sobota, 29 września 2012

Zip it!

Jaka jest pierwsza rzecz, którą robicie po powrocie do domu? Ja włączam komputer. A zaraz potem się przebieram. Ściągam z siebie wszystkie pozadomowe ubrania i inne przeszkadzacze, jak kolczyki czy zegarek, i wskakuję w coś miękkiego i niekrepującego ruchów. Tak więc kiedy napisała do mnie firma Ziperall z pytaniem, czy nie chciałabym przetestować ich śpiochodresów (dresośpiochów?), mimo że "pewnie niezbyt wpisują się w mój styl", szybko wyprowadziłam ich z błędu. Dresośpiochy wręcz idealnie wpisują się w mój styl! Domowy.

Wiem, że za pioniera śpiochów uchodzi Chuck Bass (niezapomniany występ w 19. odcinku 5. sezonu "Gossip Girl"), jednak ja marzyłam o takim wdzianku, odkąd parę lat temu zobaczyłam w nim moje alter ego, czyli JD z "Hożych doktorów". No i w końcu je mam! Chodzę, a właściwie to mieszkam w tych śpiochach od jakichś 2 tygodni i tak jak się spodziewałam: jesteśmy dla siebie stworzeni. Są megawygodne, miękkie, cieplutkie, a w dodatku bardzo przyspieszają proces przebierania się.

Po komentarzach na innych blogach widzę, że wiele osób przeżywa, że są paskudne, tudzież nieseksi. Rzeczywiście, jeśli u kogoś "seksi" znajduje się w czołówce ubraniowych priorytetów, to zdecydowanie nie polecam. Przypuszczam, że u większości (stereo)typowych facetów też raczej punktów Wam nie nabiją. Na szczęście ja mam w domu Edycję Limitowaną, czyli Dzióbka, który takie stroje lubi jak ten, no... koń owies. Do tego stopnia, że kiedy założę mini, nawet nie raczy tego skomentować, a wystarczy, że przebiorę się w czarną koszulkę i legginsy, a on już się cieszy, że wyglądam jak Batman albo Ireneusz Krosny. Dlatego "pokemnonowe" dresośpiochy z miejsca dostały od niego 10/10. Początkowo nie planowałam wychodzić w nich do ludzi, ale czego to człowiek nie zrobi w poszukiwaniu światła do zdjęć (w mieszkaniu mamy ciemno jak w grobie). O dziwo, nie licząc paru zaskoczonych przechodniów (tak jest, to naprawdę śpiochy), obyło się bez większej sensacji.

kombinezon / śpiochodresy / dresośpiochy - Ziperall (jakby co, ja mam na sobie XS - przy 173 cm wzrostu)
koszulka - Vivienne Westwood & Comic Relief / e-bay
buty - Etnies

niedziela, 16 września 2012

Z drugiej strony

"Każdy zestaw można założyć tylko raz". "Moda musi być niewygodna. Jeśli jest ci wygodnie, nigdy nie uzyskasz odpowiedniego efektu". Tak rzecze Anna Dello Russo w filmiku promującym jej kolekcję dla H&M. No to już wiecie, czemu na zdjęciu mam taką smutną minę. Bo dotarło do mnie, że ja i Anna nigdy nie zostaniemy przyjaciółkami. 

To jeden z najczęściej przeze mnie noszonych i zarazem najwygodniejszych zestawów. Można powiedzieć, że taki ryfkowy standard. O moich ulubionych dodatkach już kiedyś pisałam, a o tym, że lubię wszystko, co miękkie i nieograniczające ruchów, piszę na okrągło, więc nie będę się powtarzać. Przedstawię tylko moje nowe ulubione dżinsy GAS. Kupiłam je w czerwcu i od tamtego czasu rzadko je zdejmuję. Są uszyte z cienkiego, rozciągliwego dżinsu (czegoś dżinsopodobnego?), mają śliczny kwiatowy wzór (z bliska wygląda trochę jak koronka), a w dodatku... są dwustronne! Pochodzą z linii GAS Sumatra Reverse i po jednej stronie są kwieciste, a po drugiej gładkie - szare. Je ja kupiłam ze względu na ten wzór i noszę je najczęściej kwiatkami do świata, ale bajer pt. "dwie pary dżinsów w jednej" uważam za genialny wynalazek, zwłaszcza kiedy pakuję się na jakiś wyjazd :)

kapelusz - Accessorize / Vintage-Square.pl
szalik - Soaked in Luxury / prezent
bluza - Cheap Monday / modmod.pl
płaszcz - Charlotte Halton (ciucholand)
dwustronne dżinsy - GAS Sumatra Reverse / answear.com
buty - Russell & Bromley / targ na Placu Nowym
torba - de Mehlem

niedziela, 2 września 2012

Lanss w Press

Ostatnio chyba jakiś korzystny układ planet, bo znowu napisali o mnie w prasie. Dokładnie to w Pressie. Wczoraj wyszedł nowy, wrześniowy numer, w którym pojawił się ranking 10 najlepszych polskich blogów modowych, no i jakimś cudem znalazłam się tam również i ja. Nie będę kłamać, że jestem wierną czytelniczką Press, bo to pierwszy numer, jaki kupiłam, za to jestem bardzo wierną fanką ich fanpejdża na Facebooku. Wpisy z cyklu "z życia redakcji" codziennie poprawiają mi humor i jeśli jeszcze ich nie obserwujecie, to gorąco polecam.

Ale wracając do lansu. Blogi oceniało 6-osobowe jury złożone ze speców od mody i internetu, biorąc pod uwagę 5 kryteriów (pomysł na bloga/posty, jakość stylizacji i zdjęć, poziom wpisów, design bloga oraz aktywność i interaktywność). Moją cenzurkę możecie przeczytać poniżej. W zasadzie się z nią zgadzam, chociaż z tym "ciętym językiem" to chyba delikatna przesada. Długo się też zastanawiałam, co mógł mieć na myśli autor, pisząc: "W oczy rzuca się bardzo dobra jakość zdjęć (...) Może czas zmienić fotografa?" Widzę dwie możliwości: albo moje zdjęcia są tak dobre, że powinnam zmienić fotografa, żeby nie zawstydzać innych blogerów (na 99%), albo osoba, która opracowywała tekst, powybierała cytaty z wypowiedzi różnych jurorów, niekoniecznie zwracając uwagę na to, czy do siebie pasują (mniej prawdopodobne, ale możliwe).

Tak czy siak, jestem naprawdę bardzo mile zaskoczona, że po tylu latach blogowania i mimo obecnego ślimaczego tempa dodawania postów trafiło mi się takie wyróżnienie :) W dodatku w tak doborowym towarzystwie. 

Myślę też, że to idealna okazja, żeby polecić Wam kanał YouTube jednej z jurorek rankingu, Radzki - przesympatycznej (i ponoć pierwszej w Polsce) wideoszafiarki. Dziewczyna jest tak pozytywna, że po prostu nie da się jej nie lubić (ja ją lubię i oglądam od jakiegoś roku). Fajnie się ubiera, fajnie mówi (czego jej strasznie zazdroszczę, bo sama wypowiadam się płynnie i składnie niczym Czesław Mozil), a w dodatku ma poczucie humoru i dystans do siebie. Najbardziej jednak lubię ją za to, że kiedy oglądam jej filmiki, przypomina mi się atmosfera, jaka towarzyszyła początkom modowego blogowania w Polsce. Ten entuzjazm, pasja, autentyczność i jakaś taka "ciepła swojskość" (dziś mam wrażenie, że większość blogerek podąża w zupełnie przeciwnym kierunku - takiej "zimnej światowości"). Jestem pewna, że się polubicie :)

Cały artykuł do przeczytania na stronie Press (dostęp płatny). A w wersji sensacyjnej o rankingu pisze NaTemat.pl.