piątek, 7 kwietnia 2017

Bileciki do kontroli!

Jak ja lubię zestawy, które wywołują u mnie taką orgię skojarzeń! Nie wiadomo, czy zaraz pobiegnę na tajne komplety, zacznę wlepiać mandaty za jazdę na gapę, odśpiewam piosenkę ze "Skrzypka na dachu", czy rozpocznę jakąś rewolucję. A to wszystko dzięki jednej małej czapce w stylu konduktorskim. Od jakiegoś czasu czułam, że to może być model dla mnie, i rzeczywiście, kiedy tylko ją przymierzyłam, doznałam dziwnie znajomego wrażenia, jakby już kiedyś coś takiego występowało na mojej głowie. Dopiero po kilku dniach mnie olśniło, że to dlatego, że ten fason bardzo przypomina czapkę harcerską, którą nosiłam sto lat temu, młodą druhenką będąc.

Ale czapka czapką, pomówmy lepiej o moim nowym lansiarskim plecaczku. Nie pamiętam już, kiedy zobaczyłam go na ulicy po raz pierwszy, ale w ciągu paru lat od "o, spoko plecak" płynnie przeszłam do "aaaaaaa, muszę go mieć!" Od grudnia zastanawiałam się, jaki kolor wybrać (jest milion opcji) i w końcu, totalnie przewidywalnie, poszłam w granat (od dzisiaj, jeśli ktoś zapyta mnie o mój ulubiony kolor, będę odpowiadać linkiem do tego posta).

Co sprawiło, że zachorowałam na Kankena? Najpierw spodobał mi się ten harcersko-włóczykijowaty styl, kompaktowy kształt i uroczy lisek w logo. Potem, kiedy trochę o nim poczytałam, okazało się, że jest nie tylko ładny, ale w dodatku bardzo praktyczny, a to kombinacja cech, obok której nie potrafię przejść obojętnie. Albowiem Kanken jest wytrzymały i nieprzemakalny; jego zamek chodzi w obie strony i rozsuwa się prawie do końca, zapewniając łatwy dostęp nawet do rzeczy z samego dna; po bokach ma dwie kieszonki idealne na butelkę wody, okulary przeciwsłoneczne czy inne drobiazgi, które często się wyjmuje i chowa; lisek jest odblaskowy (bądź widoczny na drodze!); od strony pleców jest gąbka usztywniająca, którą można wyciągnąć i użyć jako "poddupnika" na zimnej lub wilgotnej powierzchni; a do tego, jak demonstrują na YouTube vlogerki z całego świata (a ja mogę potwierdzić), mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów (mowa o wersji klasycznej) mieści zadziwiająco dużo. Oprócz tego jest lekki jak piórko i bardzo wygodny (naprawdę można zapomnieć, że ma się go na plecach). Kiedy roweruję, wożę go w koszyku, i dużym plusem jest to, że w razie większych zakupów, kiedy koszyk jest wypełniony po brzegi, mogę go zarzucić na plecy (jazda z dyndającą torbą na ramieniu w analogicznych sytuacjach do najwygodniejszych nie należała). No i nie powiem, bierze mnie ta cała historyjka o tym, jak to pierwszy Kanken powstał w latach 70. z misją poprawy stanu kręgosłupów szwedzkich uczniów, okazał się hitem i w praktycznie niezmienionej formie przetrwał do dziś (ponoć niektórzy Szwedzi nadal noszą plecaki, z którymi ponad 20 lat temu maszerowali do szkoły).

No dobra, a czy to cudo ma w ogóle jakieś minusy? Na pewno cena nie jest zbyt zachęcająca, bo ponad 3 stówy za materiałowy plecak to jednak sporo. Zauważyłam też, że mój kolor dość łatwo się brudzi, tzn. przy zetknięciu z jasną ścianą czy lekko zakurzoną powierzchnią od razu pojawiają się na nim białe ślady. I niestety, nie da się tego po prostu wytrzepać, jak w przypadku dżinsów czy innej tkaniny, tylko trzeba przejechać wilgotną gąbką. Tak sobie myślę, że może szary kolor byłby pod tym względem najmniej kłopotliwy? Jeśli macie jakieś doświadczenia, dajcie znać.

Fjallraven Kanken
Fjallraven Kanken
Fjallraven Kanken
Fjallraven Kanken
Fjallraven Kanken
Fjallraven Kanken
czapka (jak każde nakrycie głowy, musiałam ją trochę zmniejszyć) - Menil / Zalando.pl (podobne też tutaj)
szalik - ciucholand
płaszcz - Lee
dżinsy - Lee
plecak - Fjallraven Kanken / hunt-fish.eu
sztyblety - Ecco

45 komentarzy:

  1. Kanken ❤️ Dzięki "twojej" grudniowej zniżce jest mój! Podpisuję się pod każdym zdaniem 👍🏻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja się tak długo namyślałam, że zniżka się skończyła, i sama musiałam kupiłam drożej. Szewc bez butów chodzi ;)

      Usuń
  2. Moja kumpela ma zielony i... nie brudzi się. Ja posiadam Herschela i brudzi się bardzo, mimo tego, że jest szary :( Nie wiem, czy to kwestia ocierania się o ściany, może bardziej przebywania w nieodpowiednich miejscach? ;) Mnie najbardziej denerwują brudzące się rączki, ale nie ma zmiłuj, one po prostu są po to, żeby z nich korzystać, tak jak cały plecak. Jeden z moich znajomych korzysta też z opcji "wrzucić do pralki i będzie jak nowy". Osobiście nie próbowałam, więc nie polecam, ale może jest to jakieś wyjście z sytuacji. P.s. Niech Ci się dobrze nosi, Ryfko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ryfko, jestem pod wrażeniem Twojej konsekwencji w kwestii stylu :) W czasie, gdy Ty z uporem maniaka trzymasz się swojej unikalnej stylówy, moja ewoluowała już na 100 różnych sposobów. Co prawda teraz mam wrażenie, że mogę już nazywać siebie osobą o własnym stylu, ale kiedyś był to zlepek aktualnie modnych rzeczy z H&M czy ZARY :) Ty natomiast jesteś wierna swoim ideałom i za to Cię mega szanuję. Gdybym zobaczyła te zdjęcia w przeszłości, powiedzmy 7 lat temu, nie zdziwiłyby mnie ani ociupinkę, tak samo jak nie dziwią mnie Twoje pierwsze stylówki prezentowane na blogu ;) Wiadomo, że moda się zmienia i to też widać trochę po Tobie, ale mimo to każdy Twój strój ma w sobie ducha SZTYWNIARY :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Od paru lat rzeczywiście ma to ręce i nogi i jest mniej więcej spójne pod względem stylu i kolorystyki, ale początki-początki (2007-2009) były dość wyboiste. Czego ja nie nosiłam! Szpileczki, kwieciste sukienusie, że o stylizacjach na retro babcię nie wspomnę. No ale chyba inaczej nie da się dojść do swojej estetyki niż metodą prób i błędów (z przewagą błędów) ;)

      Usuń
    2. Nie jesteś jedyna :) Czasem się cieszę, że nie wystartowałam jako szafiarka modowa tych 7 lat temu, bo już wtedy miałam takie ciągoty, ale na szczęście uchroniłam się od stworzenia internetowego archiwum moich porażek :D A miałam ich z pewnością więcej, zwłaszcza jeśli porównamy to do tego, jak ubieram się teraz. U Ciebie wiadomo, też widać ewolucję, ale tak jak mówię - zawsze było w Twoim stroju widać Ciebie ;) Ja np. upychałam się w kiecki, które nigdy nie były pisane moim biodrom, a szpilki kupowałam dla zasady, że przecież kobieta MUSI mieć dużo szpilek. Co z tego, że na co dzień śmigałam w Converse'ach...

      Ale fajnie jest po latach tych prób i błędów, z naciskiem na błędy, spojrzeć czasem w lustro i zobaczyć siebie w ubraniu, a nie ubranie na mnie ;)

      Usuń
    3. Myślę, że to też przychodzi z wiekiem: uświadomienie sobie, co naprawdę lubimy, i wyzwolenie się z cudzych, a i czasem własnych przekonań, że "powinno się" mieć w szafie to czy tamto ;)

      Usuń
  4. Ja mam Kankena właśnie w kolorze szarym i faktycznie jest mało kłopotliwy jeśli chodzi o zabrudzenia, ale jednak z jasną ścianą nie wygrał jeszcze ani razu :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam prawie 41 lat i jakiś miesiąc temu kupiłam stalowego Kankena Kids i jestem z tego dumna! Hehehe...albo się uwsteczniam na stare lata, albo już tylko wygoda kieruje moim stylem. Kupiłam Kidsa, bo jestem niska i drobna i każdy większy plecak był dla mnie za duży, a Kankena bo płasko, dobrze przylega do moich krzywych pleców i faktycznie bardziej się prostuję i trzymam postawę, jest minimalistyczny w stylu (mój jest całkowicie jednokolorowy)i faktycznie mimo naprawdę małych rozmiarów wiele się w nim mieści. (ostatnio przewiozłam dwa wina, dwa pół litrowe słoiki keczupu, kosmetyczkę, pierdoły babskie, tylko kapcie gościowe już mi się nie zmieściły:-)) Ma dwa małe minusy: brak kieszonki jakiejkolwiek w środku, więc musiałam dodatkowo dołożyć drugą mała kosmetyczkę jako tzw. saszetkę emeryta i moje paski musiałam mocno wydłużyć i nie do końca podoba mi się teraz ich upięcie u dołu. Kupiłam na polskiej stronie Kankena, polecam. Kończąc przydługie wynurzenia na temat hipsterskiego plecaczka zawołam z radością: Witaj w Klubie!!! Pozdrawiam, Aga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie one tez sie bardzo podobają i od dłuższego czasu zastanawiam sie nad zakupem. Jedyne co mnie zniechęca, to to jak one sie brzydko starzeją. Mieszkam w Berlinie i tutaj co 3 osoba ma taki plecak i one tak brzydko wyglądają po pewnym czasie, ale nie wiem po jakim. Bardzo jestem ciekawa jakie bedą Twoje doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam swojego Kankena od lata zeszłego roku. Oczywiście tak jak Ty zastanawiałam się, który kolor wybrać i padło na granatowy :P To maleństwo faktycznie mieści wszystko. Ja noszę ze sobą aparat, statyw, wodę, czytnik. Do tego w podróży ładuję jeszcze bluzę albo kurtkę przeciwdeszczową. I jeszcze ten zamek, który otwiera niemal cały plecak! Dzięki niemu podczas kontroli bezpieczeństwa na lotnisku omija mnie ten cały bałagan, który zazwyczaj robiłam wyjmując stuff ukryty na samiutkim dnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam Kånken w kolorze khaki, mój szef kiedy go zobaczył to obudzily się w nim wspomnienia bo miał identyczny ponad dwadzieścia lat temu w wojsku. I nadal go ma! :) khaki nie brudzi się prawie wxale a ciagam go wszędzie - jako bagaż podręczny na lotnisku, na trening, na wycieczkę/spacer po górach, do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy 2: granatowy i bordowy. Bordowy zdecydowanie lepiej znosi włóczykijstwo 7-latka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super czapka, jestem pewna że w takiej co niektórzy obywatele zaczepiali by mnie w pociągu w celu nabycia biletu :D
    Widziałam takie plecaczki u ludzi na uczelni, ale do mnie nie przemawiają. Chociaż coś zdrowego dla kręgosłupa by się przydało, ale bądźmy szczerze, plecak za 20 złotych też może służyć latami. Że nie powiem o takim za sumę nieco większą, kupionym w jakimś lokalnym sklepiku, który mam od lat czterech. Swoje plecaki z podstawówki też jeszcze mam (i używam...), więc dla mnie to interes nieopłacalny.
    Ale mają bardzo sympatyczny kształt, nie młodzieżowy, a jednak nie dorosły (co jest zawsze problemem, bo plecaki dla młodzieży są głupie, a dla dorosłych są brzydkie, i tutaj pojawia się pewna luka...)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak jak któraś z dziewczyn wcześniej, jestem pod wielkim wrażeniem konsekwencji Twojej stylówki. Wielką przyjemność sprawia mi widok takiego spójnego zestawu, tym bardziej że sama uwielbiam stroje wywołujące skojarzenia (im bardziej czytelne tym lepiej!)

    Też reprezentuję frakcję Plecak Master Race i pod choinkę dostałam NGA 5290 który jest totalnie najlepszym plecakiem mojego dotychczasowego życia. Też ma w sobie dużo włóczęgostwa, nieprzemakalność i całą furę przegródek (można też przedzielić go na górną i dolną komorę, do górnej wkładasz kalendarz i książki, do dolnej jedzenie albo strój na trening i nikt na uczelni /w pracy nie widzi twoich spoconych ciuszków).

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej! Jeśli chodzi o cenę to mogę cię pocieszyć, że ten plecak jest bardzo wytrzymały - mój kupiłam ponad roku temu, nie oszczędzałam go i ciągle całkiem dobrze się prezentuje (na beżowym kolorze nie widać tak bardzo zanieczyszczeń;)
    Ale ostrzegam, że po praniu będzie wyglądać trochę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kankena lepiej nie prac w pralce, bo moze zniszczyc sie powloka wodoodporna, mycie lagodnym detergentem w cieplej wodzie jest chyba najlepszym sposobem. Sama mam rozowy i niestety jest mocno brudny, szczegolnie od spodu i nie udalo mi sie tego wywabic... Co nie zmienia faktu, ze jest najwygodniejszym i najfajnieszym plecakiem na swiecie. Tak fajnym i wygodnym, ze moj chlopak zabiera mi go na wszelkich wyjazdach (podkreslam - rozowy!). Fajne jest to, ze mozna tez kupic wieksze wersje, na duzy laptop na przyklad, wtedy raczki nie sa takie cienkie, maja wzmocnienie. I te kolory <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja kupiłam wersję mini w sh za całe 5 zł :) Dla obawiających się prania w pralce - swój wrzuciłam i nic się nie stało. Nie wiem natomiast czy pranie wpłynęło na jego wodoodporna powłokę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam taki kształt czapki :D Identyczny ma moja czapka studencka, tylko zamiast skórzanego paska, ma taki złoty sznureczek. Moja jest akurat granatowa i często mnie ludzie pytają, czy jestem konduktorem czy harcerzem, a o tradycji czapek studenckich już nikt nie pamięta, tylko naprawdę stare babiny. W każdym razie kojarzy się historycznie, tak, to fason bardzo historyczny.
    Ten plecak widziałam już chyba milion razy, pół Krakowa go nosi. W sumie już nie mogę na niego patrzeć, ta zbiorowa szajba skutecznie mnie zniechęciła.

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mam kankena, w wersji re, jestem hiper zadowolona ;) pomijając cenę i fakt że zamiast musztardy przyszedł słonecznożółty :D ale i tak go uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hipsterski już chyba nie jest bo ma go naprawdę DUUUUZO osób. Brawo za odwagę stylizacji! podziwiam, aczkolwiek sama bym się nie odważyła.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mam z nim doświadczenia i jakoś trudno mi uwierzyć, ale takie cienkie rączki będą mogły utrzymać znaczny ciężar bez niewygody i wrażenia wbijania się w plecy..? wie ktoś cos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo mnie zastanawia, że ok jak się mało rzeczy włoży to fajnie, ale przy większym obciążeniu te paski mogą być za cienkie...

      Usuń
    2. Można dokupić szersze, wygodne szelki, np. w kontrastowym kolorze. Firma ma je w ofercie ��

      Usuń
    3. Też miałam wątpliwości co do tych pasków (że takie cienkie), ale ten plecak jest naprawdę dobrze pomyślany. Jest na tyle duży, że sporo się do niego zmieści, ale na tyle mały, że nie nawkładasz tam nie wiadomo ile, więc nie będzie jakoś przesadnie ciążyć. Za to wszystkie większe modele, (np. te przeznaczone do noszenia laptopów) mają już szersze, miękkie paski. A w razie czego, gdybyś chciała nosić w tym klasycznym modelu jakieś naprawdę ciężkie rzeczy (nie wiem, sprzęt fotograficzny albo kulę do kręgli), to - tak jak napisała Carl Bear - na stronie kanken.pl można dokupić dopinane miękkie wyściółki na ramiona.

      Usuń
  19. Odnoszę wrażenie, że w tej stylizacji jesteś w 100% sobą!
    Wyglądasz super :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojj, zachęciłaś mnie do Kankena, jednak boję się, że na uczelni ludzie zaczeliby mówić do mnie po niemiecku :D W Szczecinie rozpoznaję po nich niemiecie studentki ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie polecam prania Kankena w pralce. Mój granatowy plecak po wypraniu w pralce na zagięciach odbarwił się.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej ja mam 47 lat i od trzech lat jestem szczęśliwą posiadaczką Kankena, czasami córka nastolatka mi podbiera ;-) Ryfko, jak zmniejszyłaś czapkę, bo mam ten sam problem a jestem w posiadaniu podobnej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym kapeluszu i czapce od wewnątrz jest taka materiałowa listwa. Robię w niej ze 2-3 zakładki z tyłu głowy i gotowe :)

      Usuń
  23. Cudnie wyglądasz! I potwierdzam każde słowo o tym plecaczku, sama mam go prawie trzy lata i nie mam się do czego przyczepić, chociaż używam go prawie codziennie (do szkoły i na wszelkie wakacje). I zawsze mnie ciekawi to, że na północy nosi go taka ogromna i różnorodna masa ludzi, i przedszkolaki, i emeryci. A na paski nie narzekam - chociaż czasem plecak mam dosyć ciężki (chociażby ze sprzętem foto czy podręcznikami), to nosi się go znacznie wygodniej niż zwykły (wcześniej nosiłam JanSport i moim zdaniem Kanken wygrywa).

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej Ryfcia!
    Ja też noszę plecak do pracy, bo od noszenia torebki ręka mnie strasznie boli. Cieszę się, że moda na noszenie plecaków jest coraz bardziej popularna;) Czy kupiłabym Kankena? Niekoniecznie, po pierwsze za drogi, po drugie nie podoba mi się. Moźe za parę lat jak ceny spadną do 50-100 zł to się skuszę, ale na ten moment nie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mój Kanken nigdy nie był wodoodporny, nawet u nowości - kupiłam go na wyprzedaży w drodze na Islandię i podczas wycieczki dwa razy mi zamókł. Mam żółty i szmitra się bardzo, ale ja też nie uważam na plecak za bardzo. Prałam go w pralce i potwierdzam, że charakterystyczny efekt podniszczenia plecaka bierze się właśnie z tego prania (ale mi się on bardzo podoba, dodaje charakteru). Moja przyjaciółka stale nosi granatowy i chyba już ma drugi, bo pierwszy mocno jej się zniszczył.

    Też się bałam cienkich pasków, ale właśnie mam wrażenie, że w konstrukcji tego plecaka jest jakaś magia, bo to najwygodniejszy plecak, jaki miałam w życiu, nawet po dopakowaniu do maksa :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dzięki za wszystkie komentarze i opisy doświadczeń z Waszymi kankenami :) Co do wodoodporności, a propos której opinie są podzielone, to jest to wyjaśnione na stronie kanken.pl:

    "Vinylon F - tkaniny, z których wykonane są plecaki, wymagają zazwyczaj powłoki ochronnej w postaci poliuretanu (PU) lub silikonu, która sprawia, że stają się one wodoodporne. Włókna vinylonowe zachowują się w tym względzie jak tkaniny naturalne i puchną w kontakcie z wilgocią. W ten sposób tkanina staje się również bardziej zwarta i jest w stanie znieść więcej wilgoci bez potrzeby nakładania powłoki. Cecha ta, w połączeniu z wyjątkową wytrzymałością Vinylonu F, jest jednym z powodów, dla których materiał ten jest wykorzystywany w plecakach Kånken już od końca lat 1970".

    Czyli Kanken jest w stanie znieść pewną dawkę wilgoci, niewielki deszcz itd. (jak pochlapiecie go wodą, to zobaczycie, że woda po nim spływa), ale całkowicie wodoszczelny nie jest i pewnie kilkugodzinnemu oberwaniu chmury może już nie dać rady.

    OdpowiedzUsuń
  27. Megaaa... Co za klimat, jak kadry z filmu... :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Sorry, że tak wyjadę nie na temat, ale zaintrygowało mnie zdanie na temat rowerowego koszyka (jako, że zostałam szczęśliwą posiadaczką zgrabnej "damki", jestem na etapie kompletowania akcesoriów). Jeśli można się dowiedzieć, jaki masz koszyk? Wiklinowy, metalowy, na haki, na klips? Coś polecasz? Bo jestem nowicjuszem w rowerowym światku i właśnie się orientuję, że oferta jest bogata.. Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa rowerzystka! Ale fajnie! :) Zobaczysz, nie pożałujesz przesiadki na dwa kółka.

      Jeśli chodzi o mój koszyk, to możesz go zobaczyć w moich wpisach rowerowych w zakładce ROWER. Mam wiklinowy, chociaż bardziej podobają mi się metalowe (ale nie takie zwykłe z supermarketu, tylko takie z grubszych prętów, coś w tym stylu, niestety, trudno takie znaleźć). Mój jest zawieszony na hakach, ale pod kierownicą ma też zamontowany taki element do przykręcania koszyka, który go trzyma w pozycji pionowej (mimo że koszyk nie jest do niego przykręcony). Widać to na tym zdjęciu.

      Ja mojego koszyka nie zdejmuję z roweru, więc w zasadzie mógłby być przykręcony na stałe. Ale jeśli Ty chcesz z nim chodzić np. na zakupy, to rozważ opcję na klips.

      Ogólnie moim zdaniem nieważne jaki koszyk, ważne, żeby był :) To megaprzydatna sprawa. Nie wiem, jak ktokolwiek może jeździć bez koszyka!

      Usuń
  29. Kupiłam pierwszego Kankena (też niebieskiego!), kiedy studiowałam w Oslo i nosiłam ze sobą dużo podręczników i materiałów na zajęcia. Wszyscy wokół je nosili, wyglądały super urocze i widziałam je w wielu sklepach, więc wydał mi się takim podstawowym plecakiem. W Oslo wszystko jest drogie, więc cena nie zrobiła na mnie wrażenia. To było chyba 6 lat temu.

    Byłam super zadowolona (z tych samych powodów co Ty: lekki, pojemny, ładny), ale po 3 latach zaczął wyglądać jak szmata do podłogi. W okolicy zamka zaczęły odchodzić nitki, na zagięciach zrobiły się przetarcia i wyblakły kolory. Moja mama powiedziała, że jeśli chcę przyjeżdżać do niej na niedzielne obiady z plecakiem, to musze kupić nowy. Kupiłam więc drugi identyczny. Mijają kolejne 3 lata. Noszę plecak codziennie do pracy, czasem na nim siedzę, czasem noszę go w ręce. Byłam z nim w Bieszczadach i na spotkaniach z klientem. Powoli znowu zaczyna wyglądać jak stara szmata, a ja przymierzam się do kupna trzeciego identycznego.

    OdpowiedzUsuń
  30. Plecak jak plecak, ale polecam damską kolekcję na wiosnę lato (i tę jesień zimę 2016/2017 też) Fjallravena - brałabym wszystko w ciemno, nawet legginsy. Myślę Ryfko, że ty tez byś tam wiele dla siebie znalazła. Mają super jakość, odszycie, logo z liskiem nawet ładniejsze niż na plecaku (i przy okazji przyczyniasz cię do ochrony tego liska), historia powstania firmy/ciuchów, a zwłaszcza materiału G-1000 równie ciekawa, co powstania plecaka. Uwielbiam ich foldery reklamowe, zdjęcia przyrody, dobór modeli i modelek. No jak piszę brałabym prawie wszystkie ciuch w ciemno. Tylko te ceny....

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajny ten plecak i płaszcz też. Świetnie opowiadasz, więc będę tu wracać.

    OdpowiedzUsuń
  32. A co myślicie o tym, że teraz po prostu prawie wszyscy mają kankeny? Chciałabym, ale jakoś tak mainstreamowo się zrobiło, że się zastanawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to jakoś nie przeszkadza. Zawsze jak widzę kogoś z kankenem, to nie myślę: "O, nie, co za a to franca, ma taki sam plecak jak ja!", tylko mam ochotę podejść i przybić piątkę, jakbyśmy należały/li do jednego klubu :) To chyba dlatego, że odbieram kankeny nie jako chwilowy trend, jakiś gadżet/ciuch, który wszyscy noszą, a potem wstyd się z nim pokazać, bo jest "passe", tylko klasykę (w końcu te plecaki w Szwecji są "modne" od lat 70.), tak jak lewisy czy wranglery :)

      Usuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).