niedziela, 19 lipca 2015

Ch-ch-ch-ch-changes, czyli lifting lampy

Kiedy zabierałam się za urządzanie mieszkania, wyobrażałam sobie, że kiedy ten cały proces dobiegnie końca, spojrzę na swoje "dzieło", pokiwam głową i z dumą powiem: "No, gotowe!" Aha. Niedoczekanie. Dlaczego? BO URZĄDZANIE MIESZKANIA NIGDY SIĘ NIE KOŃCZY! Nawet jeśli odfajkowuję kolejne pozycje na liście "do zrobienia", za chwilę dochodzę do wniosku, że koniecznie muszę zmienić coś, co już zostało zrobione. To tak jak z ciuchami: niektóre zakupy okazują się nietrafione, inne mi się nudzą, po drodze zmienia się mój styl czy potrzeby. Ktoś mógłby powiedzieć, że po prostu lubię wyszukiwać sobie problemy. Ja wolę myśleć o sobie jako o wiecznym poszukiwaczu optymalnych rozwiązań.

Dlatego kiedy dostałam zaproszenie do akcji "Śnieżka inspiruje do zmiany", stwierdziłam, że to coś w sam raz dla mnie. Pozostało tylko zdecydować, co poddać metamorfozie. Mając ograniczone zaufanie do moich umiejętności malarskich (ta krzywa linia na styku ściany tablicowej i sufitu mówi chyba sama za siebie), postanowiłam wybrać coś mniejszego kalibru. Ponieważ kremowo-beżowy kolor kuchennej lampy od pewnego czasu nie dawał mi spokoju i regularnie odgrażałam się, że kiedyś przemaluję ją na czarno, uznałam, że ta akcja to idealna motywacja do wprowadzenia moich pogróżek w czyn.

Do moich niecnych celów, czyli pokrycia metalowego klosza, specjaliści ze Śnieżki doradzili mi lakier ogólnego stosowania w sprayu. Wybrałam kolor czarny mat. Ponieważ nie mam wprawy w malowaniu czegokolwiek, trochę się bałam, czy wszystko nie zakończy się koncertową klapą. Na szczęście w całej tej zabawie najtrudniejsze okazało się... odczepienie lampy od sufitu. Samo malowanie poszło gładko. Zajęło to góra 5 minut, potem 40 minut na przeschnięcie, kolejna warstwa, ok. 2 godzin do całkowitego wyschnięcia i ta-daaam! - mam lampę, jaką chciałam. Zmiana w wyglądzie kuchni może nie jest spektakularna, ale ja jestem z siebie bardzo zadowolona. I nawet Dzióbek, który mój pomysł na początku skwitował krótkim "Wymyślasz!", stwierdził, że teraz faktycznie wygląda to lepiej. Warto było zafundować lampie lifting choćby po to, żeby móc teraz powiedzieć: "A nie mówiłam?"

Painting a lampshade
PRZED. Kremowo-beżowa lampa trochę mi się gryzła z resztą kuchni.
Painting a lampshade
Narzędzia zbrodni: lampa, folia i taśma malarska do zabezpieczenia podłogi, rękawiczki foliowe oraz lakier Śnieżka ogólnego stosowania w kolorze czarny mat.
Painting a lampshade
No to do roboty. Najpierw przystawki.
Painting a lampshade
A teraz danie główne.
Painting a lampshade
Operacja się udała, pacjent przeżył.
Painting a lampshade
Tak prezentuje się lampa po wyschnięciu, już na swoim miejscu.
Painting a lampshade
PO. Prawda, że lepiej?


57 komentarzy:

  1. Zdecydowanie lepiej :)
    ja też jestem na etapie urządzania mieszkania i... nie pociesza mnie stwierdzenie, że to się nigdy nie kończy! Serio? Ale serio serio? Bo ja po miesiącu chwilami mam dość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest u mnie i u wielu znajomych: jeszcze nie wszystko urządzone, a już się chce cześć zmieniać :)

      Usuń
  2. Oczywiście że lepiej, ale mam jedno ale - kabel lampy jest za krótki ;-) m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że ktoś się do tego kabla przyczepi :) Niestety, nie może być dłuższy. Po pierwsze dlatego, że wtedy lampa by nam przeszkadzała (jesteśmy raczej wysocy, do tego ja dużo macham rękami i w każdym mieszkaniu uderzałam o zbyt nisko wiszące lampy). Po drugie, gdyby lampa wisiała niżej, w kuchni byłoby ciemniej. Takie lampy na długich sznurach sprawdzają się nad blatami czy stołami (np. w knajpach). Do oświetlania całego pomieszczenia się nie nadają. No chyba że mieszka się w lofcie i ma się bardzo wysoki sufit ;)

      Usuń
  3. No lepiej. Ja mam szarą lampę na tle szarej szafki i choć kolor dobrałam idealnie, to jednak wszystko się zlewa ze sobą. Może też sobie przemaluję lampę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że lepiej :) Z tym niekończącym się urządzaniem mam podobnie. Ledwo minął rok odkąd cieszę się własnym gniazdkiem, a już mi wystrój sypialni nie odpowiada. I przymierzam się do przemalowania 1 ściany na biało. A salon też do końca wciąż nie jest urządzony eh.... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor na plus, ale kabel niestety wizualnie psuje efekt :( Ale skoro Wam nie przeszkadza, to OK. Jeśli nie chcecie długiej lampy to fajnie wyglądałaby tu jakaś listwa. Tak czy owak, kuchnia bardzo przyjemna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam to nie przeszkadza. Ale przyznaję, że zastanawiałam się, czy nie uciąć zdjęcia tak, żeby nie było widać, jak długi jest kabel, bo czułam, że będzie na ten temat sporo komentarzy. No ale zdecydowałam się przyjąć je na klatę. Tak więc przyjmuję!

      Usuń
    2. Ja tam w ogóle nie zwróciłam uwagi na długość kabla, dopóki nie przeczytałam komentarzy. I nadal mnie nie razi. :)

      Usuń
    3. Ja też myślę, że jest spoko. Sama też jestem wysoka i jak kiedyś trąciłam lampę w kuchni ręką, to było to tak okropne uczucie, że kuchnia jest za mała dla mnie i jako że jestem z tych diy, to pół godziny później wisiała już u mnie lampa z uciętym kablem prawie do zera:-D
      A mam jeszcze pytanie: taka puszka że sprayem na ile starcza? Na dwie warstwy takiej lampy i koniec, czy zostało jeszcze? Na ikeowski stolik do kawy styknie?;-)

      Usuń
    4. O, to, to! Jak Alicja w Krainie Czarów po zjedzeniu tego ciasteczka, po którym się rośnie ;)
      A co do wydajności farby, to na stronie piszą, że jedno opakowanie (400 ml) starcza na 0,8 - 1,2 m2. Myślę, że na stolik (przy założeniu, że chcesz dać 2 warstwy) spokojnie starczy.

      Usuń
    5. No, dokładnie jak Alicja po ciasteczku ;-) Albo jak Susan w Potwory konta Obcy, która podczas ślubu urosła do tego stopnia, że rozsadziła sobą dach kościoła :-P
      Dzięki za info o wydajności, będę działać. Mmm, uwielbiam zapach lakieru, już nie mogę się doczekać :-D

      Usuń
  6. Wooow, niesamowite że kolor lampy może taki efekt robić!

    OdpowiedzUsuń
  7. PS jestem też bardzo ciekawa, co będziecie pakować do czarnego kartonu, brzmi złowieszczo:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karton akurat jest mi potrzebny nie do pakowania, tylko jako tło do plakatu z Nową Hutą (ramka jest trochę za duża, a biały brzeg dookoła nie wygląda dobrze) :)

      Usuń
    2. Rada na wystający brzeg pod plakatem - czarna taśma izolacyjna - ma szerokość ok. 1,5 cm, wystarczy wykleić wszystkie boki.

      Usuń
  8. Aaaa kto sprytny ten zauważy Dzióbka w lampie! Mówcie mi Sherlock.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę też zrobić coś z moją lampą. Niech mnie Śnieżka jakoś zainspiruje do zmiany, no! ;)
    Ale po - brawurowo kuchnia wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lepiej. I tak jakoś jaśniej nawet

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja totalnie nie rozumiem o co chodzi zza krótkim kablem :( Według mnie po, jest idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam takie same skarpetki! :D A lampa kozacka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkiem sporo Dzióbka odsłoniła ta lampa...;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz lampa jest piękna, tak trzymać:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mała rzecz, a cieszy. Fajnie to wyszło, i żadnych mazów nie ma, czy nierówności a tego bym się obawiała.
    A jak Wam się sprawdza tablicowa ściana? Używacie jej intensywnie (do codziennych notatek, wiadomości), czy rysujecie (piękna;) ) rybę raz na jakiś czas? Nie pyli się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściana tablicowa jest super! Używamy jej cały czas. Trochę pyli przy ścieraniu, ale pod ścianą nie mam żadnych mebli, blatu ani niczego takiego, a podłoga jest jasna, więc pyłu nie widać. Ponoć można kupić kredę niepylącą w postaci pisaków (używają jej np. w kawiarniach do wypisywania menu), ale jeszcze nie próbowałam.

      Usuń
  16. W tym kolorze, dobrze wpisuje się w tę czarną ścianę, która swoją drogą też jest fajna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lepiej. Też jestem taki DIY Ma(j)ster;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest lepiej, teraz wygląda jak moja ;-). A co do kabla to szkoda, ale mówi się trudno.

    OdpowiedzUsuń
  19. taka miłośniczka porządku, a zegarki nie zsynchronizowane hehe
    widać ile zajęło malowanie i że zdjęcie "nowej" lampy powstawało na raty

    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ wnikliwa obserwacja! Nic się przed Wami nie ukryje ;)
      Tak, zdjęcie całości powtarzałam na drugi dzień rano przy lepszym świetle.

      Usuń
    2. Hmmm, nie zauważyłam wcześniej.
      Ja to chyba nie jestem jednak przesadnie błyskotliwa ;-)

      Usuń
  20. mój post brzmi może ironicznie, ale powstał z sympatii i podziwu dla wszelkich Twoich objawów sztywniactwa
    sama pracuje w branży filmowej i obsesyjnie sprawdzam jedność czasu i miejsca akcji. wariujące wskazówki między ujęciami to znak firmowy polskich produkcji. pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  21. Ryfka, Ty jesteś spoko babka. Chodź na piwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztywniara? Na piwo? No proszę Cię!

      Usuń
    2. Na mleko :)

      Usuń
  22. Lepiej! A i możesz być z siebie dumna, że odmieniłaś kuchnię.
    Masz stuprocentową rację z tym ciągłym robieniem czegoś w mieszkaniu. My do nowego domu wprowadziliśmy się 6 lat temu, a też ciągle jest coś do zrobienia...

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem,czy wiesz,ale fajnym sposobem na to, by sciana tablicowa byla idealnie czarna jest rozproqadzenie po niej gabka coca-coli:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny lifting, jak najbardziej na plus :) Teraz taka ekskluzywna się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sztywniaro, widzę Cię często jak jeździsz w okolicach Płaszowa! Ostatnio chciałam zagadać, uśmiechnąć się, pomachać, cokolwiek, ale skubana tak śmigasz na rowerze, że bałam się, że Cię zdekoncentruję i dojdzie do tragedii:D tak czy siak pozdrowionka, może uda się pomachać następnym razem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no powiem Ci, że obawy w pełni uzasadnione. Zawsze kiedy moi znajomi wpadają na genialny pomysł, żeby drzeć się na mnie z samochodu, przyprawiają mnie o zawał ;)

      Usuń
  26. SUUUUUPER!! <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak pięknie. A jak odczepia się lampę od sufitu w bezpieczny i nierażący ;) sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to my złamaliśmy chyba wszystkie przepisy BHP ;)
      Na pewno warto wyłączyć światło, a najlepiej korki.

      Usuń
  28. Za to ja poczułam, że jestem w ekskluzywnym blogowym kółku Twiningsa - najpierw Caroline Hirons, teraz Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to w tej puszce trzymam torebki do zaparzania herbaty :)

      Usuń
  29. Świetny pomysł :) Lampa wkomponowuje się teraz idealnie

    OdpowiedzUsuń
  30. Taka mała zmiana, a duża. Super !
    Genialna jest ściana-tablica. Jak zarobię na własne mieszkanie ^^ to też w kuchni koniecznie ona będzie. A jak z jej czyszczeniem ? Czy z czasem zostają takie białe smugi, których nie da się domyć do idealnej czerni czy nie ma z tym problemu ?
    Pozdrawiam ! :)
    www.hoydenn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać na zdjęciach - smugi są. Ale nie po to mam ścianę tablicową, żeby mieć idealną czerń ;) Mnie się ten efekt podoba i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby próbować to doczyścić.

      Usuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).