poniedziałek, 22 lutego 2010

Zwisa mi i powiewa

Ostatnio bardzo polubiłam ciuchy, które ożywają w ruchu. Frajdę, jaką sprawiają mi merdające frędzle przy kozakach, da się porównać chyba tylko z tą, jaką w dzieciństwie dawało stukanie obcasów "plastików" po wepchnięciu do nich kamyczków. Podobnie z peleryną: kiedy powiewa podczas chodzenia, czuję się jak... napisałabym, że jak ptak w locie albo statek na pełnych żaglach, ale mogłabym się rozchorować od nadmiaru poezji, więc może niech będzie coś bardziej przyziemnego, na przykład pranie łopoczące na sznurze (oczywiście takie uprane w Perwollu, a nie żadnym tam zwykłym proszku). Nic by mi jednak dzisiaj nie zwisało i nie powiewało, gdyby nie czujność Anonimowej Komentatorki, która zwróciła uwagę na moje wzdychania na Blipie i dała znać, że widziała obiekt westchnień w Galerii Krakowskiej, w dodatku porządnie przeceniony. Jeszcze raz, wielkie dzięki! Fajnie mieć takich czytelników :)


fot. moja kochana i bardzo cierpliwa Siostra :)
peleryna - Zara
szalik - ciucholand
spódnica - ciucholand
rękawiczki - stragan na Floriańskiej
torba - Ochnik
kozaki - Bronx - Butyk.pl

niedziela, 14 lutego 2010

Szarość nie radość

Ostatnio coś przedawkowałam kolory, więc dziś dla równowagi szaro, buro i ponuro. W końcu This is POLSKA! - tak czy nie?

Jak widać, wpadłam w kapeluszowy cug. Męskie kapelusze z charakterystyczną "dupką" (nie wiem, jak to się fachowo nazywa) to chyba moje modowe odkrycie życia. Oprócz tego, że latem słońce nie razi, a zimą nie nawiewa śniegiem w twarz, to dzięki nim nawet najprostszy, najbanalniejszy strój zaczyna wyglądać - no, jeśli nie "awanturniczo" (jak to ocenił Kierownik Planu), to przynajmniej jakoś.

Skoro już jesteśmy przy rewolucyjnych odkryciach, to muszę podzielić się jeszcze jednym - tym razem z dziedziny szalików. Otóż. Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy potrafią sobie tak zamotać szalik, że powstaje im wokół szyi taki ciepły, gruby "ponton". Pontoniarze zawsze wyglądają, jakby wychodziło im to mimochodem, pewnie nawet bez patrzenia w lustro, po prostu rach-ciach i voila - artystyczny nieład. Sama, choć kombinowałam na wszystkie sposoby, nigdy nie potrafiłam uzyskać takiego efektu. Grube końce szalika nie dawały się związać, a upychane "za pazuchę", złośliwie wyłaziły. I nagle tej zimy wpadłam na pomysł, żeby je po prostu zszyć. Noż geniusz, po prostu geniusz...


kapelusz - Witleather.pl
sweter - George - ciucholand
szalik - ciucholand

bluzka - KappAhl

dżinsy - Arizona

kozaki - Bronx -
Butyk.pl

piątek, 5 lutego 2010

No to futro!

Długo mnie tu nie było, ale mam dobre usprawiedliwienie. Najpierw zostałam ofiarą pogody i przysypał mnie śnieg. A potem zostałam ofiarą mody i pochłonęło mnie polowanie na futro - jak widać, w końcu uwieńczone sukcesem. Futra zawsze kojarzyły mi się ze starszymi paniami typu matrona, takimi co to wiecznie mają jakieś pretensje, szczególnie do "tej dzisiejszej młodzieży". Ale lata lecą i w końcu i ja dołączyłam do tego dostojnego grona. Póki co nie zauważyłam, żeby w związku z tym poziom zblazowania podniósł mi się ponad normę (wręcz przeciwnie, humor dopisuje, bo teraz nie straszne mi nawet minus pińcet), ale żeby nie było, że nie uprzedzałam.


kapelusz - Accessorize - Vintage-Square.pl
futro (sztuczne) - ciucholand
chusta - H&M
rękawiczki - C&A
dżinsy - Big Star
kozaki - Bronx (Butyk.pl)
torba - Ochnik