środa, 13 kwietnia 2016

Dostawa staroci: szafka biblioteczna, stolik i parę drobiazgów

Moja miłość do staroci nabiera rozpędu. W sumie to najchętniej w ogóle nie kupowałabym żadnych nowych sprzętów, tylko same graty po przejściach. Wnętrza świecące nowością wydają mi się jakieś takie... plastikowe. Tak więc dzisiaj kolejna porcja moich nowych starych zdobyczy!


SZAFKA BIBLIOTECZNA / KATALOGOWA
Na szafkę biblioteczną miałam chrapkę od dawna, a kiedy przyuważyłam ją w mieszkaniu Sheldona i Leonarda z "Teorii wielkiego podrywu", dostałam na punkcie tego mebla prawdziwej obsesji. Na drodze do szczęścia stały tylko zabójcze ceny na Allegro i OLX oraz pytanie: co właściwie mogłabym trzymać w takich małych szufladkach? Nasze mieszkanie ma niecałe 50 metrów, więc wstawianie jakiegoś mebla tylko dlatego, że ładnie wygląda, zupełnie nie wchodzi w grę.

Oczywiście nie byłabym mną, gdybym nie dzieliła się tymi rozterkami z każdą napotkaną osobą. I kolejny raz ta strategia przyniosła doskonały efekt, bo kiedy rodzice Dzióbka natknęli się na podobną szafkę w swojej miejscowości, od razu wiedzieli, do kogo zadzwonić (w sobotę o 8.00 rano, ale nie mam żalu). Nie była co prawda taka stara-stara, ale wyglądała naprawdę fajnie, kosztowała niewiele (zwłaszcza że ostatecznie dostaliśmy ją w prezencie), a w dodatku okazało się, że te miniszufladki to atrapy i tak naprawdę szafka składa się z 5 pojemnych  gigaszuflad. Bazinga!

komoda - targ staroci (prezent od Teściów)
butelka - targ staroci pod Halą Targową
papierowa torba / worek - Opa & Company 


STOLIK KAWOWY
Pamiętacie okrągły stoliczek, który pokazywałam rok temu? No więc z czasem okazało się, że jest dla nas jednak trochę za mały. A już kiedy wpadał w odwiedziny ktoś znajomy, zmieszczenie na nim poczęstunku dla 3 osób wymagało niemal cyrkowych umiejętności. Zaczęłam się więc rozglądać za czymś nieco większym, koniecznie z dodatkową półką pod blatem. I znalazłam! Na targu staroci wyhaczyłam pięknie zdezelowany stolik (ponoć lata 60./70.) za jedyne 50 zł. Wystarczyło mu trochę skrócić nogi i jest idealny. Jedyny problem to kolor. Sam w sobie mi się podoba, ale w zestawieniu z pozostałymi meblami (zwłaszcza szafką biblioteczną) robi się już za dużo różnych odcieni drewna w mieszkaniu. Zastanawiam się, czy nie przemalować go na biało. Albo może lepiej maznąć szafkę jakimś specyfikiem zmieniającym odcień (o ile coś takiego istnieje)? Jakieś pomysły?

stolik kawowy - targ staroci pod Halą Targową
ulubiony kubek - Churchill China / Bonami.pl
koc w szaro-białe wzory - Aldi (niesamowicie milutki, a w dodatku 50% bawełny!)


MŁYNEK DO KAWY
Ostatnie odwiedziny u rodziców jak zwykle zamieniły się w festiwal szabrownika. Zaopatrzyłam się w komplet garnków/doniczek, który pokażę niedługo przy okazji nowego posta balkonowego (trochę się u mnie pozmieniało od zeszłego roku), oraz taki oto elegancki i zupełnie niepotrzebny młynek do kawy. Ogólnie jestem przeciwniczką ustawiania na półkach pierdółek, które nie mają żadnego praktycznego zastosowania, ale już nie przesadzajmy z tą konsekwencją.

młynek do kawy - vintage, z domu Rodziców
kolba laboratoryjna - prezent

41 komentarzy:

  1. Coraz bardziej przekonuję się do myśli, że mogłabym spokojnie mieszkać w klonie twojego mieszkania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Minie pewnie jeszcze parę lat zanim wyprowadzę się "na swoje", ale już wiem, że na pewno nie będzie to mieszkanie niczym z nowego katalogu Ikei. Mam słabość do staroci (na razie składuję je w domach innych członków rodziny na później), wyszukiwania perełek, unikatowych akcesoriów. Oczywiście z umiarem, bo nie chodzi o stworzenie klimatu komnat na Wawelu ani muzeum. Cieszę się, że coraz więcej osób chce dawać drugie życie meblom i liczę, że w Polsce będzie coraz więcej komisów, targów staroci itd.

    Najbardziej podoba mi się chyba stolik kawowy, ale jestem psychofanką lat 60. i 70s. Idę w niedzielę poszukać jego brata bliźniaka! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w domu rodzinnym taki sam młynek do kawy, tylko, że... używamy go do pieprzu :) Już nie jest zupełnie niepotrzebnym młynkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam się nie znam, ale czy bejca nie jest preparatem, który zmienia kolor drewna?:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. stoliczek trzeba odtłuścić, potem zeszlifować stary lakier, zabejcować i pokryć lakierem - wtedy zachowa rysunek słoi drewna
    farbą kredową można go pomalować bez szlifowania - wystarczy odtłuścić - a na koniec pokryć woskiem (wosk może być szary lub brązowy, wtedy mebel będzie wyglądał na starszy)
    można nawet pokryć mebel częściowo złotą folią i zabezpieczyć lustriną - wszystko można bo stoliczek piękny jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stoliczek wygląda na politurowany, więc tą drogą można go skutecznie zniszczyć niestety.

      Usuń
  6. Przemyślenia stolikowe - ja swój stolik wykopałam na strychu u Dziadków. Pierwotny kolor był - dosłownie - sraczkowaty, ale zeszlifowanie potwornego lakieru odsłoniło przepiękne drewno ze słojami, o jakich nie śniłam. Zeszlifowany stolik został pomalowany bezbarwnym lakierem i nieskromnie powiem, że jest najpiękniejszy :) A jeśli Ty zdecydujesz się na zeszlifowanie swojego, to po pierwsze zobaczysz, jaki ma naturalny kolor, a po drugie będziesz mogła dobrać kolor lakieru/bejcy tak, żeby pasował do pozostałych sprzętów. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. również kocham starocie <3 a teraz siedzę i przeglądam Bonami od pół godziny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ryfko, mam dwa pytania:
    - co będziesz trzymać w tych wielkich szufladach,
    - co zrobiłaś z poprzednim stolikiem?
    Oczywiście nie musisz odpowiadać ;-)

    PS Stolik jest rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ nasze mieszkanie jest dość małe, nowe meble oznaczają, że coś musi wylecieć. Okrągły stoliczek planuję sprzedać. Podobnie jak turkusowy wózek z tego posta. Pożegnać musimy też naszą szafkę telewizyjną, bo przy obecnym układzie jest za duża. Zamiast niej musimy kupić coś mniejszego. Pewnie za jakiś czas zrobię wyprzedaż na Allegro :)

      A w szafce bibliotecznej planuję trzymać to, co obecnie jest w szafce telewizyjnej, czyli papierzyska, gwarancje, zapasowe przedłużacze i inne takie :)

      Usuń
  9. Dzięki za rady! Miałam nadzieję, że jest jakiś czarodziejski sposób nieobejmujący szlifowania :( Ostatnio tarłam papierem ściernym blat kwietnika i myślałam, że zejdę na zawał. Co za katorga!
    Trzeba będzie się wyposażyć w szlifierkę. Albo wytłumaczyć sobie, że różne rodzaje drewna są spoko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy szlifierce potwornie się kurzy, ale robota idzie jak złoto, jeśli lubisz sama coś majsterkować to Ci się spodoba. Ja szlifowałam stolik pod TV, zakurzyłam calutki pokój ale było warto. Potem szlifowałam zagipsowana dziurę w ścianie (ogromną) i miałam tę szlifierkę przypięta do odkurzacza, który robił za odciąg syfu - skutecznie, o wiele mniej sprzątania. Szlifierka jest super, jak duża powierzchnia to wolę po niej sprzątnąć niż trzeć papierem.
      Magda

      Usuń
    2. Spróbuj cykliną. Nie ma się czego bać :) Potem wystarczy trochę wykończyć papierem ściernym, oczywiście jeśli nie chcesz używać szlifierki.

      Usuń
  10. A mnie jednak trochę przykro było przeczytać ten post.

    Również kocham starocie, ale nie bezrefleksyjnie. Za tym uwielbieniem idzie szacunek dla oryginalnego charakteru i projektu mebli/przedmiotów użytkowych. Kupując stary mebel raczej próbuję wyciągnąć z niego ten charakter, niż mu zaprzeczać i bezpowrotnie niszczyć. Stolik był zaprojektowany jako stolik pod telewizor i skrócenie mu nóg IMO zaszkodziło proporcjom i ogólnemu wyglądowi. Szkoda, bo ciekawy mebel.

    Mam też delikatną alergię na rzeczy, meble, przedmioty dekoracyjne, które udają coś, czym nie są. Więc owszem, też uwielbiam biblioteczne regały katalogowe, ale komoda, która mało skutecznie udaje taki regał jest dla mnie bardzo na nie.

    Taka moja mała rada starego zgreda z delikatnym fiołem na punkcie staroci: na przyszłość, jak kupisz stary mebel, to zanim weźmiesz się za jego malowanie, cięcie nóg, itd. itp. polecam poszukać co wpadło Ci w ręce - może to jakaś perełka designu, którą bezpowrotnie zniszczysz. Mam nadzieję, że nie weźmiesz mi za złe tego komentarza, ale dla mnie design to cudna historia, którą warto poznać i szanować.

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podrzucę jeszcze link do bloga, którego autorka często zajmuje się odnawianiem starych mebli, może odnajdziesz tam porady dla siebie, może ją podpytasz.
      No i mieszkanie ma cudne, tam mogłabym zamieszkać natychmiast! Myślę, że też może wpaść Ci w oko ;)
      http://sentymentyiprezenty.blogspot.com/

      Pozdrawiam,
      Ilona

      Usuń
    2. Dzięki za komentarz! Oczywiście, że się nie gniewam. Fajnie, że przedstawiłaś swój punkt widzenia :)

      Mojego podejścia do mebli na pewno nie nazwałabym jednak bezrefleksyjnym, bo ja naprawdę bardzo, bardzo dużo nad nimi myślę :) Dla mnie mebel ma przede wszystkim służyć właścicielowi. Jeśli można wprowadzić jakieś zmiany, dzięki którym będzie służył lepiej, to jestem za tym, żeby te zmiany wprowadzać. Dzięki skróceniu nóg stolik zamienił się w miniławę i jest dokładnie taki, o jaki nam chodziło. Z proporcjami też mi wszystko gra. Może się nie znam na designie, ale znam się na jedzeniu przed telewizorem i mówię Ci, teraz jest git! ;)

      Wiem, że wiele osób nie lubi "rzeczy udających inne rzeczy" i szanuję to :) Ba, nawet w teorii takie podejście bardzo mi się podoba. Jednak w praktyce, jak widać, pragmatyzm u mnie wygrywa :) Ale spoko, jeśli wpadnie mi w ręce prawdziwa szafka katalogowa, to może zrobię jakąś podmianę. Przez te 2 lata zdążyłam się przekonać, że gust mi się zmienia i nic w mieszkaniu nie jest na zawsze ;)

      Usuń
    3. Całkiem jak z ciuchami.gust naprawdę się zmienia,nowe stare rzeczy zastępują stare stare; ) itd itp

      Usuń
    4. A z tymi proporcjami coś jest na rzeczy.Ilona ma rację. Najważniejsze jednak że wam się podoba i dobrze wam służy :)

      Usuń
    5. No więc niestety, nie zgodzimy się. Dla mnie mebel, który ma lata i historię to nie jest sosnowa ławka z ikea, którą mogę pomalować jak chcę i uciąć jej co chcę. Więc może rzeczywiście, lepiej obrócić temat w żart, chociaż szkoda.

      Natomiast co do drugiego akapitu - skoro wygrywa pragmatyzm, to nie lepiej znaleźć prostą i praktyczną komodę, która jest estetyczna i nie udaje niczego? No serio, mnie by strasznie wkurzały te dodatkowe muszelki, które są po nic :)

      Sorry za te komentarze, może nie tego oczekiwałaś ;) ale ostatnio znów w mojej okolicy zaktualizował się temat "renowacji" kamienic przez oklejanie ich styropianem i wstawianie plastikowych okien, w czym oczywiście większość nie widzi nic złego. Więc to dla mnie temat aktualny i drażliwy. Oczywiście nie ta skala, ale dbałość o zachowanie dobrych projektów sprzed lat można zachować też i w takich drobiazgach ;)

      Usuń
    6. Ta dyskusja jest naprawdę bardzo ciekawa, ale kurde, ten stolik to przecież nie żaden Ludwik XVI i naprawdę nie wydaje mi się, żeby był na tyle wyjątkowy, żeby należało mu się jakieś specjalne traktowanie i bronienie go jak jakiegoś drogocennego zabytku. Ja uważam, że to fajnie, kiedy stara, niechciana rzecz, która być może wylądowałaby na śmietniku, dzięki recyklingowi zyskuje nowe życie. Ostatnio na jednym z blogów widziałam metamorfozę wielkiej starej, zdobionej szafy, która została pomalowana szarą farbą kredową. I wygląda super. Wcześniej też wyglądała super, ale w tej wersji bardziej pasuje właścicielce do wnętrza. Nie widzę w takich przeróbkach nic dziwnego, ani tym bardziej nagannego.

      A co do komody, to właśnie chodzi o to, że ja w ogóle nie chciałam "normalnej" komody. Komody mi się zazwyczaj nie podobają. Chciałam szafkę biblioteczną, ale miałam problem, bo wydawała mi się zupełnie niepraktyczna. Ten udawany model rozwiązał wszystkie moje problemy :)

      Usuń
    7. "No serio, mnie by strasznie wkurzały te dodatkowe muszelki, które są po nic :)"

      A dla mnie to tak, jak dodatkowe guziki naszywane na dwurzędowym płaszczu, jak ozdobne pagony na ramionach gwardzisty, jak duży bogaty naszyjnik uzupełniający strój, jak ozdobne chwosty, hafty i dziurkowane koronki. Też niby po nic, ale jaki efekt!

      Usuń
  11. Moi rodzice maja identyczny mlynek. Miela w nim pieprz. Musze mamie przypomniec o jego pierwotnym zastosowaniu. Cudny stolik. Sama podobnego wlasnie szukam po pchlich targach. Na szczescie w Oslo teraz sezon na targu na calego. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja nie widzę nic złego w tym, że używamy przedmiotów z przeszłością w zupełnie nowej aranżacji, czy pełnią dla nas inną funkcję, niż były do tego przeznaczona. Sama posiadam spora kolekcję porcelany niebiesko białej z prl, po którą się jeździło aż do innej miejscowości. Mam kubki (w których są długopisy i mazaki), maselniczkę (w której trzymam biżuterię), cukiernicę (w której trzymam gumki i spinki do włosów), duże wysokie naczynie na mleko(a trzymam w nim kwiaty) itp. Mam tego trochę i używam w zupełnie innej odsłonie, niż miała pierwotnie być:)) To jest jak ich drugie życie. A jak ładnie uzupełniają wystrój pokoju:)) JOANNA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja również nie mam nic przeciwko używaniu przedmiotów z innym przeznaczeniem niż pierwotnie (sama tak robię z większością), o ile tylko nie są one w tym celu uszkadzane!

      Nie chodziło mi o to, że skoro to jest stolik pod telewizor to ma na nim stać telewizor i już. Chodziło mi o obcięcie nóg i plany (opisane na fb) przemalowania go farbą kredową, czyli de facto oraz IMO deformację mebla. To jest piękne drewno i warto pobawić się odpowiednią techniką i przywrócić jego pierwotną postać (uciętych nóg już nic nie wróci, szkoda).
      Ilona

      Usuń
    2. Ryfko sa specjalne preparaty w takim jakby zelu do usuwania starych powłok. nakładasz gruba warstwe zostawiasz na pare godzin a potem przy pomocy szpachelki zdejmujesz. (wygooglaj sobie bo w Krakowie ja swojego czasu kupowałam to w takim sklepie na pułkownika Dabka (jak skrecisz z al pokoju w strone mostu) (tamtez były ozdobne uchwyty itd)
      szlifierki nie polecam jak nie masz doswiadczenia-mocniej przycisniesz i uszkodzisz drzewo.

      Ilono ja pamietam szał swojego czasu na przemalowywanie wszystkiego na biało. laski tak sie zapedzały ze widziałam zdjecia przemalowanej figury kota takiej drewnianej. o pieknych starych meblach nie wspomnę:-((( czesto mi sie płakac chciało..no ale musi pasowac jak białe i szare to wszystko....
      a tak na prawde nawet w super nowoczesnym wnetrzu wiekowy mebel ale fajnie ustawiony (nie 3 rozne koło siebie rzecz jasna) w pierwotnym kolorze robi klimat!!!!

      Usuń
    3. O, z tym żelem to sprawdzę, dzięki.
      A co do przemalowywania, to ja nie jestem jego zwolenniczką i najbardziej zawsze podoba mi się drewno w wersji naturalnej (może być nawet zdezelowane - ma to swój urok). Tutaj po prostu głośno myślę, bo zrobił mi się niezły drewniany miszmasz.

      Usuń
    4. Ze względu na politurę, spróbowałabym jednak najpierw poradzić się fachowca, bo boję się, że ten stolik bardzo łatwo zniszczyć (sama podobny zniszczyłam, to wiem. Z tym, że nie mam pojęcia, gdzie znaleźć fachowca, któremu można zaufać. Najprędzej w jakiejś pracowni renowacyjnej, tak myślę

      Usuń
  13. Ryfko, piona...:)
    Uwielbiam starocie, sama zajmuję się trochę (czasem przy "użyciu" męża) odnawianiem mebli... mam kilka mebli w domu wyczarowanych z nierokujących strychowych gratów, które dziś budzą zachwyt i zazdrość ;)
    Nawet myślę nieśmiało, aby zacząć zarobkować na tym "procederze"... Jestem w połowie roboty nad toporną szafką - przedpotopową "spiżarką"... a w kolejce czeka metalowa szafka lekarska...duża...
    pozdrawiam, fiolka

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie meble mają dwa różne odcienie i osobiście nie podoba mi się rudość komody. Ja bym przemalowała ją farbą kredową (trochę roboty by było), a stolik zostawiła jak jest albo odnowiła go (można oddać fachowcowi) tak, żeby odzyskał dawny blask, ale żeby słoje były widoczne i kolor podobny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie bardziej skłaniam się ku pokombinowaniu z komodą, a nie stolikiem, bo kolor stolika idealnie pasuje do dębowych blatów kuchennych (mamy kuchnię łączoną z salonem).

      Usuń
  15. "festiwal szabrownika" - cudne! Dodaje to określenie do swojego słownika, bardzo mi brakowało czegoś na zgrabne określenie tego typu "odwiedzin". Oczywiście cytując je będę zawsze podawać źródło ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ cudne cudeńka! Bezsprzecznie masz oko do wynajdywania starych przedmiotów i nadawania im nowego życia!

    Ten stolik kawowy - nie przemalowuj go na biało, wygląda świetnie taki postarzały! Może wystarczy zeszlifować lakier i pociągnąć bejcą tę szafkę biblioteczną?

    OdpowiedzUsuń
  17. Przemalowanie tego stolika może być mocno kłopotliwe, bo wydaje się, że na wierzchu ma okleinę. Trzeba uważać, żeby jej nie zetrzeć itd. Co do komody, też nie jestem pewna, czy nie ma okleiny i czy na pewno jest drewniana. Jeśli nigdy tego nie robiłaś, nie bierz się. Jestem z Torunia i odnowienie takiego maleństwa nie jest tu szczególnie kosztowne, w Krakowie pewnie też można znaleźć niedrogiego fachowca. Komoda nie jest antykiem, wystarczy zwykły stolarz. Tutaj znam takich, co robią tego typu usługi za przyzwoite pieniądze. Poszukaj. Czasem wystarczy wejść do antykwariatu i pogadać z właścicielem, oni znają branżę i też nie lubią przepłacać. Dla porównania napiszę, że 1300 zł kosztowało nas odnowienie naprawdę zdezelowanej dwudrzwiowej szafy i przerobienie na bibliotekę (politura, wstawienie półek i szyb, zamiast płyciny w drzwiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blat stolika jest chyba ze sklejki (jest bardzo cienki, ten gruby brzeg jest doklejony). Natomiast komoda jest drewniana, nie ma żadnej okleiny.

      Usuń
  18. Drewno w meblach bywa lite (i jest to ta mniej wypasiona wersja), bywa też drewno okleinowane drewnem (wersja bardziej luksusowa i trwalsza. Zdjęcie nie jest na tyle wyraźne, żeby to zobaczyć. Drewno sosnowe może być okleinowane mahoniem np :) Rzecz w tym, że przy ścieraniu można zbyt cienką okleinę zetrzeć. Z litym drewnem jest łatwiej, wiadomo z czym mamy do czynienia i jak się zachowa. Jeśli ktoś ma cierpliwość, to można samemu się pobawić, chociaż przyznam, że nie chciałoby mi się robić takiej szafki. Dawno temu bejcowałam i lakierowałam komodę z Ikei. Ostatnio od roku stoi niewykończony niciak, czeka tylko na lakierowanie, bo ma już startą i pobejcowaną na nowo powierzchnię. I uwierz mi, że nie chce mi się. Na pocieszenie dodam, że jeśli szafka jest z litego drewna, to można ją wielokrotnie odnawiać. Jest to kilka godzin tarcia papierem ściernym, bejcowania, starcia i wygładzenia, lakierowania, wygładzenia, lakierowania. Powodzenia. Może złapiesz bakcyla i zostaniesz restauratorem antyków :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak, po stokroć tak dla tej cudownej szafeczki, ja też ilekroć oglądam "Teorię..." mam ochotę wstawić podobną do siebie i już obmyślam co bym tam powkładała :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Stary stół po prababci dostał nowy blat i sama zrobiłam do niego szufladę i został toaletka, mam też lustro z odzysku i drewniana skrzynkę na kółkach, która zrobiłam sama i teraz robi na pufe do toaletki.Takze tez kocham starocie

    OdpowiedzUsuń
  21. Polecam OLX!
    kategoria: Dom i Ogród
    podkategoria: Meble/Wyposażenie wnętrz
    zakres cen: np. do 200 zł <333

    OdpowiedzUsuń
  22. jak pijasz kawę, to polecam kupić ziarnistą, zmielić w tym młynku i masz super kawę...
    sama tak robię
    chyba, że chcesz sprzedać, to mam kupca :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).