteczki tego typu sporo kosztują. Ceny innych popularnych marek, z jedną tylko końcówką, to wydatek rzędu ok. 650 zł. VisaPure w wersji z 2 końcówkami kosztuje 679 zł.

      Sprzęt jest naprawdę super, od dawna chciałam go mieć, teraz używam go codziennie i szczerze polecam, ale nie będę ściemniać: gdyby nie ta współpraca, pewnie jeszcze odkładałabym ten zakup właśnie ze względu na cenę. Dlatego trudno się nie zgodzić: my, blogerki faktycznie mamy dobrze :)

      Usuń
  36. Z jedną końcówką widzę nawet za 300 zł w jednej z sieciówek elektronicznych, choć mnie najbardziej urzekła końcówka do masażu, a ona jest chyba tylko w wersji advanced. Nie neguję tego, że jest to super urządzenie, ale nie rozumiem, dlaczego cena jest tak wywindowana. To nie smartfon... Może za parę lat potanieją albo mnie się uda odpowiednio wzbogacić, żeby nie było mi żal wydać tyle kasy na szczotkę do twarzy ;)

    PS. Albo wreszcie założę bloga i dostanę, ha.

    OdpowiedzUsuń
  37. Zainteresowała mnie ta szczoteczka do twarzy. Czy czyści również pory, tzn. zaskórniki są mniej widoczne? Też mam nieszczęście nadal walczyć z łojotokiem (a mam 30 lat) plus przesuszoną cerą. Niektórzy twierdzą, że łojotok to jest właśnie reakcja na przesuszenie. Może coś w tym jest, bo kiedyś miałam taki fajny krem-mus Lirene i kiedy go używałam, to cera paradoksalnie trochę mniej się świeciła. W listopadzie byłam u kosmetyczki (chodzę średnio raz na 7 lat) i wytłumaczyła mi jedną sprawę, której jako osoba słabo zainteresowana kosmetykami nie byłam świadoma: mianowicie kosmetyki-serum są stworzone po to, żeby używać ich w połączeniu z innymi kosmetykami. Wcześniej myślałam, że nie wolno "mieszać". Ale usłyszawszy to kupiłam sobie serum do cery tłustej Tołpa i używam w połączeniu z kremami nawilżającymi (tzn. najpierw serum, na to krem) i efekt jest zadowalający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o widoczność porów, to jakiejś kolosalnej różnicy nie widzę. Ale skóra jest na pewno gładsza w dotyku i zaskórników też jakby mniej. Do tego urządzenia można dokupić specjalną szczoteczkę do oczyszczania porów. Wiążę z nią duże nadzieje :)

      Usuń
  38. Tamanu śmierdzi niemiłosiernie ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Miło dowiedzieć się, że nie jest się osamotnionym w problemie. Zwłaszcza miło się dowiedzieć, że nie tylko ja jestem wybrykiem, któremu nie przeszło z wiekiem, jak to wszystkie dobre Babcie, Ciocie i koleżanki mamy powtarzały. Ja ze swoją skórą dopiero zaczynam się godzić i przyznawać przed samą sobą, że to nie zły dzień, tak po prostu wygląda moja skóra i nie pozbędę się tych problemów z dnia na dzień. Uważam, że najważniejsze jest poznanie swojej skóry i regularność w jej pielęgnacji. Zauważyłam to teraz, kiedy sama tak postępuję, zamiast robić na nią zamachy, kiedy tylko zauważę, że jej stan się pogorszył. Póki co nie odkryłam jeszcze "swoich" kosmetyków, na razie mogę polecić jedno- ALOES! Kiedyś stosowałam liście, teraz odkryłam żel z Holika Holika, który ułatwił mi życie, stosuję go co drugi dzień na noc i naprawdę dobrze radzi sobie ze wszelkimi stanami zapalnymi. Ania

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam Cetaphil. Ten krem jest bardzo delikatny i świetnie się sprawdza pod podkład, a do tego jest bardzo wydajny.

    OdpowiedzUsuń
  41. Wiele dobrego słyszałam o tym kremie Cetaphil. Ja myślę nad kupnem jakiejś szczoteczki do mycia twarzy, ale nie mogę się zdecydować ;p

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).