wtorek, 29 grudnia 2009

Indiana Jones. Na Brokeback Mountain.

Dziś kolejny kapelusz. W czasach przedblogowych założenie kapelusza nawet przez myśl by mi nie przeszło, a teraz je uwielbiam, ba, uważam, że wyglądam w nich lepiej niż bez (wiadomo, twarz trochę zasłaniają ;) Szczególnie podobają mi się modele typowo męskie - czuję się w nich jak prawdziwy maczo. Od jakiegoś czasu polowałam na kapelusz a la Indiana Jones (to chyba wina tej kolekcji), aż w końcu znalazłam ten. Trochę przycięłam mu rondo, bo było szerokie i bardziej hippisowskie (a taki model już mam), i teraz jest prawie idealny. Prawie, bo zrobiony jest z miękkiego filcu i lekko faluje (jak zwieje wiatr, to wyglądam jak Napoleon, a niekoniecznie o taki efekt mi chodzi, chociaż z niego ponoć też niezły maczo był). Wolałabym coś sztywniejszego i trochę bardziej kowbojskiego. Znalazłam nawet w sklepie ideał, ale na razie cena trzyma mnie na dystans. Jak się złamię, to na pewno dam znać.

PS
Z tyłu coś jakby rozmazane tło :) Iiihaaa!


kapelusz - Accessorize - Vintage-Square.pl
kurtka - Orsay
chusta - s.Oliver (QS)
dżinsy - Arizona
kowbojki z frędzlami - Bronx (Butyk.pl)
torba - Ochnik

środa, 16 grudnia 2009

Wyniki konkursu Nikona

Odwlekałam ten moment, jak mogłam, ale nie ma rady, trzeba w końcu ogłosić wyniki. Dziękuję wszystkim za udział w konkursie "Ubranie to przebranie". Przyszło prawie 300 zgłoszeń (a zdjęć jakieś drugie tyle, bo wiele osób przysyłało po kilka propozycji). Przeglądanie nadesłanych zdjęć (i czytanie dołączonych opisów) było niesamowitą frajdą. Czułam się prawie jakbym oglądała rodzinny album z fotografiami szalonych kuzynów, wujków i ciotek. Gorzej było, kiedy przyszło do wybrania zwycięzcy. W końcu, po długich rozmyślaniach i konsultacjach z Panem Fotografem zdecydowałam się nagrodzić Vislava. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na zdjęcie. On się nie tylko przebrał. On się przeistoczył. Ba, on się przeniósł do innego świata! I jeszcze konia za sobą pociągnął :) Warto zaznaczyć, że cały strój wykonał własnoręcznie. Gratulacje, brawa i pokłony.

Niestety, nagroda jest tylko jedna, ale postanowiłam zaprezentować tu jeszcze kilka innych zdjęć, które najbardziej mnie rozśmieszyły, wzruszyły lub z innego powodu zapadły mi w pamięć (kolejność w kolażu przypadkowa!). I poważnie, serce mi pęka, że nie mogę ich nagrodzić.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wszystkie fantastyczne zgłoszenia!


  1. Chucheros - Przebrała się za swoich rodziców. Jednocześnie :)
  2. Marta - Jako Penélope Cruz w filmie "Vicky Cristina Barcelona". Wow.
  3. Marcel - Biały Batman. Czy trzeba dodawać coś jeszcze?
  4. Pani Niemodna - Napisała, że zawsze była typem chłopczycy, a to zdjęcie miało być prezentem dla jej chłopaka. "Dzieci wołały: "o popatrz, mamusiu, idzie księżniczka". Ale ja nie czułam się przebrana za księżniczkę... nie... Po prostu poczułam się "przebrana" za KOBIETĘ!"
  5. Anuszka - She will, she will rock you!, czyli Anuszka jako Freddie Mercury. Futro sztuczne.
  6. Kesko - Zawstydziłaby nawet TurboDymoMana :)
  7. Doris - Jako Cruella. Bo "czasem trzeba ze swoją wredną naturą wyjść do ludzi".
  8. Elaw - "I kto tu jest na miejscu?" :)
  9. Mała-Fi - Jako mała blachara :)
  10. Cashley - Grał księdza w szkolnym przedstawieniu. Ponoć do dziś udaje mu się wkręcić znajomych, że przez pewien czas był w seminarium :)
  11. Aivie - Bałwanek (wcześniej zadowolony ze swojego przebrania), widząc koleżanki w strojach księżniczek, po raz pierwszy przekonał się, jak bardzo ubranie może wpływać na nasze samopoczucie. Na zdjęciu moment oświecenia :)
  12. Karolina - Jako Krówka Ciągutka. Strój na imprezę pod hasłem "Zjedz mnie!"
  13. Magdalena - Długo kompletowała strój Marilyn na sylwestra pod hasłem "Hollywood". Efekt? "Dojeżdżam odszykowana. W korytarzu u A. stoją ludzie w dżinsach, zwyczajnie. Ale porażka! Przechodzę dalej. W kuchni widzę wnerwioną, wbitą w krzesło Kleopatrę. Uśmiechy. Raz byłam Marilyn. Ha!"
  14. Gabi - Strój na imprezę w stylu lat 20., który doskonale ilustruje to, jak bardzo nasza ciuchowa wizja rozmija się czasem z odbiorem otoczenia. "Założenie: Marlena Dietrich. Uzyskany rezultat (wg opinii zebranych): burdelmama" :)
  15. Modry - Razem ze znajomymi zorganizował w gimnazjum imprezę w stylu lat 70.. Sądząc po zdjęciach, klimat oddany w 150%.
  16. Wioletta - Nie była zbyt zadowolona z tego, że przypadła jej rola czarownicy w przedstawieniu dla przedszkolaków, zwłaszcza że rok wcześniej była królową. "Kiedy jednak założyłam ten kostium... poczułam się zupełnie inaczej - wspaniale było wcielić się w rolę złego charakteru. :) Nie musiałam być ładna i miła, miałam być wredna i złośliwa. Na przedstawieniu tak wczułam się w rolę, że dzieciaki z młodszych grup trochę się bały, zwłaszcza demonicznego śmiechu wiedźmy :)"
  17. Mateusz - Johnny Kukurydza. Jak popcorn - wystrzałowy.
  18. Łukasz - Jako Joker robi piorunujące wrażenie. Nic dziwnego, że na imprezie zdobył nagrodę za najlepsze przebranie.
  19. Natalia - 10 minut przed imprezą skonstruowała przebranie Robala. Ze śpiwora. Adam Słodowy wymięka.
  20. Sylwia - Wielki Ptak, wiele pracy (mamy), ale radość chyba jeszcze większa.
  21. Ania - Wcieliła się w 5 szafiarek. Najbardziej spodobał mi się strój inspirowany zdjęciem Aife - szczególnie pies w roli kota :)
  22. Aneta - "Bo czasem ubranie to tylko przebranie... Stara anegdota opowiada o pewnym lekarzu we Florencji, którego odwiedził pacjent z objawem klinicznej depresji. Medyk zalecił mu wizytę w cyrku, gdzie występował wtedy wielki klaun Grimaldi. „Ale to ja jestem Wielki Grimaldi” - odparł chory. (Źródło: Polityka, kwiecień 2007)"
  23. Monika - Gdybym miała jeszcze raz iść raz studniówkę, ubrałabym się właśnie tak.
  24. Ewa - Jako księżniczka na balu w przedszkolu. Strój idealnie oddaje uroki PRL-u: Sukienka uszyta z welonu ślubnego mamy, który sam uszyty został z zasłony :)

sobota, 12 grudnia 2009

Gdzie jest Nemo?

Nemo jest tutaj, ma się dobrze i nie zanosi się na to, żeby w najbliższym czasie miał się zamienić w rekina fotografii. Ponieważ jednak kampania Nikona powoli dobiega końca, wypadałoby napisać, jak tam testy. Przez ostatni miesiąc systematycznie wynotowywałam sobie różne uwagi i wrażenia, i dziś - zgodnie z umową - zapodaję kolejną porcję.

Przede wszystkim, jeśli chodzi o jakość zdjęć, to wychodzą o wiele "czystsze", co - mam nadzieję - widać (ja w każdym razie widzę). Poza tym aparat bardzo dobrze oddaje rzeczywiste kolory fotografowanych obiektów. Nie muszę już uciekać się do obróbki w programach graficznych, żeby pokazać, jaki naprawdę kiecka czy bluzka ma odcień. Całkiem fajnie wychodzą też zdjęcia robione w nocy: wreszcie udaje się uchwycić to "ciepłe" światło, z czym nasz stary kompakt zupełnie sobie nie radził.

Co do samej obsługi, to sprzęt bardzo szybko reaguje: po włączeniu jest błyskawicznie gotowy do pracy i robi zdjęcia od razu po pstryknięciu, bez opóźnienia. Przeczytałam gdzieś, że, jak na lustrzankę, model D3000 jest dość mały i lekki, ale ponieważ ja byłam przyzwyczajona do kompaktu, to kiedy po raz pierwszy wzięłam go do ręki, wykrzyknęłam mniej więcej coś w stylu: "ło matko, ale krowa!" Szybko się jednak przestawiłam i teraz te gabaryty zupełnie mi nie przeszkadzają. Przeszkadza natomiast trochę brak podglądu na wyświetlaczu (można na nim przeglądać tylko już zrobione zdjęcia). Nie mówiąc już o tym, że idealnie by było, gdyby wyświetlacz był ruchomy, jak w modelu D5000. No ale, jak to mówią, darowanej krowie... ;)

Z uwag zupełnie od czapy [foto-speców prosi się w tym momencie o opuszczenie sali], to strasznie kręci mnie dźwięk migawki i ten "profesjonalny" sposób trzymania aparatu (jedna rączka na korpusie, druga na obiektywie). Jest w tym coś tak fajnego, że aż ma się ochotę robić zdjęcia (np. kiedyś przez pół godziny siedziałam na Rynku i fotografowałam gołębie - chociaż szczerze bestii nie cierpię!).

Św. Nikon ma też zbawienny wpływ na relacje w naszym blogowym teamie. Wcześniej musiałam Fotografa wyciągać na "sesję" niemal wołami (nie wiem, skąd mi się dzisiaj ten zwierzyniec bierze, to chyba magia świąt), natomiast odkąd mamy nową zabawkę, jest nawet chętny do współpracy, jakby mniej marudzi, a i więcej zdjęć robi. Myślę, że teraz dla podtrzymania temperatury w związku raz na jakiś czas wystarczy dokupić jakiś nowy gadżet: obiektyw, lampę czy inny bajer, i widzę przed nami świetlaną przyszłość.

PS
Przypominam, że jeszcze tylko do poniedziałku można przysyłać zgłoszenia na konkurs.







czwartek, 10 grudnia 2009

Cosmo(s)

Uwaga, uwaga, temat szafiarek trafił do styczniowego Cosmo. Na stronę, jakby nie było, 69, pomiędzy porady z serii Miłość & Seks oraz reklamę zapowiadającą rok 2010 jako "Rok jędrnej pupy". Jeśli to kogoś jeszcze nie przekonuje, żeby przelecieć się do kiosku, to informuję, że do numeru dołączono "kalendarz z przystojniakami"!

Co do samego artykułu, to bardzo podoba mi się przytoczona w nim wypowiedź Marty Klimowicz, która stwierdza, że "Blogi szafiarskie (...) pokazują, że nie ma jednego słusznego wzorca mody, wyglądu czy stylu. Dowodzą, że moda to przede wszystkim zabawa". Lepiej bym tego nie ujęła. Jeśli chodzi o reprezentację szafiarek, występują: Aife, Robaczek, Rurzowa, Styledigger, Villk oraz najbardziej nieCosmo laska, jaką znam, czyli ja. Z góry przepraszam wszystkich, którzy pomyśleli sobie: "O nie, znowu?". Obiecuję, że jeszcze tylko Playboy i dam sobie spokój.

Cosmopolitan, January 2010

piątek, 4 grudnia 2009

With a Little Help from My Friends

Dzisiaj znowu ubrały mnie koleżanki. Kapelusz dostałam w prezencie od Baglady (należał do jej babci, a więc najprawdziwszy vintage!). Spódnicę odkupiłam od Mme Brzydkiej (nic to, że muszę ją zakładać górą, bo nie chce mi przejść przez biodra - których przecież nie mam - i tak jest piękna). Z kolei do butów (w)zdychałam prawie od roku, ale kupiłam je dopiero pod wpływem Pani Mruk, która postraszyła mnie, że mogą mi wykupić mój rozmiar. I tak się teraz zastanawiam, jak ja w ogóle mogłam funkcjonować w czasach przedszafiarskich? No jakoś przecież żyłam. Ale co to było za życie... ;)


kapelusz - prezent od Baglady
szalik - ciucholand
kurtka - Orsay
spódnica - H&M (odkupiona od Mme Brzydkiej)
rajstopy - H&M (dział dziecięcy)
rękawiczki - C&A
kozaki - Bronx (Butyk.pl - z kartą Elle zniżka 10%)