niedziela, 6 września 2015

Dla chorych na dizajn: LoftHotel Przychodnia

Jak widać po tym, co się dzieje na blogu, Facebooku i Instagramie, urządzanie mieszkania to ostatnio mój ulubiony temat. Dzisiaj też będzie o wnętrzach, ale dla odmiany o cudzych. W zeszłym tygodniu moja firma wysłała mnie na dwudniowe szkolenie do Warszawy. Co prawda nie z designu, jednak muszę powiedzieć, że w mistrzowski sposób udało mi się połączyć business z pleasure, bo zarezerwowałam sobie nocleg w wyjątkowo odjechanym hotelu.

Przybytek nazywa się LoftHotel Przychodnia, zajmuje jedno piętro starej kamienicy (nie ma recepcji ani restauracji) i rzeczywiście w środku jest trochę jak w lofcie, a trochę jak w przychodni. Mamy tu więc loftowe przeboje w postaci wielkich, industrialnych lamp, łóżek z palet, stolików z drewnianych szpul, fabrycznych tablic informacyjno-ostrzegawczych czy metalowych skrzyń. Zamiast zwykłych drzwi do pokojów - drzwi od starych wind. Do tego betonowa podłoga, a na ścianach i sufitach widoczne rury i kable. Raj dla każdego hipstera! Już na tym etapie wystrój by mi się spodobał, ale właściciele poszli o krok dalej i elementy fabryczne wymieszali z elementami szpitalnymi. Na korytarzu stoi więc stojak na kroplówkę, w pokoju zamiast typowej toaletki - stolik z miskami na waciki albo jakieś medyczne przyrządy, a zamiast szafy - szklana szafka na lekarstwa (swoją drogą, szkoda, że w tej ostatniej był tylko koc, bo po wejściu do pokoju byłam taka podjarana, że przydałoby mi się coś na uspokojenie). Surową, fabryczną całość rozweselają wściekle żółte akcenty: żeberkowe kaloryfery, nowoczesne krzesła albo - jak w przypadku mojego pokoju - ścienna fontanna / zlew / chrzcielnica (?).

Za wystrój hotel dostaje ode mnie 9/10. Mimo że sama wolę trochę bardziej przytulne wnętrza, to jestem pod wrażeniem pomysłu na dekorację oraz jego realizacji. Wszystko jest dopracowane w najmniejszych szczegółach. Nic nie jest przypadkowe, nawet ręczniki i naczynia w kuchni pasują kolorystycznie do całości (kto jak kto, ale ja potrafię to docenić). Nie jestem wybrednym podróżnym i w zasadzie wszystko mi jedno, gdzie nocuję i jaki kolor mają ściany, bylebym tylko miała łóżko, własną łazienkę i wi-fi, ale muszę przyznać, że miło czasem przekimać w miejscu, które dostarcza takich estetycznych wrażeń.

Jeśli powyższy opis i poniższe zdjęcia zachęcają Was do wizyty w Przychodni, to mam jeszcze kilka informacji praktyczno-organizacyjnych. Po pierwsze, w hotelu nie ma recepcji i klucze odbiera się w hotelu siostrzanym, LoftHotel Sen Pszczoły, przy Pięknej 66a (też w kamienicy). Stamtąd do Przychodni (Piękna 21) idzie się jakieś 10 minut spacerem. To znaczy pod warunkiem, że jest się dobrze zorientowanym w terenie, bo w moim przypadku przeciągnęło się to do jakichś 25 minut. Piękna skończyła mi się bowiem na numerze 31 i trochę mi zajęło, zanim się skapnęłam, że trzeba przejść przez bramę budynku, a następnie duże skrzyżowanie, żeby odnaleźć jej dalszy ciąg. Jeśli nie lubicie małych, klaustrofobicznych PRL-owskich wind, to nie będziecie zachwyceni, bo taką właśnie windą wjeżdża się do obu hoteli. Mnie to akurat nie przeszkadza, ba, uważam, że zdezelowana winda idealnie pasuje to do klimatu całości, ale wiem, że są tacy, którzy rzucą okiem i wybiorą schody (3. piętro, powodzenia). Warto też przy rezerwacji zwrócić uwagę na to, że niektóre pokoje mają prywatną łazienkę... poza pokojem. To znaczy, łazienka jest tylko dla Was i nikt inny nie ma do niej dostępu, ale jednak trochę to kłopotliwe (policzyłam, że przy jednym wyjściu do łazienki trzeba otwierać i zamykać drzwi w sumie aż 8 razy - przerąbane, jeśli ktoś ma kłopoty z pęcherzem). A, i informacja dla wrażliwców: metalowe drzwi do pokojów niestety dobrze rezonują, więc każde przekręcanie zamka słychać w całym korytarzu oraz sąsiednich pokojach.

Z plusów, oprócz odjechanego wystroju, warto jeszcze wymienić dobrą lokalizację (tuż przy skrzyżowaniu z Marszałkowską), czystość (chciałabym mieć takie nieskazitelne szyby pod moim domowym prysznicem), dużą przestrzeń (mój dwuosobowy pokój miał chyba z 18 metrów kwadratowych) oraz otwartą kuchnię do dyspozycji gości. Fajne jest też to, że przy wymeldowaniu klucze wystarczy wrzucić do skrzynki na korytarzu (trochę się bałam, że będę je musiała z powrotem zanosić do Snu Pszczoły). Podsumowując: na krótki, kilkudniowy pobyt Przychodnia to moim zdaniem naprawdę ciekawa opcja. Szczególnie jeśli choruje się na dizajn.


LoftHotel Przychodnia, ul. Piękna 21, Warszawa


LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Hit mojego pokoju, czyli żółty zlew. Cudowny!
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Taką "toaletkę" mogłabym mieć.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Oczywiście, że łóżka musiały być z palet.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Kaloryfer - marzenie.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Jedna z licznych tablic w Przychodni. Ta akurat nad moim łóżkiem.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Stoliki w charakterze stolików są zdecydowanie passe.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Ależ mi się podoba to zestawienie kolorów!
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
W wielkim dwuosobowym pokoju czułabym się nieco osamotniona, na szczęście jeleń dotrzymywał mi towarzystwa.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Taki wieszak poproszę!
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Krzesła trochę jak ze starego kina.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Tyle że tutaj ustawione obok łóżka. Trochę perwersyjnie, ale to w końcu Warszawa.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Pod sufitem lampowy raj.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Światła, kamera, akcja!
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Koc w medycznej szafce. W razie potrzeby zbić, tfu, otworzyć szybkę.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Wielgachny i jak dla mnie zupełnie zbędny telewizor (chyba jeszcze w żadnym hotelu nie zdarzyło mi się oglądać telewizji).
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Incepcja: zdjęcie pokoju, na którym widać laptopa ze zdjęciami pokoju.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Patchworkowy dywan z kawałków skóry.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Reflektory, aparaty, sztuczny uśmiech, czyli Ryfka - gwiazda. LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Siostro, korektor!
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Strasznie spodobały mi się te gigantyczne numery pokojów. Ja nocowałam pod czwórką. Prywatną łazienkę miałam naprzeciwko.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Na podłodze przed drzwiami do każdego pokoju namalowane są symbole udogodnień.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Wejście do mojej łazienki.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
I łazienka.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Industrial na całego: lampa z bębna od pralki i ściana z drzwi od windy.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Część wspólna, czyli korytarzo-poczekalnio-kuchnia.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Skrzynie wojskowe (?) zamiast stolików - bardzo fajny pomysł do mieszkania (w środku można schować rzadziej używane graty).
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Myślałam, że  stoły - szpule już mi się znudziły, ale to chyba jeszcze nie ten moment.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Szkielet łodzi zawieszony pod sufitem. Bo dlaczego nie?
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Fajowa skrzynka. Brałabym na balkon.
LoftHotel Przychodnia, Warsaw
Oldskulowe korki i chyba mój ulubiony element wystroju Przychodni: stojak na kroplówkę.

50 komentarzy:

  1. Szpitalne, metalowe łóżko też by fajnie pasowało:) Choruję na takie post-medyczne szafki..

    OdpowiedzUsuń
  2. to jest tak wyjątkowo wnętrze, że aż zaraz pokażę te zdjęcia reszcie mojej rodzinki, bo jestem ciekawa ich reakcji. mnie niektóre z elementów dekoracyjnych bardzo się podobają, a inne trochę przerażają, nie wiem, czy bym się nie czuła jak w jakimś opuszczonym szpitalu, gdybym miała okazję mieszkać w tym hostelu. z ciekawości zaraz obczaję ceny. :D ale właściciele czy ludzie, którzy urządzali te wnętrze mieli oryginalne pomysły. no i recykling górą. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne wrażenia. Część rzeczy chętnie widziałabym u siebie, ale całościowo, do mieszkania na co dzień, wnętrze jak dla mnie jednak trochę za "zimne". Co nie zmienia faktu, że pomysł na wystrój uważam za rewelacyjny.

      Usuń
  3. Łazienka jest troche jak z horroru x.x bałabym sie tu spac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, łazienka wywołuje u mnie delikatne skojarzenia z rzeźnią ;) Ale jest ciekawa, no i naprawdę czyściutka. Chociaż zdecydowanie wolę moją własną - jaśniejszą i z oknem :)

      Usuń
  4. Oh, wow! Nie ma to jak upcycling!

    OdpowiedzUsuń
  5. myślę, że tutaj też by Ci się podobało :) trafobasecamp.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy to na pewno stolik z palet? U mnie w firmie walają się takie, ale są to szpule po kablach, które kładzie się np. pod telewizję przemysłową.
    Tu są ale same ogromne:
    http://pl.depositphotos.com/1910144/stock-photo-hv-cable-on-wooden-spool.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że to szpule po kablach. W tekście napisałam dobrze, a pod zdjęciem mnie zamroczyło. Dzięki, już poprawione :)

      Usuń
    2. No widzisz, a ja nie zauważyłam tego w tekście:) Też już doczytałam:)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ech, internet jest jednak bezwzględny. Człowiek podniecony, 2 dni przygotowuje posta, obrabia zdjęcia, cieszy się, że może pokazać coś ciekawego, a tu bach! taki komentarz. Dobrze, że mam silną psychikę, bo mogłabym się załamać ;)

      Usuń
    2. Haha Ryfka <3

      Usuń
  8. tylko mi nie wczytuja sie foty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, powinny się wczytywać normalnie. Może masz wolne połączenie?

      Usuń
  9. biorę wszystkie lampy (tą z bębna mam już zrobioną!), krzesła i wieszak. i jeszcze ten żólty kaloryfer.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szał! Normalnie szał! Nie wiem, co pokochałam bardziej, zlew czy stoliki. No i jeleń, jeleń miażdży! Oklaski na stojąco za wystrój! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Skąd miałaś namiar na taki nocleg ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłam na niego, przeglądając oferty na Booking.com dzień przed wyjazdem :) Szkoda, że nie mają strony ani nawet FB, bo chętnie bym ich podlinkowała.

      Usuń
  12. Z jednej strony wygląda super, fajne wykorzystanie np: bębna od pralki i zrobienie stołu ze szpuli od kabli. Wszystko jest bardzo orginalne ale z drugiej strony trochę mnie przeraża :) Naprawdę ktoś musiał się wysilić nad designem. Fajne zdjęcia. Świetne buty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Zdjęcia wyszły strasznie ciemne, bo - jak zawsze, kiedy jestem w Warszawie - było pochmurno i padało. Musiałam się wzbić na wyżyny moich fotoszoperskich umiejętności, żeby doprowadzić je do stanu oglądalności. Tym bardziej mi miło, że Ci się podobają :)

      Usuń
  13. Masakra. Uciekłabym z krzykiem. Gwoli wyjaśnienia - mam ostatnio dość szpitali i szeroko pojętej służby zdrowia.
    Mnie musieliby zapłacić za spanie tam.
    Ale na imprezę halloweenową...? Wyobrażasz sobie uczestników przebranych za pacjentów i ofiary?:)
    Pozdrawiam
    Urszula

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta 'łódź' to (jeśli dobrze widzę) polski kajak Jantar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, czego można się dowiedzieć z komentarzy. Internet jednak wie wszystko :)

      Usuń
    2. No chyba, że z walizką ;)

      Usuń
  15. Jak to nie oglądasz telewizji w hotelu?! Ja zawsze! Nie mam telewizji w domu (telewizor mam, ale służy raczej do oglądania filmów bo nie jest do niczego podłączony), więc jak nocuję w hotelu to specjalnie wracam wcześniej do pokoju żeby sobie telewizję pooglądać!

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny design, chociaż prawdę mówiąc ten stojak na kroplówkę trochę mnie przeraża. Nawiasem mówiąc, to chyba trzecie piętro nie jest aż tak wielkim wyzwaniem? Ja od 10 lat mieszkam na trzecim w kamienicy bez windy i nie narzekam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecie to jeszcze nie koniec świata, ale z walizką? Nie, dziękuję :)

      Usuń
  17. Świetny. I lubię bardzo "radykalny" design w hotelach - w domu muszę mieć w miarę neutralnie, bo a)nie mam nerwów b)budżetu żeby sobie co sezon wielkie przemeblowanie robić bo się znudziło/już nie podoba/tak niepraktycznie że nie wytrzymam dłużej. A w hotelach zawsze to cieszy, i nawet pozwalam się sobie rozmarzyć że może... w końcu za chwilę mnie tam nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie. Do mieszkania na co dzień wolę jednak bardziej tradycyjne wnętrza, ale kilka dni w takim dziwnym miejscu? Super! Fajna odmiana od zwyczajnych i totalnie bezcharakternych hoteli, o których zapomina się z chwilą wymeldowania.

      Usuń
  18. Hmmm... hmmm... Ktoś włożył w urządzenie tego hostelu dużo pracy, serca i miał pomysł... ale... nie wiem, czy chciałabym tam nocować... może faktycznie za dużo skojarzeń ze szpitalem, może faktycznie za chłodno? Sama nie wiem... nie mówię/piszę, że tam jest brzydko, ale jeśli już miałabym tam spędzić noc, to nie sama ;-)

    PS Co miałaś na myśli, pisząc: Kaloryfer - marzenie? Chodziło Ci o kolor, czy o sam kaloryfer? Bo ja akurat nie trawię tych starych żeberkowych kaloryferów... łeee... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też strasznie nie lubiłam żeberkowych kaloryferów (miałam takie w rodzinnym domu), ale teraz mi się odmieniło i uważam, że są super. Zwłaszcza pomalowane na jakiś fajny kolor, tak jak tutaj :)

      Usuń
    2. Pomalowanie ich na jakiś odjechany kolor, to najlepsze, co można dla nich zrobić ;-)

      Usuń
  19. Podjarałam się bardzo czytając Twój opis tego hostelu, niestety moja wyobraźnia spłatała mi figla, bo wyobraziłam sobie coś zupełnie innego i zdjęcia nieco mnie zawiodły. Nie moje kolory, jakieś takie pomieszanie z poplątaniem, spodobał mi się jedynie widok korytarza oraz patchworkowy dywan. Ogólnie pomysł fajny, tylko wykonanie nie trafiło w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ktoś chciał dobrze, ale przedobrzył. Nigdy nie skorzystałabym z takiego miejsca noclegowego. Wygląda to wszystko obskurnie (mimo że twierdzisz, że czysto) i odpychająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie jest wnętrze, które spodoba się każdemu. Ja się cieszę, że oprócz "normalnych" hoteli istnieją takie zakręcone miejsca i teraz najchętniej nocowałabym tylko w takich dziwolągach :)

      Usuń
  21. Hostel to nic w porównaniu z tą piękną kamizelką Lee. W jakim sklepie można taką kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że już w żadnym, bo to kolekcja sprzed roku (jesień/zima 2014). Ale widzę, że są na Allegro, i to już po 120 zł :)

      Usuń
  22. Chodziłam do liceum w Iłży. :)
    Mnie się podoba. Muszę sobie zrobić lampę z bębna!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zupełnie nie moje klimaty, ale concept i wykonanie - klasa!

    OdpowiedzUsuń
  24. podłoga... brrrrrr... zimnooo :/

    OdpowiedzUsuń
  25. https://m.facebook.com/LofthotelSenPszczoly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ten hotel siostra (matka?). Ale Przychodnia nie ma osobnej strony ani fanpejdża. Dodałam w tekście linki do ich stron na booking.com, na wypadek gdyby ktoś szukał do nich kontaktu.

      Usuń
  26. Chcę taki zlew na działkę! Pomaluję złotolem na złoty kolor i pięknie będzie wyglądać między bluszczem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pomysłowe, ale zarazem okropne to wnętrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, mnie zmroziło
      Krzesła raczej nie z kina a z auli czy korytarza komitetu.
      Pamiętam dobrze te czasy, nie były dobre.
      Nie wiem czy te szpule /wielokrotnego użytku /na kable wysokiego napięcia anie były przypadkiem nasączane szkodliwym środkiem konserwującym. Stały często w błocie budowy a musiały służyć wiele lat.
      Strach że się przyśni.

      Usuń
  28. Różnica między hostelem a hotelem nie polega na posiadaniu/nieposiadaniu restauracji czy recepcj (hostel bez recepcji - lol) tylko na przewadze dormow nad pokojami prywatnymi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Jakoś ubzdurałam sobie, że większy luksus = hotel, mniejszy luksus = hostel :) Z opóźnieniem, ale poprawiłam. Dzięki!

      Usuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).