sobota, 29 maja 2010

Powrót do przeszłości

Dziś mała wycieczka do prapoczątków mojego szafowania. Odgrzebałam sukienkę, którą chwaliłam się 3 lata temu (zdjęcie archiwalne, nie śmiać się) - jeszcze na gazetowym forum Moda, bo pomysł na bloga dopiero zaczynał kiełkować. Od tamtego czasu wisiała smętnie w szafie, aż ostatnio, natchniona wysypem słynnych kocich sukienek z Zary (o nieco podobnym fasonie i kolorze), postanowiłam ją skrócić. Dół nie był obrębiony, więc wystarczyło ciachnąć nożyczkami. Czerwone ramiączka (które od początku budziły we mnie ambiwalentne uczucia) zamieniłam na czarne (docelowo chcę kupić granatowe) i tym sposobem kiecka wróciła do obiegu. Zdecydowanie należy bardziej do wygodnych niż ładnych, ale myślę, że tworzy dobre tło dla mojego nowego, absolutnie przecudownego, koronkowego szaliczka.


sukienka - Sisley (stara, ale jara)
koronkowy szal - A&E Vintage Store
narzutka - Camaieu
legginsy - Bershka
kozaki - Bronx (Butyk.pl)
torba - Ochnik

czwartek, 20 maja 2010

Cyrk przyjechał, czyli "Panie, my tu FASHION!"

Nie wiem, czy propozycja udziału w sesji do magazynu Viva!Moda wywołała większą radość u mojego wewnętrznego egocentryka, czy większy stres u mojego wewnętrznego sztywniaka. Chyba to drugie. Wizja zdjęć w klimacie "krejzi fashion in da big city" plus goła Lady Gaga z różowym pudlem na głowie jako jedna z inspiracji przysłanych przez stylistkę lekko mnie przerażały. Zastanawiałam się, czy w ogóle się w to pakować, ale w końcu posłuchałam mądrej rady ("głupiaaa, jeeedź!") i teraz wiem, że nie darowałabym sobie, gdybym stchórzyła.

22 kwietnia wzięłam udział w prawdziwym modowym cyrku na kółkach i... bardzo mi się to podobało! Poszłam na żywioł i zgadzałam się na wszystkie, nawet najdziwniejsze pomysły Poli Madej i spółki (no, poza owinięciem mnie w amerykańską flagę). Kryształowy gorset? Bardzo chętnie. Spodnie z pieluchą sięgające po pachy? Świetny pomysł! Trzy kilo biżuterii? Dajcie cztery! A może na głowę coś, co wygląda jak kot, który właśnie zeżarł wronę? Ko-niecz-nie!

Po kilku godzinach przymiarek, malowania, stroszenia włosów i przyklejania tipsów zamierzony efekt został osiągnięty - wyglądałyśmy (my, tzn. Alice, Madame Julietta, Pani Ekscelencja, Styledigger, Weronika i ja) jak mini love parade. Tak wystrojone jeździłyśmy naszym cyrkobusem po Warszawie, pokrzykując: "Panie, my tu FASHION!" na wszystkich opieszałych kierowców (którzy wydawali się zupełnie nie pojmować powagi sytuacji) i wyskakując co jakiś czas, żeby zapozować na środku ronda z kubkiem kawy albo odegrać mortal kombat przed wystawą sklepową. Musiałyśmy się trochę rzucać w oczy, bo samochody trąbiły, ludzie wyciągali komórki i robili nam zdjęcia, a na widok Ekscelencji jeden pan dosłownie wpadł na ścianę.

Zabawa - mimo przerażającego zimna oraz padającego na zmianę deszczu, śniegu i gradu - była naprawdę niesamowita. Wszystko dzięki pozostałym dziewczynom oraz fantastycznej ekipie (z szaloną Polą i fotografami na czele). Efekty tego całego wariactwa można zobaczyć w najnowszym numerze magazynu Viva!Moda. Poniżej kilka zdjęć z planu oraz skany artykułu.


Po prawej moje ulubione zdjęcie z sesji :) "- Wiesz, co by nam się przydało do tej kawy? - Ciacho!"

Zdjęcia z planu - fot. Łukasz Plewa
Walka! Niby się śmieję, ale tak naprawdę obmyślam strategię: ciągnąć najpierw za kokon, czy za turban?
Jeśli wybieramy się na całodniowe zwiedzanie, wygodny ubiór to podstawa.
Ekipa. Szok, ile osób pracuje przy takiej sesji.

Bardzo wczułam się w rolę "gwiazdy". Po prawej ćwiczę pozdrawianie tłumów (fot. Styledigger).

A tu już zdjęcia z magazynu. Viva! Moda, maj 2010 - fot. Marcin Kempski





sobota, 8 maja 2010

Replay

Tę sukienkę pokazywałam już kilka razy (i to w bardzo podobnych zestawieniach), ale dawno, więc może nikt nie pamięta. Taką przynajmniej mam nadzieję ;) Za to tak ładnie rozmazanego tła to tu chyba jeszcze nie było!


kapelusz - Witleather.pl
sukienka - H&M
legginsy - Bershka
torba - Ochnik
buty - Bronx (Butyk.pl)