poniedziałek, 23 marca 2009

16 lal, Lula i Qlala

Ile szafiarek potrzeba do sprawdzenia poziomu oleju w samochodzie? W sobotę miałyśmy okazję się przekonać, że czterech: Styledigger, Joanny, Lilu i mnie. Plus jednej instrukcji obsługi.

Data: 21 marca 2009. Trasa: Kraków - Warszawa (czy raczej po szafiarsku: H&M - Topshop, bo wystartowałyśmy spod Galerii Krakowskiej, a skończyłyśmy w Złotych Tarasach). Cel wyprawy: zlot szafiarek organizowany przez portal Lula.pl.

Szczegóły: Tydzień temu część z nas dostała od Agory zaproszenia na zlot szafiarek. Niektóre (np. ja) podeszły do sprawy podejrzliwie (jak to? czego oni od nas chcą? w tym musi być jakiś haczyk!). W końcu jednak ciekawość oraz chęć spotkania z dziewczynami zwyciężyła i w sobotę 16 szafiarek (w tym nasza czteroosobowa delegacja z Krakowa) spotkało się w budynku na Czerskiej.

Najpierw wzięłyśmy udział w sesji zdjęciowej, której efekty wkrótce (jak tylko prześlą nam płyty). Trzeba przyznać, że szafiarstwo ma swoje plusy: zdjęcia, profesjonalny makijaż, fryzury autorstwa Łaskotki (jeszcze raz dzięki za piękną plecionkę!), a do tego kosmetyczne upominki - żyć, nie umierać. Potem był poczęstunek w Qlali, prezentacja dotycząca portalu oraz planowanych zmian, no i dyskusja, w której przedstawiłyśmy nasz szafiarski punkt widzenia. Dziewczyny z Luli były przesympatyczne i widać było, że nasza opinia jest dla nich ważna (bardzo pozytywne zaskoczenie). Życzę im powodzenia i trzymam kciuki za rozwój serwisu.

Co do szafiarek, to wiem, że czytanie o tym, jakie to dziewczyny są fajne, może być już nudne, ale nic na to nie poradzę. To wprost nie do pojęcia, żeby osoby, które znają się tylko z internetu, tak błyskawicznie łapały kontakt i gadały ze sobą jak stare znajome. Nie mówiąc już o integracji w samochodzie. Prawie 10 godzin jazdy, wspólne przebieranki w łazience, błądzenie na parkingu pod Tarasami ("bo my jesteśmy z Krakowa...") i szalony pan ze stacji gazowej, któremu zabrali prawko "za gorzołę", naprawdę zbliżają ludzi. Nic dziwnego, że w planach są już kolejne spotkania.


Zdjęcia poniżej autorstwa niezmordowanego paparazzo - Podszewki
(więcej tradycyjnie na innych blogach - linki na dole)




Lista obecności: Vintage Girl, Charlize Mystery, Ewa, Agnes, Sandra, Baglady, Łaskotka, Jagna, Podszewka, Styledigger, Joanna, Lilu, Cudak, Miriam, Jagodda no i ja.

sobota, 14 marca 2009

Kraków szafiarką stoi

Dziś szafiarki znowu zakłócały porządek w Krakowie. Na szczęście straż miejska nas nie zgarnęła. A mogła, choćby za nieprzepisową długość sukienki, piżamę w miejscu publicznym czy sandały podczas - jakby nie było - kalendarzowej zimy. Poza tym dziewczyny są tak fajne, że nie wiem, czy to nie podpada pod jakiś paragraf ;)

Pomysł spotkania zrodził się spontanicznie, przy okazji przyjazdu Ewy. Dogadałyśmy się raz-dwa i dziś o 14:00 spotkałyśmy się - już tradycyjnie - na krakowskim Rynku. Potem tradycyjnie przespacerowałyśmy się na Wawel, a następnie, też tradycyjnie, na herbatę do Bunkra Sztuki, gdzie - tradycyjnie, a jakże - rozdarłam sobie rajstopy (Morven, jak mi Ciebie brakowało!). Tylko pogoda w porównaniu do naszego pierwszego krakowskiego spotkania była nietradycyjnie słoneczna. Oczywiście nie mogło być inaczej niż superfajnie (i superstylowo!), ale czuję niedosyt, bo nie zdążyłam się ze wszystkimi nagadać. Mam nadzieję, że na kolejne spotkanie nie trzeba będzie czekać aż cztery miesiące :)

PS
Zdjęcia to oczywiście dzieło niesamowitej i niezastąpionej Aife. Po więcej odsyłam na blogi pozostałych dziewczyn (linki na dole).





Od lewej: Elfka, Alice, ja, Kokarda, Bastet, Gabriela, Styledigger, Ewa, Marzymska, Lilu, Magia i Aife
(zdjęcie: Marika)

sobota, 7 marca 2009

Recydywa

Wiele razy spotkałam się z opiniami, że białe rajstopy są dobre dla dziewczynek w wieku komunijnym (swoją drogą, trzeba koniecznie uświadomić tych, co ubierają modelki na wybiegach, żeby się więcej nie kompromitowali!). Idąc tym tropem, rajtki w kolorowe paski należałoby pewnie uznać za odpowiednie dla przedszkolaków (i to co najwyżej w średniakach, bo bycie starszakiem zobowiązuje już do pewnej powagi). Ponieważ zdarza mi się łamać oba wymienione "przepisy", jak nic czeka mnie modowa banicja. Jeśli jednak wpłynie to na łagodniejszy wymiar kary, od razu mówię: będę sypać, będę sypać!


sukienka typu worek na ziemniaki - Zara (wyprzedaż!)
pasiaste rajstopy - Calzedonia (po raz pierwszy założyłam je, kiedy szłam do kina na "Happy-go-lucky" - to się nazywa dostosowanie stroju do okazji!)
bordowe kozaki ze skóry - Salamander (ciucholand)
kolczyki (!) - Target