niedziela, 4 sierpnia 2013

U Marysi. Najlepsze lody w Krakowie

Co powiecie na nowy cykl postów: "Kraków według Ryfki"? [Chór Czytelników: Taaaaaaaak! Super pomysł!]. Regularnie dostaję mejle i wiadomości na FB z pytaniami, co zobaczyć i gdzie zjeść w Krakowie, więc jest szansa, że kogoś oprócz mnie taka seria zainteresuje. Prawdę mówiąc, myślałam o tym już parę lat temu, ale temat jakoś nie pasował mi do bloga ciuchowego. Ponieważ jednak z czasem do Szafy zaczęły wkradać się tematy inne niż ciuchy (choćby podróże), to teraz już nic mi się nie gryzie i stwierdziłam, że chyba mogę. 

To będą krótkie posty (1 wpis = 1 miejsce) o moich ulubionych krakowskich knajpach - takich, w których bywam regularnie i po których płakałabym, gdyby je zamknęli (tfu, tfu, na psa urok!). Oczywiście przewodnik będzie jak najbardziej subiektywny i nieekspercki, no bo jaki inny. Zaczynamy! Na pierwszy ogień idą lody.

***

Dyskusje na temat tego, które krakowskie lody są najlepsze, wywołują niemal tyle emocji, co pytanie "komu kibicujesz, Wiśle czy Cracovii?" Ja, o czym już wiele razy wspominałam na moim Facebooku, należę do ultrasów lodziarni "U Marysi" na Karmelickiej. Oho, już słyszę te okrzyki: "Tylko Starowiślna, sialalalala!" Tak, wiem, że lody na Starowiślnej mają status kultowych, legendarnych i w ogóle naj-naj. W zasadzie oba miejsca są do siebie podobne - sprzedają naturalne, "domowe" lody, nakładane łopatką do oldschoolowego wafelka i zwykłe sieciówkowe lodziarnie mogą im co najwyżej mikser czyścić. W moim osobistym rankingu Marysia jednak bezapelacyjnie wygrywa. Przede wszystkim dlatego, że mają moje ulubione smaki: bananowy i malinowy, których próżno szukać na Starowiślnej. Połączenie kwaskowych lodów malinowych i łagodnych, słodkich bananowych (które mają kolor beżowy, nie biały ani żółty, jak w popularnych sieciówkach) to była miłość od pierwszego polizania. Jak dla mnie mogliby sprzedawać tylko te 2 smaki i dalej byliby numerem 1. Ogromnym plusem (zwłaszcza podczas upałów) jest też to, że u Marysi lody kupuje się z marszu. Kiedy pierwszy raz znajomy zaciągnął mnie na Starowiślną i kazał stać 20 minut w kolejce, myślałam, że robi sobie jaja (podobne zdanie mam zresztą na temat zapiekanek na Kazimierzu, ale o tym przy innej okazji).

Chodzę na lody do Marysi już trzeci czy czwarty sezon i nadal dobierając się do każdej nowej porcji, przymykam oczy i mruczę z zadowolenia. Dla tych lodów jestem w stanie nadłożyć drogi albo wysiąść z tramwaju jadącego do domu, nawet kiedy ledwie żyję i brakuje mi rąk do ogarniania siat z zakupami. W zasadzie żadne inne lody już mi nie smakują (wszystkie wydają mi się za słodkie) i przestałam się ślinić na widok kolorowych, fikuśnie udekorowanych wanienek na stoiskach w galeriach handlowych (ostatnio skusiłam się na promocję 3 gałki w cenie 2 w nowo otwartej włoskiej lodziarni po sąsiedzku i gorzko pożałowałam tej zdrady - nie ma żadnego porównania!). Jeśli będziecie mieli okazję, spróbujcie koniecznie. Jestem pewna, że też się uzależ... zaprzyjaźnicie :)


PS Jeśli macie swoje ulubione lodziarnie (lub inne knajpy) w Krakowie, dajcie znać w komentarzach. Może też je polubię i znajdą się w którymś z kolejnych odcinków.


Lodziarnia "U Marysi" (lody z Krościenka), ul. Karmelicka 43, Kraków 
Ceny: 2,50 zł za 5 dag (co jest równe mniej więcej 1 gałce)
Smaki: śmietankowe, czekoladowe, kawowe, truskawkowe, jagodowe, malinowe, bananowe, bakaliowe



88 komentarzy:

  1. Dzisiaj byłam wypróbować lody na placu Szczepańskim i przepadłam :D
    Polecam szafranowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam również. Niesamowite smaki prosto z Turcji!

      Usuń
    2. Nie z Turcji lecz z Iranu, Perska tradycja !!!!! GENIALNE!

      Usuń
  2. Ej, ej, ej! Starowiślna serio jest warta tych 20-stu minut w kolejce. A zapiekanki z Okrąglaka ratują życie po północy. Ale muszę też Ci przyznać rację, że U Marysi fajno jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy jadałam i moim zdaniem niewarta. Po prostu nie przepadam za tymi smakami, które sprzedają.

      Usuń
  3. Jestem bardzo "za" takimi wpisami, bo 23. sierpnia przybywam weekendować w Krakowie i nie przepadam za jadaniem w miejscach przypadkowych. Zatem: poproszę o wpis z miejscem na jedzenie (wszystkożerna), najlepiej gdzieś na Kazimierzu, bo tam nocuję. No i chętnie spożywam w towarzystwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze i bez bicia przyznaję - przechodzę wielokrotnie i jeszcze nie próbowałam. Bananowe są warte grzechu?

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda, że te okropne, papierowe wafelki :( Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropne? Te wafelki są super! Nie przepadam za tymi twardymi, słodkimi rożkami, które serwują w większości lodziarni. Te są takie, jak jadłam w dzieciństwie :)

      Usuń
    2. Potwierdzam! Uwielbiam jak się tak "rozmiękczają" w dolnej części :-)

      Usuń
    3. oooo ja też je uwielbiam :P "piąteczka" Dziewczyny !! :) Ania

      Usuń
  6. Z radością spróbuję! Aczkolwiek na razie na czele mego rankingu krakowskich lodziarni są lody sycylijskie na sławkowskiej (nie mają miliardokilometrowych kolejek, a jednak są przepyszne!). Lody w Cupcake Corner też dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! Wczoraj jedliśmy przepyszne lody, koleżanka nas zaprowadziła, i jedynie co zapamiętałam, to że sycylijskie i uluca na s ;D Mega ♥

      Usuń
    2. sławkowska, lody grzechu warte ;)

      Usuń
  7. Dostosuję się: Taaaaaaaak! Super pomysł!

    Gdy już polecisz wystarczającą ilość ciekawych miejsc, z pewnością po raz kolejny wybiorę się do Krakowa:)
    Ja ostatnio pokochałam lodziarnię w Berlinie i już mi się łezka kręci o oku na myśl, że wkrótce się z nią rozstanę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Również polecam Plac Szczepański :) Najlepsze lody jakie jadłam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie nowa seria w żadnym wypadku nie gryzie się z ciuchami! Będzie świetnym dopełnieniem bloga, szczególnie dla takiej jedzenioholiczki jak ja :) Niestety nie jestem z Krakowa, więc żadnych tamtejszych lodziarni nie polecę, ale 'U Marysi' już zapisuję na najbliższe podróże :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jadłam te lody w ich rodzinnym mieście, czyli Krościenku :) Moje serce skradły porzeczkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Parę lat temu chciałaś o tym pisać? Szkoda, że nie pisałaś, bo właśnie w tym roku byłam w Krakowie na wakacjach pokazać synowi piekny gród Kraka. Trafiliśmy do lodziarni, gdzie można kupić pół kulki, czyli kupując 3 kulki można wybrać 6 smaków. Niestety nie pamiętam, gdzie to było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja porcje u Marysi traktuję jak gałki, ale tam tak w ogóle kupuje się na wagę: mówisz, jaką chcesz porcję (5, 10, 15, 20 dag itd.) i ile smaków :) Z tego, co zauważyłam, będąc w Rzymie, w tamtejszych lodziarniach jest tak samo: nie liczy się liczba gałek/smaków, tylko łączna wielkość porcji (mała, średnia, duża itd.), w ramach której możesz sobie dowolnie dobierać smaki :)

      Usuń
    2. Tylko że nie do każdej porcji można nałożyć tyle smaków, ile się chce, o ile dobrze pamiętam to do najmniejszej za 2 zł- 2 smaki, do tej za 4 zł-trzy smaki, a dalej to już hulaj dusza:)
      Polecam również wszystkim przy okazji pobytu w nowym Targu lody na Rynku, a także te dla bardziej wtajemniczonych - bezpośrednio po drugiej stronie Rynku na przestrzał, na Sokoła 11. Nietrudno znaleźć, bo zawsze ktoś się po nie w kolejce ustawia:)
      Smakowo bardzo podobne do tych z Krościenka, ale ciut mniej słodkie.
      Emilia

      Usuń
    3. nowotarskie lody były w Krakowie kiedyś, przy Krakowskiej bodajże. może z racji złej miejscówki nie cieszyły się zupełnie powodzeniem (nigdy nie widziałam tam żadnych kupujących, a przejeżdżałam codziennie tramwajem). Nie wiem czy te lody dalej są? Podcienia na Krakowskiej blisko Dietla.
      teraz mieszkam w Nowym Targu, wróciłam do rodzinnego miasta. tutejszych lodów nie lubię, ja gustuję w zwykłych włoskich (zabijcie mnie;) lub jakichś z papierka typu Magnum.
      ale te z Nowego Targu wiele osób chwali, specjalnie na nie przyjeżdża/zatrzymuje się w drodze w góry/z gór, stoi w kolejce i zajada ze smakiem. niektórzy pakują w termosy i wiozą do Krakowa;) w niektórych kręgach mają status 'kultowych'.
      ja akurat takich nie lubię, więc te Marysine pewnie też by mi nie zasmakowały. skoro Tobie jednak smakują te z Krościenka, nowotarskie też powinny. zapraszam - oprowadzę, zaprowadzę;)

      Usuń
  12. A poza tym to Twój blogasek i możesz przecież pisać, o czym chcesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najlepsze lody są na Starowiślnej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest oczywista oczywistość :) Kolejki mówią same za siebie. Osobiście uważam, że tłum ludzi przy lodziarni (czy też przy innej miejscówce z żarełkiem) jest najlepszym wyznacznikiem dobrego smaku... Na Sławkowskiej (za słodkie) i U Marysi kolejek brak!
      Ja uwielbiam bakaliowe.... i waniliowe i borówkowe... kakaowe zresztą też.... mniam! Zresztą wczoraj odstałam swoje :D

      Usuń
    2. ludzie stoja wlasnie dlatego, ze slysza, ze najlepsze, tak jest od zawsze, tak samo jak zapiekanki u endziora (albo o zgrozo naplywowy krakow twierdzi, ze u "kędziora" (!), kielbasa z nyski, zapiekanki przy petli bronowice male, salatka warzywna w stylowej i mnostwo innych przykladow z krakowa - i pozniej stoja kolejni i kolejni, moim zdaniem na starowislnej szalu nie ma, zabieram tam gosci zawsze i znajomych spoza krakowa - im zawsze smakuje nalepiej :D

      tlum ludzi przed miejscem z jedzeniem wyznacznikiem dobrego smaku tego jedzenia? bzdura totalna niestety ;) w mnostwie miejsc bedzie swietne jedzenie, a kolejek nigdy - np. z powodu wysokich cen ^^

      na starowislnej maja akurat takie smaki, ktorych nie lubie, wiec dla mnie to zadna oczywistosc :)

      Usuń
    3. Gdyby ludzie stali tylko dlatego,ze słyszeli, ze niby najlepsze to kolejki skończyłyby się już dawno, bo nikt by drugi raz nie przyszedł. A wracają ! Uwielbiam te lody!

      Usuń
    4. klocic sie nie bede przeciez ^^
      dla mnie polgodzinnej kolejki w 40 stopniach C niewarte ;)

      Usuń
    5. Nawet gdyby smakowały jak ambrozja, to w życiu nie czekałabym pół godziny po loda. Nie rozumiem ludzi, którzy marnują swój czas i czekają w takich kolejkach.

      Usuń
    6. A i jeszcze małe sprostowanie: lody na Starowiślnej są na gałki a nie na wagę i malinowe też występują - może Ryfko stałaś w złej kolejce? :)Monia

      Usuń
    7. Era gwiazdek Michelin odchodzi w przeszłość ;-)
      Teraz punktuje Ryfka :D

      Usuń
  14. Ja jestem od lat wierna "Czarodziejowi" na Karmelickeij - przez sentyment i z powodu szklanych a nie plastikowych naczyń ;D "U Marysi" wypróbuję koniecznie :)

    Wątek jedzeniowy na blogu jaka najbardziej popieram Ryfko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja uwielbiam lody od włochów w okolicach rynku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. należę do ultrasów lodziarni "U Marysi" <--- Ryfka uwielbiam Cię! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. lody na starowislnej smakuja wlasnia ta legenda i dluga kolejka, w ktorej sie czeka - poza tym szalu nie ma ;)
    moim zdaniem Argasinscy rzadza ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, kto nie próbował lodów od Argasinskich ten nie wie jak smakują pyszne lody. Mmmm...

      Usuń
  18. Byłam i potwierdzam - są przepyszne!

    ps. stałam w kolejce więc chyba wszystko zależy od pory dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. dla wielbicieli czekoladowych - Czekoladowe lody ze śliwką w koniaku - Consonni na Szpitalnej, najlepsze czekoladowe w Krakowie;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jejj czekoladowe ze śliwką w koniaku...mmm jak brzmi..ciekawe jak smakuje. muszę zapisać;0

      Usuń
  20. lody z Krościenka, wielki nie jadłam.
    tak, tak, tak!

    OdpowiedzUsuń
  21. Aż naszła mnie ochota na te lody! Chyba czas wybrać się do Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Taak, niedawno jadłam je w Krościenku, i uwielbiam! A niedługo jak będę w Krk, to pojawię się tam na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj zgadzam się całkowicie. Lodziarnia u Marysi najlepsza!
    Te same lody (chyba druga filia) była też na Floriańskiej, ale w tym roku zdaje się zlikwidowali. Przez miesiąc przeżywałam żałobę, a później przypadkiem odkryłam, że są tez na Karmelickiej ;)
    Jagodowe i bananowe pochłaniam namiętnie.

    pozdrawiam, Gośka

    OdpowiedzUsuń
  24. Reklama dźwignią handlu ;-) już kiedyś polecałaś te lody i gdy przechodziłam obok to się slusiłam. Konkurencyjna cena porcji (2 zł gdy wszędzie jest 2,5) i bananowe zdecydowanie są warte grzechu ;-) a malinka dobra na orzeźwienie. Trzeba polecać dalej bo Marysia jest konkurencyjna dla Starowiślnej, a ekspedientka się nudzi.

    OdpowiedzUsuń
  25. ja jestem największą i najbardziej oddaną fanką lodów u Argasińskich. Jak dotąd zajadałam się tylko tymi z Sącza, ale mają swoją siedzibę w Krakowie, na Jana. (Nie, nie płacą mi za reklamę, serio!) Chyba dziś wyciągnę chłopaka na spacer, żeby zajadać się tymi pysznościami (też na wagę, żadne tam gałki), ale polecam spróbować.
    PS. Stwierdzenie o myciu mikserów jest mistrzostwem!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja w końcu muszę się wybrać do Krakowa, już tak dawno nie byłam :D Lody tradycyjne - brzmi świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak będę w Krakowie na pewno zajrzę!

    OdpowiedzUsuń
  28. Taaaaaaaak! Super pomysł!
    Już wiem gdzie się udać przy najbliższej wizycie w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja się po Twojej zachwalającej recenzji wybrałam niedawno do restauracji z kuchnią węgierską...było pusto, troszkę mnie to zdystansowało, ale jakież było moje miłe rozczarowanie po! konsumpcji ogromnej porcji pysznego, konkretnego żarcia z miła obsługą i nawet wspomniałam Pani za barem(wyglądała na właścicielkę), jak do nich trafiłam, była Pani nieco zdziwiona, ale uradowana, zwłaszcza,że to była moja wizyta w Krk po jakiś 17 latach nieobecności!
    Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super! :) Bardzo się cieszę. Węgierskie na pewno też się tu znajdzie, może nawet w następnym odcinku :)

      Usuń
  30. najlepsze lody sa w nowym targu

    OdpowiedzUsuń
  31. Dobrze! Pisz śmiało, w razie potrzeby mogę się odwdzięczyć Łódzkimi zakamarkami :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ryfko jestem mile zaskoczona i poproszę o więcej takich miejscówek. Może jak kiedyś w końcu znowu odwiedzę Kraków będę wiedziała gdzie pójść, żeby się nie rozczarować;D A lody "domowej" roboty bez porównania z tymi ze sklepowego zamrażalnika.

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj Ryfko, 3 x TAK!!! Chcę "Kraków wg Ryfki", bo wiem, że zrobisz to rzetelnie. W maju byłam w Krakowie na lodach przy głównej ulicy odchodzącej od Rynku i wiodącej w stronę Kazimierza - niestety nie pamiętam nazwy. Była tam lodziarnia, gdzie jadłam najlepsze lody w życiu. Moim zdaniem lepsze niż te "z Krościenka" - bo tych też smakowałam. Mieli tam tylko cztery smaki, a na szyldzie widniał napis "LODY tradycyjna receptura". Szczerze polecam, smacznego :) pozdrawiam Van

    OdpowiedzUsuń
  34. ale rewolucja tematyczna :)

    Krakow wg Ryfki to bardzo ciekawa seria wpisow ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja mam calkowicie inne zdanie. Nie ma nic lepszego, niz lody wlasnorecznie zrobione. Nie wymagaja duzo pracy - ot 2 jajka, pol laski wanilii i dwie smietany 36%. Kilka razy przemieszac w zamrazarce. Starowislna i wszystkie inne wysiadaja. Dziekuje, pozdrawiam.

    Ps. Za kazdym razem, jak widze te kolejki po lody na Starowislnej, ogarnia mnie zalosc. Ludzie, naprawde? Mnie to wyglada na jakies ukryte tesknoty za PRLem. Albo po prostu - po tak dlugim czasie oczekiwania, kazde lody bylyby dobre.

    OdpowiedzUsuń
  36. będąc w Krakowie na początku lipca wstąpiłam do Cupcake Corner Bakery, spróbowałam ich lodów i... przepadłam! :D wszystkie smaki przepyszne, bardzo polecam.

    OdpowiedzUsuń
  37. W Krakowie nie byłam ani tu, ani tu, ale takie domowe, nakładane łopatką lody, jadłam w Nowym Targu i były rewelacyjne.
    A w Krakowie jadłam ostatnio lody w Cupcake Corner i też były pyszne. Bardzo ciekawe smaki mają- red velvet (chyba najbardziej mi smakował), marchewkowe, czekolada i peanut butter. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  38. No i teraz to czytam!
    Wczoraj przejeżdżałam przez Kraków, dziś już Gdynia
    Ech, szkoda......


    olesia

    OdpowiedzUsuń
  39. Pyszne są też lody z Grodzkiej z Lodziarni co prawda 3 zł za gałkę ale warte swojej ceny:):)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ryfko!


    Zachęcona Twoją opinią, istatnio wpadłam do Marysi;)-mojej imienniczki skądinąd:) na dwie gałki a raczej łoptaki. I co? I powiem Ci że nigdy w życiu nie jadłam takich lodów, choć jestem lodomaniaczką. Pyszne, naturalne, smaki idelanie odwzorowane co świeże składniki. Banan w kolorze grudnego bezu mnie powalił na kolana. Gdzie jeszcze można zjeść takie lody bananowe, które mają kolor banana a nie kurczaczka?echhhh marzę o kolejnej porcji:)

    dzięki za info,było warto!

    marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jakiego banana (nomen omen) na mojej twarzy wywołał Twój komentarz! Dla niego warto było publikować tego posta :)

      Usuń
    2. BTW, mam nadzieję, że teraz regularnie będą pojawiać się posty o tym co gdzie i jak warto w mieście Kraka. Bez zadęcia, nadęcia, po prostu, po ludzku, żeby było pysznie, estetycznie i chciało się do tych miejsc wracać. wiesz co mam na myśli, prawda?:))

      marysia

      Usuń
    3. Dokładnie taki jest zamysł :)

      Usuń
  41. Byłam dziś na lodach na Starowiślnej i zastanawiam się, czy trafiłam w dobre miejsce, bo po pierwsze kolejka była tylko dwuosobowa, a po drugie były jak najbardziej lody malinowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jest brzydka pogoda, to tam jest mało ludzi. Ale tymi malinowymi to mnie zaskoczyłaś. Niech jeszcze bananowe wprowadzą, to może kiedyś wpadnę ;)

      Usuń
  42. 2 złote z porcję domowych lodów, we Wrocławiu takie znalazłam za bagatela 3,50. Albo nie potrafię szukać, albo coś z tym moim miastem jest nie tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Czy ktoś pisał już o lodach na Placu szczepańskim? To są jedyne perskie lody w całym kraju!!! (Tak przypuszczam:)Oprocz smakow do ktorych przywyklismy (czekolada, kawa, smetana, owocowe), maja tam prawdziwa egzotyke: pesrki szafran (prawdziwy), zielona herbate matcha, perska jagoda, orzech nerkowca. czesto tam wpadam by troche poeksperymentowac i odkryc nieznane mi rarytasy. lody sa kremowe i pelne aromatu. prawdziwa uczta dla podniebienia. i nigdy nie wieje nuda, jak na starowislnej:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Lody od Marysi są niczego sobie (też najbardziej lubię bananowe), ale dla mnie największą rewelacją było odkrycie lodów sprzedawanych na gałki w ... zwykłym sklepie spożywczym koło kładki Bernatka. Niby tylko spożywczak a lody tam mają genialne. Robione tam na miejscu, na zapleczu sklepu. Smaki mają najróżniejsze, poza tradycyjnymi czekoladowymi czy borówkowymi znaleźć tam można nawet kasztanowe czy porterowe - geniał!Sklepik nazywa się Delikatesowo i naprawdę warto go odwiedzić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codziennie tamtędy przejeżdżam. Muszę w końcu zajrzeć, skoro tyle osób chwali :)

      Usuń
  45. Wow Lody u Marysi luksus ale i tak sa najlepsze te prosto z okienka w Krościenku nad Dunajcem... ten smak i klimat, szumiaca zimna gorska woda, swiezosc powietrza to wlasnie sprawia ze lody u Marysi w Kroscienku sa bezkonkurencyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Lody w Krakowie? Tylko Argasińscy...te U Marysi nie smakują ani mnie ani dzieciom :) na Starowiwślnej też nie. Pomysł na cykl rewelacyjny, zwłaszcza że wyprowadziłam sie z Krakowa i. Ile będę juz na bieżąco :(
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  47. Lodów w Krakowie jeszcze nie jadłam, ale spróbuje 😀
    Ze swojej strony polecam knajpę Gościnna Chata przy ul. Sławkowskiej, w której serwują dania kuchni łemkowskiej.
    Mają pyszny chlebem i smalczyk 2łassnego wyrobu.
    Uwielbiam ją.

    OdpowiedzUsuń
  48. Spróbowałam i potwierdzam, że są pyszne, wzięłam śmietankowe, bakaliowe i truskawkowe, te ostatnie trochę za słodkie. Na porównania z innymi lodziarniami np. starowiślną, tym razem miałam za mało czasu, spróbuję następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  49. Stanie w kolejce za lodami to zabawa nie dla mnie. Zawsze jak mijam lody na Starowiślnej to zastanawiam się jak to się dzieje, że ci ludzie zamiast spacerować, bawić się, biegać z dzieckiem stoją w kolejce po lody. Toż to strata czasu absolutna.
    Lodów, o których piszesz jeszcze nie jadłam choć mieszkam w Krakowie od 14 lat! Jeśli tylko nie będzie kolejki to spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  50. Ryfka, nie wiesz, czy lodziarnia "U Marysi" jeszcze funkcjonuje?
    Bo byłam ostatnio, a tam pustka. Chyba, że u nich sezon się jeszcze nie zaczął C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w zeszłym tygodniu miałam pojechać i sprawdzić, czy już otwarte, ale w końcu się nie zebrałam. Tak więc nie mam pojęcia, jak sytuacja wygląda. Ale ogólnie jeśli jest brzydka pogoda, to mają zamknięte nawet w środku lata.

      Usuń
  51. Ja mało oryginalnie, ale jestem wyznawczynią lodów na Sławkowskiej :) Starowiślna kojarzy mi się z tym, że jak byłam młodsza, to chodziłam tam po zajęciach na Kazimierzu i z tatusiem i siostrą (aczkolwiek nie pamiętam jak duże były wtedy kolejki). A co do Sławkowskiej, to ludzi tam też jest zawsze bardzo dużo, ale po pierwsze warto, bo lody przepyszne, a po drugie to jednak w centrum i przy plantach, więc zawsze można się wymieniać z kimś w kolejce :)
    U Marysi jeszcze nie byłam, ale chyba czas spróbować lodów bananowych :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Dzielę się krakowskimi dobrociami:

    1. Cafe Oranżernia
    2. R77cafe
    3. Wesoła Cafe
    4. Trattoria Soprano
    5. Massolit Books & Cafe

    OdpowiedzUsuń
  53. Widziałam tą kolejkę na Starowiślnej. Postałam tam 5 minut i stwierdziłam, że nie ma sensu. Więc dobrze wiedzieć o takich lodach u Pani Marysi. Następnym razem jak będę odwiedzała Kraków to z chęcią tam wstąpię :)

    OdpowiedzUsuń
  54. lody "U Marysi" to taki mój smak dzieciństwa (kiedy Pani w barze obok przystanku autobusów PKS sprzedawała na gałki zawsze i jedynie 2 smaki: śmietanka i czekolada. Taki właśnie miały smak.) I stanowczo banan jest szaro-beżowy, a nie żółciutki jak cytrynka.
    Bardzo bardzo bardzo polecam prawdziwe lody (cukru chyba 1/3, albo może 1/4 tego co w większości lodów) lody na placu Szczepańskim u Irańczyka. Jaki był mój szok kiedy spróbowałam. Lody pistacjowe miały smak pistacji i nawet tę niewielką ilość soli było czuć (jakbym w domu wrzuciła pistacje do blendera dorzuciła całą resztę i ukręciła lody). W tym roku jadłam zieloną herbatę... no brak mi słów. Po prostu prawdziwa zielona herbata zamknięta w gałce lodów :) Rozmawiałam z Panią, która sprzedaje lody (żona rzeczonego Irańczyka ;) mają też lody wegańskie, bez dodatku krowiego mleka.
    I na koniec Ryfko, jak najbardziej polecaj wyjątkowe dla Ciebie miejsca. Dzięki Tobie odkryłam foodtruck'i na skwerze Judah...belgijskie fryty i te sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Nigdy tam nie byłam, chyba muszę się kiedyś wybrać. Na razie moje ulubione lody są na Zwierzynieckiej :)

    OdpowiedzUsuń
  56. A ja polecam lody na Kalwaryjskiej, zaraz obok przystanku Smolki. Również tradycyjne, tak jak te na Starowislnej, ale bez czekania. Jest tylko pare smaków, które każdego dnia się zmieniają. Jedyny minus to, że nie są bardzo zmrozone, ale to już co kto lubi :) poza tym pyyyycha

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).