9 maja 2009

Moda - Sztywniara 3:0

Dzisiejszy zestaw to najlepszy dowód na to, jakie pranie mózgu robi ludziom ta cała moda i szafiarskie blogi. Po pierwsze, kolczyki. Leżały u mnie w szkatułce prawie dwa lata i pewnie leżałyby dalej, gdyby do akcji nie wkroczyły szafiarki: Styledigger - na żywo (nie będę wchodzić w szczegóły, napiszę tylko, że wyglądała jak zwykle fenomenalnie, a ja miałam na sobie dres i góralskie kapcie) i Enso - na blogu (materiał dowodowy tutaj). Może to inspiracja, może zwykła babska zazdrość, fakt faktem, moje pawie oka doczekały się wreszcie premiery. Po drugie, pas. Podśmiewałam się z mody na ciężkie, "agresywne" paski (zwłaszcza te z ćwiekami, do których nawet Carrie nie zdołała mnie przekonać), a tu proszę. Wystarczyło trafić na odpowiedni, lekko gorsetowy egzemplarz i już mi wszystko pasi. Po trzecie, buty. Wojownicze sandały i tym podobne wynalazki w stylu sado-maso jakoś do tej pory zupełnie mnie nie kręciły, ale widać, tak jak w przypadku paska, musiałam po prostu znaleźć "swój" model. Okazało się nim skrzyżowanie poczciwych trzewików Mary Poppins z diabelskimi sandałami Karli. Czysta modowa perwersja! Tak więc póki co w starciu z modą sromotnie przegrywam. A co będzie dalej? Suwaki? Marmurkowy dżins? Sterczące ramionka? Bandicoooot prorokuje, że "dopadną mnie znienacka jak ośmiornicza macka". Naprawdę zaczynam się bać. 
 
kolczyki z pawich piór - Allegro  
męska koszula Seidensticker - ciucholand  
dżinsowe rurki - Big Star  
sado-maso (Marina Riva) - A&E Vintage Store

4 maja 2009

Uwaga, szafiarki na drodze!

Dziś na blogach w roli głównej nie ciuchy, a rowery. Sezon rowerowy w pełni, postanowiłam więc namówić znajome szafiarki do zaprezentowania swoich dwukołowców.

Czyżby świat stanął na głowie i patentowany leń oraz wielbiciel czipsów i hot-dogów chciał propagować modę na sport i zdrowy tryb życia? Nie, po prostu w zeszłym roku - po jakiejś piętnastoletniej przerwie - przypomniałam sobie, jaką niesamowitą frajdą jest jazda na rowerze. Na pewno duża w tym zasługa jednego z moich ulubionych blogów: Copenhagen Cycle Chic. Naoglądawszy się fantastycznych zdjęć kopenhaskich rowerzystów (a zwłaszcza rowerzystek), poczułam, że jeśli nie kupię sobie roweru, to będzie źle. Niedługo później pedałowałam już (powoli, coby się przypadkiem nie zmęczyć) na moim nowym-starym Rumburaku. Ponieważ okazało się że w roweromanii nie jestem osamotniona, pomyślałam, że fajnie byłoby urządzić z innymi szafiarkami wspólną wirtualną majówkę.

Serdecznie dziękuję wszystkim dziewczynom, które wzięły udział w akcji. Poniżej kolaż z naszych zdjęć (można go powiększyć). Niezłe szprychy, co? ;)


Aktualizacja1 (5.05.2009): Dojechałyśmy z naszym kolażem na kultowy Copenhagen Cycle Chic! Thank you, Mikael!

Aktualizacja 2 (14.07.2009): Sierpniowy Twój Styl zamieścił małą wzmiankę o naszej akcji. "Trochę" nagięli fakty, ale liczy się gest ;)


Polish Bloggers Cycle Chic

okulary - Reserved, bluzka - H&M, chusta - ciucholand, spodnie - Ralph Lauren, japonki - White Mountain, rower - Villiger (niektórzy próbują mi wmówić, że "Villiger" znaczy "Wieśniak", ale to źli, zazdrośni ludzie, których postanowiłam ignorować)