4 stycznia 2009

Płaszcz i płacz

Mam w szafie kilka płaszczy, ale ciągle brakuje mi tego idealnego, tzn. w ciemnym kolorze, z dużym kołnierzem, wcięciem w talii i rozkloszowanym dołem. Ucieleśnienie moich marzeń znalazłam w ofercie Topshopu i już prawie byłam zdecydowana na zakup, kiedy w końcu do głosu doszedł zdrowy rozsądek: "Puknij się, babo, w głowę. Nie dość, że tani nie jest, to jeszcze musiałabyś po niego jechać do Warszawy". No co racja, to racja. Tak więc z żalem, ale jednak odpuściłam. Na pocieszenie sprawiłam sobie zimowy trencz z odzysku. Ten też ma sporo zalet: ciepłą, wełnianą podpinkę, głębokie kieszenie, w których można zanurzyć ręce (a nie tylko wcisnąć czubki palców, jak w tych nowych), no i krój, którego nie powstydziłaby się Michelle z Allo, Allo.

PS
Kiedyś uważałam, że czarnego nie powinno się łączyć z brązem ani granatem. Jaki to człowiek był ograniczony ;)

PS 2
Poza miała pokazać, że pada śnieg. Wyszło bardziej "Oświeć mnie, Panie!", ale co zrobić.
Aktualizacja (5.01.2009): No to już wiem, co powinnam sobie wpisać w wyimaginowany dymek: "Dlaczego, ach, dlaczego przecenili moją torbę?"

czarny trencz - A&E Vintage Store
moherowa (!) czapka - ciucholand
chusta - prezent od Babci :)
dżinsowe dzwony (wyjątkowo niefotogeniczne) - Zara
skórzana torba - Ochnik
skórzane kozaki Sata - ciucholand
rękawiczki - C&A

okulary - Pomberger

23 grudnia 2008

Świętego spokoju!

Żeby nam nie było za słodko w ten świąteczny czas, sobie i wszystkim Zaglądaczom dedykuję jedno z moich ulubionych opowiadań Sławka Shutego pt. Święta! (ze zbioru Cukier w normie). Tak dla równowagi :)
Wesołych świąt!

(...) A w telewizji Wigilia z Jedynką.
No, to jest prawdziwa wigilia - myśli pani Zosia. - Wszystko aż się lśni od czystości i takim ładnym porządku są sztućce poukładane. To jest wigilia.

- Co oni tam jedzą? - pyta pan Stasiu.

- Taką kutię - odpowiada żona
.
To jest prawdziwa wigilia - myśli pan Stasiu. - To jest wigilia jak się patrzy, wino na stole, nie to co u nas. Nawet kutii nie ma.

- A co to jest ta kutia? - pyta jeszcze żony.
- Kutia to jest kutia, cicho, bo nie słyszę - odpowiada pani Zosia.(...)