poniedziałek, 13 czerwca 2011

Torebki do kochania

Z wizytą do warszawskiego studia Pola La wybierałam się od stycznia. Jedyne pół roku i w końcu się udało. Jedyny miesiąc od wizyty i udało się opublikować relację. Jeśli kiedyś powstanie moja blografia, będzie miała tytuł: "Ryfka - zawrotna szybkość".

Czyli dzisiaj znowu o torebkach. O torebkach "do kochania". Tak mówi opis na stronie Pola La i trudno się z nim nie zgodzić. Ja zakochałam się w nich na zabój. I nie to, że spodobał mi się jeden czy dwa modele. Z nimi jest jak z pokemonami: chciałabym mieć je WSZYSTKIE. No dobra, 90% ;) Co w nich takiego jest? Są po prostu... inne niż inne.

Soczyste kolory, nietypowe wzory, zaskakujące połączenia - Pola La to torebki wywrotowe. Projektantka Marianna Tomaszko mówi, że klasyki na rynku nie brakuje. Ona wybrała zupełnie inną drogę: w jej studiu znajdziemy torebkę w kształcie ananasa, torbę z pomarszczonej skóry wyglądającej jak stopiony plastik, "jutowy" worek ze wściekle różowym napisem, czy kopertówkę - zebrę ozdobioną wielkimi ćwiekami przypominającymi naparstki krawieckie. A jeśli trafi się taka, która wygląda nieco spokojniej, to można być pewnym, że nadrabia bajecznie kolorową podszewką.

Torby powstają w pojedynczych egzemplarzach lub w krótkich limitowanych seriach. Każda jest małym dziełem sztuki dopieszczonym w najmniejszych szczegółach (sprawdziłam). Oprócz tego Marianna tworzy torebki na indywidualne zamówienie oraz wykonuje kaletnicze przeróbki (jeśli Wasza ulubiona torba potrzebuje nowego paska albo naszywki, która zamaskuje paskudną plamę, walcie do niej jak w dym).

Ale co ja się tu będę produkować, to po prostu trzeba zobaczyć. Poniżej zdjęcia, które zrobiłam w studiu (chyba najbardziej kolorowe w historii bloga). Jeśli komuś mało, to polecam ciekawą rozmowę z projektantką tutaj oraz odsyłam do sklepu internetowego i na Facebooka Pola La. A najlepiej do warszawskiego studia na ul. Solec 85, gdzie można pooglądać, podotykać i poprzymierzać.


W imieniu wszystkich niezorientowanych w terenie dziękuję za wyraźne oznakowanie, które dostrzegłam już z autobusu :)

Róż, turkus i karmel - nie mogę przestać myśleć, jaka cudna byłaby z tego torba.

Większość widocznych torebek pochodzi jeszcze z poprzednich kolekcji, ale na ścianę już powoli wdrapują się nowe, wiosenno-letnie modele.

Marianna to kobieta renesansu - nie tylko projektuje torebki, ale też maluje...

...i projektuje wnętrza.

Miłość od pierwszego wejrzenia (i dotknięcia):
Sisi z najnowszej kolekcji. Piękne kolory, mięsista, cieniowana skóra, a w dodatku można ją nosić na kilka sposobów.

Torba po lewej wygląda jak zrobiona z papierków po czekoladkach. Mniam.
A ta po prawej jeszcze ciepła, bo dopiero przed chwilą skończona.

Moja miłość numer 2. Aż nie wiem, co napisać. Przepiękność.

Torba podróżna - chyba największy model w rodzinie.

Nie przepadam za kopertówkami, ale dla takiej Zebry mogłabym zrobić wyjątek.

Wór pokutny - zdecydowanie wart grzechu.

Niektóre torby z czasem zupełnie zmieniają swoje oblicze. Po prawej osobista torebka Marianny - kiedyś ciemnoniebieska, dziś przypomina poprzecierany dżins (rewelacyjny efekt).
Z kolei torby uszyte z brązowej skóry widocznej po lewej będą kiedyś całkiem czerwone :)

Cytrynowa "ropucha". Oglądałam ją na stronie i czytałam o niej u Harel, ale ani słowa, ani zdjęcia nie są w stanie oddać tej dziwacznej faktury na dole. Wyobrażałam sobie, że to coś jakby gąbka, a tymczasem okazało się, że to twarda lakierowana skóra, która w dotyku przypomina stopioną folię.

Inna torba z podobnymi efektami - tutaj skóra wygląda, jakby była poprzeszywana od wewnątrz siecią gumek.

Po lewej: klientka wpadła po odbiór swojej starej torby, do której Marianna dorobiła skórzany pasek.
Po prawej: teczka zamówiona przez inną klientkę na prezent dla chłopaka :)

Koko w kolorze ugru ma wewnątrz tak śliczną różową podszewkę, że chyba chodziłabym z otwartą.

Torebka - ananas. Gabarytowo bardziej odpowiadałby mi arbuz albo dynia, ale i tak nie mogę przestać się zachwycać.

Po lewej pikowana torba - materacyk. W pociągach zawsze śpię na torbie - na tej byłoby mi wreszcie wygodnie.

Zielony Żeglarz. Trudno sobie wyobrazić bardziej wiosenne połączenie kolorów. A że wiosną z pogodą bywa różnie, podłużna kieszeń przyda się na parasolkę.

Bakłażanowa torba wygląda dość poważnie, ale w środku to prawdziwa wariatka!

Do Marianny wpadła w odwiedziny znajoma - oczywiście już uzbrojona w torbę z najnowszej kolekcji.

A tego cuda nie było jeszcze na świecie
podczas mojej wizyty. Odkryłam je kilka dni temu na stronie. Coś niesamowitego! Gdybym w kolejnym wcieleniu miała być torbą, to chyba właśnie taką.
Mały bonus. Warszawa była tego dnia tak fotogeniczna, że nie mogłam się powstrzymać :)





84 komentarze:

  1. Wow! I do tego wszystkiego nie padało! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh, ile tam piękności!!! :)) Która pojechała z Tobą do Krk? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja oczywiście marzę o ananasie! piękne zdjęcia i relacja

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne torebki - rzeczywiście do kochania! :D A ja to jeszcze chciałabym widzieć wnętrze torebek - dużo kieszonek/komór to jest to co lubię :) Pozdrawiam . GosiaM

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Twoje posty torebkowe - zdjęcia są świetne, a reportaże bardzo ciekawe ;) Moim faworytem jest łaciata biało-czerwonawofioletowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne :) Jeśli w rzeczywistości są jeszcze piękniejsze, to właśnie zobaczyłam, w jaki sposób zbankrutuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. niedługo trzeba będzie zamienić się nazwą bloga z baglady;)

    OdpowiedzUsuń
  8. torby są niesamowite! ja już sobie wybrałam kilka egzemplarzy dla siebie :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ryfka, a mogłabyś powiedzieć, jak te torby wyglądają cenowo? (jeśli jest to gdzieś do sprawdzenia na www, to przepraszam że pytam, będę dziś szukać!)
    dzięki ci wielkie z góry, mag!

    OdpowiedzUsuń
  10. -> Harel: Szok!
    -> Kaś: Niestety żadna. Ale kiedyś na pewno któraś będzie moja :)
    -> GosiaM: Zaglądałam do kilku i z tego, co pamiętam, były jednokomorowe z kieszonkami po bokach. Szczegółowe opisy (i zdjęcia wnętrza) znajdziesz na stronie.
    -> Styl-szatynki: Tak! To jedna z moich absolutnych faworytek.
    -> Ola: Szafa Torbacza też brzmi nieźle ;)
    -> Anonim: Ceny już niestety mniej do kochania, chociaż znając proces powstawania takiej torby, wcale się im nie dziwię. Wahają się pomiędzy 300 a ok. 1800 zł. Znajdziesz je w sklepie internetowym.

    OdpowiedzUsuń
  11. milosc od pierwszego wejrzenia poczulam do ananasa...:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Torebki śliczne! Ale ja mam pytanie z zupełnie innej beczki ;) Gdzie w Warszawie spotkałaś tę ścianę z nutami? Będę tam w piątek/sobotę i marzę o takim zdjęciu! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. -> Agaton: Nuty znalazłam, idąc ze studia na dworzec, po wejściu na taki wiadukt/most przy parku (jest tego więcej plus fajne murale z Chopinem). Zupełnie nie znam Warszawy, ale zapytałam na Facebooku i mówią, że to ul. Tamka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ściana z nutami przy Tamce jest, obok fontanny z kaczką:)

    Ryfka, dzięki za to foto(love)story - w tych torebkach można się autentycznie zakochać!

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem ci ryfka na torebeczkach się nie znam ale miasto było bardzo fotogeniczne prawda ?? Takie fajne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczne te torebki :)

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  17. Ananas i turkus z zielenią zdecydowanie wygrywają! Piękne te torebki!
    Jakim aparatem dysponujesz? :) Świetne zdjęcia, i tak tak, to Tamka :).

    OdpowiedzUsuń
  18. przechodzę Solcem codziennie i cierpię w milczeniu.
    Próbowałam nie patrzeć na te torebki, ale się nie da : )

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny post, tyle zdjęć i to różnych. Moje hity to: malunek Marianny (czad!), torebka ananas i szalone wnętrze z pozoru poważnej torebki. Zdjęcia Warszawy przecudne, nuty podbiły moje serce!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzięki :) Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Torebki są fantastyczne! Zazdorszcze Ci tego zwiedzania "torebkowych pracowni" :)

    OdpowiedzUsuń
  22. rzeczywiście co jedna to piękniejsza...

    OdpowiedzUsuń
  23. szkalny budynek i kamienica zdecydowanie lepiej zyglądają z dziedzińca! to tak jakby wieżowiec wyrastał spomiędzy ztarej zniszczonej kamienicy. polecam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale torby! Ogromny wybór :) niektóre bardzo oryginalne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. o mój boże! ostatnia torebka to CUDO! zakochałem się, chcę jej *nieważne że damska) <3
    jmankowski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Wszystkie żółte mnie zachwycają, chcę WSZYSTKIE!;)))

    OdpowiedzUsuń
  27. faktycznie - zachwycaja - ale masakryczne ceny... nawet na wyprzedazach... no ale niestety za jakosc trzeba placic... heh...
    ja ostatnio kupowalam taki fajny wielki skorzany worek w sOliverze... to ile zaplacilam za nia juz bylo dla mnie duzo - ale sie oplacalo... to chyba moja najlepsza torba :)
    tymi powyzej tez bym nie pogardzila :P ale na nie to juz musialabym kredyt zaciagnac :P

    Basia

    OdpowiedzUsuń
  28. Ryfka, powiem Ci szczerze, żeś mnie wkurwiła z tym blipem. Naprawde ogromnie mi przykro z powodu ze go opuszczasz. Myślę, że niejednego czytelnika również, ot zwyczajnego anonima, co wiernie zagląda co pare dni w oczekiwaniu na post plus blipek dla wieczornego relaksu i uśmiechu. A takich anonimow podejrzewam jest setki więcej niż regularnych komentująco-słodzących. A zaglądam do Ciebie od postu z Krysią na tle firanki, na blipa też od początku, skomentowałam raz - jak przy rozciągnitych leginsach lajkrowych dodałaś tag sponsoring(taki post z wysokim kapeluszem);)

    Tak wiem, przesiadasz się na FB, ale tak jak Ty kiedyś jeszcze wzdrygałaś się przed nim, tak niektórym to pozostało i pewnie pozostanie - i ci skazani są na bezblipryfkowość (łączmy się w bulu;). Kojarzy mi się to, jak w pewnym momencie niektóre stacje radiowe, podawały pół niusa a na reszte zapraszały na FB.

    i wiesz co, dla mnie takie głupie detale to znak "jak się te czasy zmieniają" i kurde szkoda a w zasadzie to kurwa mać!

    i wiem że jak coś Ci sie pod tym Twoim kapeluszem umyśli to zdania nie zmienisz, twoj blog -twoje małpy, ale może mała refleksja do Twojego lodowatego serca dotrze.

    ps i wiem, że nadużywałam słowa 'wiem' w tym komentarzu;)


    Ola

    OdpowiedzUsuń
  29. Ależ Ryfko, posiadam torebkę - arbuza (przekrojonego) lecz to raczej coś zbliżonego do wikliny (coś podobnego z czego robi się maty na stół -hmmm cóż to może być ? )
    Aniela

    OdpowiedzUsuń
  30. -> Ola: Facebook na początku strasznie mnie wkurzał. Miałam do niego kilka podejść, aż w końcu coś zaskoczyło. A z czasem uzależniło. Jest naprawdę O WIELE wygodniejszy od Blipa. Przede wszystkim pozwala na dodawanie dłuższych statusów (na Blipie często trudno mi się było pomieścić w tych 160 znakach). Pozwala na dodawanie komentarzy (na Blipie można tylko cytować). Jest też o wiele żywszy od Blipa, a ja lubię mieć poczucie, że nie gadam sama do siebie. Blip niestety powoli się wyludnia - większość użytkowników, których obserwowałam, poznikała.

    Przez długi czas ciągnęłam oba profile, ale to trochę niewygodne. Przyznaję, że wizualnie FB jest brzydszy od Blipa, ale poza tym nie widzę problemu dla obserwujących: na mojego FB może wchodzić każdy, nie trzeba być zalogowanym. W sumie nawet nie trzeba na niego wchodzić, bo można oglądać wpisy na blogu, w ramce po prawej. A więc w czym problem? Chodzi o sam fakt, że to Facebook, czyli diabeł? :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zazdroszcze Ci tej wizyty! To musialo byc mega przeżycie! Zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  32. świetne torebki, szczególnie ta granatowa z pomarańczowymi wstawkami i ta neonowo żółta:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. WÓR POKUTNY NAJLEPSZY! :)))

    Strasznie mi się spodobał!

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  34. To 1 zdjęcie z fotogenicznej warszawy wysłałabym gdzieś na konkurs!jest genialne.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ryfko, ale numer, wchodzę na Twojego bloga i widzę zdjęcia swojej uczelni :)) (nutki to właśnie na ścianie UMFC! a na Szopeny codziennie patrzę z okien ćwiczeniówek :D) a do tego torebkowego raju z pewnością zajrzę w ramach przerwy w graniu, mam tam dwa kroki z akademii, a nawet nie wiedziałam o istnieniu takiego sklepu - wstyd i hańba :))

    OdpowiedzUsuń
  36. Do tej pory nie przepadałam za torbami, nie miały dla mnie większego znaczenia w codziennej stylizacji, ale po obejrzeniu kilku toreb na twoim blogu baaarzdo się do nich przekonałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytam regularnie, nie wypowiadam się bo nie mam nic specjalnie mądrego modowo do powiedzenia, ale przy tym torebkowym szaleństwie wtrącę bezczelnie swoje czajniczkowe:
    http://textilecuisine.blogspot.com/2011/05/wearable-teapot-noszalny-czajniczek.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. To chyba najpiękniejsze i najbardziej niezwykłe torebki jakie widziałam. Naprawdę, większość z nich mogłabym pokochać :)

    OdpowiedzUsuń
  39. -> Bożena: Łał! Zdecydowanie HOT! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Jak dla mnie możesz pisać tylko o torebkach. Świetnie Ci to idzie :D
    Wpadłam powiedzieć, że jesteś jedyną blogerką, której posty czyta się z przyjemnością (bo jest tekst!, bo jest piękna polszczyzna!, bo nie ma w stukaniu w klawiaturę lenia!). Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  41. 12,15,21 zdjęcie- to moje typy.
    Bardzo przyjemnie czyta się Twoje teksty.
    Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i polubienie na facebooku;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Zazdroszczę tych wizyt w "fabrykach" torebek. Mi osobiście bardzo spodobała się Sisi. Jaką miałabym ochotę na to by zobaczyć taki proces tworzenia torby od podszewki :D
    Zapraszam na agatas-moda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. vel.ropucha to jakiś absolutny świata cud,tylko dlaczego cholera taka siarkowa żółć (za czarną np.dałabym się pokroić,a może i nawet od-kroić,phi). I zacne warszawo-foty,piękne kolory.
    A co do komentarza Twego,to ja za cholerę ładna nie jestem(i nie jest to skromność polsko-fałszywa,lecz starcza,bez-kompleksowa samo-świadomość),niemniej umiem się korzystnie wytapetować plus męczę o niewyobrażalne ilości zdjęć,więc ten...rachunek prawdopodobieństwa-nie można wyjść beznadziejnie na stu zdjęciach,ha!

    Ukłony,mały torbo-maniaku

    tak się zastanawiam dlaczego nie nosisz Ryfko Batyckiego,hmm? Wzornictwo podług mnie przednie

    OdpowiedzUsuń
  44. He, he, ananas mnie rozbroił :-)))

    OdpowiedzUsuń
  45. Zakochałam się O.o
    najlepsze są z serii "Coco" i "ZIZI"
    + ananas świetny ;D

    OdpowiedzUsuń
  46. mi tam te torebki w ogóle się nie podobają, w każdej jest wszystkiego za dużo, jedynie jedna mi sie jako tako podoba, ta musztardowa z czarnymi czy tam brązowymi uszami, ja jestem zwolenniczką prostoty moze dlatego mi sie nie podobają, jak dla mnie są jak z bazaru

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetne te torebki, nie umiałabym się zdecydować gdybym miała wybrać jedną.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ha, a myślałam, że tylko ja jestem jakaś dziwna, bo żadna z tych torebek mi nie leży (ani dosłownie, ani w przenośni). I demelem takoż.

    Widać jestem z tych, co to sobie sami muszą projektować i szyć... :)

    RED

    OdpowiedzUsuń
  49. O kolejny przemiły w czytaniu wpis, Ciebie prosimy- wysłuchaj nas Ryfko!


    UVE

    OdpowiedzUsuń
  50. Torebki świetne,ale ceny powalają...
    Jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłam tutaj wór pokutny. Wiedziałam, że go kojarzę, ale nie wiedziałam skąd. Przypomniałam sobie po pewnym czasie - pojawił się kiedyś w kobiecym czasopiśmie, w cyklu "Zrób to sama". Reklamowany jako bardzo prosta w wykonaniu, tania torba.
    Jakież było moje kolejne zdziwienie, kiedy się okazało, że ta "tania" torba kosztuje 450zł.
    Tak, tak wiem, kobieta sama produkuje te torby, poświęca czas, pomysły, zdrowie i nerwy. Ma prawo żądać takiej ceny jaka jej się zamarzy. Głównie dlatego kupno takiej torby dla mnie pozostanie jedynie w sferze marzeń...

    OdpowiedzUsuń
  51. Nabijana ćwiekami kopertówka to marzenie!!!
    Ananas też fajny, ale raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. WOW ŚWIETNE TORBY!

    zapraszam Cie do udzialu w konkursie u mnie na blogu :) :)

    może się obserwujemy? :)

    lubię zaglądać na Twojego facebooka też, a pro po fajne zdjęcie avatarove:)

    pozdrawiam, Lady Joannade

    OdpowiedzUsuń
  53. Cześć^^ Kocham Twojego bloga nie od dziś i muszę przyznać, że jesteś dla mnie swego rodzaju autorytetem jak taką stronę powinno się tworzyć. Domyślam się, że tego nie lubisz, ale zaryzykuję, jeśli będziesz miała czas i chęć oczywiście zapraszam na mojego (bardzo) raczkującego bloga http://vanitybazaar.blogspot.com/.
    Pozdrawiam<3

    OdpowiedzUsuń
  54. JEJU KOBIETO! Ogarnij się! Ostatnia stylizacja 9 czerwca, 13 czerwca ostatni post. Może by tak coś nowego WRESZCIE? Chyba nie osiadłaś na laurach?

    OdpowiedzUsuń
  55. Takie wielkie graffiti na ulicach można też spotkać w Łodzi. Mimo, że to szare i momentami strasznie smutne miasto to takie "dodatki" strasznie dodają urody:)

    OdpowiedzUsuń
  56. gdzie Cię wcieło, hm?:)

    OdpowiedzUsuń
  57. No a ten Blog to jakoś mało istnieje ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
  58. Ryfkowa twórczość jest tak przebogata, że każdy może znaleźć sobie coś interesującego, odkrywając na nowo historyczne wpisy. Czytając jeden post dziennie, można mieć miłe zajęcie przez pół roku i kilka dni...
    Taka „mini-radka” dla oczekujących cierpliwie nowości na Blogu (:

    OdpowiedzUsuń
  59. Zauroczyła mnie 'Cytrynowa ropucha', jest przepiękna! :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Jej, dostałam oczopląsu. Torebki to moja największa słabość związana z modą. Mogłabym kupować i kupować. A co do bloga, to bardzo mi się tu podoba. Pozdrawiam i zapraszam;d ww.fashioninmotion.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  61. Ryfka, gdzie Ty jesteś? Czekamy :)
    A tak z innej beczki: marzę o torbie ananasie!

    OdpowiedzUsuń
  62. Kiedy nowa notka? Tęsknimy...

    OdpowiedzUsuń
  63. kocham twój bloog
    mam prośbę abys pomogłam mi z bloggerem
    to mój blooog
    http://www.joanna-palej.blogspot.com/
    mam nadzieje,że mi pomożesz

    OdpowiedzUsuń
  64. O, zwiedzałaś moje okolice :)
    Kocham zaglądać do tego studia przez szybę, ale boję się tam wchodzić, bo musiałabym chcieć coś kupić, a jestem przekonana, że nie byłoby mnie na to stać :(

    OdpowiedzUsuń
  65. Torebki są naprawdę niesamowite. Brak słów.


    Hot Magenta Blog- zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  66. Mieszkam obok i często zaglądam do Pola la. Ale nie lubię jej projektów. Raz na rok coś znośnego się trafi. Z tych może być ananas i ta z frędzlami. Super autorskie torby można np. w Madrycie kupić.

    OdpowiedzUsuń
  67. Spojrzałam na ceny torebek na stronie. Za tylę to wolę kupić obrazek zdolnego artysty, który zostanie w rodzinie przez lata i jeszcze dzieci go u siebie powieszą, a nie torebkę.

    OdpowiedzUsuń
  68. “-> Anonim: A widzisz, dla mnie projektanci też są artystami :) I jeśli miałabym kupić "kawałek" sztuki, to od czegoś do powieszenia na ścianie zdecydowanie wolałabym coś, co mogę powiesić na sobie :) ”

    OdpowiedzUsuń
  69. No wiec jakis czas temu zupelnie zaszalalam i z Wroclawia przyjechalam do Warszawy, zeby kupic torebke od pani Marianny. Nastepnego dnia przyszlam ponownie do sklepu,zeby, tym razem, zamowic nastepna. Pani Marianna byla bardzo mila, uzgodnilysmy wzor i po dwoch miesiacach moja siostra odebrala gotowa torbe (ja mieszkam na Stale w Stanach). No i zaczal sie horror. Za zakup nie mozna bylo zaplacic karta kredytowa ( 1500 zlotych!!), bo zepsul sie terminal, wiec moja biedna siostra latala jak oszalala po osiedlu w poszukiwaniu bankomatu. No nic. Torba byla moja. Jak ja zobaczylam po przyjezdzie do Polski, to prawie sie poplakalam. Torba byla kiepsko uszyta, z brzydkim, tanim zamkiem, i szarobura podszewko, pomimo tego, ze umawialysmy sie z pania Marianna na satynowa. No i po paru dniach noszenia ja przez ramie delikatna skora torby zaczela farbowac na ciemno w miejscach, gdzie ocierala sie o moj granatowy plaszcz. Tego bylo za wiele. Po paru nieprzyjemnych telefonach do Pani Marianny, zgodzia sie reklamowac torbe ( nie doslalam za nia pelnej sumy, tylko 1200 zl).
    No wiec zostal mi tym wydarzeniu nieprzyjemny smak w ustach. Torba 1500 zlotych- to produkt luksosowy, a torby pani Marianny takimi nie sa, no i klient tez nie jest traktowany za fajnie.
    Chcialam sie tylko podzielic moimi doswiadczeniami. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  70. -> Ewa: Na temat jakości wykonania Twojej torby nie będę się wypowiadać, bo nigdy jej nie widziałam. Wiem tylko, że te, które oglądałam w studiu, były naprawdę dopracowane w najdrobniejszych szczegółach (a ja bardzo zwracam na takie rzeczy uwagę). Jestem natomiast prawie pewna, że projektantka nie jest winna awarii terminala ;) Natomiast zarzut, że płaszcz zafarbował torbę powinien chyba być skierowany do producenta płaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Nie wiem, czy nie bardziej od toreb (choc ta wiosenna jest cudna) podoba mi sie obraz projektantki. Podczas nastepnych odwiedzin w Warszawie na pewno zahacze o jej studio.

    OdpowiedzUsuń
  72. brzydkie te torebki

    OdpowiedzUsuń
  73. a mi się podobają torebeczki;) są bardzo oryginalne!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  74. torebka ananas-mistrz. pogoda do niej nawet pasuje- codzienne tropikalne deszcze :D pozdr

    OdpowiedzUsuń
  75. Przecudne torby, aż można się zakochać. Moim sercem zawładnęła doża żółta;d

    OdpowiedzUsuń
  76. Ładne zdjecie to z odbiciem budynku w oknach :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Przecudeny post i przycudne zdjecia. Kiedys zbieralam pieniadze na trebke u Pani Mariany ale niestety musialam je wydac na cos innego. Kocham torebki i obiecalam sobioe ze kiedys znajde teraz czas zeby kupic cos od najlepszej polskiej projektantki torebek - moim skromynm zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).