wtorek, 28 lipca 2015

Portugalio, (powoli) nadchodzimy!

Wczoraj dość niespodziewanie kupiliśmy bilety do Portugalii. Na listopad. Co oczywiście nie zmienia faktu, że już teraz, natychmiast muszę zacząć wszystko planować. Jakoś tak mam, że perspektywa wyjazdu zawsze niesłychanie mnie ekscytuje. Jak bardzo? Wyobraźcie sobie dziecko, które na 2 miesiące przed wyjazdem na obóz ma w pełni spakowany plecak. Tak, to ja w podstawówce (nawiasem mówiąc, UWIELBIAM się pakować).

Ponieważ podróżuję za granicę dość rzadko, do tej pory z każdego wyjazdu starałam się wycisnąć jak najwięcej (no bo przecież nie wiadomo, kiedy znowu będzie taka okazja - na pewno nigdy). Może nie biegałam po zabytkach jak kot z pęcherzem, ale na pewno za wszelką cenę starałam się uniknąć "marnowania czasu". Dopiero ostatniego dnia naszego pobytu w Paryżu doznałam olśnienia. Mieliśmy kilka ładnych godzin do odlotu samolotu, więc w drodze na lotnisko zatrzymaliśmy się w kawiarni na śniadanie. Siedzieliśmy sobie nad herbatą i ciachami, obserwowaliśmy ulicę, nigdzie nam się nie spieszyło. I nagle poczułam, jak schodzi ze mnie całe napięcie (no bo misja wykonana, można odetchnąć) i robi mi się tak jakoś lekko i błogo... Tak jak chyba z założenia (zaraz, zaraz, czy to możliwe?) powinno być na urlopie (gdybym była bohaterem kreskówki, w tym momencie nad moją głową zapaliłaby się żarówka).

No więc zmiana podejścia! Portugalię chcemy zwiedzać na luzaka. Mniej muzeów i kościołów (które po pewnym czasie i tak zaczynają się ze sobą zlewać), a więcej łapania ulicznego klimatu i szlajania się po knajpach. Jedziemy na 12 dni i planujemy w tym czasie zwiedzić Lizbonę oraz Porto. Ponieważ do tej pory przed każdym wyjazdem dawaliście mi mnóstwo przydatnych rad i wskazówek, tym razem też chciałam Was prosić o pomoc. Tym bardziej że o Lizbonie i Porto nie wiem praktycznie nic. Rzecz jasna i tak mam zamiar przestudiować przewodnik, ale nie ma to jak rekomendacje naocznych świadków. Interesuje mnie wszystko: miejsca do zwiedzenia, knajpy, lokalne przysmaki, poruszanie się po mieście itd. Wiele pożytecznych informacji zdobyłam już od Oli z bloga Duże podróże, która właśnie w Portugalii teraz przebywa (jeszcze raz ogromne dzięki!), ale od przybytku głowa nie boli. W rewanżu jak zwykle obiecuję tłuściutką fotorelację. A nawet dwie! To jak, pomożecie?

PS
Relacje z moich wcześniejszych wyjazdów znajdziecie tutaj: Barcelona, Londyn, Rzym, Paryż.

Portugal, here we come!

44 komentarze:

  1. W okolicach Lizbony jadłam najlepsze małże w życiu oraz przepyszną rybę z pieca w sosie cytrynowym. Warto zajrzeć do miejscowej knajpki i spytać się o świeże owoce morza.
    Jako pamiątki z Portugalii oraz jako przekąskę kupowałam na straganach u miejscowych babinek pozawijanych w chusty coś w rodzaju placka/dużego ciastka z bakaliami i migdałami- do dziś pamiętam ich smak. Co do samej Lizbony to zachęcam do odwiedzenia oceanarium.
    Pozdrawiam :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ryfka, z nieba mi spadasz, lecę do Lizbony na 10 dni we wrześniu, więc będę bacznie obserwować komentarze, a później sama się podzielę jakimiś sprawdzonymi miejscówkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. rany rany, a ja od września mieszkam w Porto ♥ mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam Luzomanię na facebooku. Można dowiedzieć się o ciekawych miejscach i wydarzeniach. Sama śledzę namiętnie, bo liczę, że pewnego dnia przyda mi się wiedza, gdzie zjeść najlepsze grillowane sardynki w Lizbonie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W Lizbonie oceanarium KONIECZNIE. Poza tym kawa w Cafe Brasileira i ciasteczka z Belem (Pastéis de Belém).
    W Porto - wycieczka do jakiejś porciarni z degustacją porto, a na zakąskę - francesinha w jakimś lokalnym barze (danie akurat na listopad i przed nadużyciem alkoholowym ;) ).
    Udanej podróży i ekscytacji przed, w trakcie i po,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. Temat Lizbony sprawił, że po latach czytania po raz pierwszy coś komentuję. Mój rok dzieli się na czas Tam i tęsknotę za portugalskim słońcem i kawą ;)
    Polecam po obowiązkowej przejażdżce tramwajem 28 wysiąść na ostatnim przystanku Campo Ourique (Prazeres) i spędzić wieczór na Mercado de Campo de Ourique próbując portugalskich potraw, słodyczy, napojów. Nie jest tak duży i znany, jak Mercado da Ribeira, ale mi bardziej odpowiada jego klimat. Może i Tobie się spodoba.
    Podczas ostatniej wizyty odkryłam, jak dużo jest różnorodnego (w tematyce i formie) street artu w Porto i Lizbonie. Odkryć go można gubiąc się w wąskich uliczkach, ale zasoby internetu też są pomocne.
    Pozdrawiam serdecznie. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy "ujawniony" czytelnik to dla mnie zawsze małe święto ;) Wielkie dzięki za wskazówki. I mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się nakłonić Cię do skomentowania. Może pod relacją z Lizbony? W każdym razie: challenge accepted! ;)

      Usuń
  7. Ryfko, koniecznie pojedź do Sintry, to niedaleko Lizbony, a miasto i pałac Pena pełne uroku :)
    Pozdrawiam-Pyh

    OdpowiedzUsuń
  8. Polecam zwiedzić tuż obok Lizbony miejscowości takie jak: Belem (i tu koniecznie zjeść słynne Pasteis de Belem!), Carcavelos (niesamowite plaże, surferzy jak z kalifornijskiej telenoweli) i Cascais (urokliwe miasteczko z portem). Fajne jest to, że do wszystkich tych miejsc dojeżdża ta sama podmiejska kolejka z Lizbony. Podróż do Cascais - stacja końcowa - zajmuje, z tego co pamiętam około 40 minut, więc w 1-2 dni da radę :) Z Lizbony na jeden dzień można też wybrać się do Sintry (cudnie!) i do Fatimy, która jest moim zdaniem bardzo ciekawym miejscem konsumpcjonizmu wiary katolickiej (można tam kupić nawet konfesjonał i sutanny, gdzie próbnik kolorów jest bogatszy niż ten Duluxa :D). No i koniecznie Cabo da Roca (autobus z Lizbony). Pozdrowienia! Magda

    OdpowiedzUsuń
  9. O mamo! Najlepsza decyzja! Listopad w Portugalii może co prawda nie rozpieszczać (na wszelki wypadek spakujcie parasole), ale kraj i ludzie są tacy cudowni, że miłość od pierwszego wejrzenia gwarantowana.
    W Lizbonie koniecznie oceanarium i wspominane wyżej ciastka: pasteis de Belem w Belem (absolutnie najlepsze ciastka jakie jadłam w życiu). Opłaca się kupować całodniowe bilety na komunikację miejską, bo poza metrem i tramwajami można się też przejechać słynnymi windami.

    W Porto natomiast uczciwie polecam Free Walking Tours: http://pl.tripadvisor.com/Attraction_Review-g189180-d4273366-Reviews-Porto_Free_Walking_Tour-Porto_Porto_District_Northern_Portugal.html Przewodniczka Eugenia ma zaplanowaną nie tylko świetną trasę po Porto, ale też opowiada mnóstwo świetnych anegdot o Portugalii i Portugalczykach. Nie wszyscy trafiają, ale księgarnia Lello & Irmão, dla wszystkich fanów Harrego Pottera, warta chociaż zapuszczenia oka do środka. Jeśli po łażeniu będziecie szukać miejsca na siku, to… koniecznie McDonalds przy głównym placu miasta :D Przez wielu uważany za najładniejszy McDo na świecie (nie jest to co prawda KFC, ale żyrandole rekompensują ;)

    11 dni to całkiem sporo: i na zwiedzanie i na odpoczynek i na chłonięcie Portugalii każdym porem. Jeśli będziecie np wypożyczać samochód, to w jednodniowej wycieczce z Lizbony do Porto można odwiedzić: klify na Cabo da Roca, pałac w Mafrze z przepiękną biblioteką, średniowieczne miasteczko Obidos i Nazare, znane z ogromnych fal i pięknego widoku z górnej części miasta na dolną (połączonych kolejką jak na Głubałówkę).

    Nawet jeśli nie będziecie wynajmować samochodu, to smażyłabym się w piekle gdybym nie polecała gorąco jednodniowej wycieczki do Aveiro. Można się tam dostać lokalnym pociągiem z Porto, za bodajże mniej niż 3e w jedną stronę. Miasteczko jest malutkie, głównie żyje studentami, ze względu na duży uniwersytet, ale i kulinarnie ma się czym pochwalić: ovos moles (według mojej mamy kombinacja kogiel-mogiel i opłatka), tripas de Aveiro (naleśniki) i knajpa Cais Madeirense podająca kuchnię z Madery (w menu "jesz ile zmieścisz" za 10 euro są trzy przystawki, pyszne danie główne, kieliszek ponchy na koniec, a do tego sangria biała i czerwona - kelnerzy donoszą do oporu, jest to też miejsce urodzinowych kolacji lokalnej społeczności więc przy odrobinie szczęścia traficie na mnóstwo urodzinowych i pijackich przyśpiewek, bo portugalczycy śpiewać uwielbiają!). Aveiro, jest nazywane Wenecją Portugalii ze względu na kanały i pływające po nich łódki, ale raptem 8km od centrum miasta są dwie piękne plaże: Barra z najwyżsżą w PT latarnią morską i Costa Nova znana głównie z kolorowych pasiastych domków. W rzeczywistości nie ma pastelozy, ale klimat oddaje cukierkowa reklama kręcona w miatseczku: https://www.youtube.com/watch?v=SDlTZofXa7c

    W Portugalli spędziłam mój poprzedni rok, właśnie w Aveiro. W razie jakichkolwiek pytań z ogromną przyjemnością podzielę się czymś więcej :) Będziecie mieć wspaniałe wakacje!

    PS.
    Kilka z moich portugalskich wycieczek zapisałam tutaj: http://arcueilcachan.blogspot.com/search/label/Portugalia niewiele treści, ale za to sporo zdjęć, jeśli ktoś jeszcze nie nabrał ochoty na Portugalię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Restauracje w Lizbonie: sole e pesca - tradycyjne zapuszkowane sardynki podawane na miejscu
    Solar de calcada - w zeszłym roku poznalismy wlasciciela, knajpa dla lokalesów z pysznymi daniami rybnymi
    Lizbone najlepiej zwiedzać od jednego Miraduro do kolejnego - najlepsze widoki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Polecam na trasie z Porto do Lizbony (lub odwrotnie) zboczyć na chwilę do Nazare i wyjść na najbardziej wysunięty w stronę oceanu punkt. Można tam zobaczyć kilkunasto- (albo i kilkudziesięcio-) metrowe fale i surferów pływających na nich. Bezcenne wrażenia i poczucie maleńkości wobec siły żywiołu - gwarantowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lizbona:

    Dzielnica Alfama: najlepiej iść bez mapy, przewodnika. Urokliwe miejsce. Warto się wybrać na koncert Fado - z ciekawości. Ja bardzo lubię ten rodzaj muzyki, ale po koncercie byłam w stanie skrajnej depresji. I oczywiście trzeba się liczyć z wysokimi cenami w takich miejscach. Na koncercie byłam w "Parreirinha de Alfama - Fado & Tradicao". Ale tuż obok, idąc w stronę placu: "Largo do Chafariz de Dentro" - po prawej stronie jest maleńka, niepozorna restauracyjka. Zainteresowałam się nią ponieważ nie widziałam tam żadnego turysty. Za pyszny obiad, na który składały się tradycyjna portugalska zupa (Caldo Verde), sałatka, drugie danie (3 ryby i ziemniaki) oraz wino zapłaciłam... 12 Euro (a było tego tak dużo, że wystarczyło na 2 osoby)!

    Dzielnica Belem: stamtąd wyruszały najsłynniejsze wyprawy gepgraficzne. I oczywiście, jak ktoś tu wyżej wspomniał warto wpaść tam na ciastko Pasteis de Belem. Ciastko samo w sobie nie jest jakoś specjalnie super, ale bardzo popularne. (Bardzo ładnie pakują te ciastka, aż serce boli na myśl ile marnują papieru).

    Tramwaj 28: popularny tramwaj, któ
    rym można przejechać się przez np. ciasną Alfamę. Zrezygnowałam jednak z dziennej jazdy, kiedy zobaczyłam ogromną kolejkę ludzi. Wybrałam się na wieczorną jazdę ok. 22 i byłam sama. (Tramwaj jeździ chyba do 23.)

    Sintra:
    Niedaleko od Lizbony, można pojechać autobusem. Piękne miejsce, mnie najbardziej zainteresowały studnie do których można było wejść albo od góry albo przejściem podziemnym.

    Cabo da Roca: też tu wspomniane, to najbardziej wysunięta na zachód część kontynentalnej Europy. Również można dojechać autobusem z Lizbony.

    Coimbra:
    leży po drodze z Lizbony do Porto. Najstarsze uniwersyteckie miasto w Posrtugalii, gdzie studenci chodzą w charakterystycznych strojach (jak Harry Potter). Ale najfajniejszą rzeczą był spływ kajakowy koło Coimbry.

    Porto:
    piękna mała księgarnia Lello & Irmao, która była natchnieniem do napisania Harry'ego Pottera. Niestety, zawsze jest tam pełno ludzi i pobyt w księgarni jest niezwykle irytujący.
    W Porto są fajne mosty. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przede wszystkim Alfama po prostu idziesz i wdychasz cała sobą klimat, kulturę i luz portugalczykow. Dobrze jest też wybrać się na lądowy kraniec Europy czyli Cabo de Roca. Lizbona jest przepiekna i pamiętam jak w listopadzie było jeszcze ponad 20 stopni i bawiliśmy się.nad oceanem ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecam bloga Nieśmigielskiej http://www.niesmigielska.com/category/portugalia
    i noclegi w klimatycznym hostelu w Lizbonie, prowadzonym przez dwie znajome Polki (rzuciły wszystko i wyjechały;) http://www.artbeatrooms.com/ https://www.facebook.com/artbeatrooms?pnref=lhc

    OdpowiedzUsuń
  15. A zdradzisz, ile kosztowały bilety? Choć podejrzewam, że niedużo, skoro tak spontanicznie je kupiliście i to na listopad! Akurat w sprawie Portugalii nic Ci nie mogę doradzić, tam mnie jeszcze nie wywiało.
    Przyznaję, że my z mamą zazwyczaj zwiedzamy, ile się da, i potem padamy na twarz. Ale to, co zobaczymy, to nasze... Jeszcze nie dane nam było pojechać do takiego zagranicznego miejsca, w którym się odpoczywa (Majorka xd?). Zazwyczaj wybieramy stolicę i wtedy chcemy zobaczyć jak najwięcej. Ale w tym roku w Wiedniu i Bratysławie muzea również sobie odpuściłyśmy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio na http://www.fly4free.com/ pojawialy sie dosc czesto super oferty do Portugalii :)

      Usuń
    2. Bilety (bezpośrednie z Warszawy) były po 219 zł w jedną stronę, więc niezupełnie darmo, ale cena i tak chyba nie najgorsza.

      Usuń
    3. Agata: To właśnie przez nich (dzięki nim?) zdecydowałam się na ten wyjazd. Wszystkim łowcom okazji polecam ich profil na FB, podobnie jak Mleczne Podróże.

      Usuń
    4. Jezeli 219 zl w jedna strone za bezposredni lot z Warszawy do Lizbony to nie za darmo to wybierz sie rowerem. Jest roznica miedzy oszczednoscia (a za taka Cie mialam) a sknerstwem (co jest dla mnie przykra nowoscia). I nie przekona mnie Argument, ze przeciez firmy X lata tam i z powrotem za 20 zl.

      Usuń
    5. Anonimie, ale czemu się tak unosisz? :D To chyba oczywiste, że każdy człowiek (niebędący bogaczem) zawsze chce podróżować jak najtaniej? (swoją drogą, gdybym była bogaczem i latała pierwszą klasą, pewnie jakiś inny anonim zarzuciłby mi trwonienie pieniędzy). 2 lata temu kupiłam bilety do Rzymu po 68 zł w dwie strony - to dopiero była okazja!
      Pozdrawiam gorąco i nie skąpię uścisków! ;)

      Usuń
    6. Sama jestem kims kto kupuje na przecenie przeceny i to wcale nie koniecznie z braku kasy. Przeciez moge sie obejsc bez polowy tego co posiadam (poczekaj jak sie troche zadomowisz, a nie daj boze bedziesz sie przeprowadzac). i jest mi wstyd!
      tanio, taniej, najtaniej, a przeciez na Taki lot pracuje kupa ludzi, to nie tylko Pilot i stuart ale cale lotnisko i ktos kto pozwala zeby to latalo. No i Firma tez musi zarobic bo nowe inwestycje, akcje i dywidendy. Boje sie ze oszedza sie juz nie tylko na kanapkach ale na kontroli i stanie technicznym samolotow. wiem, jeszcze nie spadaja.
      zycze milego pobytu, sama zapamietalam Lizbone w 2001 roku jako urocze miasto gdzie trzeba sie nachodzic po schodach , a wieczorami posluchac jak spiewaja w podrzednych knajpkach (i nigdy do tego nie tancza).
      ten sam anonim

      Usuń
  16. Nie byłam w Portugalii, ale mogę polecić świetną książkę wydawnictwa Czarne - Iza Klementowska "Samotność Portugalczyka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde! Wczoraj się nad nią zastanawiałam (była fajna promocja na ebooki Czarnego) i w końcu nie kupiłam. No ale może jeszcze ogarnę przed wyjazdem.

      Usuń
  17. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze (również na FB i IG)! Jesteście niezawodni :) Tak się nakręciłam, że nie wiem, jak wytrzymam te 3 miesiące.

    OdpowiedzUsuń
  18. polecam Ci ten blog - blog przewodnika po Lizbonie :) z pierwszej ręki ;)

    http://www.krzysztofgierak.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu bardzo ostroznie polecam :)) W wielu kwestiach bardzo przydatny (szczegolnie w kwestiach komunikacji miejskiej, punktow widokowych itp), ale z przewodnikami Pana Krzysztofa zwiedzalam Madere i okazalo sie ze chyba znacznie nam sie rozmijaja gusta, bo to co zachwycalo nas, bylo ledwo co wspomniane, to natomiast czemu on poswiecil cale paragrafy na nas nie robilo szczegolnego wrazenia ;)

      Usuń
  19. tak swoją drogą ... na mapce Polska powinna byc z prawej strony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt. Wzorowałam się na podobnym obrazku z Google'a (tyle że bez podpisanych krajów) i skupiłam się przede wszystkim na tym, żeby ładnie narysować kształt samolotu :D Jakoś nie przyszło mi do głowy, że rysunek powinien odzwierciedlać rzeczywisty kierunek. Ale w sumie w tej postaci idealnie pasuje do mojego totalnego braku orientacji w terenie ;)

      Usuń
    2. co za różnica skoro ziemia jest okrągła? tak czy siak się doleci :D

      Usuń
  20. 11 dni na miejscu to masa czasu, zdążycie jeszcze na maderę z lizbony polecieć ;) (i mówie to tylko pół-żartem) jeśli mogę coś poradzić, jak już poświęcicie po kilka dni na miasta - wypożyczcie samochód (w portugalii są tanie jak barszcz) i ruszcie wzdłuż wybrzeża.
    porto i lizbona są absolutnie stworzone do tego, by łazic po starych krętych uliczkach i zatrzymywac się na kawę (i ciastko, ale akurat słodycze portugalskie są słabe).

    koniecznie hale targowe.
    w lizbonie polecam lx factory i murale przy stacji picoas (przy okazji polecam kanapkę z serem pleśniowym, szynką i figami z o pao nosso: http://www.opaonosso.pt/).
    ktoś wyżej wspomniał sol e pesca - na sardynki i wino, doskonały wybór.
    poza tym picie wina na ulicy - w portugalii wcale nie jest sie menelem przez to ;)
    kolacja w losowo wybranej knajpie z wąsatym panem.
    w porto nie umiem przywołać konkretnych atrakcji, poza tym że samo stare miasto w porto było dla mnie atrakcją, bo tu faktycznie po prostu chodziłam przed siebie bez planu - lepszych wyborów dokonac nie mogłam. aha, w niedzielę nad rzeką jest mega targ staroci!

    OdpowiedzUsuń
  21. Poprawiłam Twoje dzieło :P
    http://pl.tinypic.com/view.php?pic=30k3f2e&s=8#.VbpdvfPtlHw
    Tak, wiem, jestem mistrzem Painta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haaha, dzięki :) Teraz wygląda to jak katastrofa lotnicza. Od razu mi lepiej :D

      Usuń
  22. Mieszkałam ponad rok w Portugalii, a obecnie jestem tu na wakacje na miesiąc :D W sumie odwiedziłam ok. 30-40 miejsc w Portugalii, także od siebie polecam koniecznie:

    - Sintra (moje ulubione miasto w Portugalii, przepiękne zamki, pałace, ogrody, parki)
    - Óbidos (drugie ulubione miasteczko, znajdujące się wewnątrz murów zamkowych, piękne domki oddające klimat Portugalii)
    - LX Factory w Lizbonie (hipsterska miejscówka - lokale i sklepy otworzone w opuszczonej fabryce. Mają tam najlepsze ciasto czekoladowe jakie jadłam [Landeau] do tego całkiem przyzwoity sernik z owocami lesnymi, sklep z wszystkim co portugalskie, sklep ze starociami itd. itp.)
    - Belem i koniecznie Pastel de Belem z http://www.pasteisdebelem.pt/
    - Oceanarium w Lizbonie też całkiem fajne :)
    - z Porto niedaleko do Aveiro, które nazywane jest portugalską Wenecją, a także do Bragi i Guimarães - wszystkie polecam
    - jeśli jedziecie z Lizbony do Porto samochodem to baardzo polecam zatrzymać się w Figueira da Foz, na lody w "Emanha" (pyyycha!)
    - koniecznie spróbujcie Arroz de Marisco i Sangrii <3
    - Bacalhau com natas - wiadomo ;)
    Do tego:
    - pamiętajcie, że przystawki nie są darmowe, i nawet jeśli nie zamówicie, to i tak je przyniosą
    - większość małych sklepów jest zamknięta pomiędzy 13-14:30 (tyczy się też banków i urzędów pocztowych
    - "salada" czyli "sałatka" to przeważnie sałata+pomidor+cebula, bardzo często bez ŻADNYCH dodatków

    Przepraszam, że tak chaotycznie, ale to chyba mój pierwszy komentarz tutaj, czytam cię od lat, ale jakoś nigdy nie komentuję :)

    Jak będziesz miała jakieś pytania, wal śmiało, na pewno pomogę jak będę mogła! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. W Portugalii byliśmy w zeszłym roku i robiliśmy trasę z Porto do Lizbony. Na blogu jest trochę zdjęć i informacji, gdzie zatrzymywaliśmy się po drodze :) http://www.marcinmalicki.pl/portugalia-plaze-uliczki-i-mewy/
    Porto samo w sobie jest klimatyczne, więc przechadzanie się wąskimi uliczkami było dla nas wystarczającą przyjemnością. Po drodze piękne, skaliste wybrzeże i niezliczona ilość pustych plaż :) Przylądek Cabo da Roca można sobie odpuścić (ciasno od turystów, a widoki takie, jak na całym wybrzeżu). W Lizbonie najlepiej nas karmili w A Licorista O Bacalhoeiro blisko Praça de Dom Pedro IV i O Carvoeiro w Belem.
    Nie jesteśmy mocno kulturowi, więc z muzeów zaliczyliśmy tylko MUDE Museu do Design e da Moda, ale warto. Dużo ciekawych wystaw z bezpłatnym wstępem. A oprócz tego klimatyczne uliczki, których jest niezliczona ilość :)

    Życzę udanego wypadu! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. mnie też do ujawnienia się w komentarzach sprowokował najwspanialszy kraj świata :)
    i tak Porto zwiedzałam zgodnie z zaleceniami i był to bardzo trafiony wybór :
    http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2014/03/idealny-dzien-w-porto-czesc-ii.html
    http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2012/06/idealny-dzien-w-porto.html
    w Lisbonie nie jadłam lepiej niż :
    https://plus.google.com/111756281744551090608/about?gl=pl&hl=pl
    z Porto do Lisbony najtaniej i bardzo komfortowo podróżuje się autobusem
    nie wiem czy sama nie kupię znowu biletu :)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, widzę, że dostałaś sporo rad, więc ja nic nowego nie napiszę. Byłam w Porto i Lizbonie w zeszłym roku. Bez konkretnego planu. W sumie był tylko jeden, wtopić się otoczenie i poczuć..... się jak u siebie. Pijąc tradycyjna mocną kawę z Pastéis de Belém, każdy rodzaj Porto w Porto, a wino Verde w Lizbonie, jedząc tradycyjne potrawy, nie rezygnując również z ich fast food czyli między innymi francesinha. Poro ma specyficzny klimat i z pogodą bywa różnie, na pewno będzie zimniej niż w Lizbonie. Chłoń to miejsce i ciesz się nim. Portugalia to piękny kraj. Pozdrawiam i życzę Wam niesamowitych wrażeń. Iwona
    ps. Ja w listopadzie wybieram się do Stambułu, z takim samym planem jak do Portugalii.

    OdpowiedzUsuń
  26. Spacerując po Lizbonie (bo w większości przypadków spokojnie można olać metro i wszędzie dojść pieszo) warto wybrać się do dzielnicy Alfama. Dla mnie to najbardziej magiczna część miasta. Włócząc się wąskimi uliczkami, bez planu i zaglądania w mapę, można odkryć wiele pięknych budynków, małych skwerów i punków widokowych (najpiękniejsze Miradouro Sophia de Mello Breyner Andresen!), posłuchać fado (muzykę słychać dosłownie wszędzie) i poobserwować "tubylców" :) A potem, w zależności od pory dnia i nastroju, polecam zajrzeć do jednego z tych miejsc: Graça do Vinho (https://foursquare.com/v/gra%C3%A7a-do-vinho/515b057f19a9e498d9667bc8) (żeby zachwycić się portugalskim winem i serami), Pois, Café (https://foursquare.com/v/pois-caf%C3%A9/4bd329279854d13afd05fd4d) (żeby zachwycić się kawą i wystrojem tego uroczego coffee shopu – mają też pyszne sałatki), Café da Garagem (https://foursquare.com/v/caf%C3%A9-da-garagem/4f0cacfbe4b0dfc4356a5515) (http://daniellucasfaro.com/cafe-da-garagem/) (żeby zachwycić się pięknym wnętrzem, widokiem i cudownymi deserami), a przede wszystkim Café Caso Sério (https://foursquare.com/v/caf%C3%A9-caso-s%C3%A9rio-alfama/50fd35f1e4b0d5f48b776d81) (żeby zachwycić się absolutnie wszystkim, a zwłaszcza ich specjalnością: pieczonym kozim serem (gdybym do końca życia miała jeść tylko jedno danie, prawdopodobnie wybór padłby właśnie na ten ser) i interesującą mrożoną kawą z cytryną–Mazagranem). Lizbona jest idealnym miastem na zwiedzanie w stylu "no agenda", a w listopadzie pogoda nadal powinna bardziej przypominać (ciepłą) wiosnę, niż późną jesień. Ostatnio byłam tam na przełomie maja i czerwca i odkryłam, że słodkich lokalnych przysmaków (różnych pasteis) często lepiej jest spróbować w jednej z piekarni pod szyldem La Padaria Portuguesa, niż w pojedynczych, małych pastelariach. Padaria Portuguesa może i jest "sieciówką", ale wszystkie wypieki są świeże i tylko tam ani razu nie rozczarowałam się smakiem żadnego z nich (w przeciwieństwie do mniejszych i droższych biznesów). Skosztujcie boskiego chlebka czyli Pão de Deus! Na koniec pro tip dotyczący komunikacji miejskiej: jeśli zdecydujecie się z niej skorzystać (np. jadąc do Belém), nie kupujcie przypadkiem biletów już w tramwaju/autobusie. Tam są ceny "dla turystów", wiele wyższe, niż normalnie. Na każdej stacji metra są automaty, w których można kupić kartę Viva Viagem za kilka centów i doładować ją za wybraną kwotę, co bardziej się opłaca.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystkie muzea w Lizbonie są za darmo w pierwszą niedzielę miesiąca, więc jeśli akurat będziecie to warto skorzystać :)
    Szlajanie się po mieście to najlepszy plan. W tramwaju 28 baaardzo trzeba uważać na kieszonkowców, jeśli będzie wielka kolejka to lepiej sobie odpuścić - ścisk w środku, nic nie widać, trzeba stać gdzieś w ogonie - bez sensu. Lepiej się przejechać wtedy tramwajem do Belem.
    Z ciekawych miejsc, gdzie można coś zjeść - Mercado da Ribeira (małe restauracyjki, a w zasadzie stoiska znanych i mniej znanych szefów kuchni w budynku dawnej hali targowej, taniej niż w Campo de Ourique - tam wszystko jest w zasadzie drogie).
    W listopadzie może padać, a w Portugalii jak pada to leje, więc dobrze jets mieć odpowiednie buty plus odzienie ;)
    Koniecznie wybierzcie się do Cascais kolejką z Cais do Sodre - kolejka jedzie wzdłuż oceanu, widoki przepiękne, zwłaszca, jeśli będzie słonecznie.
    Jak mi się coś przypomni to dam znać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wow zazdroszczę Ci.

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej, Portugalia jest fantastyczna, byłam pierwszy raz w marcu i właśnie najpierw spędziliśmy kilka dni w Lizbonie, a potem w Porto (plus Sintra i okolice). Polecam kupić bilet na pociąg z wyprzedzeniem, wiem, że zapłaciliśmy wtedy niedużo, coś koło 15 euro. Pociąg jest fajny i podróż trwa chyba jakieś 2-3 godziny, o ile dobrze pamiętam. Jeśli chcesz to mogę Ci polecić świetny apartament w Lizbonie, w dzielnicy Alfama, znalazłam na airbnb i się zakochałam, a na miejscu okazało się, że w rzeczywistości wygląda jeszcze lepiej (choć wydawało się to niemożliwe), a właścicielka odebrała nas z dworca i poleciła świetne miejscówki. Przystanek słynnego tramwaju znajdował się tuż przy wyjściu z budynku ;)
    A kiedy będziecie w Porto (przepraszam, jeśli już odpowiedziałaś na to pytanie)? Bo akurat wybieram się ponownie w ostatni weekend listopada, bo też znalazłam bilety tanie jak barszcz (choć akurat nie z Polski).
    Ahh, i pamiętaj o różnicy czasu, może to mało istotne, ale jednak :)
    I ktoś tu już wspomniał o przystawkach - to prawda, nie są darmowe, ale jak Wam przyniosą i ich nie ruszycie to po jakimś czasie zabiorą i nie powinny się pojawić na rachunku. Bo czasem naprawdę nie warto ;) Jak chcesz to chętnie polecę kilka miejsc w Alfamie. I "uwaga" na porto - pyszne,słodkie wino, ale trzeba pamiętać, że trochę mocniejsze niż zwykłe, więc może nagle uderzyć do głowy :)
    Przepraszam, że tak nieskładnie, ale no wiesz,piątek wieczór ;)
    Pozdrawiam i cieszę się,że z powrotem odnalazłam Twojego bloga i że on wciąż jest, po tylu latach. I wciąż tak samo pozytywny :) No i ja też jestem z Krakowa, więc już w ogóle masz ekstra plusa ;)
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  30. Zazdroszcze tez bym gdzies pojechala. Slyszalam ze jest takie miejsce w lizbonie gdzie mozna zobaczyc delfiny. Bardzo fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ty to kawy nie pijasz, ale może Dzióbek skorzysta - espresso + mega słodkie ciastko nata. W Portugalii nie byłam, ale ten zestaw przedstawił mi rodowity mieszkaniec Porto i jak kawę pijam z mlekiem, a na myśl o espresso przechodzi mnie zimny dreszcz, tak muszę przyznać, że to połączenie idealne. I w portugalskiej kawiarni w Portugalii na pewno będzie smakować lepiej, niż w portugalskiej kawiarni w Niemczech! No i jak Porto, to francesinha, ale w moim przypadku po zjedzeniu tego potrzebowałam 3 godzin letargu i 10 godzin snu, żeby mój organizm siię z tym uporał ;) No i standardowo moja porada podróżnicza została utrzymana w mojej jedzeniowej konwencji :P Ale miasta na pewno też piękne!

    OdpowiedzUsuń
  32. Hehe, jeśli chcesz lecieć tym samolotem namalowanym na tablicy, to raczej wylądujesz u naszych braci od Poroszenki albo może nawet u Wujka Putina.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz :)
* Uwaga: Na blogu działa SPAMOWSTRZYMYWACZ. Spam = linki do sklepów, Allegro, zaproszenia do odwiedzenia bloga itp. (jeśli podpiszecie się "Krysia" i podlinkujecie swój nick do sklepu z dachówkami / kosmetykami / karmą dla kota, to nadal jest to spam).