niedziela, 21 czerwca 2015

Prosto! czyli 2 lata z aparatem ortodontycznym

W sumie nie wiem, kiedy to zleciało, ale właśnie mijają 2 lata, od kiedy zafundowałam sobie aparat ortodontyczny. Co jakiś czas dostaję od osób zastanawiających się nad wizytą u ortodonty pytania o moje wrażenia, więc pomyślałam, że 2. rocznica to idealny moment na małe podsumowanie. Najkrócej rzecz ujmując: była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Od 14 czerwca 2013 codziennie, naprawdę CODZIENNIE jej sobie gratuluję. 

Krzywe zęby to był mój największy kompleks, graniczący z obsesją. Za każdym razem, kiedy z kimś rozmawiałam, wydawało mi się, że lustruje moją szczękę. Kiedy przeglądałam swoje zdjęcia, w pierwszej kolejności sprawdzałam, czy przypadkiem na którymś nie widać moich krzywusów - takie ujęcia szły od razu do odstrzału. Doszło nawet do tego, że podczas mówienia wykrzywiałam usta, starając się zasłonić najbardziej problematyczną lewą dwójkę. Mam sporo dziwactw i natręctw, z którymi jest mi bardzo dobrze, ale to było naprawdę strasznie wyczerpujące. Co ciekawe, kiedy w końcu założyłam aparat, większość znajomych była zdziwiona. "To ty miałaś krzywe zęby?" Okazało się, że do tego stopnia opanowałam sztukę maskowania swojej wady, że nie zauważyła jej nawet koleżanka pracująca w gabinecie dentystycznym.

Jeśli chodzi o wrażenia użytkownika, to po zadrutowaniu poczułam przede wszystkim wielką ulgę. Nareszcie koniec z pilnowaniem się! Mimo że przecież zęby nie wyprostowały mi się od razu, to świadomość, że w końcu coś z nimi robię, dodała mi dużo pewności siebie i zaczęłam uśmiechać się szeroko już od pierwszego dnia.

Pierwsze efekty zobaczyłam już po tygodniu. Po jakichś 3 miesiącach wada zmniejszyła się do tego stopnia, że gdyby moje zęby wyglądały tak na początku, to chyba nawet nie myślałabym o zakładaniu aparatu. Choć mam raczej niską odporność na ból (moja typowa rozmowa z dentystą wygląda mniej więcej w ten sposób: "- Czy dajemy znieczu..." "- TAAAK!!!!"), to "przykręcanie śruby" co 1,5 miesiąca jakoś nie robi na mnie wrażenia. Ortodontka po każdej wymianie łuku uprzedza mnie, że mogę odczuwać dyskomfort, a ja się cieszę, że czuję, bo to znaczy, że aparat działa. Owszem, przez pierwsze 2-3 dni po wizycie zęby są rzeczywiście bardziej wrażliwe i unikam wtedy twardego jedzenia, ale potem jem wszystko, nawet  jabłka czy M&M'sy.

Na początku aparat trochę obcierał mi wnętrza policzków i nawet miałam kupić taką specjalną "plastelinę" do obklejenia zamków, ale zanim się po nią wybrałam, obtarcia się zagoiły i od tamtego czasu jest OK. Nie miałam za to żadnych problemów z seplenieniem czy nienaturalnym wydymaniem ust. W zasadzie jedyne uciążliwości to ta nadwrażliwość przy gryzieniu przez pierwsze 2-3 dni po każdej wizycie, no i więcej zamieszania z myciem (nie dość, że zęby trzeba myć częściej, to manewrowanie pomiędzy tym żelastwem nitką i specjalnymi miniszczoteczkami do najłatwiejszych nie należy).

W ogóle mimo że aparat ortodontyczny to nie jest coś, co dodaje człowiekowi uroku, ja swój od początku bardzo lubię. Zdaję sobie sprawę, że kiedy zakładam okulary w grubych oprawkach, wyglądam totalnie jak Brzydula Betty, ale jakoś podoba mi się ta dziwaczność. Wszystkie moje znajome, które nosiły aparat, nalegały na jego wcześniejsze zdjęcie, a mnie się do tego wcale nie spieszy. W tym momencie mam już całkowicie proste zęby, ale najprawdopodobniej ponoszę aparat jeszcze do końca roku.

Jeśli więc zastanawiacie się, czy zainwestować w aparat, to moim zdaniem sprawa jest prosta: WARTO. Ja żałuję jedynie, że nie zrobiłam tego wcześniej. Owszem, wydatek nie jest mały, bo za jeden łuk z metalowymi zamkami, czyli wersję najtańszą, zapłaciłam 1600 zł (do tego dochodzą opłaty 100-150 zł za wizytę co 1,5 miesiąca). Na torbę z wielkim logo czy ciuch od projektanta nigdy bym tyle nie wydała, ale uważam, że ta "biżuteria" warta była każdej złotówki.

2 years with braces!
kapelusz - Bytom
koszula - Lee (prezent od marki)

46 komentarzy:

  1. I tak z "grillem" w ustach wyglądasz po prostu uroczo :). A kiedy ściągasz druty? Dużo jeszcze zostało do Twojego wymarzonego efektu?
    Pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, wybacz, jakimś cudem ominęłam w tekście ten fragment, że nosisz go do końca roku. (tak..muszę wziąć do serca porady Joasi z styledigger o uważności :))
      K.

      Usuń
  2. Napiszę nieskromnie, że mnie ostatnio znajomy z biolchemu zapytał, czy ja mam naturalnie tak proste zęby, wtf.
    Według mnie jeśli ktoś ma kompleks i krzywe zęby, to powinien zainwestować w aparat, chociaż jak napisałaś, to droga sprawa. Nie wstydzić się, nie odkładać tego.
    Moja koleżanka z klasy ostatnio miała zakładany aparat i właśnie bolały ją dziąsła i miała poranione policzki, kupiła tę "plastelinę", ale mówiła, że jej nie pomaga. Mam nadzieję, że jakoś się przyzwyczai. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nosiłam aparat przez prawie 2,5 roku - wadę miałam naprawdę poważną i nawet moja ortodontka, która widziała już wiele, nie była zachwycona. Na szczęście wszystko wyszło na prostą :-D Trochę się nacierpiałam, bo musiałam pozbyć się zdrowych czwórek a niektóre zęby trzonowe trzeba było przesunąć aż o centymetr, jednak było warto. Przynajmniej teraz, kiedy ktoś mnie rozśmieszy, nie muszę zasłaniać ust. Tak się zżyłam z aparatem, że dzień jego zdejmowania był chyba najsmutniejszym, w całym etapie leczenia. Długo nie mogłam się przyzwyczaić do swoich "nagich" zębów.
    Koszt faktycznie nie jest mały, ale wszystko zależy od gabinetu. Ja w mniejszym mieście płaciłam po 1450 za łuk, 50zł za zwykłą wizytę, kiedy potrzeba było więcej materiału to max. 100zł. Na koniec chyba 200 za retainer i około 440 za essix, którego używam do dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam już 4 lata... Odliczam do ściągnięcia :P

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja górę noszę już półtora roku, jutro idę na jej zdjęcie ;-) Zostanie mi dół, ale on jest mniej widoczny. Ja też długo zwlekałam z założeniem aparatu, ale jestem bardzo zadowolona z efektów i nie wyobrażam sobie podjęcia innej decyzji. Trochę obawiam się jutrzejszego dnia, niektórzy straszyli mnie że szkliwo może nie wyglądać tak samo - oby wszystko było w porządku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, jak poszło! :)

      Usuń
  6. No i kurde za to Cię cenię! Szczera, prawdziwa, naturalna!
    Sama nosiłam aparat w dzieciństwie, potem było git, ale miałam taki ściągany (bo to był czas mleczaków poniekąd jeszcze ). Teraz jestem po pierwszej wizycie u ortodonty z moim najstarszym dzieckiem. Murowana kandydatka do aparatu, ale musimy jeszcze zaczekać. Następna wizyta po wakacjach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli nie musiałaś nic wyrywać? Moje zęby nie są idealne, ale zgrozą przejmują mnie opowieści znajomych o szczękościskach po ekstrakcji ósemek czy konieczności usuwania zdrowych zębów. Po wysłuchaniu kilku błyskawicznie przeszłam z "mogłyby być prostsze" do "nie jest tak źle" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym wyrywaniem to, niestety, zależy po pierwsze od wady zgryzu, a po drugie od ortodonty. Ja właśnie kończę "ciążę ortodontyczną", ale pamiętam, że przed założeniem aparatu bardzo obawiałam się właśnie wyrywania zdrowych zębów. Na szczęście, wybrałam sobie ortodonkę, która bardzo tego nie lubi i stara się zębów nie usuwać, jeżeli nie jest to absolutnie konieczne - u mnie było ryzyko wyrywania jednego (ale już wiadomo, że obejdzie się bez tego:)), z tym, że dopiero wtedy, kiedy nie zadziałają dwa inne, alternatywne plany leczenia. Także, zamiast się bać, lepiej po prostu wybrać się na konsultację - bez konieczności zobowiązywania się do czegokolwiek dowiesz się, czy trzeba coś wyrywać, czy wystarczy jeden łuk, czy jednak dwa, etc. :)

      Usuń
    2. Wszystko zależy od "sytuacji" w buzi. Ja akurat nie musiałam nic wyrywać. Ale tak jak pisze Trend z seterem, najlepiej wybrać się na konsultację i wypytać.

      Usuń
    3. Mi usunięto aż cztery zdrowe czwórki, bo podobni inaczej nie byłoby szans, żeby zęby się zmieściły. Ogólne wrażenia mam dużo mniej optymistyczne od Ryfki, może nie tyle żałuję, że nosiłam aparat, co uważam, że jeżeli problem leży w samej urodzie uśmiechu, lepiej go po prostu polubić. W moim przypadku była to decyzja głównie związana ze zdrowiem, ułożone ciasno zęby wysuwały się do przodu i sytuacja groziła paradontozą , więc za bardzo nie było wyboru.

      Usuń
    4. Trendzie, Ryfko, dzięki za odpowiedzi :-)

      Anonim - u mnie to jest kwestia czysto estetyczna, a jestem po ekstrakcji dwóch ósemek (jednej chirurgicznie), które nie mają miejsca - pewnie dlatego było mi tak prosto przejść nad tym do porządku dziennego :-)

      Usuń
  8. przyjaciółce po roku się jedynki z powrotem wykrzywiają i to mnie trochę zraża. zresztą moje zęby i tak nie są złe (grunt że są)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde :/ A ma podklejone drutem od wewnątrz? Chyba bym się załamała, gdyby tyle leczenia (nie mówiąc o kasie) poszło na marne.

      Usuń
    2. To niestety normalne, bo założenie aparatu w starszym wieku (a tak naprawdę już po 7 roku życia) to tylko kamuflaż wady a nie jej wyleczenie - dlatego zęby wracają na swoje stare miejsca, jeśli im na to pozwolimy.

      Usuń
    3. Dlatego obowiązkowy jest retainer, czyli drucik przyklejany od środka. Ja chyba nigdy nie dam go sobie zdjąć. Dodatkowo, jeśli wada była duża i jest ryzyko powrotu zębów na stare miejsce, polecam essix - plastikowe nakładki nakładane na noc, robione na podstawie odlewu. Z czym nie da sobie rady retainer, to poprawi essix.

      Usuń
    4. Nie wiem od czego to zależy ale moje jedynki też minimalnie się wykrzywily po 2 latach, ale dwójka została na swoim miejscu mimo że była wcześniej schowana za całą resztą.

      Usuń
    5. Ja mam retainery i zęby się pokrzywiły...

      Usuń
  9. Też mam zamiar w najbliższym czasie się "zadrutować" :D Przypuszczam, że chodzisz do ortodontki w Krakowie, a ja szukam kogoś sprawdzonego. Dlatego powiedz mi, proszę - jesteś z niej zadowolona? Bardziej niż samego zakładania aparatu boję się chamskich/nieuprzejmych lekarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo zadowolona. Chodzę do ortodontki poleconej przez koleżankę (sama się u niej leczyła i uważam, że jej uśmiech jest naprawdę świetną reklamą). W tym gabinecie przyjmuje też jej mąż (ortodontki, nie koleżanki) - dentysta, u którego leczyłam zęby przed założeniem aparatu. Oboje są naprawdę bardzo sympatyczni i wyjątkowo uprzejmi. Jakby co: BetterSmile.pl

      Usuń
  10. Ja zdjęłam aparat trzy miesiące temu, po dwóch latach. Pierwsze mycie zębów po zdjęciu drutów to uczucie nie do opisania! ;)
    Ale też czułam się świetnie z aparatem, nawet trochę za nim tęsknię.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka mi opowiadała, że po zdjęciu nie mogła się przyzwyczaić, że ma takie "duże" zęby :)

      Usuń
  11. Sama nosiłam 3 lata aparat i teraz polecam każdemu :) koszt nie mały - mnie wyniósł ze wszystkim (góra, dół, wizyty i aparat na noc) 6 tys., ale warte swojej ceny! :)
    Nie noszę już aparatu na stałe 2 lata i nic mi się nie wykrzywia, bo mam dół podklejony od spodu, a górę zakładam nocny aparat.
    Jest super! :) I mogę jeszcze dodać, że uwielbiałam te 3 lata w aparacie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy Ty to ja czy też ja to Ty? Przelałaś moje myśli i zachowania na blogowy papier i nie zgadza się jedynie rocznica, bo ja zostałam zadrutowana pół roku temu. Decyzja to była niełatwa, nietania i choć wyglądam jak słownikowa brzydula (mam również binokle na nosie) to jestem dość ubogą, ale jednak szczęśliwą brzydulą. Niech żyją druciaki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi ortodontka powiedziała, że mam się dużo uśmiechać, bo właśnie sprawiłam sobie bardzo drogą biżuterię, a jeden spotkany pan (i to nie żaden staruszek na przystanku, który lubi zaczepiać każdego żeby mu coś miłego powiedzieć) stwierdził, że bardzo mi psuje i ładnie mi z nim na zębach, co sprawia, że jeszcze więcej się uśmiecham :) I tez uważam, że to był najlepszy wydatek w moim życiu, w dodatku bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najlepszy komentarz, jaki usłyszałam, pochodził od 5-letniej córki moich znajomych: "Mamo, a czemu ciocia ma bransoletkę w buzi?" :)

      Usuń
  14. Wow, czuję się, jakbym czytała o sobie! Również przez całe życie miałam kompleksy i do tego stopnia nauczyłam się mówić i uśmiechać nie pokazując zębów, że słyszałam nawet komplementy, że mam je ładne i proste. :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nosiłam na górze ponad 4 lata i na dole około roku. Z efektu jestem niezadowolona, aczkolwiek długoterminowo wynikły z tego istotne minusy - od tego ciągnięcia drutami zęby mocno osłabiły się. Z biegiem czasu zaczęły pękać i to właśnie tylko te na górze, gdzie aparat "pracował" dłużej. Moja dentystka (świetny fachowiec) też uważa, że "druty" przez tyle lat są tego przyczyną lub w każdym razie mocno się do tego przysłużyły. A o tym ortodonci nie mówią. U mnie problem wyszedł na przestrzeni lat. Także aparat i proste ząbki fajna sprawa, ale mając kiedyś dzisiejsze doświadczenie w tym temacie, starałabym się jednak zdjąć jak najszybciej to możliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu - miało być "z efektu jestem ZADOWOLONA" :P

      Usuń
  16. A to uczucie, kiedy pierwszy raz poczujesz swoje zęby bez aparatu... bezcenne :)

    Nosiłam aparat trzy lata i myślę, że to była super decyzja (choć wtedy rodziców, nie moja). Widzę w komentarzach wyżej, że niektórych odrzuca to, że czasem trzeba się do tego pozbyć paru stałych zębów. Cóż, jeśli moje zdrowe zęby były ceną za miejsce dla bezproblemowego pojawienia się ósemek, to była to wyjątkowo tania zamiana :) Wyrwanie czwórki przyjemne może nie jest, ale na pewno dużo mniej przerażające niż widok koleżanki spuchniętej przez kilka dni po chirurgicznym pozbywaniu się problematycznych ósemek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno prościej wyrwać czwórkę niż ósemkę :-) Ale kiedy ósemka jest problematyczna, to zazwyczaj znaczy, że jest zatrzymana (moje dwie leżały poziomo w dziąśle, dwie pozostałe mam ukośne), więc nie pomoże jej nic. Nawet jeśli wyrwiesz sobie wszystkie zęby od dwójek do siódemek i założysz aparat na same siekacze ;-)

      Usuń
  17. Ja zdjęłam już 10 lat temu, nosiłam niecałe dwa i też uważam to za jedną z lepszych decyzji. Cały czas noszę łuki wewnątrz (też spory koszt), teraz jest tendencja, że dożywotnio. Przy mojej wadzie nie uśmiechałam się wcale, to dopiero było męczące. Fajne, że jesteś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  18. zazdroszczę bardzo !
    ja wzór zębowy z pięknymi prostymi kłami nie spostrzegłam się nawet kiedy zęby mądrości wyrastając popsuły całe moje uzębienie. tydzień temu pozbyłam się tych głupich ósemek i mimo, że cierpiałam i nadal w sumie cierpię to ogromny kamień spadł mi z serca. Teraz troszkę czekania na zagojenie, leczenie jednego ząbka i chyba po wakajach zakładam druty na mą szczękę. I wolałabym wydać tę kasę na coś innego, no ale uśmiech piękny jest tego warty :D
    aaa i ze zdjęciami rozumiem całkowicie, ja się wcale nie uśmiecham a jak już się zdarzy to nigdzie te zdjęcia nie zostaną nigdy upublicznione :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz co, ja mam idealnie proste zęby, ale każdy ząb ma mniej więcej po dwie plomby. Chyba wolałabym krzywe, ale zdrowe. Każdemu to, na czym mu najmniej zależy. #takaprawda

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja noszę aparat już prawie trzy lata. Już niedługo zostanie ściągnięty :) Mi też nie przeszkadza jakoś bardzo i to uczucie dyskomfortu po wizycie, też jest dla mnie wyznacznikiem tego, że aparat działa :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze jedną, ale jakże istotną zaletą wyprostowania zgryzu było w moim przypadku "cudowne ozdrowienie" - tzn. od zdjęcia aparatu (jakieś 7 lat) nie zepsuł mi się ani jeden ząb! Wcześniej co 2 lata musiałam wymieniać prawie połowę plomb (a mam ich naprawdę duuużo).
    Warto!
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam podobnie jak Ty i tez problem z lewą dwójką, do tego ogromna diastema. Aparat to było marzenie, nosiłam go z ogromną przyjemnością, nie chciałam ściągać, cieszyłam się nim. Po zdjęciu żeby były równiusieńkie. Niestety już takie nie są :( mimo retainerów, mimo noszenia nocą aparatu (do dziś w nim śpie) to nie są takie jak po ściągnięciu, nawet rzekłabym, że daleko im do tego stanu. Ale też daleko do tego co było przed ;)
    Jestem dwa lata po ściągnięciu.

    OdpowiedzUsuń
  23. To fantastycznie! Ja zdecydowałam się na ten krok w liceum i to raczej nie ze względu na kompleksy (nie było tego za bardzo widać) - po prostu jednego dnia uderzyło mnie, że krzywe zęby to nie tyle problem estetyczny, co medyczny i że jak nie teraz, to kiedy? Była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu i nie żałowałam ani jednego dnia z aparatem. Od 2,5 roku mam "wolne zęby", więc chciałabym tylko uczulić wszystkich na regularne wizyty u ortodonty, żeby nie zaniedbać efektu (to wiąże się także z dodatkową operacją - jeżeli jeszcze nie wyrosły ósemki i czasami upierdliwym noszeniem plastikowych nakładek). Wydatek naprawdę spory, ale za to "całożyciowy"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak! Retencja jest bardzo ważna. I podpisuję się pod tym, co napisałaś o ósemkach. Moja znajoma nosiła aparat, potem, parę lat po ,wyrosły jej ósemki, zaburzyły harmonię w szczęce i spowodowały wykrzywienie wcześniej naprostowanych zębów :/

      Usuń
  24. Ja mam krzywy dól, w ogole piatka rosnie mi tak jakby upadla i rosnie poziomo w strone jezyka czyli jak urosniw to bedzie mi raczej bardzo przeszkadzala :( chcialabym miec proste zeby ale tez nie chce zeby moi rodzice tyle wydali :( Naprawde Warto zalozyc aparat i narazic sie na takie koszta? Prosze napisz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto i bardzo żałuję, że moi rodzicie na to nie wpadli, kiedy byłam mała, bo zaoszczędziliby mi lata kompleksów. Ale też "za moich czasów" aparaty stałe nie były w ogóle popularne (widywałam je co najwyżej w amerykańskich filmach).
      To jest spory wydatek, ale np. u mojej ortodontki była możliwość zapłaty w ratach. Tak więc finansowo bolało znacznie mniej, niż gdybym miała od razu wyłożyć całą sumę.

      Nie wiem, ile masz lat, ale z tego, co piszesz, wnioskuję, że jesteś jeszcze bardzo młoda. Być może u Ciebie wystarczy aparat ruchomy, zakładany na noc? Jest tańszy, a z tego, co się orientuję, do 12. roku życia jest refundowany przez NFZ. Najlepiej po prostu umów się na konsultację do ortodonty - on Ci doradzi najlepsze rozwiązanie. Powodzenia! :)

      Usuń
    2. Dziękuje za odpowiedz ! Niestety żadna dentystów wczesniej nie skierowała mnie do ortodony. I niestety teraz nie mam możliwości na aparat refundowany :) ale na pewno umowie się do ortodony bo juz od dluzeszgo czasu o tym myślę ale twoja odpowiedz mnie jakoś bardziej do tego przekonała :) pozdrawiam ! :)

      Usuń
  25. Czy któraś z czytelniczek Ryfki może mi polecić dobrego ortodontę w Warszawie? z góry dziękuje za informację.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam, mam aparat od niedawna i całkiem przypadkiem dowiedziałam się o tym, ze po zdjęciu trzeba nosić retainer - powiedzcie mi proszę czy jest to uciązliwe i kosztowne ?


    Mam jeszcze jedno pytanko czy po rozpoczęciu leczenia jest możliwa zmiana ortodonty ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Retainer (ten drucik przyklejany po wewnętrznej stronie zębów) uciążliwy chyba nie jest, bo kilka moich koleżanek nosi go już ładnych parę lat po zdjęciu aparatu i nie narzekają :)
      Ostatnio rozmawiałam o tym z moją ortodontką i dowiedziałam się, że retainery stosuje się raczej tylko na dolnej szczęce. Na górnej nie, bo szybko by się odkleił przez kontakt z dolnymi zębami. Nie wiedziałam tego. Myślałam, że to się przykleja i na górze, i na dole. Czyli mnie to ominie.

      Oprócz tego na noc zakłada się stabilizator. Ponoć przez pierwszy rok trzeba go nosić po 18 godzin dziennie! A potem już tylko na noc. To też mnie zaskoczyło, bo myślałam, że będę w nim tylko spać, a tu się okazuje, że będę też straszyć ludzi w pracy. No cóż, czego się nie robi dla prostego uśmiechu ;)

      Co do ceny, nie mam póki co żadnych informacji na ten temat.

      Usuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).