29 marca 2010

Otwierasz Dynię, a tam szafiarki

Co prawda krakowskie spotkanie szafiarek miało miejsce wieki temu, bo w zeszłą niedzielę, a już przedwczoraj odbyło się kolejne - w Warszawie, ale na szczęście to nie TVN24 i ja nie muszę być na bieżąco :)

Tak więc z lekkim poślizgiem wrzucam kilka moich ulubionych zdjęć ze zlotu, który urządziłyśmy sobie w pierwszy dzień wiosny. Jak na każdym spotkaniu, w którym miałam okazję uczestniczyć, było przesympatycznie, dlatego w trosce o zdrowie psychiczne ogółu daruję sobie zwyczajowe zachwyty. Nie mogę jednak nie wspomnieć o nowości, jaką była obecność kilku panów, którzy - po wstępnym ustaleniu, czyj (obiektyw) jest większy - bardzo szybko znaleźli wspólny język. I tak sobie myślę, że gdyby zebrać wszystkich etatowych szafo-fotografów, to naprawdę mieliby o czym gadać. Widzę ich w jakiejś zadymionej knajpie, jak nad kuflami piwa licytują się, który ma gorzej. Albo może od razu na grupowym spotkaniu z psychologiem? :)

Three Monkeys (bloggers meet-up in Cracow)
- Czy to prawda, że skopiowałaś tę pelerynę od Miss Pandory? - Bez komentarza.
(fot.
Paweł "Arim" Pruszkowski)

- Serio, podobno to ona pierwsza miała te traperki z Deichmanna.
(fot.
Mme Brzydka)

Lipton tea can do that :)
(fot.
Mme Brzydka)
Bloggers meet-up in Cracow
- Uwaga, a teraz wszyscy mówimy "wyprzedaż". (fot. Kamil Pohl)

Pełna l
ista obecności: Aga, Alice, Anuszka, Baglady, Bastet, Blu, Celina, Derya, Elfka, Gabba,Karo, Maggie, Magia, Miriam, Mme Brzydka, Morven, NightmareCath, Pani Niemodna,Robaczek, Styledigger, Widelec no i ja

23 marca 2010

Jak po Benedykcie ciepło, to i w lecie będzie piekło

Dzisiejszym postem oficjalnie zamykam na blogu sezon "A nie było ci za zimno?" i otwieram sezon "A nie było ci za gorąco?" Żegnajcie, krótkie dni, elektryzujące się włosy i zasolone buty! Witajcie, piegi, robale, lody miętowe i półnagie ciała rozłożone na każdym skrawku miejskiej zieleni!

Chciałabym też napisać, że witajcie, częstsze wpisy na blogu, ale z tym, jak wiadomo, nigdy nic nie wiadomo. Na dobry początek prezentuję moje nowe ulubione buty, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia. A właściwie nie konkretnie w nich, tylko w którejś z krążących w obiegu kilkunastu wersji inspirowanych słynnym modelem Chloe Susan. Odkąd je dostałam, noszę je praktycznie non stop, bo okazały się nie tylko piękne, ale na dodatek wręcz nieprzyzwoicie wygodne (ach, no i superaśnie pobrzękują!). Tak, wiem, mają ćwieki i w ogóle sporo metalowych elementów, na które zwykle fukam, ale cóż, miłość jest ślepa, a ja - niekonsekwentna.


marynarka - Kaunotar Finn Fashion (ciucholand)
spódnica - ciucholand

chusta - s.Oliver (QS)
koszulka - H&M

torba - Ochnik
buty - Bronx - Butyk.pl (prezent)